You are hereAnna Brzezińska
Anna Brzezińska

Dwie książki Runy nominowane do Nagrody im. Janusza A. Zajdla
„Letni deszcz. Sztylet” Anny Brzezińskiej i „Trzeci Świat” Macieja Guzka :-)))
Pełną listę nominacji znaleźć można na oficjalnej stronie Nagrody.
Autorom wszystkich nominowanych tekstów serdecznie gratulujemy!

Jak hartował się Fiolet
Fiolet — oficjalny trailerNigdy nie widziałam Staszka Mąderka w akcji — kiedy „Gwiazdy w Czerni” ściągały tłumy widzów i fanów na konwentach, hodowałam kolejno dwa potworki, więc w żadnym z jego fandomowych przedsięwzięć nie miałam szansy wziąć udziału. Ominęło mnie też kręcenie trailera do „Fioletu” Magdy Kozak, która — uwaga, wszyscy spragnieni wieści! — ma się dobrze i radzi sobie świetnie w obcych wojennych dalach. W ogóle mam ostatnio wrażenie, że większość dobrej zabawy mnie omija, chociaż „Fiolet” oferuje trochę emocji. Otóż przy okazji gry miejskiej dnia 15 maja nieopodal Muzeum Wojska Polskiego zostałam skrupulatnie spisana przez przygodny patrol policji — co mi się ostatnio zdarzyło w wyborcznym roku 1989 i o czym nie omieszkałam stróży prawa poinformować.

Jednak ta władza to "nasi" pośledniejszej kategorii, bo z tej grupy nieczytającej. Gdyby czytała, to zamiast spisywać poprosiłaby o autograf.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Ars Fantastica — relacja z niedzieli
Ostatni dzień Ars Fantastiki A.D. 2010 rozpoczął się później, niż początkowo planowaliśmy. O 11:00 za stołem prelegenckim zasiedli prof. Joanna Czaplińska, dr hab. Anna Gemra i dr Zbigniew Wałaszyński, aby rozprawić się z wizerunkiem wampira w popkulturze. Zanim jednak mogli przejść do clou swojego panelu, opowiedzieli co nieco o wampirze bardziej tradycyjnym — cuchnącym, ożywionym trupie w stanie rozkładu, metaforze Antychrysta, wcielonym Złu, które wodzi na pokuszenie cielesne i oferuje nieśmiertelność niepoprzedzoną fizyczną śmiercią. Słuchacze poznali rodowód niektórych wampirzych atrybutów (wiedzieliście, że powiewającą romantycznie pelerynę z kołnierzem zawdzięczamy teatrowi i sztuczkom scenicznym? Ja nie), prześledzili etapy percepcji postaci wampirycznej od Obcego, przez Innego aż do Swojego, a na końcu dowiedzieli się, jak na skrzyżowanie wampira z harlequinem zapatrują się prelegenci.

Ars Fantastica — relacja z soboty i zaproszenie na niedzielę
Po ekscytującym piątku przyszedł czas na fantastyczną sobotę. Pierwszym punktem programu były warsztaty z prawa autorskiego prowadzone przez dr. Zbigniewa Okonia. Temat, jakkolwiek pożyteczny i frapujący, początkowo mógł się wydawać mało związany z literaturą fantastyczną jako taką, szybko jednak okazało się, że wspaniała publiczność Ars Fantastiki — tym razem w osobie Kuby Ćwieka — i tę przeszkodę może pokonać. Prowadzący został zapytany o to, jak ustawa zapatruje się na nieistniejące jeszcze pola eksploatacji, a potem grad pytań narastał. Ostatecznie kwestię umów na wyłączność, zapowiedzianą w programie lecz za pięć dwunasta (i nie jest to metafora) wciąż niezrealizowaną, mecenas musiał wyjaśniać przy kawiarnianym stoliku, bowiem trzeba było ustąpić miejsca czekającym na swoją kolej uczestnikom następnego punktu programu — panelu o historii i wojnie w popkulturze.
Andrzej Sapkowski
Jakub Ćwiek, Jacek Komuda
Anna Brzezińska, Ewa Białołęcka, Wit Szostak
dr Tomasz Pindel, dr Rafał Kochanowicz, Maciej Parowski

Dla mnie najciekawsze było dziś spotkanie — po raz pierwszy IRL — Zbyszka Okonia. Swego czasu dyskutowaliśmy trochę na Usenecie, odwiedzaliśmy kilka tych samych grup, no i w ogóle znaliśmy się na tyle, na ile można znać kogoś z merytorycznych dyskusji internetowych.
Dziś najpierw wzięłam udział w warsztatach, zadałam kilka pytań, a dopiero kiedy się skończyły, podeszłam w kawiarence do Zbyszka. On naturalnie myślał, że chcę go dalej dręczyć pytaniami, przybrał więc uprzejmie-wyczekującą minę... ale ja chciałam się tylko przedstawić. A kiedy tylko to zrobiłam, „służbową” minę Zbyszka zastąpił prawdziwy uśmiech. Co tu dużo gadać, pewnie wszyscy znacie takie chwile, więc po prostu życzę Wam ich jak najwięcej :-)
Nina
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Czyli jednak zdrowie pozwoliło pani dyrektor wziąć udział w tych atrakcjach. To i dobrze :)
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Bardziej silna wola niż zdrowie, co, obawiam się, będzie widać na zdjęciach, które różni sadyści mi pstrykali mimo moich usilnych protestów...
Nina
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Ars Fantastica — relacja z piątku i zaproszenie na sobotę
W.Podrzucki, W.Orliński, A.BrzezińskaWojtek Orliński i Wawrzek Porzucki fascynującą rozmową o modyfikacjach genetycznych, sztucznej inteligencji oraz cyborgizacji rozpoczęli tegoroczną Ars Fantastikę. Wynikło z niej, że SF dzieje się tu i teraz, i nic nie zdoła go już powstrzymać, chociaż nie potrafimy przewidzieć dróg i sposobów, w jaki będzie się zmieniał człowiek. Zgodziliśmy się jednak, że modyfikacji genetycznych nie da się powstrzymać, a pokolenie naszych dzieci będzie musiało stawić czoło zupełnie nowym wyzwaniom etycznym, związanym chociażby z projektowaniem genetycznym. Zagadki nieśmiertelności nie zdołaliśmy rozwikłać, nad czym okrutnie ubolewam. Ponieważ Michała Wiśniewskiego zatrzymała w domu ciężka choroba, bohatersko poprowadziłam ten panel i rośnie teraz we mnie poczucie mocy: skoro zmierzyłam się z transhumanizmem, nic nie będzie mi straszne.
Ech, czym więcej relacji z tej imprezy poznaję, tym bardziej żałuję, że mnie wtedy nie było w stolicy... Musiało być naprawdę ciekawie.
A co rozwikłania zagadki nieśmiertelności - ja wręcz przeciwnie, mam nadzieję, że nigdy nie uda nam się jej rozwikłać. Trudno sobie wyobrazić gorszą karę niż wieczność tym padole (czy jakimkolwiek innym) :).
Michał 'M.S.' Smętek
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Bestsellery Księgarni eClicto — kwiecień 2010
Na blogu eClicto pojawił się kwietniowy ranking sprzedaży e-booków. Z satysfakcją zauważam, że po okrzepnięciu tej inicjatywy i przybyciu książek wielu wydawnictw, wśród 20 najchętniej kupowanych e-booków w Księgarni eClicto wciąż są 3 książki Runy, z czego dwie w pierwszej piątce:
3. Anna Brzezińska, „Letni deszcz. Sztylet”, AW Runa
5. Wawrzyniec Podrzucki, „Uśpione archiwum”, AW Runa
11. Wawrzyniec Podrzucki, „Kosmiczne ziarna”, AW Runa
Dla porównania — w poprzednich miesiącach było tak:

O Żuławskim
Od dłuższego czasu zbieram się, żeby napisać kilka słów o Nagrodzie Żuławskiego, a ostatni tydzień dostarczył mi pretekstu, ogłoszone zostały bowiem nominacje elektorskie. Największe — mierzone liczbą głosów — uznanie elektorów zdobył tekst Maćka Guzka „Trzeci świat”, co, nie ukrywam, sprawiło mi ogromną satysfakcję. Maciek jest autorem autonomicznym, wciąż rozpoznającym przestrzeń literacką fantastyki, poszukującym nowych rozwiązań. Sięgnięcie po formę reportażu pozwoliło mu zajrzeć pod podszewkę konwencji i zrelatywizować bardzo wiele z żelaznych motywów fantasy, a jednocześnie wpisać swoją książkę w główne dyskursy współczesności — o kolonializmie i postkolonializmie, a jeszcze szerzej, o rozmaitych formach eksploatacji i zawłaszczania świata. W zalewie bohaterów, którzy niszczą-gromią mieczem-glockiem bohater uzbrojony w notes reporterski i długopis wydał mi się odświeżający, mimo że wciąż powracała do mnie podczas lektury fraza jednego z ulubionych poetów: Wiem oto, jak nikczemna i nienowa jest rzecz pustego człowieczego słowa. Słowo to czasami bardzo mało. Zemsta ręki śmiertelnej bywa złudna nawet w światach fantasy.

Mnie też tok rozumowania jurorów Żuławskiego mocno niepokoi, bo miałem nadzieję, że ta nagroda zyska nieco inny charakter. Od tego, żeby mi powiedzieć, co jest dobrą fantastyką, mam już nagrodę Zajdla i niepotrzebne mi do niczego jej dublowanie - od jurorów Żuławskiego wolałbym usłyszeć, co spośród owej fantastyki jest dobrą literaturą.
- What are letters?
- Kinda like mediaglyphics except they're all black, and they're tiny, they don't move, they're old and boring and really hard to read. But you can use'em to make short words for long words.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

A czy w ogóle istnieje jakaś literatura bezprzymiotnikowa?
Za dialog typu:
- Co czytasz?
- Powieść.
to ja jednak dziękuję :)
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Czy naprawdę jest nam potrzebne uznanie mediów i "znawców"? Czy naprawdę musimy się przejmować ignorancją ludzi, którzy nawet nie poznawszy literatury fantastycznej, pierwsi przylepiają do niej takie a nie inne łatki? Ich problem, to oni tracą możliwość obcowania z świetnymi, ambitnymi utworami podchodzącymi gatunkowo pod fantastykę. A same utwory się wybronią, choćby dzięki rekomendacjom zachwyconych nimi czytelników.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Erotyka, fantastyka... czyli stylistyczna ekwilibrystyka
Wstyd się przyznać, ale Hebius sprowokował mnie, że hej, tym wpisem o orientacji seksualnej bohatera „HELL-P”. Nie redagowałam tej książki, zresztą w ogóle nie redaguję, ale przyznam, że nie przeszkadzała mi powściągliwość, z jaką jest poprowadzony wątek preferencji erotycznych Kamila Stocharda. I tak się teraz zastanawiam, dlaczego. Nie sądzę, żeby poszło o to, że jest gejem. Raczej o mój odbiór fantastyki, która jest — znów: z moim odczuciu, jeśli błędnym, skorygujcie — gatunkiem raczej pruderyjnym. Jasne, że każde z nas wyliczy trochę wyjątków, niejedno z uciechą (niekoniecznie, niestety, perwersyjną, bo niezamierzony komizm wypiera tutaj perwersję) czytało cykl Johna Normana „Gor” czy rozmaite elfie bądź wampirze romanse. Jednakże nie przypominam sobie wielu zapadających w pamięć scen erotycznych ani, prawdę powiedziawszy, ciekawego wykorzystania erotyki w fantastyce. Albo mamy import z romansu z całą tą emocjonalną fantastyką, albo wyczyny gimnastyczne, niejednokrotnie wzruszająco naiwne i zwykle podbechtujące nastoletnią publikę do zakupu dzieła, albo dzielna kosmonautka rozpina kombinezon kosmiczny i krótkie cięcie. Genet to zwykle nie jest. Ani nawet staroświecki urok Colette.
Nie czytałam książki, ale chyba rozumiem, co Hebius ma na myśli.
To jest tak, jak z lateralizacją bohaterów. Czytelnik przyjmuje domyślnie, że są praworęczni, dopóki autor nie zaznaczy, że jest inaczej. Kiedy piszę o bohaterze - mańkucie, czytelnik spodziewa się, że ten bohater zaraz uderzy z mańki, popisze się szermierką albo po prostu wspomni, że ma traumę z dzieciństwa, bo mu przywiązywali rękę do krzesła. Element wyróżniający - element charakterystyki.
Skoro orientacja heterosekusalna jest domyślna (bo jest udziałem większości), ujawnienie innej orientacji bohatera powoduje, że czytelnik zaczyna oczekiwać konsekwencji. Czy bohater pójdzie do klubu dla gejów? Czy, znając ludzi z konkretnego środowiska, lepiej poznał ludzi/fakty kluczowe dla fabuły? A może po prostu kilka razy zniesmaczy się homofobami, albo sam jest homofobem i to też jakoś buduje bohatera. Homoseksualiści są pod presją społeczną - może mieć kompleksy, a może się całkowicie akceptować i to też będzie coś mówiło o jego charakterze.
To tak, jak z innymi elementami charakterystyki. Jeżeli np. bohater jako kilkulatek czegoś się przestraszył, autor wspomina o tym dopiero, gdy ten szczegół jakoś "gra". Bo zawsze poznajemy bohatera na wyrywki, w całości się nie da, to byłoby nudne jak książka telefoniczna.
Powtarzam, nie czytałam książki, nie czepiam się HELL-P. Tylko sobie teoretyzuję. Może nawet zajrzę, żeby sprawdzić jak to wygląda :)
He is a zombie detective having a moustache. She is an ex-policewoman vampire huntress mad with revenge. Together, they fight crime!
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

O. Hebius świetnie ujął moje wrażenia: też mi się wydaje, że cała masa bohaterów fantastyki (a szczególnie SF, i to tej dawniejszej) jest aseksualna. Ciekawe, z czego to wynika.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Mówiłem ci to już parę miesięcy temu, ale powtórzę: przeczytaj sobie "Gateway" Pohla. :-)
(serio-serio, to bardzo dobra książka jest)
- What are letters?
- Kinda like mediaglyphics except they're all black, and they're tiny, they don't move, they're old and boring and really hard to read. But you can use'em to make short words for long words.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Co do powściągliwości - u Białołęckiej jest lubiący chłopców Wiatr Na Szczycie. Obyło się bez wchodzenia w szczegóły, bez detalicznych scen łóżkowych, ale jednak momentami dla akcji powieści coś wynika z takich, a nie innych upodobań bohatera.
W HELL-P na dobrą sprawę preferencje seksualne bohaterów nie są istotne. Ale skoro już autor zdecydował się na to ugejowienie Kamila, powinien był bardziej to uwiarygodnić. Choćby jakimś pożądliwym spojrzeniem Stocharda w kierunku przystojnych facetów.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Ewa mi zdradziła niedawno, że będzie też romans gejowski w „Czasie”. Nic więcej nie powiem (niewiele więcej wiem, prawdę mówiąc), jak będzie chciała, sama dorzuci imiona bohaterów i może kilka szczegółów :-)
Nina
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

To mam nadzieję, że przedstawi ten romans nie gorzej (nie mniej wiarygodnie), niż wszystkie dotychczasowe romanse w swoich książkach :)
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Rozumiem, że bohater musi być przekonywujący, ale dlaczego jeżeli jest gejem, to jego preferencje seksualne muszą mieć wpływ na akcje. Według mnie - nie muszą. Nie musi oglądać z zaciekawieniem siusiaków, kiedy nadarzy się okazja. Na te chwilę mógł przecież podziwiać swoje przyrodzenie:)
I wcale nie piszę o Hell-P-ie, tylko tak bardzo ogólnie. Wiem, że upodobania seksualne determinują życie ssaków i nie tylko:), ale właśnie - ile ma być geja w geju, żeby nie stał się własną karykaturą?
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

notkostrony w swoim komentarzu b.dobrze ujęła, o co mi chodziło.
U ciebie w "Plagach..." jest kupa facetów. Nie rzucasz na powitanie, że ktoś jest homo-, albo hetero-. Przeważnie dostajemy jakiś obrazek - np. spowiednik Petrysy w czasie interesującej dyskusji świata nie widzi poza piersiami karmiącej mamki. I już możemy się domyślić, że ten facet to raczej nie gustuje w ministrantach. I dla mnie to OK. Nawet do tej Twojej rycerskiej parki się nie przyczepie. Nie żebym się zachwycał tak, jak Nina, ale nie mam powodów, by się przyczepić.
Tymczasem Dębski zaczyna od tego, że Kamil jest gejem - i to gejostwo się kończy na tej deklaracji. Od pisarza z takim dorobkiem bym oczekiwał czegoś więcej.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Dokładnie o tym samym pisałem swego czasu w recenzji Hell-P - cieszę się, że są tacy, którzy myślą podobnie jak ja :)
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

żałosnego epizodu łóżkowego nie warto nawet wspominać.
Chyba wzrok musiał mi się omsknąć w trakcie lektury, bo w ogóle przegapiłem to zdarzenie.
Na stronie 149 jest co prawda, że panowie się upili i Kamil został w mieszkaniu Jerzego. A nowy rozdział zaczyna się zdaniem "Jerzy jeszcze spał, kiedy się obudziłem i pomaszerowałem do łazienki."
Ale to przecież nie znaczy, że musiało do czegoś miedzy nimi dojść.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Muszę się przyznać, że też Ciebie zrozumiałem, ale chyba chciałem trochę sprowokować dyskusje. Bo odwróćmy proporcje i wyobraźmy sobie świat gejów, gdzie autor musi się nieźle nabiedzić, żeby uzasadniać swój wybór, że bohaterem jest zwyrodniałe hetero:) I że nie zrobił tego wyłącznie dla prowokacji.
Może teraz ja będę lepiej zrozumiały.
I dodam tutaj, jak już poruszyłeś „Plagi tej ziemi”, że w „Chichocie” jedna z postaci jest homo, ale nie traktuje jej „nadzwyczajnie”. Jest zakochany, ta miłość powoduje, ze jest zdolny do poświęceń. Ale też zabija z zimną krwią. Jest człowiekiem przede wszystkim, a nie gejem. Dla mnie to jest ważniejsze, ale dla czytelnika… czytelnik odbierze to przez swoje różowe:) bądź nieco przyciemnione szkiełko.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

I ja nie czytałem książki Dębskiego, ale Hebius tym zarzutem - jeżeli go rozumiem - chyba przy okazji zaznaczył, że miłość homoseksualna powinna być czymś szczególnym, a w książce Dębskiego nie jest. Wątpię też, że Hebius domagał się parady miłości w Hell-pie albo epatowania właśnie tą odmiennością - bo jeżeli tak, to autor musiałby wejść w techniczne szczegóły, a tu łatwo o śmieszność - o czym zresztą pisze Ania - nawet w tej miłości, gdzie jest pan i pani, a co dopiero gdzie pan kocha pana.
Bo może to jest po prostu tak w z tym hell-pem. Bohater jest gejem i co z tego. Pali, pije, przeklina, no i bzyka. A co bzyka, i jak bzyka, to pozostawia autor wyobraźni odbiorcy.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
„Ten fragment jest do dupy”, czyli gdy autor ma oprawcę w domu

Prawda jest taka, że oprawca w domu, szczególnie gdy czasu mało, to skarb. Jasne, zawsze jest magiczna metoda szuflady - po napisaniu wkładamy arcydzieło na pół roku, a następnie wyciągamy marną książkę i próbujemy z niej znów zrobić arcydzieło. Prywatny oprawca jest właśnie taką szufladą w wersji instant co pozwala nie dość, że znacznie przyspieszyć proces krzepnięcia zachwytu, to jeszcze dojść do głębszych wniosków na przyszłosć dzięki rozmowie z ożywioną szufladą. :)
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Z tym zachwytem to u różnych autorów różnie bardzo bywa. ;) U jednych wcale nie musi krzepnąć, bo się z przekonaniem o swoim geniuszu rodzą i w takimż błogim przekonaniu umierają, lustro w łazience wiadomo, jaką ma spełniać funkcję i żaden kat oswojony, krytyk obiektywny, tutor mądry ani też muza umęczona nieczego nie zmienią. Innym z kolei nie podoba się z tego, co piszą absolutnie nic i nigdy. Ja po tych kilku latach plasuję się zdecydowanie bliżej tego drugiego typu i tak szczerze mówiąc to, co napisała moja żona o gehennie współuczestnictwa w procesie twórczym męża jest zaledwie wierzchołkiem góry lodowej. Jeszcze jedno lub dwa moje "dzieła" i wystąpimy do wydawnictwa o przyznanie małżonce renty za wieloletnią pracę w warunkach szkodliwych ;)
Wawrzyniec Podrzucki
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Ha! Po napisaniu dwóch książek z mężem obiecałam sobie, że nigdy więcej nie będę robić za domowego oprawcę. No way. Bo dlaczego w czasie, który inne, rozsądniejsze pary, spędzają, pijąc wino, czytając, rozmawiając bądź oddając się rozlicznym zdrożnym przyjemnościom - ja mam trawić na kłótniach o przecinek przesunięty? Niechże się potem redaktor realizuje.
Bardzo Was podziwiam :)
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Można tylko pozazdrościć tak bezwzględnego redaktora i to na wyciągnięcie ręki:)
A szuflada nie zawsze wystarczy.
I chyba trzeba starać się znaleźć złoty środek między "nienawidzę", a "kocham" - mówię o uczuciu do tego, co właśnie stworzyłem.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

O! To jak już autor na dobre okrzepnie w sławie, wydawnictwo będzie mogło pomyśleć o wypuszczeniu na rynek tomu "Uśpione archiwum. Wersja autorska" :P
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Raczej "Yggdrasill - brudnopis". Wystarczyłoby na parę nowych tomów. :)
Wawrzyniec Podrzucki
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Nowe e-booki książek Runy w eClicto
Dziś z przyjemnością zauważyłam, że w księgarni eClicto pojawiły się trzy nowe e-booki, których dodanie dotąd sprawiało problemy (pliki wychodziły za duże, prawdopodobnie z powodu ilustracji wewnętrznych, przez co za długo się ściągały przez Internet i za długo wczytywały się do czytnika):
























Nieźle.
La dolce fiamma.
Philippe Jaroussky i okolice
Gratuluję :)!
Michał 'M.S.' Smętek
Gratulacje :)
bezczelna i ruda
:)
Opus Diaboli