Uwaga, uwaga...

Najnowsze książki

Najnowsze e-booki

W kosmos idzieeemy, drodzy panowie!

Kolejny tydzień, kolejna notatka prasowa o jakimś szaleńcu-farciarzu, który w stanie wskazującym zasuwał setką pod prąd. To akurat skrajność, w sam raz dla goniących za każdą sensacją mediów, bo doniesieniem o „normalnym” pijaku za kółkiem nikogo nie wzruszą, tak zjawisko stało się powszechne. Gdy jednak owymi pijakami okazują się członkowie załogi wahadłowca, wybucha skandal. No bo jak to tak, żeby elita ludzkości, wybrańcy bogów, „the best of the best of the best”, dawali sobie w rurę jak jakiś, nie przymierzając, menel? I jeszcze mamy takim moczymordom oddać w ręce stery najdroższej zabawki w dziejach?

Mówię o wydarzeniu, które podług internetowej rachuby czasu jest dość zamierzchłe, bo sprzed ponad dwóch lat. Wydarzeniu, notabene, szybko przez NASA zdementowanym — żaden ciężki ochlaj astronautów tuż przed lotem nie miał miejsca. A jeśli nawet miał, podkreślił ówczesny szef Agencji Griffin, to więcej się nie powtórzy. Alkohol, narkotyki i wszelkie inne podejrzane substancje a podbój kosmosu, to dwie wzajemnie i absolutnie wykluczające się rzeczy!

O rly? Zatem, narąbanych i naćpanych bohaterów mamy prawo znaleźć jedynie w utworach z gatunku SF? W kosmos natomiast będziemy wysyłać odtąd tylko anioły, względnie Mormonów i Adwentystów Dnia Siódmego? To znaczy, że astronauci, kosmonauci, taikonauci etc. niczego nie piją i nie biorą, ani nawet nie próbują?

He, he... oto (krótka i śmiem podejrzewać, że niepełna) lista, którą znalazłem w jednym z ostatnich artykułów na Discovery.

Modafinil: Psychostymulant, w handlu pod nazwami Provigil, Alertec, Vigicer lub Modalert. Polepsza pamięć, wprawia w dobry nastrój, zwalcza zmęczenie i wyostrza uwagę. Dodajmy, że działa na korę mózgową w sposób podobny do amfetamin. W przeciwieństwie do tych ostatnich, jest dostępny bez większych legalnych ograniczeń.

Scopolamina: W kombinacji z dexedryną, środek przeciwwymiotny, użyteczny podczas ataku choroby nieważkościowej. Mniej formalnie znany w kolumbijskim światku przestępczym jako „diabelski oddech”, dzięki któremu można czasowo, ale za to kompletnie pozbawić człowieka wolnej woli. Jeszcze wcześniej okryty złą sławą jako „serum prawdy”.

Zoledronate: Lek przeciwdziałający m.in. utracie masy kostnej. Wprowadzony do arsenału medycyny kosmicznej niedawno, badania nad przydatnością dla astronautów w toku.

Środki uspokajające: Praktycznie niezbędnik podczas długotrwałych misji, w zestawie z taśmą izolacyjną i zwojem elastycznej liny. Procedura w przypadku odbicia szajby: kolegę/koleżankę związać, okleić i naszprycować walium, lub czymś podobnym, co tam akurat mamy w pokładowej apteczce. Zastrzyk we własne cztery litery — opcjonalny.

Co do samego króla używek, alkoholu, to pomijając Buzza Aldrina z jego komunią na Księżycu, lał się on chyba poza atmosferą ziemską znacznie obficiej, niż się opinii publicznej zdaje. Nie jest sekretem, przynajmniej w pewnych kręgach, że w ostatnich latach swojego istnienia MIR przypominał bardziej zapuszczoną spelunkę niż stację kosmiczną, zagrzybioną, pełną karaluchów i z knajpianym odorem w powietrzu. Oficjalnie, to tylko plotki. Oficjalnie, rosyjskim kosmonautom przysługiwała 1 (słownie, jedna) butelka koniaku na pobyt. Oficjalnie, alkoholu nie zawierały nawet środki higieny osobistej — żeby nie kontaminować powietrza, z którego odzyskiwano wodę pitną. Nieoficjalnie jednak, jak to barwnie przedstawił Bryan Burrough w książce „Dragonfly”, Rosjanie pili tak na Ziemi, jak i w przestrzeni, szmuglując ponadnormatywną siwuchę np. w specjalnych, wszytych w skafandry plastykowych workach. Trudno powiedzieć, czy nikt z obsługi naziemnej nie był rzeczy świadom, czy też przymykano na cały proceder oczy rozumiejąc, iż trudno wymagać zbyt wiele od ludzi zamkniętych przez rok w stalowej trumnie. Z dwojga złego, lepiej już, żeby balansujący na granicy psychozy kosmonauta ulżył sobie strzelając pięćdziesięcioma gramami w przełyk niż młotkiem w iluminator.

Była również próba otwarcia na ISS pierwszego orbitalnego browaru (w ramach badań naukowych, ma się rozumieć). Niestety, smakowo eksperyment nie do końca się udał. A i wybór nietrafny, piwo bowiem źle się sprawdza jako okraszacz imprez w stanie nieważkości. Raz, bo nie ma pianki, a dwa, że ze względu na niemożność grawitacyjnego rozdzielenia się płynu od gazu w żołądku, efekty fizjologiczne mogą być dla osób postronnych raczej niemiłe.

Nie mam złudzeń, że to wszystko dopiero wstęp. Póki co, NASA niech sobie deklaruje abstynencję swoich podkomendnych. Niech im grzebie po szafkach i sprawdza kieszenie na okoliczność alkoholowo-narkotykowej kontrabandy. To stosunkowo łatwe, gdy posyłanych „ku gwiazdom” wciąż jeszcze liczy się na sztuki. Za rogiem czai się już jednak komercjalizacja lotów kosmicznych. Prędzej czy później przestrzeń pozaziemska zaroi się od prywatnych wehikułów, od liniowców i luksusowych jachtów poczynając, a na odpowiednikach zdezelowanych beemek kończąc. Prędzej czy później pojawi się również jakiś międzyplanetarny kodeks drogowy, a w nim paragraf o sankcjach za pilotowanie pod wpływem. Przepisy zaś, jak wiadomo, są po to, żeby...

— Ej, jak lecisz, baranie! I gdzie mi się przed dziób z tą landarą wpychasz, cwelu jeden! Co ty, pijany jesteś?!

— Alesz ską... jes.. ep! jesseśmy absolutnie sześwi... Szepraszam, a p-panowie tesz f kierunku słoneczka?

Z naturą ludzką nie wygrasz. Eks-szef NASA powinien to wiedzieć, jako obywatel kraju, który poślizgnął się na prohibicji i uprawia narkotykową donkiszoterię. Jak również będąc człowiekiem świadomym odległości dzielących Ziemię od celów przyszłych wypraw. Dziewięć miesięcy na Marsa! Bez kielicha? Zapomnij pan. Zwłaszcza, jeśli Rosjanie polecą tam pierwsi.

Wawrzyniec Podrzucki

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.

Ale przecież

w kosmos nie latają tylko panowie, a pań problem ukrwienia raczej nie dotyczy.

Da się...

W NF był o tym artykuł. Jednakże, z tego co pamiętam, to ukrwienie jest problemem, ale nie aż takim, żeby uniemożliwiać seks.

Portret użytkownika hebius

Ale seksu w kosmosie chyba

Ale seksu w kosmosie chyba jeszcze długo nie będzie. Nie pamiętam gdzie to czytałem, ale zdaje się że w stanie nieważkości panowie mają problemy z dostatecznym ukrwieniem niektórych organów :)

RUNA UDOMOWIONA — konkurs fotograficzny

NAGRODZONE W EDYCJI PAŹDZIERNIK-GRUDZIEŃ:

RUNA W PRZESTRZENI — konkurs fotograficzny

NAGRODZONE W EDYCJI PAŹDZIERNIK-GRUDZIEŃ:

Runiczne gry

Sen o DolinieMoherowa gra
Fioletowa gra

Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer