Uwaga, uwaga...

Najnowsze książki

Najnowsze e-booki

„Teraz s***synu nie dorwiesz już pajacyka”

Portret użytkownika Michał Krzywicki

Przypominam sobie, jak napisałem pierwszy tekst. Czułem się wtedy tak bosko, nie tak jak dziś, po dniu spędzonym nad klawiaturą. Wtedy miałem tylko kartkę i długopis, i czystą, niczym nie zmąconą myśl (poza wiarą w szybko odniesiony sukces — już widziałem jak ktoś drukuje moje opowiadania, oprawia i wystawia na półkę w księgarni).

Nie wiedziałem jeszcze, że praca pisarza nie różni się niczym od fuchy jakiegoś pośledniego uzurpatora, który zamierza podbić Europę. Tak jak i on, pisarz musi przygotować całą kampanię, a potem staczać kolejne bitwy... z czasem i z samym sobą.

Wtedy liczyła się sama radość z pisania.

A teraz... ta cała oprawa. Muszę się komuś pochwalić dobrze ułożoną frazą. Ale jest dwunasta w nocy. Kochanka śpi. Obudzić? W życiu. Jutro mam spotkanie autorskie, a nie chcę tam pójść z twarzą jak z plakatu — bo zupa była za gorąca. Więc lepiej w samotności napić się czegoś, by uczcić mały sukces. Szukam w lodówce. Jest Karmi. Świdruję etykietkę. Te małe cholerne literki. Jest! 0,05 alkoholu. Można jeszcze zapalić. Drżącymi palcami szukam zapalniczki, dopiero po chwili przypominam sobie, że wypada zacząć do papierosów, ale palenie rzuciłem rok temu. Wychodzę więc na balkon tylko z butelką słodkawego płynu. Przechylam butelkę.

Czytam swoje pierwsze opowiadanie, by poczuć się jak kiedyś. Jest o zazdrości, znieczulicy i nienawiści...

„Pajacyk”

Pluszowy niedźwiadek podszedł do drewnianego pajacyka i wyrwał mu rękę.

— Teraz już nikt nie będzie się tobą bawił. — Pluszak uśmiechnął się szyderczo.

Okaleczony pajacyk odszedł i usiadł w ciemnym kącie. Drzwi zgrzytnęły, do pokoju wszedł chłopczyk. Dostrzegł okaleczonego pajacyka.

— Mamo! — Krzyknął zapłakany, gdzieś w ciemność na korytarzu, w świat dorosłych. — Niedźwiadek znów odgryzł pajacykowi rękę.

Matka z otchłani dużego domu skarciła dziecko za kłamstwo:

— Przestań lepiej niszczyć swoje zabawki.

Chłopczyk poczuł się zawiedzony. Złapał za łeb niedźwiadka i wydłubał mu oczy.

— Teraz skurwysynu nie dorwiesz już pajacyka!

Kończę Karmi. Wzdycham. Wtedy wierzyłem, że wszystko mi się uda. Mógłbym podbić całą Europę...

Ale przecież właśnie się udało, w końcu je opublikowano. Marzenia się spełniają.

W post scriptum należy się czytelnikowi kilka słów wyjaśnienia, co jest prawdą w tym felietonie, a co wymysłem autora. Pamiętam, że kiedyś paliłem i muszę się przyznać, że czasami wychodzę na balkon i po prostu stoję. Karmi też niekiedy wypiję. A reszty nie pamiętam, napiszę może jak sobie przypomnę.

Dla uważnych pozostaje jeszcze kwestia błędów w opowiadaniu. Dziś bym się ich ustrzegł. Przecież wiadomo, że pluszowy miś nie dałby rady drewnianemu pajacykowi.

Michał Krzywicki

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika Michał Krzywicki

tolerowana nietolerancja

„Przypadek Wojciecha Cejowskiego pokazuje dobitnie, że samo zainteresowanie światem i obcowanie z najróżnorodniejszymi kulturami to jeszcze nie wszystko”.
Od miłości i nienawiści gorsza jest obojętność:) Nie jestem z wami, to jestem przeciw wam. A może niektórzy po prostu nie chcą robić przykrości (dla przykładu) homoseksualistom, mniejszościom narodowym i starają się ich zauważać po swojemu.
A trochę poważniej, można choćby rzec, że nietolerancja jest tak stara jak homoseksualizm. To oczywiście niczego nie wyjaśnia i nie jest powodem, by o tym przestać rozmawiać.

W tle lekcji o holocauście, raz czy dwa, zrobiłem wybranym klasom ćwiczenie. Prowokująco wystawiłem ich i rodziców na najcięższą z prób:) Mówię, że Hitler wszystkiego nie załatwił i w większości - oni i ich rodzice są Żydami (wyjaśniam to psedohistorycznie:) Proszę też swoich uczniów, że jeżeli chcą to przekazać rodzicom, niech nie robią tego przy obiedzie, bo się zakrztuszą. Nad ławkami pojawiają się chytre uśmieszki, więc porozumienie jest:) Potem czekam cierpliwie parę dni na reakcje i odnoszę sukces: „Pozdrowienia od mojego ojca, Żyda” – mówi uczennica z krzywym uśmiechem. (Tu wielki szacunek, jeżeli kiedyś to przeczyta). „Pan chciał ich sprowokować – mówi rodzic po wywiadówce – to rozumiem. Ale po co zaraz wyzywać”. Człowiek rzekł to bez urazy, ale nie zaobserwowałem uśmiechu na jego twarzy.

Portret użytkownika sekr.red

Nietolerancja stara jak świat

„A trochę poważniej, można choćby rzec, że nietolerancja jest tak stara jak homoseksualizm. To oczywiście niczego nie wyjaśnia i nie jest powodem, by o tym przestać rozmawiać.”

Z wielu rzeczy, których nie jestem w stanie pojąć, dwie dręczą mnie szczególnie:

1. Dlaczego w kulturze chrześcijańskiej („kochaj bliźniego swego jak siebie samego”) dwaj faceci, którzy biją się w miejscu publicznym, nie budzą wybuchów agresji ani obrzydzenia, a dwaj faceci, którzy trzymają się za ręce lub całują — owszem?

2. Dlaczego w społeczeństwie, w którym rzeźnik jest legalnym zawodem, często słyszy się „niedługo pedofile będę się domagać tolerancji, potem zoofile, nekrofile” — ergo zoofile uważani są za bardziej zboczonych od pedofili??? A owieczka czy inna gadzina ma być jako ta Wanda co nie chciała Niemca, lepsza dla niej śmierć niż „pohańbienie”?

Nina

Portret użytkownika Michał Krzywicki

sącząc Martini

W kulturze chrześcijańskiej – jak ją nazwałaś – owieczki idą na rzeź od dawien dawna, tak jak i homoseksualiści, bo nie powiększają stada [udało mi się chyba połączyć dwa wątki:)]. Zresztą uważaj, zaraz oskarżą cię, że uprawiasz relatywizm, propagujesz wegetarianizm, albo inne świństwo:) i pewnie masz zamiar założyć konkurencyjną sektę. Uważaj, przypomniej sobie, jak skończył Jan Chrzciciel.
Może lepiej czasami usiąść na balkonie i z wysokiego piętra, sącząc Martini, patrzeć, jak Paryż płonie:) (patrz: Junger).

Portret użytkownika sekr.red

Martini? Eee tam.

„Od dawien dawna” faktycznie jest tu kluczowe... ;->

Ale zamiast Jüngera wolę poezję Wschodu: „Wygnałem z mego ogrodu wszystkie troski świata [...] Posadziłem róże pod moimi oknami — a zza nich widać wzgórza” (Hsieh-Lun-yin)

Nina

"Jeśli nie znamy osobiście

"Jeśli nie znamy osobiście nikogo niepełnosprawnego, nikogo, kto by się przyznawał do narodowości żydowskiej, nikogo otwarcie homoseksualnego, nikogo, kto miałby skórę w kolorze innym niż biały, nikogo, kto nie byłby katolikiem, musimy bazować na informacjach i opiniach z drugiej ręki. "

Tak się zastanawiałam, bo chciałam napisać, że to chyba wśród starszego pokolenia, ale faktycznie mieszkańcy mniejszych miejscowości nie wszyscy hurtem idą na studia albo do pracy w większych aglomeracjach(bo tam na pewno najpierw poznają Nigeryjczyka na roku, niepełnosprawnego kolegę, potem otwartych mniej lub bardziej homoseksualistów wśród znajomych bliższych lub dalszych, nie mówiąc już o innych religiach albo osobach niereliginych). Z drugiej strony są wyjazdy do Anglii, a tam trudno nie poznać innych emigrantów...
Nie, myślę, że to jednak żadna egzotyka w XXI wieku. Dla mnie "tygiel kulturowy" jest czymś całkiem naturalnym i chyba nie jestem wyjątkiem...

He is a zombie detective having a moustache. She is an ex-policewoman vampire huntress mad with revenge. Together, they fight crime!

Portret użytkownika sekr.red

Tygiel czy konserwa?

Ja obstaję przy swoim: boimy się (demonizujemy) tego, czego nie znamy. To, że ktoś miał na roku jednego Afrykanina, a w akademiku widywał z daleka większe ich grupki, to jeszcze nie znaczy, że wie coś o nich, a zwłaszcza, że porzucił wszelkie stereotypy z nimi związane, którymi mógł być nasączany od dzieciństwa; może wręcz dostrzegł powody utwierdzenia się w stereotypach. Niepełnosprawni, szczególnie ruchowo, są chyba jeszcze rzadsi na uczelniach, z powodu barier architektonicznych. I znowu: to, że widujemy systematycznie jakieś grupki porozumiewające się językiem migowym albo ktoś z zespołem Downa regularnie jeździ „naszym” autobusem, jeszcze wiele nie zmienia. Może nawet znaczy mniej, niż oglądanie ich w telewizji.

Przez „znać osobiście” rozumiem coś więcej — bawić się na wspólnych imprezach, dyskutować o życiu, słowem rzeczy, które przesłaniają różnice i pozwalają przynajmniej dostrzec możliwość zaprzyjaźnienia się.

A po studiach co? Praca, dom, rodzina, dzieci, wąski i coraz węższy krąg znajomych... I gdzie ten tygiel?

Nina

W obronie potęgi pluszaka

Mój debiut był tak niedawno, że mogę się przyznać do myślenia-po-debiutancku.

A dlaczegóż to miś miałby nie wyrwać ręki pajacykowi? Wyobraźmy sobie wielkiego pluszowego niedźwiedzia, którym szarpie wielki pluszowy gniew - a naprzeciwko niego kruchego, łagodnego pajacyka o kończynach cienkich niczym gałązki... I układ sił wygląda już zupełnie inaczej.

Oczywiście w opowiadaniu nie było nic o rozmiarach adwersarzy. Jednak wspomina się o szyderczym uśmiechu pluszaka - i to szyderstwo sugeruje, że gdzieś w środku niedźwiadka czai się potężne zło. Teorię tę potwierdza też użycie przez chłopca słowa znów ("znów odgryzł mu rękę"). Czyli niedźwiedź wyraźnie ma skłonność do czynów niegodziwych.
:)

Magdalena Salik

Portret użytkownika sekr.red

Trzy tomy jak obszył

Chyba słusznie Michał oszacował, żeby to wszystko porządnie opisać — trzy tomy najmarniej ;-)

Nina

Portret użytkownika Michał Krzywicki

opus diaboli

Dzięki wnikliwiej analizie Magdy, widać, że miniaturka ma potencjał. To będzie prawdziwe OPUS DIABOLI:)
(Jeszcze kilka wpisów i będziemy musieli założyć coś na kształt kabaretu Monty Pythona).

A pewnie, że OPUS :)

No jasne, że ma potencjał! Prosty, wręcz archetypowy rysunek przeciwników: plusz konta drewno, zwarta akcja, silne emocje...
Jak na dzieło, którego korzenie sięgają podstawówki - respect :).

Ja pierwszą książkę zaczęłam pisać mając siedem lat. Była to powieść przygodowa ze mną i Czterema Pancernymi w rolach głównych. Działo się to w epoce przedkomputerowej, więc pisałam w cienkich zeszytach w kratkę - no i nośnik nie doczekał ery nowożytnej. Na szczęście ;).

Magdalena Salik

Portret użytkownika sekr.red

Fanfic 4 pancernych

Wow, no to był klasyczny fanfic z Mary Sue, naprawdę szkoda, że czasów Internetu nie doczekał — można by porównać z analogicznymi dziełami mistrzów gatunku :-)

Nina

4 konno

Błogosławiona skleroza pożarła cały zarys fabuły - pamiętam tylko, że przeniosłam Czterech z czołgu na wierzchowce. I że w ogóle nie było psa :).

Magdalena Salik

Portret użytkownika sekr.red

Memento dla debiutantów

„Dla uważnych pozostaje jeszcze kwestia błędów w opowiadaniu. Dziś bym się ich ustrzegł. Przecież wiadomo, że pluszowy miś nie dałby rady drewnianemu pajacykowi.”

Otóż to, święte słowa :-) Tak właśnie wygląda już-nie-debiutant, który pomyślnie przetrwał „chrzest bojowy” w wydawnictwie i rusza na podbój świata :-)

Nina

Portret użytkownika Michał Krzywicki

miś i pajacyk

Jeżeli wziąć pod uwagę rok, w którym napisałem tę miniaturkę i ilość (własnych)redakcji, to wyjdzie, że pracowałem nad tym kilkanaście lat. Ale warto było pracować na sukces, doczekałem się wreszcie publikacji:)Pragnę podziękować mojej polonistce z podstawówki, która nigdy tego nie przeczytła, choć miała okazję:) Pewnie zredagowałaby to na swój sposób, może miś pocałowałby pajacyka, wzieliby się za rączkę... :) Ale boję się myśleć, co by z tego dalej wyszło. Teraz zastanawiam się, czy nie rozpisać tego na trzy tomy:)
Pozdrawiam:)

Portret użytkownika sekr.red

Make love not war :)

"Pewnie zredagowałaby to na swój sposób, może miś pocałowałby pajacyka, wzieliby się za rączkę... :)"

Słyszałam taką teorię, że niektórzy ludzie zawsze wybierają ten sam typ partnerów, nieważne, jak (nie)szczęśliwie się to dla nich skończyło w przeszłości. Wygląda na to, że i niektórzy autorzy są wiecznie skazani na ten sam typ redakcji ;->

Nina

Portret użytkownika Michał Krzywicki

koło historii

Ja słyszałem, że wybieramy partnerów na podobieństwo swych matek i ojców, albo chociaż tak ich chcemy ukształtować. I koło historii potem się kręci, i kręci:)
Swoją drogą, przeglądając stare opowiadania, natrafiłem na miniaturkę o gejach. Szerokie spektrum zainteresowań człowiek miał:)

Portret użytkownika sekr.red

Gdzie ta miniaturka???

No to dawaj tę miniaturkę! Jeśli mało w niej fantastyki, to zaraz dopiszemy ;-)

A te teorie o podobieństwie partnerów do matek lub ojców dziwnie jakoś mi się zgadzają z ostatnimi doniesieniami, że w społeczeństwie jest (i zawsze było) znacząco więcej osób o skłonnościach masochistycznych niż wcześniej szacowano ;-)

Nina

Portret użytkownika Michał Krzywicki

gejminiaturka

"No to dawaj tę miniaturkę! Jeśli mało w niej fantastyki, to zaraz dopiszemy ;-)"

Ale ja już spełniłem swoje marzenie, co do miniaturek:) Ale nie będę się krygował, udawał, że nie chcę, że miniaturka jest mało ciekawa... i takie tam:) To może w osobnym felietonie:)? Przy okazji jej lektury może pojawić się pytanie o ten inny wymiar fanstatyki, która nie boi się trudnych pytań:)

Portret użytkownika sekr.red

Re: gejminiaturka

Super :-) Trudne pytania to jest to, co tygrysy lubią najbardziej :-) Osobiście trochę dziwi mnie dominujący konserwatyzm obyczajowy w polskiej fantastyce...

Nina

Portret użytkownika hebius

A nie powinien. Konserwatyzm

A nie powinien. Konserwatyzm obyczajowy (przynajmniej taki deklarowany) zdaje się dominować w całym polskim społeczeństwie, wiec nic dziwnego, że i u pisarzy też.

Portret użytkownika sekr.red

A jednak dziwi

W końcu pisarz niejako by default powinien wyróżniać się z tłumu. A fantasta, opisujący inne światy, obce istoty, chyba powinien zacząć od dostrzeżenia i prób zrozumienia różnorodności wśród współczesnych ludzi. Jak inaczej może wymyślić i wiarygodnie przedstawić inne rasy?

Oczywiście w Polsce trudno jest akceptować różnorodność choćby dlatego, że trudno ją dostrzec. Jeśli nie znamy osobiście nikogo niepełnosprawnego, nikogo, kto by się przyznawał do narodowości żydowskiej, nikogo otwarcie homoseksualnego, nikogo, kto miałby skórę w kolorze innym niż biały, nikogo, kto nie byłby katolikiem, musimy bazować na informacjach i opiniach z drugiej ręki. A nie każdy ma tyle zainteresowania światem, aby samemu, aktywnie poszukać tej „drugiej ręki” w bibliotekach czy w Internecie.

Ja miałam szczęście, w domu rodzinnym na półkach stały książki takie jak „Powiedz mi, jak dawno odszedł pociąg” Jamesa Baldwina, „Czarny obelisk” Remarque'a, cała półka Żeleńskiego-Boy'a; w bibliotece publicznej stała literatura iberoamerykańska, „Gra w klasy” Cortazara, która z perspektywy czasu blaknie i Donoso (patrz motto bloga), który przeciwnie, tkwi w pamięci... Czytane równolegle z nudnymi lekturami szkolnymi miały o wiele większą od nich siłę oddziaływania.

A zatem, tak, dziwię się sztampie literackiej i nie zamierzam przestać. Istnieje przecież wiele łatwiejszych sposobów zarabiania (większych) pieniędzy, niż pisanie przeciętnych książek ;-)

Nina

Portret użytkownika Michał Krzywicki

who the f**k is Kamyczek

"Ja miałam szczęście, w domu rodzinnym na półkach stały książki .."
I tu jest pies pogrzebany. U kogoś może stał np. mein kampf, więc niczemu nie jest winien. Albo lekutrę skończył na "Nasza szkapa". Mi utwił w pamięci np. "Kamyczek", ale to było tak dawno temu, że chciało by się rzec: whu the fuck is Kamyczek. Oczywiście, że lektury nas kształtują, i bardzo szkoda, że nie szkolne:) bo przecież dzieciaki z domów, gdzie na półce nie ma książek, mogłoby doświadczyć tego wszystkiego właśnie dzięki tej wspaniałej instytucji.

Portret użytkownika hebius

Przypadek Wojciecha

Przypadek Wojciecha Cejowskiego pokazuje dobitnie, że samo zainteresowanie światem i obcowanie z najróżnorodniejszymi kulturami to jeszcze nie wszystko.

Portret użytkownika sekr.red

ROTFL

ROTFL. Punkt dla Ciebie, powalił mnie ten argument :-)))

Nina

RUNA UDOMOWIONA — konkurs fotograficzny

NAGRODZONE W EDYCJI PAŹDZIERNIK-GRUDZIEŃ:

RUNA W PRZESTRZENI — konkurs fotograficzny

NAGRODZONE W EDYCJI PAŹDZIERNIK-GRUDZIEŃ:

Runiczne gry

Sen o DolinieMoherowa gra
Fioletowa gra

Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer