Uwaga, uwaga...

Najnowsze książki

Najnowsze e-booki

„Było cudownie, kochanie”

Portret użytkownika Michał Krzywicki

Jacek Dukaj w eseju na WP wymienia cechy pracowitego pisarza, kreśli także jego dzień pracy: pięć godzin to, dwie godziny tamto... Dotyczy to jednak pisarzy utrzymujących się wyłącznie z pisania. Tym, którzy dopiero rozpoczynają swą drogę ku literackiej sławie i pracują w biurach, szkołach, aptekach, proponuję kilka recept na zaoszczędzenie czasu.

Rezygnujemy z samochodu

Własny pojazd zamieniamy na autobus. W ten sposób zyskujemy czas na notatki, spokojnie możemy także gryźć w zamyśleniu ołówek, a głowa aż pęka od twórczych myśli, kiedy za oknem mknącego pojazdu możemy delektować się panoramą miasta.

We własnym samochodzie nie ma warunków, by móc cokolwiek napisać. Przecież jedna ręka wisi na kierownicy, a gdy jest lato, dostosowujemy się do nowej mody i wystawiamy łokieć. Teoretycznie więc zostaje druga ręka i można by nią skrobnąć kilka pomysłów na kartce. Ale w praktyce druga ręka ma inne zadanie. Musi być zawsze gotowa, by pokazać środkowy palec temu, który upomni nas klaksonem, że zaspaliśmy na światłach — a przecież już od sekundy pali się zielone światło.

Zresztą w aucie budzą się zabójcze myśli skierowane do „frajerów w czapce”, „panienek”, „niedzielnych kierowców”. I te „kurwa mać” powtarzane jak mantra, które posyłamy zamiast uśmiechów, wybaczcie. I tu zmierzam do sedna. Nasila się stres i już po piętnastej „kurwie” nic rozsądnego we łbie się nie zmieści, nawet jakiś pomysł do drugiego tomu waszej powieści.

Tak, że samochodzik do autohandlu, pisarze. W ten sposób zyskujemy do dwóch godzin dziennie, bo choć czas podróży się wydłuża, w autobusach i tramwajach stać nas na więcej.

Rezygnujemy z seksu

To akurat chyba oczywiste. Partnerowi wystarczy poskarżyć się na bóle głowy. Dziś to już chyba kod uniwersalny, niezależny od płci. I niby zyskujemy tylko 15 minut, jeżeli weźmiemy pod uwagę przeciętny stosunek heteroseksualny. Ale nie można zapominać o głaskaniu potem po główce i tych natarczywych „misiach pysiach”, „było cudownie, kochanie” albo „ah, ti, ti, głuptasku”. To przecież czasem pół godziny, więc zyskujemy w sumie całą jednostkę lekcyjną. Zresztą, żeby uzmysłowić wam, jak ważna jest abstynencja seksualna spytam tylko: czy bylibyście w stanie napisać choćby zarys rozdziału do waszej powieści po maratonie? Wyraźnie widać, że zaoszczędziliśmy również siły, by zasiąść wieczorem przy biurku, a nie gnić pod pościelą.

Rezygnujemy z picia

I nie dlatego, że alkohol szkodzi zdrowiu. Bo to nieprawda. Chyba, że się doda, że w dużych ilościach. Alkohol to ZŁO. I przy tym zostańmy. ZŁO, ZŁO, ZŁO, które zabiera czas i jest jak kiepski kochanek albo nudny film — zaaplikowany w niewielkich ilościach usypia nas, a w dużej dawce wprawia nasz umysł w taki stan, że jedynie co będziemy w stanie napisać, to książkę z mainstreamu. A nam chodzi przecież o prawdziwą literaturę: fantasy, horror, S-F.

Czyli, jeżeli w lodówce stoi piwo, jedynie co możecie zrobić, to przyłożyć puszkę do rozgorączkowanego czoła, a gdy przedmiot pożądania się ogrzeje, a głowa nieco ochłonie, puszkę wyrzucamy do kosza. Trenujemy przy tym silną wolę.

Rezygnujemy z wszelkiej komunikacji ze światem

Dopóki nie napiszemy dzieła, szkoda czasu na rozmowy w jakiejkolwiek formie. Tu powiem krótko: kabel od Internetu przecinamy raz, ale dobrze, a telefony wyrzucamy przez okno, są przecież za złotówkę.

A dla wszystkich tych, którzy kręcą nosem i mówią, że to się nie uda, że to zbyt wiele poświęceń, to wyobraźcie sobie, jak po powrocie z pracy, oczywiście autobusem, wrócicie do domu, nie odbierzecie żadnego mejla, ani telefonu, nie sięgniecie po butelkę, a po intymnej kolacji, zamiast dać się ponieść emocjom, weźmiecie tabletkę od bólu głowy, a rano... Oj, rano partner, przeciągając się w łóżku, spyta: „jak ci było przy biurku, koteczku?”, a wy odpowiecie bezwzględnie: „bardzo dobrze, kochanie”.

A potem puścicie gotowy tekst do redakcji.

Michał Krzywicki

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.

Sutenerstwo, symulowanie obłędu

Problem, co zrobić, by jednocześnie mieć środki na życie i czas na pisanie, nęka ludzi pióra od dawna. Marek Hłasko w "Pięknych dwudziestoletnich" podsunął inne frapujące możliwości rozwiązania tego dylematu:
1/ Więzienie - strzelenie w dziób np. stóżowi prawa, a następnie kilka miesięcy z dużą ilością wolnego czasu na więziennym chlebie.
2/ Symulowanie obłędu - i długie leczenie w przeznaczonej do tego placówce psychiatrycznej. Według autora działało najlepiej po drugiej wojnie światowej, kiedy niemal każdy miał "na koncie" traumatyczne przeżycia, i szczególnie w niemieckich szpitalach, gdzie najłatwiej było nabrać lekarzy.
3/ Sutenerstwo - zdaniem Hłaski wymagało żelanych nerwów i mistrzowskiej gry aktorskiej, bo wpierw należało rozkochać w sobie damę lekkich obyczajów. W książce jest szczegółowa instrukcja, jak dokonać tego ostatniego.
4/ Cicha przystań życiowa - czyli znalezienie normalnej, dobrze płatnej pracy. Zdaniem Hłaski: opcja niemożliwa.

I jeszcze za Hłaską: według Wiliama Faulknera najlepszym zawodem dla pisarza jest zostać właścicielem burdelu. Powód? "Dobre jedzenie, dobre stosunki z policją, łobuzy z przeciwka są pełni szacunku, ranki wolne od pracy, a wieczorem wesoła zabawa".

:-)))

Magdalena Salik

Portret użytkownika Magda Parus

sen w sprayu

Ha, to są rozwiązania dwudziestowieczne, czyli - przeżytek. Tymczasem, jeśli wierzyć prasie, naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles wynaleźli sen w sprayu: regenerujący spray do nosa, dzięki któremu sen będzie można wyeliminować!

I wtedy pracujący gdzieś na etacie pisarz znowu będzie mógł kupić sobie auto.

Portret użytkownika Michał Krzywicki

bezSENsu?!

Właśnie, metoda Hłaski nie sięga w wiek XXI, hehe.
Odradzam jednak używki:) Przecież sen to niekiedy mała część książki:)

Portret użytkownika hebius

Zwabiony tytułem.

A już miałem nadzieję, że będzie coś pikantnego :P

Portret użytkownika Michał Krzywicki

Pieprzny tytuł

Dałeś się złapać:)Ale trochę pieprzu przecież jest:)

RUNA UDOMOWIONA — konkurs fotograficzny

NAGRODZONE W EDYCJI PAŹDZIERNIK-GRUDZIEŃ:

RUNA W PRZESTRZENI — konkurs fotograficzny

NAGRODZONE W EDYCJI PAŹDZIERNIK-GRUDZIEŃ:

Runiczne gry

Sen o DolinieMoherowa gra
Fioletowa gra

Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer