Uwaga, uwaga...

Najnowsze książki

Najnowsze e-booki

Krew, seks, pot i łzy...

Portret użytkownika Michał Krzywicki

Uprzedzę recenzentów i odwalę za nich ciężką robotę. Zliczę w Psalmodii krew, seks, dodatkowo także pot i łzy.

Możecie to także potraktować jako blurb — nieograniczony miejscem, odautorski, mało poważny.

Zdradzę, że trup w Psalmodii nie ściele się gęsto i wyjaśnię, dlaczego sceny erotyczne należą do tych najtrudniejszych.

Myślę, że w ten sposób ułatwię pracę wielu życzliwym ludziom.

Krew...

Chciałoby się rzec, że trup ściele się gęsto. Ale takie wypowiedzi trzeba poprzeć faktami.

Uprzedzam więc, że w Psalmodii stronice nie są nasiąknięte krwią. Można to spróbować udowodnić i policzyć, mnożąc liczbę trupów przez ilość krwi przypadającej na człowieka. Jednak takie wyliczenia wiążą się z wnikliwymi studiami. Jako przykład posłużyć może działalność jednego z bohaterów, Florencjusza de Vivara, która odbiega od dobroczynnej, tylko to mogę zdradzić. Ale trzeba wziąć pod uwagę przeciętną populację miasta w Hiszpanii, pomnożyć przez ilość miast, które poszły na pierwszych kilkudziesięciu stronach z dymem. Ale rzucę liczbę, niech będzie: tysiąc! A co tam, może będzie to podstawa do pogłębionych studiów. By wyliczenia miały sens, trzeba wyszukać jeszcze wszystkie sceny, gdzie trup jest bezimienny, masowy, ale i tu ostrzegam — rzeź, bitwa; jej efekty nie mogą sprowadzać się do zbyt ogólnikowych wyników — trzeba mieć wiedzę, ilu chwatów brało w średniowiecznej bitwie udział.

Na koniec trzeba zliczyć śmierć bardziej indywidualną, ale tu — zdradzę od razu — napotkamy może z tuzin denatów, może dwa.

Gdybym miał rzucić liczbę, to powiedziałbym, że w wyniku działań moich bohaterów zginęło nie więcej jak dwa tysiące osób. I raczej winny jest temu de Vivar, a nie Dorge. To niedużo.

Od razu uprzedzam, że śmierć w Psalmodii nie jest raczej wyrafinowana. Znajdzie się pewnie nóż, miecz, może i jakiś wyszczerbiony, pałki (Prusowie mieli naprawdę bardzo piękne). Owszem, natrafimy też i na subtelniejsze narzędzie, którego nie mogę jednak zdradzić, a przy okazji śmierci dowiemy się, dlaczego ktoś „pierdoli łabędzie” (czytaj: ma w głębokim poważaniu, cytat pochodzi z książki).

Seks...

Pisząc sceny erotyczne, łatwo popaść w banał, to raz, a dwa — dla niektórych trzy sceny erotyczne przypadające na jedenaście rozdziałów to już perwersja (nie mówię o konkretnej książce). Nie dla mnie. Choć Psalmodia nie huczy od orgazmów, ktoś tam jednak kogoś kochliwie przytuli albo mocniej ściśnie, może i nawet puknie. Zmierzam do tego, że nie ma się co krzywić, jeżeli na 450 stronach znajdzie się parę pikantnych scenek, nawet jeżeli życie erotyczne czytelnika ogranicza się do wpatrywania w monitor...

Kiedy dokonamy w Psalmodii analizy scen erotycznych homo- i heteroseksualnych, podejrzymy bohaterów w określonych pozycjach, to okaże się, że to nie żadne porno. Nawet ława w Psalmodii służy wyłącznie do jedzenia. Nikt tu nie kocha się na ławie, pod ławą i... daleko od ławy. Zresztą miłość na kilku sklepanych deskach to żadna perwersja, chyba, że drzazgi kłułyby w pupę.

Szukamy więc dalej. Może frywolny seks na łonie natury. W Psalmodii jest Wisła, ale nie chciałem narażać swych kochanków, bo może wpadło by mi do głowy, żeby prąd ich porwał i musiałbym pisać pełną dramaturgii scenę: wirują w wodzie, próbują złapać oddech, nawołują się, wyciągając w swoją stronę ręce, ba! nawet dotykają się koniuszkami palców i... Odpadło. Zbyt duże wyzwanie. Zresztą musiałbym zmieniać całą fabułę, by tylko mogli wykąpać się w rzece. Przez chwilę zastanawiałem się, czy wsadzić ich po pachy w strumyk, tam jednak za zimno byłoby im w dupcie. Zresztą wiadomo, męskie przyrodzenie w niskiej temperaturze ma ograniczone osiągi, a i przypisana scenie pora roku nie była sprzyjająca. Oszczędziłem więc swoich bohaterów: kochają się na polanie (ale w miejscu dość szczególnym), jest i chata... Ktoś kogoś dotyka czule w kościele.

Domniemanie, że ze mnie pornograf, można oczywiście podeprzeć liczbą stosunków hetero- i homoseksualnych. Hetero zliczymy na palcach jednej ręki. Homo — tutaj sprawa jest bardziej skomplikowana, bo na tę scenę wkracza też diabeł, a jego doświadczenia i opowieść, którą snuje, jest bardziej wysublimowana. Jest jedna scena między dwoma kobietami, ale poznajemy ją, kiedy są już martwe. Więc nie wiem... chyba odpada.

Te pięć, siedem, może osiem scen, gdzie ktoś komuś robi dobrze (zostawmy podział na płeć) to nie pornografia. Tak uważam. Zresztą od razu przyznam się, że nie używam słów chędożyć, pieprzyć, dupa, cyce...

Nie to, że nie powtarzam jakiś błędów, co to to nie. Po prostu piszę o miłosnych uniesieniach w zupełnie inny sposób niż w Plagach. Zresztą te sceny nie były przedmiotem jakiś targów miedzy Anią, panią Ewą Guttmejer a mną. Ale to akurat można interpretować dowolnie, w zależności ilu znajdzie się chętnych.

Pot...

Bohaterowie pocą się w walce i w drodze, no i oczywiście w scenach, które opisałem wyżej. Potu trochę mniej, gdy jadą na wozie albo wiadomo — na koniu. Nic szczególnego. Więc nie będę się rozpisywał, ale coś drapnąć musiałem, bo ten pot po prostu pasował mi do tytułu.

I łzy...

Dorge i de Vivar nie płaczą. Wiadomo, jak w tej piosence o chłopakach.

Michał Krzywicki

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika hebius

Przed lekturą "Psalmodii"

Przed lekturą "Psalmodii" trudno się odnieść do tego tekst. Być może autor tym razem był całkowicie szczery. Ale jestem jakoś nieufnie nastawiony i przekonany, że znowu bałamuci czytelników :P

Portret użytkownika Michał Krzywicki

Bałamucenie

Oczywiście, że bałamucę. Szczerość to przywilej, a ja na początku swej wielkiej pisarskiej kariery:) nie mogę sobie na to pozwolić. Więc z jednego orgazmu zrobiłem trzy, a z tego, że dwie panny trzymały się za rączki - zrobiłem scenę homoseksualną:) A tak na poważnie, podkreślam jeszcze raz, Hebius, że trudno pisać taki pierdoblurb, nie zdradzając fabuły.

Portret użytkownika nina

Pałki Prusów

Informacja, że Prusowie mieli bardzo piękne pałki, wydaje mi się naprawdę istotna. Może warto by ją przemycić do oficjalnego blurba... ;-)

Ale w sprawie diabła zeznajesz trochę mętnie. Chodzi mi o to, że diabeł jako idea zła wcielonego nie może być ograniczony do jednej (obojętnie jakiej) orientacji seksualnej; nie mógłby wtedy efektywnie wypełniać swoich zadań. Powiedz więc, proszę, w prostych, żołnierskich słowach: czy diabeł w Psalmodii jest bi?

Nina

Portret użytkownika Michał Krzywicki

Diabeł biseksualny

Czy diabeł jest bi?:) Odpowiem tak: diabeł nie ogranicza się wyświechtanymi, konwencjonalnymi podziałami, które narzucili sobie ludzie. Tyle mogę zdradzić:)

RUNA UDOMOWIONA — konkurs fotograficzny

NAGRODZONE W EDYCJI PAŹDZIERNIK-GRUDZIEŃ:

RUNA W PRZESTRZENI — konkurs fotograficzny

NAGRODZONE W EDYCJI PAŹDZIERNIK-GRUDZIEŃ:

Runiczne gry

Sen o DolinieMoherowa gra
Fioletowa gra

Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer