Fot. Mason Urodzony w połowie ubiegłego wieku, rusycysta, od 10 lat parający się wyłącznie literaturą. Lubi myśleć, że to już zawodowstwo. Pisze niemal od trzydziestu lat, publikuje od dwudziestu kilku. Na swojej półce imienia Dębskiego starannie układa kolejne tomy, osiągnąwszy liczbę 33 własnych pozycji, musiał wydłużyć półkę, z czego był bardzo dumny, i jest. Cykl przygód Owena Yeatesa osiągnął liczbę ośmiu pozycji („Ostatnia przygoda” skończona, odesłana do wydawnictwa, czeka ją redakcja i cykl produkcyjny), inny cykl, o mimikrancie i Xameleonie, składa się z kilkunastu opowiadań i powieści. Na razie (zgodnie z pierwotnym planem) się nie rozrasta.
Bez Zajdla, choć nominowany kilka razy. Jedna Śląkfa.
Przetłumaczył, sam i w spółkach, ponad 30 pozycji z języka rosyjskiego, nieskromnie uważa, że to właśnie on przypomniał Polakom po 20 niemal latach przerwy, że istnieje coś takiego jak fantastyka na najbliższym Wschodzie.
Ojciec dwójki synów. Pachołek dwu kotów, od grudnia 2007 r. zestresowany lekko kumpel Kili made in Golden Retriewer. Nie rozwija się naukowo. Bez hobby. Chyba że za takie uznać, dość niespodziewanie rozbuchane od roku, zamiłowanie do podróży — Osetia Południowa, Kilimandżaro (wszedł), Ukraina, Anglia, Mont Blanc (nie wszedł), Szkocja.
 HELL-P KSIĘGA STRACHU 2 MOHERFUCKER RUSSIAN IMPOSSIBLE

Kreatywny Wrocław — Agnieszka Kołodyńska
Agnieszka Kołodyńska: „Moherfucker” ten tytuł przyciąga uwagę, ale to nie Pan jest jego autorem.
Eugeniusz Dębski: Książkę miałem w głowie i zacząłem ją pisać, ale jeszcze nie wymyśliłem tytułu. Moja żona bardzo intensywnie uczestniczyła w jej powstawaniu — streszczałem jej fragmenty, czytałem kawałki. W pewnej chwili stwierdziła: „a to taki moherfucker”. Szybko zapisałem to słowo i tak zostało. Nawet nie próbowałem wymyślać niczego innego, bo to był najlepszy tytuł. Tak się złożyło, że dwa najlepsze tytuły, jakie posiadam, nie ja wymyśliłem. Moherfucker to jeden, a drugi wiele lat temu wymyślił mój starszy syn. Miał wtedy sześć lat. Przyszedł i powiedział: tatuś mam dla ciebie świetny tytuł. Z politowaniem na niego spojrzałem — mów! A on: „Czy to Pan zamawiał tortury?” (śmiech), ale dalej to ty wymyślasz. I rzeczywiście napisałem krótkie opowiadanie pod tym tytułem. |
| czytaj dalej |
|
Gazeta Wrocławska — Hanna Wieczorek
Hanna Wieczorek: Niedawno Wrocław gościł Festiwal Kryminału. Pana najnowszą powieść — „Moherfucker”, kontynuację „Hell-P” — można zaliczyć do tego gatunku?
Eugeniusz Dębski: Czy ja wiem? Jest w niej intryga kryminalna, zagadka do rozwiązania, ale także istoty nie z tego świata. Wydaje mi się, że to jest sensacja z elementami, horroru i fantastyki. „Hell-P” dzieje się w Polsce, „Moherfucker” już poza granicami naszego kraju. |
| czytaj dalej |
|
|