Urodzony w 1962 r. w Gliwicach, żonaty. Z wykształcenia biolog, z natury artysta i romantyk. Zodiakalny Baran, co pomimo jego nader sceptycznego stosunku do astrologii i podobnych jej dziedzin, zadziwiająco często się potwierdza.
Po studiach na Wydziale Biologii i Nauk o Ziemi UMCS w Lublinie rozpoczął pracę naukową, zajmując się początkowo zagadnieniami biologicznej ochrony roślin w ISK w Skierniewicach, później badaniami nad molekularnym podłożem nowotworów w Centrum Onkologii w Gliwicach, a następnie przez sześć lat mechanizmami regulującymi funkcjonowanie genetycznej maszynerii komórkowej w Instytucie Wistara w Filadelfii, publikując wyniki swoich badań głównie w „Journal of Virology”. W 1999 r. obronił pracę doktorską na temat ekspresji genów wirusa HSV-1. Następnie przez cztery lata prowadził prace badawcze w Instytucie Transplantologii AM w Warszawie.
Zainteresowania nie ograniczają się do profesjonalnych (biologia molekularna i genetyka), obejmując m.in. fotografię, grafikę komputerową, akwarystykę, nowe i alternatywne nurty w nauce, oraz, co nie powinno dziwić, literaturę SF w klasycznej postaci. Jego literaccy mistrzowie to przede wszystkim Lem, Strugaccy, i Cortazar. Lubi włóczenie się po chaszczach z aparatem fotograficznym, grę „Starcraft” (w umiarkowanych ilościach), i święty spokój. Nie przepada natomiast za telewizją, polityką, i jazdą w zatłoczonym autobusie.
 KOSMICZNE ZIARNA MOSTY WSZECHZIELENI UŚPIONE ARCHIWUM

Załoga G — Robert „bert” Siata
R'B'S: Co spowodowało, że poczuł Pan chęć nie tylko czytania fantastyki, ale również jej tworzenia?
WP: Myślę, że chęć pisania tkwiła we mnie od zawsze. A że z największym upodobaniem czytałem prozę fantastyczno-naukową nic dziwnego, że padło na SF. Poza tym była to dobra odskocznia od pisania sformalizowanych publikacji naukowych, czy innych tekstów pełnych akademickiego żargonu. |
| czytaj dalej |
|
Gildia — Kalina Śmigielska
KŚ: Wiele osób pisząc o panu podkreśla fakt, że zajmuje się pan mikrobiologią. Czy jest to uzasadnione? To znaczy, czy gdyby nie był pan naukowcem, ta powieść by nie powstała?
WP: Może powstałaby, lecz na pewno nie taka. Oczywiście, bycie naukowcem sensu stricto nie jest warunkiem ani koniecznym, ani tym bardziej wystarczającym do stworzenia arcydzieła gatunku, i sam mógłbym podać z tuzin przykładów, które to ilustrują. W pisaniu rzetelnej SF bardzo jednak pomaga. Po pierwsze, człowiek nawykły do pracy w środowisku, które narzuca wysokie intelektualne standardy, nie będzie popełniał w swoich powieściach czy opowiadaniach aż tylu formalno-merytorycznych błędów, czy też, mówiąc potoczniejszym językiem, nie zarżnie skądinąd fajnego tekstu makabrycznymi babolami. |
| czytaj dalej |
|
|