You are hereStripy OFENSYWY SZULERÓW (1/3)

Stripy OFENSYWY SZULERÓW (1/3)


By Jakub Ćwiek - Posted on 27 październik 2009

Zabawna sprawa z tymi stripami. Kto był choć raz na którymś z moich spotkań autorskich z pewnością słyszał o dziwacznych perypetiach jakie mam z komiksami, o gotowych scenariuszach, ale i wydawniczych komplikacjach czy po prostu zwyczajnym pechu. Jakoś tak zwyczajnie komiks nie był mi pisany. Dziś wiem już dlaczego... ale o tym za moment.

Od czasu, gdy przeczytałem pierwsze historyjki z Calvinem i Hobbesem (wówczas publikowanymi jeszcze w zeszytach jako Kalvin i Celsjusz na przemian z obrazkami Larsona) doszedłem do wniosku, że komiks stripowy to najwyższa szkoła jazdy zarówno dla scenarzysty komiksowego jak i dla humorysty w ogóle. Jak w trzech albo czterech kadrach zawrzeć całą historyjkę, żart, a bywa, że poważne przemyślenie? To wydawało mi się tak niebywałe, że aż paraliżowało. Pomyślałem sobie, że chyba nigdy nie odważę się spróbować samemu napisać scenariusza do stripa. Watterson, Davies (od Garfielda) czy oczywiście Schulz (ten od „Fistaszków”, nie Bruno) to mistrzowie, którym nie należy wchodzić w paradę.

Owo postanowienie świadczy wyraźnie, że byłem kiedyś całkiem mądrym nastolatkiem. Niestety zgłupiałem na starość — tylko tak potrafię wytłumaczyć komiksy, które będziecie oglądać. Trzy, czyli dokładnie tyle ile historii jest w „Ofensywie szulerów”. Każda z jednym bohaterem książki.

Na początku tego wpisu wspomniałem, że wiem już dlaczego wcześniej nie udało mi się zadebiutować z komiksem w żadnej postaci. Otóż tak się składa, że choć pracowałem z wyjątkowymi, świetnymi grafikami, żaden z nich nie był (jeszcze) tak wielką personą polskiej sceny komiksowej jak Robert Adler. Uwielbiam pracę Roberta i uważam, że to iż zadebiutuję komiksowo w wykonanej przez niego znakomitej oprawie to znak. Oczywiście jak to znaki, może być interpretowany na dwa sposoby.

Klucz interpretacyjny pierwszy:
„Brawo Ćwieku, tak trzymaj. Twój Anioł Stróż i największy fan.
PS. Ofensywa szulerów jest awsome jeśli rozumiesz w językach.”
Klucz interpretacyjny drugi:
„Czy jeśli wsadzę Cię od razu na szczyt piramidy i dam Adlera, by narysował te Twoje głupoty, dasz mi wreszcie spokój, frajerze? Jestem Twoim Stróżem, a nie agentem!”

Oczywiście całym sercem wierzę, że chodzi o tę pierwszą interpretację i że moja przygoda z komiksem będzie trwać, trwać i trwać.

No dobra. To tyle o mnie, a teraz powiedzcie co u Was. Albo nie, powiedzcie jak się podobał pierwszy pasek. Bo będą kolejne.

Aha, w ramach PS-a, bo wypadałoby, byście wiedzieli skąd w tym projekcie Adler. Podczas przemiłego spotkania z Anią Brzezińską w warszawskiej kawiarni, rzuciłem pomysł zakładek z komiksowymi stripami jako gadżetu. Powiedziałem, że mam pomysły na historyjki, ale za cholerę nie umiem rysować (kto ma książkę z moją dedykacją i rysunkiem, ten wie). Ania uśmiechnęła się i powiedziała: „Wiesz co? To ja może porozmawiam z Adlerem”. Fajnie, nie? To ja może z tego miejsca — Aniu, mam świetny pomysł na film akcji, nie masz aby numeru do Bruce'a Willisa?

Jakub Ćwiek

Stripy OFENSYWY SZULERÓW (2/3)   Stripy OFENSYWY SZULERÓW (3/3)

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.

To nie wiem w czym rzecz, mam książki z autografami, zarówno papież jak i Loki (to ten bazgroł to miał być Loki prawda? :) są spoko ;)

Jeśli chodzi zaś o strip to na myśl przychodzi mi jedno słowo: Urocze :) Bardzo fajny pomysł i oby więcej takich. Nie wiem jak innym ale mnie jest bardzo miło kiedy autor stara się być wszechstronny i chętnie dzieli się tym ze swoimi odbiorcami. Z resztą piękna symbioza - ja mam co czytać, autor w ziązku z tym ma co robić xD Poza tym ja cholernie lubię komiksy.

Podsumowując, jak mawia moja przełożona w pracy: "Jestem kontenta" :)

Pozdrawiam.

"Jesteśmy średnimi dziećmi historii, wychowanymi przez telewizję, w przekonaniu, że kiedyś zostaniemy milionerami, gwiazdami filmowymi i idolami rocka, ale nie zostaniemy. I właśnie się o tym dowiadujemy. Więc lepiej z nami nie zadzieraj."

... nie można tak sobie konsumować sztuki nowoczesnej jak hamburgera w MacDonaldzie, droga Spriggano. Trzeba przystanąć, zamyślić się. Słówko na dziś to kontemplacja :) A poważnie, ciesze się, że się podoba.

Portret użytkownika Spriggana

Uroczy, choć w ostatni kadr musiałam się przez chwilę wpatrywać, zanim udało mi się zrozumieć sztukę nowoczesną. :)

˙pɐǝp ɯıɥ ʞuıɥʇ ǝʍ ʍols os sı ʇɐǝq ǝslnd sıɥ
˙pɐǝɥ sıɥ ʇnoqɐ ʇɐɥ ɐ ǝʞɐɯ sɹǝƃuıɟ sıɥ
˙ǝsnoɥ ƃuıƃɐ uɐ ɟo ɔıʇʇɐ ǝɥʇ sǝʞıl ǝɥ
˙ǝsnoɯ ǝɥʇ oʇ uısnoɔ sı ʇɐq ǝɥʇ ʎɐp ʎq