Marcin Wełnicki: Dossier R — paraopowiadanie
Andrzej W. Sawicki: Niezwykły przypadek Martyny Gewalt — opowiadanie

Trochę później, niż się spodziewałam, niemniej nowe zdjęcia z Ars Fantastiki już są i można je oglądać — ale nie na blogu. Przynajmniej dopóki nie znajdę jakiegoś dobrego narzędzia do hurtowego wstawiania zdjęć, więcej niż 20 szt. grafik nie podejmuję się tu zamieszczać. A tych zdecydowanie jest więcej, dokładnie 92!
Zdjęcia są do obejrzenia w albumie na Facebookowej stronie Runy, która jest publiczna, więc mogą ją oglądać wszyscy, także osoby, które nie mają konta na Facebooku. Natomiast osoby, które konto tam mają i które były na Ars Fantastice, mogą spróbować odnaleźć się na zdjęciach publiczności — no i oczywiście oznaczyć :-)

Ostatni dzień Ars Fantastiki A.D. 2010 rozpoczął się później, niż początkowo planowaliśmy. O 11:00 za stołem prelegenckim zasiedli prof. Joanna Czaplińska, dr hab. Anna Gemra i dr Zbigniew Wałaszyński, aby rozprawić się z wizerunkiem wampira w popkulturze. Zanim jednak mogli przejść do clou swojego panelu, opowiedzieli co nieco o wampirze bardziej tradycyjnym — cuchnącym, ożywionym trupie w stanie rozkładu, metaforze Antychrysta, wcielonym Złu, które wodzi na pokuszenie cielesne i oferuje nieśmiertelność niepoprzedzoną fizyczną śmiercią. Słuchacze poznali rodowód niektórych wampirzych atrybutów (wiedzieliście, że powiewającą romantycznie pelerynę z kołnierzem zawdzięczamy teatrowi i sztuczkom scenicznym? Ja nie), prześledzili etapy percepcji postaci wampirycznej od Obcego, przez Innego aż do Swojego, a na końcu dowiedzieli się, jak na skrzyżowanie wampira z harlequinem zapatrują się prelegenci.





Po ekscytującym piątku przyszedł czas na fantastyczną sobotę. Pierwszym punktem programu były warsztaty z prawa autorskiego prowadzone przez dr. Zbigniewa Okonia. Temat, jakkolwiek pożyteczny i frapujący, początkowo mógł się wydawać mało związany z literaturą fantastyczną jako taką, szybko jednak okazało się, że wspaniała publiczność Ars Fantastiki — tym razem w osobie Kuby Ćwieka — i tę przeszkodę może pokonać. Prowadzący został zapytany o to, jak ustawa zapatruje się na nieistniejące jeszcze pola eksploatacji, a potem grad pytań narastał. Ostatecznie kwestię umów na wyłączność, zapowiedzianą w programie lecz za pięć dwunasta (i nie jest to metafora) wciąż niezrealizowaną, mecenas musiał wyjaśniać przy kawiarnianym stoliku, bowiem trzeba było ustąpić miejsca czekającym na swoją kolej uczestnikom następnego punktu programu — panelu o historii i wojnie w popkulturze.
Andrzej Sapkowski
Jakub Ćwiek, Jacek Komuda
Anna Brzezińska, Ewa Białołęcka, Wit Szostak
dr Tomasz Pindel, dr Rafał Kochanowicz, Maciej Parowski

Dla mnie najciekawsze było dziś spotkanie — po raz pierwszy IRL — Zbyszka Okonia. Swego czasu dyskutowaliśmy trochę na Usenecie, odwiedzaliśmy kilka tych samych grup, no i w ogóle znaliśmy się na tyle, na ile można znać kogoś z merytorycznych dyskusji internetowych.
Dziś najpierw wzięłam udział w warsztatach, zadałam kilka pytań, a dopiero kiedy się skończyły, podeszłam w kawiarence do Zbyszka. On naturalnie myślał, że chcę go dalej dręczyć pytaniami, przybrał więc uprzejmie-wyczekującą minę... ale ja chciałam się tylko przedstawić. A kiedy tylko to zrobiłam, „służbową” minę Zbyszka zastąpił prawdziwy uśmiech. Co tu dużo gadać, pewnie wszyscy znacie takie chwile, więc po prostu życzę Wam ich jak najwięcej :-)
Nina

Czyli jednak zdrowie pozwoliło pani dyrektor wziąć udział w tych atrakcjach. To i dobrze :)

Bardziej silna wola niż zdrowie, co, obawiam się, będzie widać na zdjęciach, które różni sadyści mi pstrykali mimo moich usilnych protestów...
Nina

W.Podrzucki, W.Orliński, A.BrzezińskaWojtek Orliński i Wawrzek Porzucki fascynującą rozmową o modyfikacjach genetycznych, sztucznej inteligencji oraz cyborgizacji rozpoczęli tegoroczną Ars Fantastikę. Wynikło z niej, że SF dzieje się tu i teraz, i nic nie zdoła go już powstrzymać, chociaż nie potrafimy przewidzieć dróg i sposobów, w jaki będzie się zmieniał człowiek. Zgodziliśmy się jednak, że modyfikacji genetycznych nie da się powstrzymać, a pokolenie naszych dzieci będzie musiało stawić czoło zupełnie nowym wyzwaniom etycznym, związanym chociażby z projektowaniem genetycznym. Zagadki nieśmiertelności nie zdołaliśmy rozwikłać, nad czym okrutnie ubolewam. Ponieważ Michała Wiśniewskiego zatrzymała w domu ciężka choroba, bohatersko poprowadziłam ten panel i rośnie teraz we mnie poczucie mocy: skoro zmierzyłam się z transhumanizmem, nic nie będzie mi straszne.
Ech, czym więcej relacji z tej imprezy poznaję, tym bardziej żałuję, że mnie wtedy nie było w stolicy... Musiało być naprawdę ciekawie.
A co rozwikłania zagadki nieśmiertelności - ja wręcz przeciwnie, mam nadzieję, że nigdy nie uda nam się jej rozwikłać. Trudno sobie wyobrazić gorszą karę niż wieczność tym padole (czy jakimkolwiek innym) :).
Michał 'M.S.' Smętek
Wyobraźcie sobie taką sytuację. Siadacie przy stoliku, naprzeciwko Was urodziwa niewiasta bądź przystojny pan. Zegar już zaczął odliczanie. Patrzycie sobie w oczy, szukacie w głowach pierwszych słów, by podjąć konwersację aż wreszcie decydujecie się na najprostsze ze wszystkich zagajeń: Mam taki pomysł na książkę...
Do tej pory o takiej szansie można było tylko pomarzyć. Dopiero na tegorocznych Międzynarodowych Targach Książki, podczas Ars Fantastiki otrzymacie szansę zainteresowania pisarzy swoimi pomysłami. Jeśli im się spodobają, wezmą do przeczytania wasze teksty, ocenią, pomogą. Wystarczy że ich zachęcicie w ciągu pięciu minut.
Przygoda z profesjonalnym pisarstwem — taka na całe życie — rozpoczyna się od randki pomysłu z warsztatem! Nie zmarnujcie szansy!
Przybywajcie na Ars Fantastikę!
Pozdrawiam,
Jakub Ćwiek

Strasznie fajny pomysł! Ach, jeszcze bardziej żałuję, że nie pojadę...
bezczelna i ruda

Jedno ważkie pytanie techniczne: czy dozwolone jest promowanie pomysłu, na podstawie którego powstała już powieść, która aktualnie została wysłana do redakcji i "leżakuje" tam w oczekiwaniu na łut szczęścia?
Tak forma kontaktu jest zapewnię nieco lepsza niż zwykłe streszczenie i szanse tekstu wzrastają, więc pytanie wydaje się zasadne :).

Tak, wręcz zwłaszcza takie — po pierwsze dlatego, że tekst już jest, więc jest co czytać i oceniać; po drugie, bo pisarze znają wydawców i jedno „to dobry tekst” z ust kogoś, kto wie, co mówi, może spowodować błyskawiczne przeniesienie manuskryptu ze spodu sterty oznaczonej „do przeczytania” na szczyt sterty „tekst OK, wydajemy czy nie?”.
Gdyż... albowiem... ponieważ... osoby mające złudzenia, że napisanie książki dobrej literacko jest warunkiem koniecznym i wystarczającym do jej wydania drukiem w renomowanym wydawnictwie, są w błędzie. To ani nie jest konieczne (setki przykładów na księgarskich półkach), ani nie wystarcza (vide wspomnienia Rowling i innych pisarzy, którzy nie mogli się przebić do druku przez długi czas).
Nina

Brzmi niesamowicie :)
Wiadomo kiedy/w jakich godzinach będzie odwiedzających oczekiwała taka szansa?
Napisane jest o wzięciu tekstów i ocenieniu: jak rozumiem chodzi o tekst realizujący pomysł, który spodobał się randkującemu z potencjalnym debiutantem autorowi?

Nic mi nie wiadomo o godzinach „dyżurów”, więc podeszłabym do tego zdroworozsądkowo: należy zaczaić się na upatrzonego pisarza w okolicach godzin jego prelekcji. Ja bym się zaczynała rozglądać tak z godzinkę-dwie przed; to, jeśli się uda, powinno pozwolić uniknąć tłoku, bo zaraz po prelekcji na pewno trzeba będzie się ustawiać w kolejce w tej kawiarence.
I — tak, najlepiej mieć w garści tekst, który się zachwala.
Nina

Ach, to mi psuje trochę plany, gdyż tekstu na razie gotowego nie mam, za to plany bogate. Jednak zostaną one urzeczywistnione raczej dopiero po sesji na studiach.
W takim razie jednak nie mam co zajmować czasu pisarzom (w moim wypadku konkretnie Orbitowskiemu), bo lepiej aby porozmawiali o istniejących już tekstach.
Ja zaś napiszę co mi leży na wenie i będę liczył na szansę złapania takiej szansy jeszcze raz za jakiś czas :)

ARS FANTASTICA
55. Międzynarodowe Targi Książki
Pałac Kultury i Nauki w Warszawie
Sala Sienkiewicza
21-23 maja 2010 r.
Zapomnijcie o „fantastycznym getcie”, bo już bardziej w centrum być nie można. Wykłady, panele, spotkania autorskie — a to wszystko we wspaniałej atmosferze towarzyszącej najważniejszemu wydarzeniu w księgarskim roku — Międzynarodowym Targom Książki w Warszawie. Chcesz wiedzieć co myślą o naszym ulubionym gatunku uznane literackie autorytety? Dowiedzieć się o cienkiej granicy dzielącej fikcję od obecnych dokonań nauki? A może spotkać swoich ulubionych autorów? Cóż, możemy ci zagwarantować to i wiele więcej. Ponadto jeśli piszesz, marząc o publikacji, będziesz miał okazję przedyskutować swoje pomysły z pisarzami, a także wziąć udział w warsztatach z prawa autorskiego prowadzonych przez prawnika-specjalistę dr Zbigniewa Okonia. Niezależnie od tego, co planowaliście na nadchodzący weekend, zmieńcie plany i przyjdźcie do Pałacu Kultury zobaczyć fantastykę na piedestale. Pełen program imprezy znajdziecie na stronie Ars Fantastiki.

...to i mnie tam nie będzie — przez całą zimę udało mi się uniknąć nawet drobnego przeziębienia, a teraz mnie dopadło i to potężne, jakby już nie miało kiedy :-(
Nina
I mnie nie będzie, i ja bym chciał. Zwłaszcza ze względu na program naukowy – duża część ważnych Polaków piszących o fantastyce zebrana w jednym miejscu, w dodatku w przyjaznej dla słuchacza formie dyskusji, to się nie może nie powieść!
Serdecznie pozdrawiam
Staszek Krawczyk

Och, dlaczego mnie tam nie będzie...! Choć akurat większość tego, co jest wymieniona w programie warsztatów, przerobiłam na zajęciach, to reszta programu strasznie kusi...
bezczelna i ruda

Ten wpis powinien wyglądać zupełnie inaczej.
Miało być wesoło i szumnie, bo przecież lada moment premiera „Fioletu” Magdy Kozak i debiut nowej serii z Belloną, o której opowiem jednak przy innej okazji. I spot przygotowany przez Staszka Mąderka. I świetna gra terenowa, jaką przygotowujemy na krajowe targi książki razem z „Rassunem”, Aleksandrą „Zsa-Zsa” Tomicką i Grupą Kreatywną „Lans Macabre”. I jeszcze Ars Fantastica podczas międzynarodowych targów książki, a podczas niej panele dyskusyjne o fantastyce, które pracowicie tkamy z Anią Gemrą z Uniwersytetu Wrocławskiego, spotkania z pisarzami, warsztaty dla twórców z prawa autorskiego, które organizują Witek Siekierzyński i Zbyszek Okoń.
Wiele ciekawych tekstów, spotkań, wydarzeń.
Tyle że nadzwyczaj ciemna wiosna nam nastała tego roku.
Anna Brzezińska

Najpierw Smoleńsk, potem wesele kolegi, na które powinienem iść w najbliższą sobotę, a potem we wtorek pogrzeb koleżanki, o której śmierci właśnie się dowiedziałem... Chwilami mam wrażenie, że to jakiś pokręcony sen, tylko nie potrafię się z niego obudzić.
- What are letters?
- Kinda like mediaglyphics except they're all black, and they're tiny, they don't move, they're old and boring and really hard to read. But you can use'em to make short words for long words.
Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer
No, zdjęcia obejrzałem, ale
No, zdjęcia obejrzałem, ale nawet nie próbowałem siebie szukać - bo mnie tak zwyczajnie niestety nie było, nad czym już zresztą ubolewałem w relacji p. Brzezińskiej...
Swoją drogą, zauważyliście, że na kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt zdjęć Sapkowski zawsze ma minę zaciętą, jakby zaciągnięto go tam na postronku? Ten typ tak ma czy po prostu ktoś go tam czymś wkurzył :>?
Michał 'M.S.' Smętek
Sapkowski
Nie wiem, czy ktoś go wkurzył na spotkaniu — tłum był taki, ze zdecydowałam się nie zabierać miejsca fanom i zostałam w kawiarence — ale podpisywanie książek mogło wkurzyć najspokojniejszego człowieka. Ta kolejka, którą widać na zdjęciach, to jest końcówka, kiedy tłok już się rozładował; wcześniej fotograf po prostu nie mógł się dopchać. Zaraz po spotkaniu tłum rzucił się na AS-a i o mało go nie rozdusił. Ja się tam wepchnęłam, i siedziałam obok AS-a przez cały czas podpisywania w charakterze może nie bodyguarda :-) ale bufora, bo wcześniej ludzie dosłownie wisieli mu nad głową, spychając go razem ze stołkiem w stronę ściany. Stoliczek barowy miał blat nieprzytwierdzony do nóżek (wszystkie takie były, więc nie można było go wymienić), a każda osoba, która kładła swoje książki (rzadko jedną, zwykle cały stos) do podpisywania, opierała się o niego łokciami, powodując nagłe „skoki”, wstrząsy i przesunięcia podłoża, na którym AS próbował pisać. Pokrzykiwał więc co chwilę „nie opieramy się”, „proszę się nie opierać o stolik”, itp., bo każda nowa osoba musiała to mieć powtórzone dla siebie, jakby wcześniejszych ostrzeżeń nie słyszała. A przecież chodziło o ich książki i ich autografy — jak się komuś wręcza książkę do podpisania a potem potrząsa podłożem, trudno się spodziewać ładnego autografu, prawda? Jakieś kreski w przypadkowych kierunkach nie byłyby niczym dziwnym w tych warunkach, a jednak, muszę powiedzieć, Sapkowski radził sobie i nie zepsuł ani jednej książki. A autograf ma wymyślny :-)
Był też jeden człowiek, który zamiast książki do podpisu podsunął jakieś czasopismo i zaczął coś zawile tłumaczyć — okazało się, że chce, żeby Sapkowski dał mu za darmo jedną swoją książkę dla jakiegoś klubu. Ja nie wiem, co tacy ludzie sobie myślą — przecież AS przyjechał na Ars Fantastikę z Łodzi, czy naprawdę ktokolwiek mógł przypuszczać, że wiózł ze sobą torbę egzemplarzy do rozdawania? A może temu człowiekowi się wydawało, że jako autor AS może po prostu podejść do stoiska z książkami i wziąć sobie za darmo dowolną liczbę egzemplarzy książek, które napisał? Tak czy owak, w tłumaczeniu, że to tak nie działa wspomagałam Sapkowskiego ja i jeszcze jedna kobitka, stojąca obok. I kiedy już nam się wydawało, że nasze tłumaczenia trafiają, ludek ów zapytał, czy w takim razie Mistrz mógłby mu przysłać tę książkę pocztą...
To tyle moich obserwacji, oceny pozostawiam Wam :-)
Nina
Hmmm
No cóż, jak jest się gwiazdą, to się tak ma :). A tak serio: faktycznie po Pani opisie trudno się dziwić minie p. Andrzeja, zaskakująca jest dla mnie natomiast postawa jego fanów. Ja wiem, że to idol etc., ale w interesie fanów leży dbać o to, żeby biednego autora nie zaszczuć i nie zniechęcić do dalszych publicznych wystąpień. Taka szarża faktycznie musiała być nieco traumatyczna :).
Nie sądzę, żeby ci ludzie
Nie sądzę, żeby ci ludzie robili to świadomie czy specjalnie. Szarża odbywała się na tej samej zasadzie, co tłok w autobusie: pchali ci z tyłu, a ci którzy byli tuż przy AS-ie nie bardzo mieli jak się temu przeciwstawić. Ale samo pchanie się to był chyba owczy pęd jakiś — podpisał książki wszystkim chętnym, nie było tak, że kto pierwszy się dopchał, miał autograf, a ostatni nie. I z tego, co wiem, zawsze tak robi, inni pisarze zresztą też: póki są chętni, póty jest podpisywanie.
Tylko potrząsania stolikiem nie rozumiem, bo pokrzykiwał o tym nietrzęsieniu tak, że połowa kolejki powinna to słyszeć (i dodać do legend o tym, jaki to AS jest niedobry dla fanów, bo krzyczy na nich), a dosłownie każda osoba docierająca do stolika się o niego opierała. Częściowo to oczywiście wina zmęczenia — podpisywanie trwało ponad pół godziny, stanie w kolejce przez tyle czasu to średnia rozrywka (choć czemu ci z końca nie usiedli sobie w kawiarence, czekając na rozluźnienie tłoku, to nie wiem).
W sumie moje wrażenia i z tego i z poprzednich kilku spotkań z AS-em, na których byłam, są takie: to jest bardzo inteligentny facet, tyle że z temperamentem. Wykazuje się w sumie dużą cierpliwością i podchodzi do tych spotkań autorskich poważnie: podpisuje nawet po 10 książek dla jednej osoby, upewnia się, że dobrze zrozumiał, dla kogo ma być dedykacja, zamienia ze 2-3 zdania z fanami, którzy podczas tego podpisywania mają coś sensownego do powiedzenia — czy to komplement, czy pytanie — natomiast denerwują go głupie pytania, jakieś bezsensowne prowokacje i inne powtarzające się wciąż od nowa i bardzo irytujące rzeczy, które, gdyby RL zaadaptował już najlepsze osiągnięcia sieciowe, AS mógłby załatwić raz na zawsze, wpisując je do FAQ ;-)
Nina
No to już więcej pytań nie
No to już więcej pytań nie mam :)... Niespecjalnie się w takim razie dziwię Sapkowskiemu...
Michał 'M.S.' Smętek