You are herePsalmodia

Psalmodia


Portret użytkownika nina

PSALMODIA przyjechała z drukarni

By nina - Posted on 07 kwiecień 2010

Mamy już „Psalmodię” — i wygląda OK. Uff :-) Matowa okładka, lakierem błyszczącym pokryte są napisy (imię i nazwisko autora i tytuł) na froncie okładki i na grzbiecie oraz diabełki na froncie i z tyłu.

Jeśli przewoźnicy nie nawalą ani nie wystąpią inne nieprzewidziane okoliczności, książka będzie w księgarniach i Empikach w przyszły wtorek, 13 kwietnia. A u nas w przedsprzedaży już od dziś :-)

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika hebius

Ja już zaczynam wyglądać listonosza :)

Portret użytkownika nina

Dziś wyślemy paczkę, więc jest szansa, że dostaniesz ją w dniu premiery, choć znając Pocztę Polską, równie dobrze może to być w następny piątek. Ale bądźmy dobrej myśli :-)

Nina

Portret użytkownika hebius

Wiem, że może być różnie, ale Poczta Polska czasem potrafi wręcz zadziwić swoją szybkością. Wczoraj kupiłem w Krakowie via Allegro płyty, a dziś już ich słucham.
Nie mogę zrozumieć, jak ta jedna dodatkowa złotówka wydana na przesyłkę priorytetową może uczynić takie cuda.

Portret użytkownika hebius

:D

Właśnie trzymam paczkę na kolanach. Już za chwilę zajrzę do środka i będę się napawać zawartością :)

Portret użytkownika nina

I to bez priorytetu, coś niewiarygodnego :-)))

Nina

Portret użytkownika Mateusz

Zazdroszczę, ja na priorytetowego Upiora Południa czekam już tydzień...

Portret użytkownika Mateusz

I kolejny przewidziany wydatek...

No nic, przypuszczam, że warto ^^

Edit: Właśnie, Runa jest Warszawskim wydawnictwem. Jest możliwość przepremierowego kupienia książki na miejscu? (bez czekania na dowóz pocztą, płacenia za pocztę i robienia przelwu)

Portret użytkownika nina

„Przedpremierowe kupno na miejscu” — to jest trudne pytanie... Może spróbuję po kawałku :-)

1. Kupno na miejscu — tak, jak najbardziej, co prawda nie w biurze Runy, ale w tym samym budynku, w księgarni Bellony (ul. Grzybowska 77, parter, wejście od Towarowej) można zawsze kupić wszystkie nasze książki (tzn. te, które są aktualnie w sprzedaży).

2. Przedpremierowo — nie da rady. Bo skoro można by w księgarni Bellony, to czemu nie w Xandzie na Dworcu Centralnym? To tylko kilka przystanków tramwajem od nas, w pół godziny mogliby przejechać, wziąć książki i zacząć je sprzedawać. Albo czemu nie w innych księgarniach warszawskich, które wyraziłyby zainteresowanie?

Odpowiedź jest prosta: bo to byłoby nie fair w stosunku do innych księgarń. Po to jest ustalona oficjalna data premiery, żeby książki miały szansę poprzez hurtownie dotrzeć do wszystkich zainteresowanych księgarń w kraju i żeby mogły trafić do sprzedaży tego samego dnia. Czasem zdarzają się opóźnienia (np. centralnie sterowane sieci, jak Empik, opóźniają coś w swoich procedurach, albo jakaś księgarnia nie zamówiła tytułu na czas w „swojej” hurtowni, która, powiedzmy, dostarcza im książki tylko dwa razy w tygodniu), ale to już nie nasza wina. My robimy, co się da, żeby wszyscy mogli zacząć sprzedawać książkę w dniu premiery — i nie faworyzujemy nikogo.

3. Sprzedaż przedpremierowa w księgarni internetowej nie jest postrzegana przez dystrybutorów (hurtownie i księgarnie) jako zagrożenie ich interesów właśnie z powodu nieuniknionego opóźnienia w dostarczeniu książki do czytelnika.

Nina

Portret użytkownika Mateusz

Dlatego się spytałem właśnie o sprzedaż na miejscu - jako bezpocztowy odpowiednik sprzedaży przedpremierowej internetowej (zamówienie dostawy do biura, a nie do domu, aby nie musieć czekać na pocztowca)

Niemniej dziękuje za wyczerpującą odpowiedź i czekam w takim razie na premierę :)

Portret użytkownika nina

O tapetach na ekran słów kilka

By nina - Posted on 06 kwiecień 2010

Miniaturka tapetyPrzed świętami wspomniałam, że jeśli będzie zainteresowanie to mogłyby się pojawić na blogu nowe okładki do Kronik. Zainteresowanie wyraziła zaledwie jedna osoba (pozdrowienia dla Magdalaeny), co trudno uznać za jakiś powszechny zryw, więc okładki się nie pojawiły, jednak przy okazji poruszony został (kłopotliwy) temat tapet.

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika Mateusz

Podobnie jak Hebius, zdecydowanie rzadko zmieniam tapety, a te które mam raczej mają być możliwie mało agresywne wizualnie, więc także najbardziej cieszą mnie zakładki.

Niemniej ciekawi mnie brak rozdzielczości 1024x600 w tej statystyce. Sądzę, iż ostatnio coraz więcej osób może ją mieć (choćby ja), gdyż jest to standardowa rozdzielczość wszystkich netbooków (niski - bo mały ekran, szeroki - aby złapał strony w całości na szerokość)

Portret użytkownika Spike

Też jestem zdziwiony brakiem 1024x600, bo netbooków widuję mnóstwo (ba, nawet moja SO pół życia przed netbookiem ostatnio spędza).

Ja najczęściej siedzę przy moim 19" LCD (5:4, 1280x1024) i raczej nieprędko się przesiądę na coś innego - praktycznie wszystkie duże monitory robią dzisiaj w proporcjach 16:9, co może jest niezłe do oglądania filmów, ale do normalnej pracy średnio się nadaje.

- What are letters?
- Kinda like mediaglyphics except they're all black, and they're tiny, they don't move, they're old and boring and really hard to read. But you can use'em to make short words for long words.

Portret użytkownika nina

Statystyka to tylko pierwsza dziesiątka — ta rozdzielczość na pewno jest gdzieś na następnych pozycjach.

Sprawdziłam, że 1024×600 to proporcje 16:9, czyli można ściągnąć tapetę 1920×1080 i pomniejszyć ją sobie proporcjonalnie :-)

Nina

Portret użytkownika hebius

W sytuacji, gdy obrazek na monitorze zmieniam raz na kilka lat, okładkowe tapet nie są dla mnie żadną atrakcją. Z książkowych gadżetów lubię tylko zakładki.

Portret użytkownika Magdalaena

Ja w tej większości - 1280x800
Z zaprezentowanych tapet bardziej podoba mi się ta druga, przedstawiająca pełniejszy obraz. Jeśli ktoś chciałby mieć na ekranie sam detal zawsze może przyciąć brzegi w minutę.

W ogóle bardzo lubię dobre ilustracje czy rysunki jako tapety. Teraz mam niebieskie oko z Avatara http://www.wallpaperez.info/wallpaper/movie/Avatar-1940.jpg, ale przedtem przez pewien czas były wilki z cyklu Magdy Parus. Wyjątkowo piękne są okładki książek Dukaja z WL, ale nie zawsze wydawnictwo udostępnia tapety.

Magdalaena

Portret użytkownika nina

„Mój drogi pamiętniku…” czyli nowy wpis na blogu Michała Krzywickiego

By nina - Posted on 25 marzec 2010

Jako autor jednej książki wydanej, drugiej w drukarni i trzeciej prawie już napisanej, Michał opisuje na swoim blogu ciekawy i rzadko poruszany aspekt życia pisarza, a mianowicie: jakie grzechy „zawodowe” popełnia osoba tej profesji. Okazuje się, że wszystkie siedem głównych — z łatwością. A to prawdopodobnie dopiero wierzchołek góry lodowej...

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika Michał Krzywicki

Tak:)

Portret użytkownika hebius

Czy ta trzecia też ukaże się w Runie?

Portret użytkownika Michał Krzywicki

Fantastyka historyczna czyli gwałcenie Pani Historii

By Michał Krzywicki - Posted on 18 marzec 2010

Od razu uprzedzam, że nie będę Was w poniższym artykule zadręczał definicjami, nie mam żadnych ciągot, by jakąkolwiek definicję fantastyki historycznej stworzyć. To, co poniżej, to raczej luźne uwagi, wynikające z mojej pracy, ale także i obserwacji. Kto wie, może zachęci to Was do dyskusji.

Nie jest łatwo pisać „fantastycznie” i trzymać się realiów historycznych. I nie ma znaczenia, czy bierzemy okres mało zbadany, czy taki, o którym pieją nawet w TV przy każdej okazji. W pierwszym przypadku autor, który zamienia się na wiele miesięcy w badacza, wypełnia luki choćby przez analogie w badanym obszarze i czasie, w drugim przypadku ma trochę łatwiej — może przejrzeć wszystko, co jest dostępne i wybrać same perełki. W obu przypadkach jednak nie ma mowy o tym, żeby wyobraźnia hulała do woli.

Podam natomiast kilka przykładów, kiedy może i warto pohulać.

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika jasiek_barca

No takie podejście (tzw. "hulanki"), jakie Pan opisał w artykule, ma ręce i nogi i szczerze mówiąc, to gdyby podręczniki były pisane w takiej konwencji, to bym bardziej lubił historię... :D

No chyba że słucham na lekcji o wstrętnych Angolach, nadętych Francuzikach, nazistach i komunistach - wtedy nie potrzebuję podręcznika :D

A co do uzupełniania tzw. luk historycznych - skojarzyły mi się dość fajnie napisane książki z uniwersum Gwiezdnych Wojen - autorzy bazują przecież na sześciu filmowych epizodach, zarówno jeśli chodzi o "dzieje" przed filmowymi epizodami, jak i o te, które działy się już "po filmach".
Także sądzę, że to dość dobry trop, takie uzupełnianie historii - nawet w formie fantastyki historycznej z przymrużeniem oka. :)

Pozdrawiam

Visca el Barca!

Portret użytkownika Michał Krzywicki

Ale to wciąż tylko historia alternatywna, więc żeby zrobić z tego fantastykę historyczną, to trzeba jeszcze dodać, że Dąbrówka była śliczniutka:) A tak trochę na poważniej, to... na poważniej to mi się chyba nie chce.

Portret użytkownika hebius

Wydaje mi się, ze historię polskiego średniowiecza można gwałcić do woli. Wystarczy tylko Mieszka nie wysyłać pod Grunwald, a Jagiełły nie żenić z Dąbrówką. Resztę przeciętny czytelnik pewnie łyknie nie wiedząc, gdzie prawda, a gdzie inwencja autora.

Portret użytkownika nina

Okladka Psalmodii

By nina - Posted on 28 luty 2010


Autorką ilustracji jest Magdalena Broniecka.

I jak Wam się podoba?

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika Mateusz

Ładna, chwytająca kolorystyka, przestrzeń, symbolika, i powtarzając po przedmówcach: urocze stworki :)
Podsumowując: dobra okładka
Ale przy okazji mam pytanie, Runa dalej będzie unikała umieszczania swego loga na grzbiecie?
Dziwnie trochę wygląda to, gdyż praktycznie wszystkie inne wydawnictwa wrzucają swój znaczek na górę, bądź dół grzbietu. Stare pozycje runiczne zresztą też go miały, a w nowych już go nie widzę :)

Portret użytkownika nina

Pożyjemy, zobaczymy :-) Wiesz, jak to jest z logotypami, seriami, nazwami, itp. — jak tylko się człowiek do czegoś przyzwyczai i znajdzie w tym dobre strony — bang! — następuje zmiana. Jest to jakaś przemożna prawidłowość marketingowa, zazwyczaj nie do pojęcia dla zwykłych ludzi.

Ale jakiś związek na pewno ma z tym fakt, że kiedy klientom się coś podoba, to siedzą cicho i nic na ten temat nie mówią. Dopiero kiedy to, co im się podobało, zostaje zmienione (por. „bang!”) pojawiają się tłumy zawiedzonych.

Tak było choćby z okładkami Runy „z paskiem”. Póki był pasek, słyszało się tylko narzekania, że okładki brzydkie, bez precyzowania, czy chodzi o obrazki (i czyje), czy o layout. Pojawił się nowy layout i nagle okazało się, że okładki z paskiem były the best, że miały swój klimat, że te nowe to już nie to, itp. I znowu, ja się pytam — czy ten klimat to był tylko pasek, czy ilustracje (podobno brzydkie?).

Szczegółów nie mogę na razie podać, ale zaprawdę powiadam Wam: jak uważacie, że coś jest OK i chcecie, żeby zostało, to lepiej mówcie o tym, póki czas ;->

Nina

Portret użytkownika Mateusz

Subiektywnie: Pasek (czarny bądź kremowy) zalogowany zarówno na okładce jak grzbiecie, nowe grafiki (większość starych mi nie pasowała), dalej forma cienkich pozycji (nowe wydanie "Opowieści z Wilżyńskiej Doliny" zawiera to samo co poprzednie a jest dwa razy grubsze) to jest to, co mi osobiście się najbardziej podoba ;)
A, i proste tytuły i nazwiska autorów (jak w starych pozycjach, albo w "Ofensywie Szulerów"), ładniej wyglądają na okładkach, wbrew pozorom - mocniej się wybijają i są bardziej czytelne.

Amen ;)

Portret użytkownika nina

Cienkie „Opowieści” są złożone małą czcionką o charakterystycznym kroju (Legacy Serif 10 pt.), te nowe, grubsze — QausiTimesem 11,8 pt (jeśli dobrze pamiętam).

Wbrew teorii bang! powiększenie czcionki spotkało się z (nielicznymi, co prawda) głosami uznania na innych forach, natomiast o kroju nikt się nie wypowiada („za czasów” używania Legacy były głosy krytyczne, że jest to dziwna inna czcionka, która utrudnia czytania przez sam fakt, że jest inna niż timesopodobne, których największą zaletą jest to, że nie zwraca się na nie uwagi).

Autopoprawka: nie, „Opowieści” były chyba jeszcze przed Legacy, ale na pewno małą czcionką.

Nina

Portret użytkownika Mateusz

Sprawdziłem, tak, "Opowieści" są małą czcionką, ale zwykłą szeryfówką, "Ględźby Ropucha" już Legacy.
Mi osobiście nie przeszkadzała ta czcionka, choć ta z "Opowieści" również jest dobra i w zasadzie mi nie robi różnicy, którą jest pisane (choć mogę przypuszczać, że przy tej "Opowieściowej" łatwiej jest zaznaczyć kursywę, bolda, czy odmienne czcionki, co jest obecnie wykorzystywane czasem w ksiażkach)

Bardziej podoba mi się właśnie mała czcionka, choć tutaj pojawia się kwestia tego, że mam (jeszcze) dobry wzrok. Być może jest ona mniej czytelna dla osób z wadą wzroku.

Niemniej, z tego co zaobserwowałem, jest również różnica w papierze (kiedyś był cieńszy) przez co książka jest bardziej poręczna i zgrabna.

Portret użytkownika Michał Krzywicki

Oceniał okładki nie będę, bo nie jestem obiektywny:) Ale mogę zdradzić, że moja córka (prawie 5 lat) powiedziała, że ten na okładce - to ja!:)

Portret użytkownika nina

To i tak dobrze, że nie skończyłeś jako jeden z tych latających potworków ;->

Nina

Portret użytkownika hebius

W Firefoxie ta okładka wyświetla się tak, jak trzeba, ale w Operze widzę tylko puste pole.

Chyba musiałaś coś gdzieś zmienić w ustawieniach bloga, bo obrazek przy Postępy na wydawniczym froncie, cd. też mi uciekł, a wcześniej widziałem go w Operze normalnie.

Portret użytkownika Maeg

Pod Google Chrome też się okładka zbuntowała. Zwraca komunikat o braku dostępu. Ale pod Operą jest dobrze.

Fajna ta okładka, te latające stworki są świetne. :D

"Gdy to koty miały definiować świat, ważne miejsce zajmowałyby w nim pożerane dla zabawy muchy"
— M. John Harrison

Bistro Californium

Portret użytkownika nina

Odpuściłam sobie chwilowo blogowe subtelności i podlinkowałam obrazki starą dobrą metodą, która nie jest może elegancka, ale za to powinna DZIAŁAĆ. A jak nie, to już nie wiem...

Zgadzam sie, że latające stworki są super :-)

Nina

Portret użytkownika hebius

Stara metoda działa.

Portret użytkownika nina

Dzięki za info. Dołożę starań, żeby to naprawić.

Nina

Portret użytkownika Michał Krzywicki

To jak? Wolisz ją w Firefoxie, czy w Operze:)?

Portret użytkownika hebius

Okładka (obejrzałem w Operze na głównej stronie Runy :P) jest przyjemna dla oka.

Portret użytkownika Michał Krzywicki

Krew, seks, pot i łzy...

By Michał Krzywicki - Posted on 16 luty 2010

Uprzedzę recenzentów i odwalę za nich ciężką robotę. Zliczę w Psalmodii krew, seks, dodatkowo także pot i łzy.

Możecie to także potraktować jako blurb — nieograniczony miejscem, odautorski, mało poważny.

Zdradzę, że trup w Psalmodii nie ściele się gęsto i wyjaśnię, dlaczego sceny erotyczne należą do tych najtrudniejszych.

Myślę, że w ten sposób ułatwię pracę wielu życzliwym ludziom.

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika hebius

Przed lekturą "Psalmodii" trudno się odnieść do tego tekst. Być może autor tym razem był całkowicie szczery. Ale jestem jakoś nieufnie nastawiony i przekonany, że znowu bałamuci czytelników :P

Portret użytkownika Michał Krzywicki

Oczywiście, że bałamucę. Szczerość to przywilej, a ja na początku swej wielkiej pisarskiej kariery:) nie mogę sobie na to pozwolić. Więc z jednego orgazmu zrobiłem trzy, a z tego, że dwie panny trzymały się za rączki - zrobiłem scenę homoseksualną:) A tak na poważnie, podkreślam jeszcze raz, Hebius, że trudno pisać taki pierdoblurb, nie zdradzając fabuły.

Portret użytkownika nina

Informacja, że Prusowie mieli bardzo piękne pałki, wydaje mi się naprawdę istotna. Może warto by ją przemycić do oficjalnego blurba... ;-)

Ale w sprawie diabła zeznajesz trochę mętnie. Chodzi mi o to, że diabeł jako idea zła wcielonego nie może być ograniczony do jednej (obojętnie jakiej) orientacji seksualnej; nie mógłby wtedy efektywnie wypełniać swoich zadań. Powiedz więc, proszę, w prostych, żołnierskich słowach: czy diabeł w Psalmodii jest bi?

Nina

Portret użytkownika Michał Krzywicki

Czy diabeł jest bi?:) Odpowiem tak: diabeł nie ogranicza się wyświechtanymi, konwencjonalnymi podziałami, które narzucili sobie ludzie. Tyle mogę zdradzić:)

Portret użytkownika Michał Krzywicki

Redakcyjne psalmy

By Michał Krzywicki - Posted on 13 luty 2010

Zanim pisarz przystąpi do pracy z redaktorem, najlepiej niech zaopatrzy się w „Sztukę kochania” lub w „Sztukę Wojny” San Tzu, bo zapowiada się randka w ciemno albo podjazdowa wojna.

Przyznam się, że szczęśliwie doświadczyłem czegoś zupełnie innego, dostałem od Runy prezent (mam nadzieję, że pani Ewa Guttmejer nie obrazi się za takie porównanie).

Bardzo trudno w krótkiej formie zdradzić wam to wszystko, co się dzieje podczas orki nad książką, więc tylko spróbuję.

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika Michał Krzywicki

Myślę, że będę mógł zdradzić kilka „odrzutów”. A rzeczy „nieobyczajne” [można to dowolnie interpretować:) ] pozostały w książce. Nina mnie już zresztą namawia, żeby dopisał drugą cześć wpisu:) Może jeszcze jakieś propozycje? Postaram się im sprostać i nie zdradzać fabuły.

Portret użytkownika hebius

Myślałem, że tym razem redakcja była bardziej surowa. Gdzieś zapchałem "Plagi..." więc nie mogę się odwołać do konkretnych stron, ale dobrze pamiętam dwa opisy, które nic nie wnosiły do akcji, a zdradzały jedynie (podejrzewam) fascynacje autora pissem :P

Portret użytkownika Michał Krzywicki

Ja w sprawie pissu:) Jeżeli podejrzewasz mnie o przemycanie polityki, oj, to grubo się mylisz:), a jeżeli o dość szczególne seksualne fascynacje, hm.... Myślę, że daleko mi do Markiza de Sade i lepiej nie rozkręcać tematu, hehe, bo ci czytelnicy, którzy sięgną po moje książki właśnie z tych powodów mogą sie zawieść:)
I o seksie w Psalmodii też już drapnąłem frywolny artykulik, więc pewnie się ukaże na fantazmatach.

Portret użytkownika nina

Szczęśliwie książki nie składają się jedynie z rzeczy, które wnoszą coś do akcji. Charakterystyki bohaterów, opisy świata i obyczajów też są ważne o:-)

Na dowód tego mogę przytoczyć zarzut z jednej recenzji Wilków 2 (nie pamiętam, co prawda, której), że w książce zabrakło szczegółowego opisu LASU :-)

Nina

Portret użytkownika Mateusz

Nie mogę się doczekać psalmodii, gdyż zapowiada się (z dość skąpych, ale zawsze) przecieków bardzo ciekawa pozycja :]

A co do pomysłu Hebiusa, całkiem ciekawe może być przeczytanie takich odrzutów (lub przynajmniej "mniejszego zła" spośród nich), choć to raczej smaczek na jakiś czas po wydaniu książki, aby absolwenci książki mogli sobie przypomnieć jej smak :)

Portret użytkownika hebius

Ewentualne "sceny odrzucone" mogłyby się pojawić na tym blogu jak już powieść ukaże się na rynku. Chyba, że to jakieś rzeczy nieobyczajne :P

Portret użytkownika nina

Postępy na wydawniczym froncie, cd.

By nina - Posted on 08 luty 2010

Wszystko idzie zgodnie z planem :-)

Wilki 3 w piątek zostały zesłane do drukarni. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, będą w księgarniach pod koniec lutego. Na razie zapraszamy na zaktualizowaną i odświeżoną stronę cyklu, a jutro na stronie głównej Runy ukaże się info o konkursie ogłoszonym przez jednego z patronów — serwis eFantastyka. Po premierze planujemy konkurs na stronie cyklu, pewnie tradycyjnie też będzie konkurs na Katedrze, więc będzie sporo okazji do wygrania książki :-)

Portret użytkownika nina

Postępy na wydawniczym froncie

By nina - Posted on 01 luty 2010

Postępów pod koniec stycznia było sporo :-) „Mosty wszechzieleni” wróciły od autora (który oglądał i akceptował lub nie akceptował poprawki redakcyjne) i od razu trafiły z powrotem do redaktorki, która teraz ogląda, na co autor się nie zgodził i dlaczego.

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.

Wiem, dlaczego "Gildia..." ma zero. Przyjrzałaś się, Nino, twarzy bohatera na okładce? Dziwnie obojętna, jak maska.

Drugi tom pod tym względem jest o niebo lepszy.

Portret użytkownika nina

Cóż, zabił właśnie jakąś grychtę, widocznie biedaczek jeszcze nie doszedł do siebie. Ale za to jaki jest przystojny! ;-)

"Drugi tom pod tym względem jest o niebo lepszy."
Taak... ;->
Wyjaśnienie dla osób, które nie widziały okładki drugiego tomu: tam bohater (nie Udul, tylko hrabia, tym razem) jest odwrócony tyłem :-)

Nina

Portret użytkownika hebius

Dobrze, ze nie Dagmara Matuszak. Powiem szczerze, że wstydzę się komukolwiek pokazywać ostatni tom sagi o Twardokęsku.

Portret użytkownika nina

Bo widzisz, to trzeba sposobem. Jak ktoś patrzy i się krzywi, nie należy dopuszczać go do głosu, tylko zacząć wymieniać zalety okładek Dagmary. Gdyż takowe istnieją ;-)

Przede wszystkim: one są stylizowane na średniowieczne rysunki. Tak, właśnie — nie tylko tekst Sagi jest stylizowany, ale i okładki. Na przykład „Żmijowa harfa” jest wzorowana na XV-wiecznych gobelinach przedstawiających damę/kobietę z jednorożcem. I jeśli porównamy gobelin XV_wieczny i XVI-wieczny z XVII-wiecznym, różnice, zwłaszcza w przedstawianiu ludzkiej anatomii, biją po oczach.

Akurat okładka „Żmijowej” była rysowana jako ostatnia, kiedy czytelnicy wyrazili już swoją niechęć do okładek wcześniejszych tomów, więc jest bliższa XVII wiekowi :-) ale okładka „Sztyletu” to jaskrawa stylizacja na średniowieczną modłę zarówno w przedstawieniu anatomii bohaterki, jak i perspektywy.

Okładka „Kielicha” to więcej tego samego, bo w istocie „Kielich” i „Sztylet” to jedna ilustracja, przecięta na pół.

Osobiście najbardziej lubię okładkę „Kielicha”. Jest klimatyczna i mroczna, a Szarka wygląda tu naprawdę intrygująco, nie jest „ładna” jak disneyowskie księżniczki, ale niezupełnie tego oczekujemy od „jednej z tych kobiet, dla których podbijano królestwa”, narzędzia i zabójczyni bogów, prawda? Niestety, Koźlarz wygląda tu nad wyraz nieciekawie.

W każdym razie, Szarka na okładce „Sztyletu” nie jest jeszcze taka najgorsza.

Najgorsza to ona jest na „Plewach”...

Tak czy owak, Dagmara już nie rysuje okładek dla Runy. „Żmijowa” była ostatnią narysowaną, a „Sztylet” ostatnią opublikowaną, żeby zakończyć serię.

Nina

Portret użytkownika Mateusz

Fakt, trzeba przyznać, iż Runa okładkowo zaczyna coraz lepiej wyglądać. Oby tak dalej :)

Portret użytkownika nina

We aim to please :-) Choć przyznam, że ta ankieta po prawej mnie ciężko konfuduje. „Trzeci Świat” na równi z „Zadrą. Tom II”? „Trzeci Świat” jest kolorystycznie taki sobie. Tomek najpierw narysował tę twarz brązową i wyglądało to dużo lepiej (moim skromnym), ale zostało zawetowane w imię wierności tekstowi książki — bohater jest rasy białej, a ten brąz, faktycznie, sprawiał wrażenie, że to twarz Araba. No ale kolory były wtedy dużo lepsze.

Na 3. miejscu „Wykonawcy” — OK, to jest fajna okładka, ładnie narysowana i opowiada historię — i „Ofensywa” — hmm, ta akurat moim skromnym jest troszkę banalna, na modłę hollywoodzką.

Zero dla „Sztyletu” mnie nie dziwi, nie spodziewałam się niczego innego ;-) ale po zero dla „Gildii Hordów” i „Zabójcy czarownic”? One akurat są doskonale dopasowane do klimatu każdej z tych książek.

Prawdopodobnie za mało osób się wypowiedziało w tej ankiecie, żeby wyciągać z niej jakieś daleko idące wnioski. Mogłabym pozwolić głosować każdemu, bez konieczności logowania, ale wtedy jedna osoba mogłaby głosować wiele razy, jak na WP czy Onecie, i wyciąganie daleko idących wniosków na tej podstawie byłoby równie bezsensowne...

A propos, ankieta zniknie pod koniec tego tygodnia. Jeśli ktoś jeszcze chce zagłosować, przez najbliższe dni ma ostatnią okazję :-)

Nina

Portret użytkownika Mateusz

Mi osobiście najbardziej przypadła do gustu okładka "Zadry" Krzysztofa Piskorskiego. No i "Ani słowa prawdy" ma przepiękną. Zarówno wspaniałą stylistycznie jak i pasującą do treści.

Ze starszych z kolei pozycji jestem zakochany w okładkach Szostakowo-Powieściowych. Piękne i pasujące jednocześnie. Ględźby już mi się tak nie podobają, jednak trzeba docenić upchnięcie właściwie wszystkich opowiadań w formie choćby małych szczególików na niej.

Tak więc, We (or rather I) thank you for pleasing us (or at least me) skoro już używamy mowy Westernesse ;)

Portret użytkownika nina

Wilki 3 i Yggdrasill 3 nadchodzą

By nina - Posted on 15 styczeń 2010

Garść nieoficjalnych wieści z wydawniczej przygotowalni:

„Wilcze dziedzictwo: ukryte cele” (aka Wilki 3) Magdy Parus idą dziś do składu i jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, ukażą się pod koniec lutego, jako pierwsza książka Runy w 2010 roku.

„Mosty wszechzieleni” Wawrzyńca Podrzuckiego wróciły przed chwilą z redakcji. W przyszłym tygodniu pojadą do autora i jeśli korekta autorska i pozostałe procesy pójdą zgodnie z planem, będą w sprzedaży w marcu; jeśłi coś się przedłuży, to w kwietniu.

„Psalmodia” Michała Krzywickiego wciąż jest dopieszczana redakcyjnie, ale prawdopodobnie będzie trzecia. Prace nad ilustracją na okładkę są na ukończeniu.

Zainteresowane patronatami serwisy proszone są o zgłaszanie się :-)

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika nitjsefni

... pozwolę sobie zadać pytanie: co z ostatnim tomem powieści Packa? W jakim jest stanie? Są szanse na wydanie?

Pozdrowienia

--
Robert Siata
www.czytelnia.siata.info

Portret użytkownika Sigrid

...się ta powieść odnajdzie, oczywiście wydamy ją zgodnie z umową.

Portret użytkownika Sigrid

Kiedy je jako klepnięte wywiesimy w Wiadomościach na stronie firmowej :)
Dostajemy bardzo dużo pytań, kiedy taka czy inna premiera, i zwykle odpowiadamy na nie mocno lakonicznie. Bo póki książka nie jest skończona i zesłana do drukarni, bardzo wiele rzeczy może się zdarzyć. Stąd właśnie taka niechęć Runy do podawania dokładnych dat premiery z dużym wyprzedzeniem. Raz żeśmy to zrobiły, w pierwszym roku działania Runy. Z pół roku wcześniej (o ja biedna Czerwony Kapturek!) podałyśmy dokładne, dzienne daty premier czterech książek. Wychodziły co dwa tygodnie. I udało nam się tych terminów dotrzymać, ale były to baaaardzo długie dwa miesiące, a kiedy ostatni tytuł znalazł się w księgarniach, wróciłam do domu, padłam na burtę i usnęłam.
Notabene, w drukarni też się różne rzeczy zdarzają. Kiedyś nam drukarnia przekosiła część nakładu: rozjechały się strony i na sąsiadujących kartkach, na rozkładówce, strumień tekstu na jednej stronie był wyższy, a na drugiej niższy. O dwa wiersze. Żeby jeszcze przekosili cały nakład, byłoby łatwiej, ale tak poszła mniej więcej połowa książek.Pamiętam, jak siedzimy z Edytą w magazynie wypełnionym stertami paczek z książkami, jak dwa, psiakrew, Kopciuszki nad gigantyczną michą popiołu z grochem. I co z tym zrobić? Przebrać na czas się nie da. Cofnąć cały nakład do drukarni? Ludzie się wściekną, data premiery dawno podana. Puścić jak jest do księgarń? Też się wściekną, książka skopana.
A im mniej rzeczy przy książce gotowych, tym więcej takich cudów może się zdarzyć i dlatego właśnie daty premier późno się pojawiają na stronie.
Chociaż po prawdzie nie wiem, co ludzi bardziej wkurza, czy brak informacji, czy informacja niewiarygodna (i nieustające przesuwanie tych dat).

Portret użytkownika hebius

A kiedy wieść podawana na oficjalnym blogu przez sekretarz redakcji nabiera znamion oficjalności? :P