Marcin Wełnicki: Dossier R — paraopowiadanie
Andrzej W. Sawicki: Niezwykły przypadek Martyny Gewalt — opowiadanie

Pisarz po napisaniu książki nie powinien jej bronić przed złośliwymi i niedouczonymi recenzentami, niech siedzi cicho i liczy na to, że się jego dzieło samo obroni. Zgadzam się z tym stwierdzeniem. I swoje trzy grosze wtrącę — aż do grobowej deski. A po śmierci autora może książka lepiej się sprzeda, to się rodzina ucieszy.
Ale przy okazji artykułu Guzka naszła mnie taka — nazwijmy ją — matematyczna refleksja.
W jakiejś recenzji „Plag tej ziemi”, zarzucono mi, że piszę tylko o cycach i innych damskich organach, o chędożeniu, spółkowaniu, itd. Mam tę przewagę nad recenzentem, że książkę mam w komputerze i nie muszę jej czytać na nowo, by coś sprawdzić. Więc wykorzystuję tajemnicze możliwości Worda i tak od niechcenia wpisuję te „cyce”.
Dziwię się, bo okazuje się, że w „Plagach...” padły dwa razy. Dziwne. Wiec sprawdzam o chędożeniu. W „Plagach” przecież chędożą się co chwilę — wyczytałem, że nawet co dwie strony. Oto wyniki: „zachędożyć” raz jeden i „pochędożyć” (to w pieśni rycerskiej) też raz. Więc co, pomnożył ktoś przez dziesięć? Pewnie redakcja. A może naród zbyt pruderyjny. Sprawdzam inne wypomniane mi obsceniczne słówka, a tu marazm. Myślę, co by tu jeszcze, bo przecież według niektórych to prawie porno fantasy. I wtedy wpadam na TO słowo, i jestem przerażony. Przecież pisałem książkę na trzeźwo, więc to niemożliwie, że mogłem go nadużyć. Ale sprawdzę. Trudno. Ze zgrozą wpisuję w ramkę „znajdź” słowo „dupa”, ręce mi drżą, teraz się zacznie.
Jest!
Ale żeby tylko jedna.
Są dwie „dupy”, nie! Trzy! Oj, jest i ukryta „dupa” w słowie „podupadającego” — czy dostrzegacie ten zamysł? Niedługo zacznę pisać od tyłu, i co wtedy? Ktoś posądzi mnie o satanizm.
Zaczynam szaleć. Sprawdzam dalej kolejne słówka, a tu nikt nikogo nawet nie maca, nie pieści, szukam coraz to bardziej infantylnych pojęć, żałuję już nawet, że żadna dziwka nie skradła choćby Jaksie pocałunku i wtedy... przez przypadek na nią wpadam. Dziwka! O są, nawet dwie! Na ponad 500 tysięcy znaków! Plugawiec ze mnie.
Michał Krzywicki




Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer
Ja w ogóle nie wiem, nad czym
Ja w ogóle nie wiem, nad czym tu się zastanawiać. Choćby u Sapkowskiego to dupa na dupie i dupą pogania. Przepraszam, rzyć.
He is a zombie detective having a moustache. She is an ex-policewoman vampire huntress mad with revenge. Together, they fight crime!
Mnożenie porno fantasy
„Więc co, pomnożył ktoś przez dziesięć? Pewnie redakcja.”
A wiesz co? To warto by sprawdzić! Pracujesz teraz nad redakcją „Psalmodii”, ale masz na pewno zachowaną wersję pierwotną, a jak nie, to jest ona bezpiecznie zarchiwizowana w Runie. Jak skończysz, zrobimy prawdziwy test, policzymy du... ehm, miałam na myśli: policzymy słowa kojarzące się z seksem w wersji autorskiej i w wersji po redakcji i wtedy wyjdzie czarno na białym, co jest wytworem Twojej nieskrępowanej autorskiej inwencji, a co znalazło się w tekście w wyniku zmian postulowanych przez redaktorkę (czyli, innymi słowy, z powodu bezwzględnej, obiektywnej konieczności).
Pozdrawiam,
Nina
Cenzura?:)
Teraz wyjdzie, że ja mam do rekakcji jakieś ALE, że bezwzględnie ocenzurowała mi książkę:) Ale ok, jak skończę z Psalmodią, to sobie policzymy wszystko. A może lepiej nie:)
Pozdrawiam
Opus Diaboli