Marcin Wełnicki: Dossier R — paraopowiadanie
Andrzej W. Sawicki: Niezwykły przypadek Martyny Gewalt — opowiadanie

Zapraszamy do oglądania okładki „Run Hordów” – drugiego tomu Dolin mroku Magdaleny Salik. Autorem ilustracji jest Tomasz Maroński.
Chyba wszyscy czytelnicy zdają sobie sprawę z problemów, które występują od jakiegoś czasu na rynku książki papierowej. Ten „jakiś czas” staje się niestety coraz dłuższy, a cierpią na tym szczególnie książki początkujących, niezbyt jeszcze znanych autorów. Dlatego, zamiast czekać, aż coś się ostatecznie wyjaśni, Runa zdecydowała się na opublikowanie drugiego tomu Dolin mroku jeszcze w grudniu 2011, na razie wyłącznie w postaci elektronicznej (plik epub). Plan jest taki, że jeśli w sprzedaży książek papierowych nastąpi korzystna zmiana, wydanie papierowe ukaże się niedługo przed premierą tomu trzeciego, a w przeciwnym wypadku także tom trzeci zostanie wydany tylko w postaci elektronicznej.
Co myślicie o tej decyzji?




Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer
Problemy...
Wątpię, żeby sytuacja na rynku książki miała się poprawić. E booke wiele wydawnictwa nie kosztuje, więc może to i dobre rozwiązanie, choć wiele osób (w tym ja) ich nie znosi.
A niestety muszę się zgodzić z poprzedniczką - po fragmencie Testamentu Damoklesa uznałam, że z Runą chyba źle się dzieje i od tej pory będę bardzo ostrożnie podchodzić do książek tego wydawnictwa, choć do niedawna kupowałam prawie wszystkie. Teraz to tylko czekam na Mandalę i Czas złych baśni...
Po samym fragmencie? :-( To
Po samym fragmencie? :-( To jest naprawdę złożona, wielowątkowa powieść... Co z recenzjami? Są tutaj.
Nina
Nie;) Także po opowiadaniu
Nie;) Także po opowiadaniu autora w SFFH i błaganiu znajomego, żeby darować mu pisanie recenzji, bo on nie przeżyje lektury.
O_o
To kolega chyba jakiś specjalny jest...czytałem w pociągu do warszawy i bardzo przyjemna lektura:)
Dziwne... ja jeszcze nie
Dziwne... ja jeszcze nie czytałam, ale moi znajomi, zasadniczo wybredni, zdecydowanie mi polecali.
bezczelna i ruda
Byłoby OK, gdyby nie zbyt
Byłoby OK, gdyby nie zbyt wysoka cena czytników i e-booków. Ale ogólnie idea wydaje się dobra.
(podoba mi się okładka Runy Hordów)
Cena e-czytników
Jeśli chodzi o cenę czytników, prywatnie w zupełności się z Tobą zgadzam. Owszem, to fajny gadżet, owszem, e-papier rzeczywiście jest jakościowo różny od ekranu/wyświetlacza, ale to jeszcze nie powód, żeby płacić jak za zboże. Myślę, że ceny będą spadać, tak jak było z komórkami, tylko pewnie nie tak szybko, bo jednak czytanie to ekskluzywne hobby. Z drugiej strony, niby komórki były przeznaczone do gadania, a teraz ludzie, których wygląd mógłby budzić wątpliwości, czy znają alfabet, wystukują sms-y z prędkością karabinu maszynowego :-) „Money makes the world go around” śpiewali Liza Minelli i Joel Grey i to jest prawda, tylko w tym przypadku chodzi o oszczędność, a nie o zysk :-)
Jednak producenci e-czytników powinni się pospieszyć z tym obniżaniem cen, bo coraz więcej firm oferuje dostęp do e-booków przez sieci telefonii komórkowej, a mam przeczucie, że producenci komórek nie będą zwlekać z wypuszczaniem nowych modeli telefonów umożliwiających wygodne czytanie długich tekstów — i w ten sposób e-czytniki mogą zostać wyparte z rynku zanim na dobre na nim zagościły, bo kto chciałby taszczyć ze sobą dwa urządzenia, jeśli jedno mu wystarczy?
Nina
ceny
Z mojego punktu widzenia jako czytelnika, cena czytników byłaby do przyjęcia. Byłaby, gdyby ceny książek były dużo niższe.
Wiem, że dla niektórych ebook to produkt premium ;-), ale dla mnie ma jednak mniejszą funkcjonalność. Przede wszystkim problemem jest przywiązanie do konkretnego urządzenia i formatu - nie wiem, czy będę mogła przeczytać moją książkę za 10 lat, czy skończy jak video ze studniówki?
Dlatego nie kupuję ebooków, skoro kosztują tyle, co "normalne" książki i nie zamierzam kupić czytnika. Podejrzewam zresztą, że znaczna część posiadaczy czytników używa pirackich wersji książek.
Magdalaena
problemy na rynku książki
Będę brutalna - zaczęłam czytać "Doliny mroku" i rzuciłam je w kąt po kilku rozdziałach, bo brakowało mi w niej takiej iskry, czegoś specjalnego. I z tego co pamiętam, nie czytałam jakichś entuzjastycznych recenzji i nie byłam samotna w swojej ocenie.
Podobnie rozczarowała mnie najnowsza książka Runy "Nadzieja ...". Niby jest powstanie styczniowe, niby element fantastyczny, ale czegoś brakuje.
Więc może po prostu wydawnicze sito jest zbyt rzadkie, przepuszcza książki przyzwoicie napisane, ale nie znakomite?
Magdalaena
Proponuję, żebyś rozważyła
Proponuję, żebyś rozważyła jeszcze jedną możliwość, Magdalaeno — to nie książki są coraz gorsze, to Ty robisz się coraz bardziej wymagająca ;-> Z każdą przeczytana książką, z każdym przeżytym rokiem stajesz się coraz mądrzejsza, coraz bardziej wyrafinowana, coraz trudniej Cię zachwycić. I będzie tylko gorzej ;-)
Runa od początku wydaje książki różnych autorów, zarówno uznanych mistrzów, jak i debiutantów. A z debiutami to jest tak, że niektórzy zaczynają od razu z grubej rury, jak Wit Szostak „Wichrami Smoczogór” (książka w swoim rodzaju doskonała, którą wielu czytelników skreśliło a priori; same słowa „filozoficzne” i „góry” powodują ucieczkę z krzykiem...). Magda Salik zaczyna mniej więcej tak, jak Krzysiek Piskorski: podobnie jak jej „Doliny mroku” jego „Opowieści Piasków” były dobrze napisane, oryginalne, ciekawe, ale jeszcze nie znakomite jak „Krawędź czasu”. Jasne, obojgu można było powiedzieć: spoko, jest nieźle, popisz jeszcze trochę do szuflady i wróć, jak będziesz mieć coś, co nas rzuci na kolana. Tylko z takim podejściem jest pewien problem... ;-)
Nina
Bez sensu
Takim sposobem nie pomożecie autorom zostać zauważonym. Jest to decyzja krzywdząca. Ktoś wolałby kupić standardową książkę niż ebooka, jeśli jego cena będzie niewiele niższa niż ceny papierowej. Nie lepiej zaryzykować i wydać w tej samej formie, co pierwszy tom?
Krzywda
Myślę, że ocena, czy ta decyzja krzywdzi autorkę czy nie, należy do samej autorki. I dodam jeszcze, aby rozwiać ewentualne kolejne podejrzenia, że autorka była pierwszą osobą, z którą ta forma wydania została przedyskutowana.
A czy nie lepiej zaryzykować...? Niestety nie, w tym wypadku lepiej zaczekać.
Nina