Marcin Wełnicki: Dossier R — paraopowiadanie
Andrzej W. Sawicki: Niezwykły przypadek Martyny Gewalt — opowiadanie

Tekst wyróżniony w konkursie „Wilczego dziedzictwa” Efantastyki i Agencji Wydawniczej RUNA
Wercin_17
WILKOŁAK
— Moja głowa! — zawyłem niczym raniony pies.
Po co mi to było, do jasnej cholery?! Już nigdy więcej nie tknę alkoholu. Co to, to nie! I pomyśleć, że jeszcze parę godzin temu siedziałem sobie na imprezie u mojej byłej dziewczyny i sączyłem piwko, a potem film mi się urwał. Nie wiem nawet, jakim cudem wróciłem do domu, jednak już widzę miny moich kumpli i drwiące komentarze na temat gościa, który padł po jednym piwie.
Postanowiłem zwlec tyłek z łóżka i zająć się poranną toaletą. Na szczęście była niedziela i przez najbliższe dwadzieścia cztery godziny mogłem sobie pozwolić na izolowanie się od innych, ale już jutro czeka mnie powrót do szarej rzeczywistości. Szczerze mówiąc, wolałbym się zapaść pod ziemię.
Jakież było moje zdziwienie, gdy spostrzegłem na łóżku stertę futra, zupełnie jakby spał tam jakiś liniejący kundel. Cały czas jednak nie potrafiłem pozbyć się dziwnego uczucia, że coś jest nie tak. Postanowiłem zadzwonić do Michała. Niech się śmieje, jeśli chce, ale muszę wiedzieć, jakim cudem wróciłem do domu.
Wybrałem numer i po chwili usłyszałem nieco przerażony głos przyjaciela.
— M-marek? Tto naprawdę ty?
— A kto niby miałby być? — zdziwiłem się.
— No, bo wiesz, po tym, co wczoraj zrobiłeś...
— Tak, wiem, padłem po jednym piwie... — zacząłem.
— Piwie? — przerwał mi Michał. — Chyba sobie jaja robisz! Najpierw wyjąłeś z kieszeni cuchnące świństwo w małej buteleczce i oświadczyłeś, że jak dolejesz tego do drinka jakiegoś imprezowicza, to będą niezłe jaja, a potem sam się tego napiłeś, gdy okazało się, że Daniel cię przechytrzył i podmienił wasze szklanki. Później zmieniłeś się w to... coś, rozwaliłeś stolik, przewróciłeś szafę i wyskoczyłeś przez okno! Magda wyda z dwa tysiące na remont!
Tak, teraz zaczynam sobie przypominać. Rzeczywiście miałem wczoraj przy sobie jakąś miksturę. Nie pamiętam, skąd ją wziąłem ani co mną kierowało, że chciałem podać ją komuś na imprezie, jednak z pewnością nie byłem do końca sobą. A potem sam się tego napiłem, poczułem silny ból przeszywający moje ciało i to dziwne uczucie żądzy krwi... Wow, zupełnie jak w tandetnym opowiadaniu o nastoletnim wilkołaku. Z wrażenia upuściłem słuchawkę; potem doznałem olśnienia. Czemu by nie spróbować wykorzystać tej nowej mocy do...
— Wstawaj, ty śmierdzący leniu! — wyrwał mnie ze snu krzyk matki. Przetarłem oczy i rozejrzałem się po pokoju. Słońce właśnie wzeszło, a to wszystko musiało mi się przyśnić. Spojrzałem na łóżko i momentalnie roześmiałem się jak opętany. Całe prześcieradło pokryte było burym futrem.




Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer