Uwaga, uwaga...

Najnowsze książki

Najnowsze e-booki

Nowe wydanie „Kronik Drugiego Kręgu” Ewy Białołęckiej czyli wydawnicze problemy egzystencjalne

Portret użytkownika nina

Jak pewnie niektórzy już zauważyli, w naszym sklepiku przy książce „Naznaczeni błękitem*” (część 1) pojawiła się informacja „NAKŁAD wersji papierowej WYCZERPANY”. Co to znaczy dokładnie i czy należy się niepokoić? Oczywiście nie :-) Nakład się wyczerpuje: aktualnie nie mamy w magazynie ani jednego egzemplarza, dlatego sprzedaż na stronie została wstrzymana, poprosiliśmy jednak hurtownie, które mają jeszcze resztki nakładu, żeby nam je odesłały. Za jakieś dwa tygodnie do miesiąca powinniśmy dostać te książki. Część (te wyglądające OK) będzie dostępna w normalnej cenie, a potem będziemy wyprzedawać resztę po obniżonej cenie, tak, jak obecnie jest dostępna resztka pierwszego wydania „Opowieści z Wilżyńskiej Doliny”.

W przygotowaniu jest wydanie drugie „Kronik”. Ewa przejrzała książki i naniosła drobne poprawki — żadnych większych rewolucji tym razem. To wydanie będzie opisane jako „wydanie drugie poprawione”.

Nowe wydanie „Naznaczonych błękitem cz. 1” jest wstępnie planowane na czerwiec, a kolejne tomy w mniej więcej miesięcznych odstępach.

Na razie trwają rozważania, jak to najlepiej zrobić od strony technicznej. Problem w tym, że drugie wydanie będzie na pewno składane „nową”, większą czcionką i najchętniej zrobilibyśmy je w „nowym” formacie, 125×195 mm... Ale potem ukaże się „Czas złych baśni”, który powinien pasować zarówno do wydania pierwszego, jak i do drugiego.

Oczywiście możemy wypuścić „Czas” w dwóch wersjach: w mniejszym formacie i „starą” czcionką — dla tych czytelników, którzy mają wydanie pierwsze, oraz w większym formacie, „nową” czcionką, dla osób, które kupią wydanie drugie. Jednak nietrudno przewidzieć, że spowoduje to potężne zamieszanie podczas poszukiwania w księgarniach odpowiedniej wersji. Żeby zminimalizować pomyłki, ilustracja na okładce też prawdopodobnie powinna być inna, choć zapewne to też nie wyeliminuje wszystkich pomyłkowo zakupionych egzemplarzy, które postawione obok poprzednich tomów okażą się wyższe lub niższe.

Najprostszym rozwiązaniem wydaje się zatem utrzymanie formatu 125×185 mm i jeden skład („nowy”) — ponieważ zamieszanie przy dopasowywaniu odpowiedniego „środka” byłoby prawdopodobnie jeszcze większe, gdyby format był ten sam... No ale niewątpliwie spowoduje to rozczarowanie pewnej części osób — tych, które mają dotąd wydane tomy i chciałyby po prostu dokupić ostatni tom w identycznej formie.

Jakieś sugestie? :-)

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika Sigrid

Włochate!

Oj, nie uwierzysz, ale Torojka mi pokazywała takie włochate książki. Nie były wprawdzie oprawne w skórę zdartą z wiedźmiego pomagiera (niech mi kot Ewy wybaczy ten pomysł!), ale wyglądało dosyć podobnie. Za nic nie mogę sobie przypomnieć, co to było, ale wyglądało surrealistycznie.

Obwoluta

do Harry'ego Pottera i więźnia Azkabanu, w którym występowała "potworna księga potworów". http://toroj.deviantart.com/art/MONSTER-BOOK-1-89842736 - tu jest fotka

Portret użytkownika hebius

I jeszcze sprawa wydań poprawionych i zmienionych.

To jest coś, co mnie najbardziej wkur... no OK, będę delikatny w tym okresie przedświątecznym - denerwuje.

Czuję się pokrzywdzony jako czytelnik, jeśli postanowiłem zaufać jakiemuś pisarzowi już od pierwszego tomu, który wyda, zaufać tak trochę w ciemno, jak (np) Brzezińskiej przy "Zbójeckim gościńcu", a on (ten pisarz) mi po jakimś nieodległym czasie wykręca brzydki numer i publikuję wersję poprawioną powieści.
Skąd taka kara? za nieprzemyślaną miłość od pierwszego wejrzenia? :P

Portret użytkownika nina

Re: Wydania poprawione

Z tymi wydaniami poprawionymi to jest tak, że nikt ich nie lubi ;-) Ani czytelnicy (jak widać na załączonym obrazku), ani wydawnictwo (po pierwsze, bo czytelnicy ich nie lubią, po drugie, bo przecież o wiele łatwiej jest wydać po raz kolejny wersję, która jest gotowa, sprawdzona, itp., najwyżej poprawi się w niej kilka literówek i gotowe), ani autorzy — ponieważ przygotowanie takiej wersji oznacza konieczność powrotu do tekstu napisanego dawno temu, a pisarz może już być (i zazwyczaj jest) mentalnie na zupełnie innym etapie swojej twórczości.

Ale ze „Zbójeckim” i „Tkaczem” nie było innego wyjścia; umowy Supernowej odbierały autorkom prawa do tych tekstów na wieki wieków, na obszarze naszej galaktyki i 18 przyległych...

To nie autorki wykręciły czytelnikom brzydki numer, to autorkom — niedoświadczonym debiutantkom — brzydki numer wykręciło pierwsze wydawnictwo z którym miały do czynienia. A umowy skonstruowane były tak, że nawet prawnik niespecjalizujący się w prawie autorskim mógł mieć problemy z ogarnięciem wszystkich wynikających z nich konsekwencji.

I co, miało tak zostać? Gdybyś chciał sprezentować komuś cały cykl Twardokęska czy Kronik — niekoniecznie dziś, ale na przykład za 15 lat — to wolałbyś szukać pierwszego tomu w wydaniu Supernowej, w innej szacie graficznej, a resztę w wydaniu Runy? Nie wściekałbyś się, że „przez tyle czasu to naprawdę mogłoby się już ukazać jednolite wydanie”?.

Nina

Portret użytkownika Magdalaena

Supernowa

Ja bym sobie wyobrażała możliwość wykupienia praw przez Runę od Supernowej. Owszem, kiedyś Supernowa była potentatem i najważniejszym, jeśli nie jedynym wydawcą polskiej fantastyki. Ale teraz ? został im jeden Sapkowski (a to już nie ten Sapkowski, co kiedyś) - najlepiej widać to na liście nominacji do Zajdla.
Dla mnie jako czytelnika, Runa jest dużym, prężnym wydawnictwem, które dużo wydaje, ma starych dobrych autorów i debiutantów, pracuje nad książkami, wchodzi w nowe kanały sprzedaży (eclicto).

Magdalaena

Portret użytkownika nina

Wykupienie praw

Dzięki za miłe słowa pod adresem Runy :-) A wykupienie praw... cóż, naturalnie, byłoby możliwe. Ewa nawet próbowała negocjować to z Supernową — i opowiedziała Tymoteuszowi „Shadowmage'owi” Wronce z Katedry, jak to wyglądało. Oto stosowny fragment wywiadu:

„K: Wiele osób zastanawia się, dlaczego zdecydowałaś się na wydanie »Naznaczonych błękitem«, a nie wznowienie »Tkacza Iluzji«. Doprowadziło to do sporego zamieszania. Jakie były powody właśnie takiego stanu rzeczy?

EB: Kiedy przeszłam do wydawnictwa Runa, z Supernową mnie już właściwie nic nie łączyło — przypominam, że nastąpił w tym czasie gremialny odpływ autorów z SN — wtedy padł projekt wznowienia »Tkacza Iluzji« w nowej szacie graficznej i przeredagowanego. Dystrybucja Tkacza była tak marna, że lwia część czytelników nie miała szans go kupić i zmuszona była czytać Kroniki od środka, czyli od »Kamienia na szczycie«. Wtedy okazało się, że za pomocą sprytnego kruczka w umowie, Supernowa odebrała mi (i nie tylko mnie) prawa wydawnicze do książki i tytułu. Innymi słowy, niby miałam prawa autorskie, ale i tak nic z własną pracą nie mogłam zrobić. Wydawnictwo Supernowa na moje protesty odpowiedziało, że owszem, zwrócą mi prawa wydawnicze jeśli im zapłacę 20000 (słownie: dwadzieścia tysięcy) dolarów, bo na tyle wyceniają swoje ewentualne »straty«. To były kpiny w żywe oczy, potraktowano mnie zresztą wtedy wyjątkowo nieuprzejmie. Pozostało tylko jedno wyjście: napisać powieść od nowa. Było mi to nawet na rękę, gdyż pierwotna wersja Tkacza przestała mi się podobać, błędy biły mnie w oczy, nijak też się miał do kolejnych tomów pod względem struktury. W ten sposób powstali »Naznaczeni błękitem« i wybuchła święta wojna.”

Całość w serwisie Katedra.

Nina

Portret użytkownika hebius

:P

No dobra, do obu pań nie miałem aż tak wielkich pretensji, bo coś tam jednak wiedziałem o pozaliterackich powodach tych nowych wydań. Ale przecież na blogu Runy nie będę pisał o wkurzeniu na Piekarę, którego oba wydania "Sługi Bożego" ukazały się w jednym wydawnictwie - wyd. drugie rozszerzone o dodatkowe opowiadanie :P

poprawki zabronione

O ja bezecna szuja! Ośmieliłam się poprawić swoje debiutanckie wypociny, żeby było lepiej, fajniej i bardziej dla mnie satysfakcjonująco. Biję się w biust(mea culpa), wszak wiadomo, że jak autor popełni gówno, to ono gównem pozostać ma na wieki wieków amen.

Portret użytkownika hebius

Ejże!

A ja przez noc się będę chyba teraz zastanawiał, w jakich słowach wyrazić swoje oburzenie faktem, że autorka, którą czytuje, uważa mój gust za gówniany.
No bo jak inaczej zinterpretować fakt, że spodobały mi się jej "gówniane debiutanckie wypociny"? :P

Portret użytkownika Magdalaena

Tkacz

Ja tylko chciałam powiedzieć, że wolałam wersję wcześniejszą. A w nowej przeszkadzała mi zmiana narracji na trzecioosobową.

BTW - jeśli można zapytać autorkę - czy "Czas złych baśni" ma być ostatnim tomem cyklu ?

Magdalaena

Portret użytkownika Magdalaena

półka

Nie oszukujmy się - jeśli chodzi o Białołęcką i Brzezińską nie da się osiągnąć pełnej harmonii estetycznej, bo starsi czytelnicy poznali i polubili te autorki, jeszcze w czasach gdy wydawała je Supernowa. A ich wierność była wystawiona na próbę przez konieczność ponownego zapłacenie za nową wersję dawnej historii. Plus dochodzi jeszcze "Wiedźma" wydana przez Fabrykę słów.

Ale w końcu, czy taki nieregularny księgozbiór nie jest znakiem aktywnego i świadomego czytelnika ? Który kupuje stopniowo, z różnych źródeł, czasami różne wersje językowe ? w przeciwieństwie do tego nowobogackiego z anegdoty, który zamawia portret przodka i książki na metry ?
Mam sporo cykli, gdzie pierwszy tom jest mały z Zyska z Koszyków, kolejny to jakiś amerykański paperback, a ostatnia część to nabyty tuż po premierze za ciężką kasę hardcover.

Ad rem - wielkość książek nie ma dla mnie większego znaczenia. I tak kupię ;-)
Proponowałabym tylko, żeby Kasjopea narysowała nową okładkę do Naznaczonych.

Magdalaena

Portret użytkownika nina

Nowe okładki

Nowe okładki i nowe ilustracje wewnętrzne do całego cyklu są narysowane (przez Katrzynę Karinę Chmiel) i czekają w gotowości od przeszło dwóch lat ;-) Nie pokazywaliśmy ich na stronie Runy, żeby nie denerwować czytelników czekających na „Czas”. Jeśli będzie zainteresowanie, to może zalogowani czytelnicy bloga będą mogli je zobaczyć podczas nadchodzących świąt :-)

Nina

Portret użytkownika Magdalaena

nowe okładki

Jak to miło, jak wydawnictwo spełnia życzenia czytelnika, a nawet odgaduje z góry jego pragnienia.
Ale nie kuście mnie, trzeciej wersji Tkacza i tak nie kupię ;-)

nowe okładki byłyby mile widziane, a może jeszcze tapeta ...

Magdalaena

Uprzejmie proszę...

Uprzejmie proszę Szanowną Redakcję o nie podążanie tą drogą, która - podobnie jak w przypadku konkurencji, posługującej się podobnymi metodami - może zakończyć się utratą części szacunku, jakim my, skromni fani fantastyki darzymy Runę. Przez wzgląd na szacunek dla czytelników, wyczekujących czwartego tomu z niecierpliwością, nieraz zmaltretowanych psychicznie przez bezsenne noce, spowodowane owym oczekiwaniem proszę o wydanie książki w taki sposób, w jaki wydane zostały poprzednie części. Pójdźmy drogą wytyczoną przez Wawrzyńca Podrzuckiego, którego ostatnia część trylogii nie zrobiła nikomu brzydkiego psikusa i nie dość, że zaspokaja nawet najbardziej wybredne gusta pod względem artystycznym, to jeszcze przepięknie się komponuje z poprzednimi tomami na półce.

Pozdrawiam!

Portret użytkownika nina

No właśnie...

tego się obawiałam... Padły tu mocne słowa: szacunek, posługiwanie się [nagannymi] metodami... Rozumiem, że w praktyce jest to silny głos za wydaniem „Czasu” w formacie 125×185 mm. Czy także przeciwko zmianie kroju czcionki w środku i powiększeniu jej o 2 punkty?

Czy to znaczy, że jak zrobimy drugie wydanie większą czcionką, to będzie przejaw braku szacunku dla czytelników? :-(

Ta większa czcionka naprawdę jest czytelniejsza. Chwalą ją nie tylko osoby z krótkowzrocznością, ale i te, które np. czytają w środkach komunikacji miejskiej.

Ech. No nic nie przesadziłam: problem jest zaiste egzystencjalny ;-)

Nina

Portret użytkownika hebius

Wypowiedź minimalisty.

Będę usatysfakcjonowany, jeśli wydawnictwo zachowa dotychczasowy bardzo poręczny format.

Czcionka może być większa. Człowiek jest jednak starszy o te 16 lat, które minęły od publikacji zbioru "Tkacza Iluzji" i już mi się przyda drobne ułatwienie przy czytaniu :P

Portret użytkownika Misiael

Wypowiedź kpiarza

To może jeszcze włochaty pokrowiec na okładkę, co by rączki podczas czytania nie marzły?

Przepraszam, musiałem :]

RUNA UDOMOWIONA — konkurs fotograficzny

NAGRODZONE W EDYCJI PAŹDZIERNIK-GRUDZIEŃ:

RUNA W PRZESTRZENI — konkurs fotograficzny

NAGRODZONE W EDYCJI PAŹDZIERNIK-GRUDZIEŃ:

Runiczne gry

Sen o DolinieMoherowa gra
Fioletowa gra

Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer