Marcin Wełnicki: Dossier R — paraopowiadanie
Andrzej W. Sawicki: Niezwykły przypadek Martyny Gewalt — opowiadanie

Tekst wyróżniony w konkursie „Wilczego dziedzictwa” Efantastyki i Agencji Wydawniczej RUNA
Ania „Hitokiri” Mach
POBUDKA
Na mój widok siostra wrzasnęła przerażona i uciekła, tak jak wcześniej matka. Co jest? Wiem, że bez makijażu jestem brzydka, ale żeby aż tak?
Wstałam i przejrzałam się w lustrze. Tym razem to ja wrzasnęłam, kiedy zamiast zaspanej dziewczyny zobaczyłam zarośniętego stwora, rodem z durnych horrorów. Nie wiem, ile tak stałam, z niedowierzaniem wpatrzona w swoje odbicie. Swoje? Tam w lustrze to naprawdę ja? Spojrzałam na ręce, jeszcze wczoraj wypielęgnowane i pachnące kremem, a teraz pokryte gęstą, czarną sierścią.
Ponownie zerknęłam w lustro, na wilczy pysk, wyszczerzyłam kły i dotknęłam spiczastych uszu. Odeszłam kawałek od lustra. Na szczęście było duże, mogłam obejrzeć się cała. Miałam szerokie bary, masywne, zakończone pazurami łapy, a nawet ogon. Nie zawahałam się go użyć. Zamerdałam.
Wyglądałam jak jakiś, kurwa, wilkołak. Ale jak to możliwe, przecież wilkołaki nie istnieją? Próbowałam sobie przypomnieć, co robiłam wczoraj. Byłam u Andrzeja... trochę przesadziłam z wódką i ziołem... a co dalej? Chyba wróciłam do domu, późno w nocy — ale tego też nie byłam pewna. Pojechałam do domu od razu po wyjściu od Andrzeja czy później? Jeśli później, to co robiłam w międzyczasie? I dlaczego zamieniłam się w potwora? A jeśli mi tak zostanie? Wyobraziłam sobie, że teraz będzie tak jak w filmach. Będę atakować ludzi, zabijać ich i pożerać. Aż wzdrygnęłam się na myśl, że mogłabym zabić własną siostrę. Pomyślałam o rodzinie. A potem pojawiła się kolejna myśl — co, jeżeli już kogoś zabiłam?
Nawet jeśli, to i tak nic nie pamiętałam.
Trzeba zadzwonić do Anki! Ona zna się na fantastyce, musi coś wiedzieć o wilkołakach. Podeszłam do biurka, na którym leżał telefon. Odblokowanie go zajęło mi sporo czasu — potworze łapy nie nadawały się do tak skomplikowanych celów. Numer udało mi się wybrać stosunkowo szybko, ale już przełączenie na tryb głośnomówiący nie było takie proste. W końcu usłyszałam kilka sygnałów. Odbierz, odbierz, myślałam z napięciem wpatrzona w ekranik.
— Wiesz, która godzina? — usłyszałam zaspany głos przyjaciółki.
Chciałam powiedzieć, że stało się coś strasznego, ale z gardła dobyło się tylko warknięcie. Spróbowałam jeszcze raz, z takim samym skutkiem.
— Halo?
Kolejna seria warknięć i pomruków. Oczyma wyobraźni widziałam zdziwioną minę Anki. Czułam narastającą rozpacz. Błagam, nie odkładaj słuchawki. Nie odkładaj...
Odłożyła.
Jęknęłam z rezygnacją. To jedyna osoba, która mogła mi pomóc. Nikt inny nie przychodził mi do głowy. Muszę do niej pójść. A jeśli ucieknie? Odrzuciłam tę myśl i spojrzałam w mrok za oknem.
Drzwi do mieszkania otworzyły się z hukiem i do środka wpadł sąsiad ze strzelbą.
— Co zrobiłeś z Wiolką, psie?! — wrzasnął.
„Ja jestem Wiolka!”, chciałam krzyknąć, ale tylko warknęłam złowrogo.
Sąsiad przeładował i wymierzył. Odwróciłam się i skoczyłam do okna, tłukąc szybę. Kula zmierzwiła mi sierść na karku i poleciała dalej. Opadłam na cztery łapy i pobiegłam przed siebie, jak najdalej stąd. Ukryć się, schować! A potem szukać pomocy. Znikłam między drzewami, ale wciąż biegłam, zagłębiając się w las. Pewnie sąsiedzi zadzwonili już na policję. Albo po wojsko. Kiedy zaczną mnie szukać? Ukryłam się w małym, zarośniętym krzakami jarze. Nie wiem, jak długo tam siedziałam, nasłuchując. Wiem, że słyszałam o wiele wyraźniej niż zwykle, widziałam i czułam znacznie więcej niż kiedykolwiek. Ziemia, drzewa, buszujące w ich koronach ptaki — wszystko miało własną, unikalną woń. Aż się w głowie kręciło. Chłonęłam otoczenie wszystkimi zmysłami. W dodatku w tym ciele miałam lepszą kondycję niż w ludzkim.
Dosyć! Nie ma czasu, trzeba wrócić do swojej postaci. Anka na pewno wpadnie na jakiś pomysł. Opuściłam kryjówkę i ruszyłam przed siebie.
Z wizytą u Anki poczekam, aż się rozjaśni. Może wtedy znowu będę sobą. Tymczasem poobserwuję las z nowej perspektywy.




Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer