Uwaga, uwaga...

Najnowsze książki

Najnowsze e-booki

Ars Fantastica — relacja z soboty i zaproszenie na niedzielę

Portret użytkownika Karolina

Po ekscytującym piątku przyszedł czas na fantastyczną sobotę. Pierwszym punktem programu były warsztaty z prawa autorskiego prowadzone przez dr. Zbigniewa Okonia. Temat, jakkolwiek pożyteczny i frapujący, początkowo mógł się wydawać mało związany z literaturą fantastyczną jako taką, szybko jednak okazało się, że wspaniała publiczność Ars Fantastiki — tym razem w osobie Kuby Ćwieka — i tę przeszkodę może pokonać. Prowadzący został zapytany o to, jak ustawa zapatruje się na nieistniejące jeszcze pola eksploatacji, a potem grad pytań narastał. Ostatecznie kwestię umów na wyłączność, zapowiedzianą w programie lecz za pięć dwunasta (i nie jest to metafora) wciąż niezrealizowaną, mecenas musiał wyjaśniać przy kawiarnianym stoliku, bowiem trzeba było ustąpić miejsca czekającym na swoją kolej uczestnikom następnego punktu programu — panelu o historii i wojnie w popkulturze.

Andrzej SapkowskiAndrzej SapkowskiJakub Ćwiek, Jacek KomudaJakub Ćwiek, Jacek KomudaAnna Brzezińska, Ewa Białołęcka, Wit SzostakAnna Brzezińska, Ewa Białołęcka, Wit Szostakdr Tomasz Pindel, dr Rafał Kochanowicz, Maciej Parowskidr Tomasz Pindel, dr Rafał Kochanowicz, Maciej Parowski

Już sam początek debaty ujawnił istnienie pewnych fundamentalnych różnic w postrzeganiu historii w zależności od tego, gdzie na osi literatura-historia sytuuje się dyskutant. Ci, którym bliższa jest literatura, podnieśli tezę, że współcześnie nauki historyczne zajmują się nie tyle tym, co wydarzyło się naprawdę, ale tymi wersjami wydarzeń, które zostały opowiedziane i spisane (aż prosi się, by dodać: przez zwycięzców).

Inspirująca dyskusja toczyłaby się żwawo zapewne przez długie godziny, ale oto nadszedł czas spotkań autorskich. Blok ten zapoczątkowało pojawienie się na scenie być może najbardziej oczekiwanej postaci tegorocznej Ars Fantastiki, czyli Andrzeja Sapkowskiego. Sala Sienkiewicza pękała w szwach i trzęsła się ze śmiechu przy anegdotkach, którymi jak z rękawa sypał pisarz. Mnie szczególnie przypadła do gustu historia zza Olzy o tym, jak to jego niewinny żart o chęci napisania powieści fantastycznej osadzonej w realiach wojny trzydziestoletniej spowodował gremialne odejście Czechów od tego pomysłu, bo „Mistrz chce to napisać”.

Po Andrzeju Sapkowskim przy stole dla prelenegntów zasiadł Jacek Komuda, ze swadą opowiadający o sarmatyzmie, Dzikich Polach, pomysłach na nową książkę, wtłaczaniu współczesnych bohaterów w ramy średniowiecza a nawet husarzach z malutkimi skrzydłami. Marcin Wolski, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, nie mógł przybyć na godzinę 14, więc po krótkiej przerwie na szybką kawę i wymianę uścisków dłoni ze znajomymi, przystąpiliśmy znowu do bardziej naukowej części imprezy.

Pod przewodnictwem prof. Jakuba Lichańskiego toczyła się dyskusja o micie i miejscu, jakie zajmuje w różnych dyscyplinach naukowych, ale też w naszej codzienności, do której trafia w formie przetworzonej albo — zgodnie z tytułem panelu — zdegradowanej. W rozważaniach panelistów znalazło się miejsce i na „Kubusia Puchatka”, i na powieści Salmana Rushdiego, a w końcu na stwierdzenie, że każda literatura może być realistyczna w warstwie symbolicznej — i że spora część fantastyki taką pozostaje, co było chyba dość optymistyczną konkluzją.

O 15:30 udało się w końcu dotrzeć długo oczekiwanemu Marcinowi Wolskiemu, którego przywitała zapełniona sala, mimo iż nie był to planowany czas spotkania. Zaraz po nim Ewa Białołęcka, Wit Szostak i Ania Brzezińska rozprawiali o różnych strategiach twórczych w obliczu niektórych dominant literatury fantastycznej (szczególne miejsce zajęły rozważania na temat cykliczności, cechującej ten gatunek od jego zarania), a także o płynnej granicy między literaturą gatunkową a tą bezprzymiotnikową.

W końcu przyszedł czas na podsumowanie dotychczasowych rozważań w panelu poświęconym metamorfozom polskiej fantastyki, który był pełen niespodzianek: człowiek spoza układu, czyli dr Tomasz Pindel z Instytutu Książki, mówił o tym, że fantastyka wcale nie znajduje się w literackim getcie, a Maciek Parowski ciepło wypowiadał się o literaturze rozrywkowej, która — jak to zwykle bywa — okazała się nie być do końca wypraną z pierwiastka misyjnego. Nawet jeśli ową misję (czy też w zasadzie — multimisyjność) postrzegamy teraz zgoła inaczej niż dwadzieścia lat temu.

Jutro ostatni dzień tegorocznej Ars Fantastiki. Ostatni, ale wcale nie mniej intensywny. Zaczynamy o 10:00 — chociaż z przykrością dowiedzieliśmy się, że Maja Kossakowska i Jarek Grzędowicz nie dadzą rady do nas dotrzeć, działać będzie nasza fantastyczna kawiarenka, a w niej na spragnionych rozmowy młodych twórców będzie czekał Kuba Ćwiek. Potem na godzinę damy się porwać wampirzym objęciom, następnie spotkamy się z Jackiem Piekarą i Marcinem Ciszewskim, a w końcu z przytupem zakończymy całą imprezę panelem o miejscu fantastyki we współczesnej literaturze i dlaczego jest to czyściec.

Bądźcie z nami jeszcze ten dzień, naprawdę warto!

Karolina Pawlik,
nowa sekretarz redakcji Runy

PS. Kilka zdjęć przybyło, więcej będzie prawdopodobnie we wtorek.

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika nina

Najciekawsze dziś...

Dla mnie najciekawsze było dziś spotkanie — po raz pierwszy IRL — Zbyszka Okonia. Swego czasu dyskutowaliśmy trochę na Usenecie, odwiedzaliśmy kilka tych samych grup, no i w ogóle znaliśmy się na tyle, na ile można znać kogoś z merytorycznych dyskusji internetowych.

Dziś najpierw wzięłam udział w warsztatach, zadałam kilka pytań, a dopiero kiedy się skończyły, podeszłam w kawiarence do Zbyszka. On naturalnie myślał, że chcę go dalej dręczyć pytaniami, przybrał więc uprzejmie-wyczekującą minę... ale ja chciałam się tylko przedstawić. A kiedy tylko to zrobiłam, „służbową” minę Zbyszka zastąpił prawdziwy uśmiech. Co tu dużo gadać, pewnie wszyscy znacie takie chwile, więc po prostu życzę Wam ich jak najwięcej :-)

Nina

Portret użytkownika hebius

:)

Czyli jednak zdrowie pozwoliło pani dyrektor wziąć udział w tych atrakcjach. To i dobrze :)

Portret użytkownika nina

Ech... :-)

Bardziej silna wola niż zdrowie, co, obawiam się, będzie widać na zdjęciach, które różni sadyści mi pstrykali mimo moich usilnych protestów...

Nina

RUNA UDOMOWIONA — konkurs fotograficzny

NAGRODZONE W EDYCJI PAŹDZIERNIK-GRUDZIEŃ:

RUNA W PRZESTRZENI — konkurs fotograficzny

NAGRODZONE W EDYCJI PAŹDZIERNIK-GRUDZIEŃ:

Runiczne gry

Sen o DolinieMoherowa gra
Fioletowa gra

Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer