Marcin Wełnicki: Dossier R — paraopowiadanie
Andrzej W. Sawicki: Niezwykły przypadek Martyny Gewalt — opowiadanie

Cisza na blogu nie oznacza bynajmniej, że w wydawnictwie nic się nie dzieje. Wręcz przeciwnie: dzieje się tyle, że nie wiadomo, za co się zabrać najpierw... :-) A zatem, w telegraficznym skrócie:
— Michał Krzywicki zamilkł; sprawia to niemal wrażenie, jakby go diabli wzięli, ale z dobrego źródła wiem, że jest dokładnie odwrotnie, a mianowicie to on złapał diabła i próbuje go gdzieś uwięzić w celu poddania długotrwałym przesłuchaniom i innym torturom (prawdopodobnie psychicznym, choć kto wie...). Sytuacja powinna się wyjaśnić do końca tygodnia :-)

Wilki 3 już są u nas :-)
Oznacza to, że liczba rzeczy, które mogą pójść źle, znacznie się zmniejszyła — ale też, że praktycznie wszystko jest teraz w rękach przewoźników i dystrybutorów. Jeśli się sprawią, książka będzie w księgarniach i Empikach za tydzień, 24 lutego.
Przedsprzedaż na stronie Runy już działa. Niebawem można spodziewać się fragmentów książki. Będzie też pakiet wszystkich trzech tomów zamiast obecnego pakietu tom 1 + tom 2. Jeśli uważacie, że pakiet tom 2 + tom 3 też miałby sens, dajcie znać.

Na pewno nie da sie zrobić tak, żeby wybierać, które tomy mają być w pakiecie — nie przy obecnym silniku strony, w każdym razie.
Ale możemy na próbę zrobić trzy pakiety Wilków: 1+2, 2+3 i 1+2+3. Zobaczymy, jakie będzie zainteresowanie i jeśli znaczące, to powtórzymy to przy innych cyklach.
Tak w ogóle, pakiety są dosyć popularne, głównie, jak sądzę, dlatego, że generalnie ludzie starają się zamawiać kilka książek, tak, żeby ich koszt sięgnął 100 zł i żeby nie płacić kosztów wysyłki. To ma sens, bo niestety, ceny Poczty Polskiej są ogólnie rzecz biorąc zabójcze, a już na przesyłki pobraniowe, to w ogóle.
A zamawianie w naszym sklepiku opłaca się od 3 książek (wtedy rabat jest równy kosztom wysyłki) w górę (wtedy zaczynają się oszczędności w porównaniu z kupnem w zwykłych księgarniach, po cenach detalicznych).
Nina

A co z osobami, które jeszcze w ogóle książki nie czytały, ale nie są pewne, czy im się spodoba i niekoniecznie chcą od razu kupić wszystkie trzy tomy? Jeśli do wyboru są tylko dwie opcje: każda książka osobno lub pakiet wszystkich trzech, stają przed dylematem: ryzykować kupno od razu całej trylogii czy jednak zacząć zakupy od pierwszego tomu, wtedy z kolei ponosząc ryzyko, że jeśli im się spodoba, zapłacą za całość więcej.
Jestem ciekawa, jak się kształtują proporcje: ile osób kupuje od razu całe trylogie, tetralogie itd., a ile woli najpierw przeczytać pierwszy tom.

Obiektywnie powiedzieć z pewnością nie mogę, ale subiektywnie?
1. Jeżeli znam autora, czytałem coś innego spod jego pióra i misiępodobało, to (mając fundusze) kupuje cały pakiecik.
2. Jeżeli znam autora, ale wiem, że tylko niektóre jego dzieła mi się podobają (vide Pilipiuk, którego czytać lubię tylko zbiorki opowiadań), to w sklepie przeglądam jeden tom. Zazwyczaj po kilku stronach już wiadomo czego można się spodziewać. I jak misięspodoba to kupuję pakiet.
3. Jak nie znam autora to albo wybieram się do sklepu przejrzeć kilka stron. Jak misięspodobają to kupuję pakiet.
4. Jak nie znam autora, a z przeczytanego fragmentu wnioskuję, że może być znośne, ale nic nadzwyczajnego, to zazwyczaj biorę inną jego książkę, taką jednotomową, aby spokojnie ją przeczytać i wyrobić sobie zdanie na temat pisarza.
I dlatego właśnie jestem za pakietami 1+2+3 oraz 1+2. Z drugiej strony, ciekawe czy nie dałoby się po prostu zrobić "Pakiet >Wilcze Dziedzictwo< , zaznacz tomy, które chcesz nabyć w pakiecie" przy czym jeden to normalna cena runiczna, wszystkie to zniżka pełnego pakietu, a dwa dowolne to ich średnia.

Pakiet trzech tomów to dobre zagranie, ale nie wiem, do kogo byłby skierowany ten 2+3. Jeśli czytelnikowi spodobał się tom pierwszy, to na pewno ma już też i drugi.

Jak mówi hebius, 2+3 nie ma specjalnego sensu jak mi się wydaje. Natomiast pozostawienie OPRÓCZ 1+2+3 pakietu 1+2 wydaje mi się o tyle rozsądne, iż ktoś mógł się teraz dowiedzieć o tej książce dostając ją w prezencie albo też wygrywając w konkursie i będzie potrzebował poprzednich części.

Zgadzam się, że przydałoby się zostawić pakiet 1+2 ;)
I miło, że książki już bezpiecznie dotarły z drukarni :)
bezczelna i ruda

Wszystko idzie zgodnie z planem :-)
Wilki 3 w piątek zostały zesłane do drukarni. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, będą w księgarniach pod koniec lutego. Na razie zapraszamy na zaktualizowaną i odświeżoną stronę cyklu, a jutro na stronie głównej Runy ukaże się info o konkursie ogłoszonym przez jednego z patronów — serwis eFantastyka. Po premierze planujemy konkurs na stronie cyklu, pewnie tradycyjnie też będzie konkurs na Katedrze, więc będzie sporo okazji do wygrania książki :-)





Postępów pod koniec stycznia było sporo :-) „Mosty wszechzieleni” wróciły od autora (który oglądał i akceptował lub nie akceptował poprawki redakcyjne) i od razu trafiły z powrotem do redaktorki, która teraz ogląda, na co autor się nie zgodził i dlaczego.
Wiem, dlaczego "Gildia..." ma zero. Przyjrzałaś się, Nino, twarzy bohatera na okładce? Dziwnie obojętna, jak maska.
Drugi tom pod tym względem jest o niebo lepszy.

Cóż, zabił właśnie jakąś grychtę, widocznie biedaczek jeszcze nie doszedł do siebie. Ale za to jaki jest przystojny! ;-)
"Drugi tom pod tym względem jest o niebo lepszy."
Taak... ;->
Wyjaśnienie dla osób, które nie widziały okładki drugiego tomu: tam bohater (nie Udul, tylko hrabia, tym razem) jest odwrócony tyłem :-)
Nina

Dobrze, ze nie Dagmara Matuszak. Powiem szczerze, że wstydzę się komukolwiek pokazywać ostatni tom sagi o Twardokęsku.

Bo widzisz, to trzeba sposobem. Jak ktoś patrzy i się krzywi, nie należy dopuszczać go do głosu, tylko zacząć wymieniać zalety okładek Dagmary. Gdyż takowe istnieją ;-)
Przede wszystkim: one są stylizowane na średniowieczne rysunki. Tak, właśnie — nie tylko tekst Sagi jest stylizowany, ale i okładki. Na przykład „Żmijowa harfa” jest wzorowana na XV-wiecznych gobelinach przedstawiających damę/kobietę z jednorożcem. I jeśli porównamy gobelin XV_wieczny i XVI-wieczny z XVII-wiecznym, różnice, zwłaszcza w przedstawianiu ludzkiej anatomii, biją po oczach.
Akurat okładka „Żmijowej” była rysowana jako ostatnia, kiedy czytelnicy wyrazili już swoją niechęć do okładek wcześniejszych tomów, więc jest bliższa XVII wiekowi :-) ale okładka „Sztyletu” to jaskrawa stylizacja na średniowieczną modłę zarówno w przedstawieniu anatomii bohaterki, jak i perspektywy.
Okładka „Kielicha” to więcej tego samego, bo w istocie „Kielich” i „Sztylet” to jedna ilustracja, przecięta na pół.
Osobiście najbardziej lubię okładkę „Kielicha”. Jest klimatyczna i mroczna, a Szarka wygląda tu naprawdę intrygująco, nie jest „ładna” jak disneyowskie księżniczki, ale niezupełnie tego oczekujemy od „jednej z tych kobiet, dla których podbijano królestwa”, narzędzia i zabójczyni bogów, prawda? Niestety, Koźlarz wygląda tu nad wyraz nieciekawie.
W każdym razie, Szarka na okładce „Sztyletu” nie jest jeszcze taka najgorsza.
Najgorsza to ona jest na „Plewach”...
Tak czy owak, Dagmara już nie rysuje okładek dla Runy. „Żmijowa” była ostatnią narysowaną, a „Sztylet” ostatnią opublikowaną, żeby zakończyć serię.
Nina

Fakt, trzeba przyznać, iż Runa okładkowo zaczyna coraz lepiej wyglądać. Oby tak dalej :)

We aim to please :-) Choć przyznam, że ta ankieta po prawej mnie ciężko konfuduje. „Trzeci Świat” na równi z „Zadrą. Tom II”? „Trzeci Świat” jest kolorystycznie taki sobie. Tomek najpierw narysował tę twarz brązową i wyglądało to dużo lepiej (moim skromnym), ale zostało zawetowane w imię wierności tekstowi książki — bohater jest rasy białej, a ten brąz, faktycznie, sprawiał wrażenie, że to twarz Araba. No ale kolory były wtedy dużo lepsze.
Na 3. miejscu „Wykonawcy” — OK, to jest fajna okładka, ładnie narysowana i opowiada historię — i „Ofensywa” — hmm, ta akurat moim skromnym jest troszkę banalna, na modłę hollywoodzką.
Zero dla „Sztyletu” mnie nie dziwi, nie spodziewałam się niczego innego ;-) ale po zero dla „Gildii Hordów” i „Zabójcy czarownic”? One akurat są doskonale dopasowane do klimatu każdej z tych książek.
Prawdopodobnie za mało osób się wypowiedziało w tej ankiecie, żeby wyciągać z niej jakieś daleko idące wnioski. Mogłabym pozwolić głosować każdemu, bez konieczności logowania, ale wtedy jedna osoba mogłaby głosować wiele razy, jak na WP czy Onecie, i wyciąganie daleko idących wniosków na tej podstawie byłoby równie bezsensowne...
A propos, ankieta zniknie pod koniec tego tygodnia. Jeśli ktoś jeszcze chce zagłosować, przez najbliższe dni ma ostatnią okazję :-)
Nina

Mi osobiście najbardziej przypadła do gustu okładka "Zadry" Krzysztofa Piskorskiego. No i "Ani słowa prawdy" ma przepiękną. Zarówno wspaniałą stylistycznie jak i pasującą do treści.
Ze starszych z kolei pozycji jestem zakochany w okładkach Szostakowo-Powieściowych. Piękne i pasujące jednocześnie. Ględźby już mi się tak nie podobają, jednak trzeba docenić upchnięcie właściwie wszystkich opowiadań w formie choćby małych szczególików na niej.
Tak więc, We (or rather I) thank you for pleasing us (or at least me) skoro już używamy mowy Westernesse ;)
Miniony 2009 rok, pod wieloma względami był jedyny w swoim rodzaju. W branży wydawniczej zapanował niemały chaos po ogłoszeniu przez Google zamiaru zeskanowania „wszystkich” książek na świecie. Projekt dość odważny i na pewno byłoby się z czego cieszyć, gdyby nie fakt, że koncern w nosie ma wydawców oraz samych autorów. Ciężkie działa zostały wytoczone, posypały się sądowe pozwy. Sprawa nie ma jeszcze swojego ostatecznego finału, ale osobiście uważam, że proceder Google trzeba ukracać aż do skutku i nie pozwolić na kradzież w świetle prawa.





Garść nieoficjalnych wieści z wydawniczej przygotowalni:
„Wilcze dziedzictwo: ukryte cele” (aka Wilki 3) Magdy Parus idą dziś do składu i jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, ukażą się pod koniec lutego, jako pierwsza książka Runy w 2010 roku.
„Mosty wszechzieleni” Wawrzyńca Podrzuckiego wróciły przed chwilą z redakcji. W przyszłym tygodniu pojadą do autora i jeśli korekta autorska i pozostałe procesy pójdą zgodnie z planem, będą w sprzedaży w marcu; jeśłi coś się przedłuży, to w kwietniu.
„Psalmodia” Michała Krzywickiego wciąż jest dopieszczana redakcyjnie, ale prawdopodobnie będzie trzecia. Prace nad ilustracją na okładkę są na ukończeniu.
Zainteresowane patronatami serwisy proszone są o zgłaszanie się :-)

... pozwolę sobie zadać pytanie: co z ostatnim tomem powieści Packa? W jakim jest stanie? Są szanse na wydanie?
Pozdrowienia
--
Robert Siata
www.czytelnia.siata.info

...się ta powieść odnajdzie, oczywiście wydamy ją zgodnie z umową.

Kiedy je jako klepnięte wywiesimy w Wiadomościach na stronie firmowej :)
Dostajemy bardzo dużo pytań, kiedy taka czy inna premiera, i zwykle odpowiadamy na nie mocno lakonicznie. Bo póki książka nie jest skończona i zesłana do drukarni, bardzo wiele rzeczy może się zdarzyć. Stąd właśnie taka niechęć Runy do podawania dokładnych dat premiery z dużym wyprzedzeniem. Raz żeśmy to zrobiły, w pierwszym roku działania Runy. Z pół roku wcześniej (o ja biedna Czerwony Kapturek!) podałyśmy dokładne, dzienne daty premier czterech książek. Wychodziły co dwa tygodnie. I udało nam się tych terminów dotrzymać, ale były to baaaardzo długie dwa miesiące, a kiedy ostatni tytuł znalazł się w księgarniach, wróciłam do domu, padłam na burtę i usnęłam.
Notabene, w drukarni też się różne rzeczy zdarzają. Kiedyś nam drukarnia przekosiła część nakładu: rozjechały się strony i na sąsiadujących kartkach, na rozkładówce, strumień tekstu na jednej stronie był wyższy, a na drugiej niższy. O dwa wiersze. Żeby jeszcze przekosili cały nakład, byłoby łatwiej, ale tak poszła mniej więcej połowa książek.Pamiętam, jak siedzimy z Edytą w magazynie wypełnionym stertami paczek z książkami, jak dwa, psiakrew, Kopciuszki nad gigantyczną michą popiołu z grochem. I co z tym zrobić? Przebrać na czas się nie da. Cofnąć cały nakład do drukarni? Ludzie się wściekną, data premiery dawno podana. Puścić jak jest do księgarń? Też się wściekną, książka skopana.
A im mniej rzeczy przy książce gotowych, tym więcej takich cudów może się zdarzyć i dlatego właśnie daty premier późno się pojawiają na stronie.
Chociaż po prawdzie nie wiem, co ludzi bardziej wkurza, czy brak informacji, czy informacja niewiarygodna (i nieustające przesuwanie tych dat).

A kiedy wieść podawana na oficjalnym blogu przez sekretarz redakcji nabiera znamion oficjalności? :P

Jeden z moich znamienitych i bardziej doświadczonych kolegów pisarzy opowiadał kiedyś o ekstatycznych niemal doznaniach, jakie są jego udziałem, kiedy po raz pierwszy bierze w ręce swą nowo wydaną książkę. Rozpakowuje paczkę, wciąga w nozdrza woń farby drukarskiej, nieprzytłumionej jeszcze przez kontakt ze zgnilizną świata. Przewraca dziewicze kartki. Gładzi nieskalany papier.




Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer
A Psalmodia...
ma bardzo mroczną okładkę. ;) Z tej miniaturki w F&SF wiele nie da się zobaczyć ale póki zapowiada się (okłada) interesująco. :D
"Gdyby to koty miały definiować świat, ważne miejsce zajmowałyby w nim pożerane dla zabawy muchy"
— M. John Harrison
Bistro Californium
Specjalnie dla Maega
Zwykle nie wrzucam newsów na stronę Runy w weekendy, ale dziś robię wyjątek. Nie lubię myśli o tym, że ktoś wpatruje się w miniaturkę na reklamie, próbując coś na niej wypatrzeć... :-)
Nina
?
A gdzie jakaś wzmianka o dzisiejszym czacie z Brzezińską? Nie wiem, czy czekać ze swoimi uwagami, czy wrzucać je od razu :)
chat
Możesz się znęcać od razu :)
Bez obaw :)
Rozmowa mi się podobała, chociaż prowadząca była słabo przygotowana i małosłyszalna.
Tylko przyznam się, że trochę inaczej sobie to wyobrażałem - zabrakło mi w tym wszystkim tego "czatowego" pierwiastka. Padły jakieś dwa, czy trzy pytania zadane przez internautów i tylko tyle? czytelnicy nie dopisali, czy jak?
O czatowatości czata
A Ty ile pytań zadałeś? — że tak przez ciekawość spytam... ;-)
Nina
Ten tego...
Ja nie miałem śmiałości. I w sumie nie bardzo wiedziałem, o co mógłbym spytać :)
Klasyczny przykład
No więc właśnie, to jest klasyczny przykład czytelnika, który „nie dopisał” ;-> Swoich pytań nie dopisał, ściśle rzecz biorąc ;-)
A śmiałość żadna nie jest potrzebna, przecież to Internet, w razie czego szybko zamykasz okienko i udajesz, że Cię tam wcale nie było ;-)
A o co można pytać? Najbezpieczniej o przyszłe plany!
Kiedy będzie drugi tom Babuni Jagódki?
Ile w nim będzie opowiadań, które dotąd się gdzieś ukazały, a ile nowych?
Czy w tych opowiadaniach będzie mowa o jakichś wydarzeniach znanych z „Sagi o zbóju Twardokęsku” ale przedstawionych z innej perspektywy?
Kiedy będzie drugi tom „Wód głębokich jak niebo” i jak się będzie nazywał?
Kiedy będzie trzeci tom „Wielkiej wojny” i w jakim będzie klimacie, gdyż doprawdy, sądząc po różnicy między t. 1 i t. 2, najwyraźniej teraz powinniśmy spodziewać się czegoś kompletnie innego. Już sam tytuł „Zamki w hebanie i lodzie” brzmi obiecująco, intrygująco i... inaczej.
Co potem? Czy autorka ma już sprecyzowane plany na następne książki? Cykle?
Tyle pytań napisałam z palca i jak tak na nie patrzę, to widzę, że znam odpowiedzi tylko na niektóre, przy czym czasem ograniczają się one tylko do tak/nie. Może szkoda, że nie miałam czasu być na tym czacie, przynajmniej bym się dowiedziała więcej ;-)
Nina
Obronna uwaga techniczna
Ja na tym czacie też nie byłem - wieczorem obejrzałem nagranie.
Dręczyciel
Redaktorki… hm… Redaktorki nie dręczę:) To akurat mogę zapewnić:)
Opus Diaboli
Ależ na litość boską!
Ależ na litość boską! Michale! Chyba nie dręczysz jakiejś Bogu ducha winnej redaktorki?
:>
He is a zombie detective having a moustache. She is an ex-policewoman vampire huntress mad with revenge. Together, they fight crime!