Uwaga, uwaga...

Najnowsze książki

Najnowsze e-booki

Ewa Białołęcka

Portret użytkownika nina

Zdjęcia z Polconu 2011

Zapraszamy do oglądania na naszej stronie Facebooka zdjęć z Polconu 2011, wykonanych i uprzejmie udostępnionych nam przez Annę Tess Gołębiowską. Zdjęcia są ze spotkań, prelekcji, itp. Ewy Białołeckiej, Anny Brzezińskiej i Kuby Ćwieka. Oczywiście nie zabrakło też zdjęć publiczności, zachęcamy więc do sprawdzenia, czy odnajdziecie się na którymś i dodawania znaczników.

Portret użytkownika nina

Wyniki konkursu walentynkowego Runy

Z okazji walentynek zaprosiliśmy Was do udziału w konkursie z „Różą Selerbergu” Ewy Białołęckiej. Wspólnie dokonaliśmy reformy programu niezwykłej, koedukacyjnej szkoły madame Flageolet, do której uczęszczają Margerita i Rinaldo von Selerberg.

W programie pojawiło się wiele zaskakujących przedmiotów, od alchemii po żywotną plastykę, łudząco podobną do kleksografii z pewnej polskiej szkoły magii. Prace magiczne i boks krasnoludzki znalazły się w planie obok lekcji dumy i zadumy, a nauka o prawdziwości baśni Tysiąca i Jednej Nocy przyćmiła lekcję dobrego serca... Trzeba przyznać, że cały magiczny kurs okazał się niezwykle pouczający.

Portret użytkownika nina

Konkurs walentynkowy Runy

Bohaterowie książki „Róża Selerbergu” Ewy Białołęckiej, Margerita i Rinaldo von Selerberg, uczęszczają do niezwykłej, koedukacyjnej szkoły madame Flageolet. Młodzież uczy się tam przedziwnych przedmiotów, od alchemii po boks krasnoludzki (w ramach WF-u). Napiszcie, jak mogłaby wyglądać jedna lekcja w tej szkole; możecie opisać zarówno przedmiot wymieniony przez autorkę, jak i wymyślony przez siebie.

Odpowiedzi umieszczajcie w komentarzach — tu lub na facebookowej stronie Runy.

Konkurs trwa do 17 lutego włącznie, do wygrania są trzy egzemplarze pierwszego wydania „Róży Selerbergu” — to już niemal ostatnie z tą różową, walentynkową okładką, a więcej ich nie będzie :-)

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.

Korespondencja wodna

Nim opowiem wam o przedmiocie, który wykładany był w koedukacyjnej szkole madame Flageolet, chciałabym nadmienić, że był to przedmiot wyjątkowo przeze mnie lubiany. Być może było to z powodu wielce przystojnego, błękitnookiego profesora Williama, a może, po prostu, był to przedmiot nader intrygujący i nowatorski.
Każdy z nas, zapewne zna powiedzenie, że coś jest palcem na wodzie pisane. Otóż przedmiot ten, w żadnym wypadku, nie był palcem na wodzie pisany, choć miał z tym powiedzeniem wiele wspólnego.
Szanowny pan William uczył nas odbierania, wysyłania, sortowania i składowania korespondencji wodnej na przedmiocie, który nazywał się nie wybrednie „korespondencja wodna”. Nasz dzień lekcyjny polegał na ćwiczeniu tej, nie tak łatwej, techniki. Co ranek przychodziliśmy nad małe jeziorko i dobieraliśmy się w pary. Następnie, każdy zajmował, specjalnie na ten przedmiot, przygotowane krzesełka. Samo pisanie nie sprawiało aż takich problemów. Wystarczyła pewna ręka i dużo praktyki. Mankamentem tego rodzaju korespondencji było to, że list musiał być napisany jednym ruchem. Pisanie, więc zaczynało się od włożenia palca do wody. Następnie adresat musiał wykonywać powolne, dokładne ruchy. Drżenie ręki mogło doprowadzić do rozmycia się całej treści. Kiedy, wraz z adresem na początku i podpisem na końcu, wszystko było gotowe trzeba było ostrożnie wyciągnąć palec. W dalszej kolejności uczyliśmy się samego wysyłania. Polegało ono na subtelnym pchnięciu tekstu, który powoli płynął prosto do korespondenta. Sposób w jaki list trafiał do właściwego adresata był niewytłumaczalny. Łamał sobie nad tym głowę nawet nasz uroczy belfer, ale bez skutku.
Kończąc, chciałam podzielić się osobistą refleksją, iż nie znam bardziej romantycznej metody pisania listów.

Żywotna Plastyka

Oto nowy przedmiot, który madame Flageolet postanowiła rozpocząć w swojej szkole.
Każdy wie co to plastyka, ale nikt nie wie, jakie daje ona możliwości!
To co zostaje namalowane na kartce, można z łatwością z niej wyjąć. Bo rysunek staje się żywy - można malować przedmioty, a potem ich używać!
To co ulepione z plasteliny można rozciągać na dowolne długości i nigdy się nie urwie, bo zachowuje się jak guma. Jest elastyczne i skoczne jak piłka, oraz niezniszczalne, bo potrafi wrócić do swojego pierwotnego kształtu.
I na owej plastyce właśnie uczniowie mogą sięgać w głąb swojej wyobraźni i malować, tworzyć, lepić przedmioty które ożywają. Może to być chmura deszczowa, drewniany płot, krzesło czy liście. Wszystko to ma ich chronić i im pomóc w razie niebezpieczeństwa.
Tak więc Żywotna Plastyka to przedmiot który żyje własnym życiem...

MAGICZNE PRZYSPOSOBIENIE OBRONNE

Koedukacyjna szkoła madame Flageolet posiada bardzo bogaty program edukacyjny. Jednym z przedmiotów, który cieszy się ogromną popularnością jest MAGICZNE PRZYSPOSOBIENIE OBRONNE, które prowadzi nikt inny jak sam dzielny OŁOWIANY ŻOŁNIERZYK. Skąd tak duże zainteresowanie? Otóż jest to jeden z nielicznych przedmiotów, który wymaga zaangażowania ciała i ducha. Lekcje prowadzone są w przestronnych salach z pełnym wyposażeniem, do którego zaliczamy m.in.kolorowe mundury, czujniki czarów, gaśnice do płomiennych zaklęć i ogromne pokłady magicznych ksiąg. Każda lekcja rozpoczyna się od tanecznej musztry, po której uczniowie żwawo przystępują do praktycznego zdobywania wiedzy. Żacy uczą się celnie strzelać zaklęciami, znają tajniki podstaw mentalnej samoobrony oraz potrafią udzielać przedmagicznej I pomocy.
Wszystkie te umiejętności słuchacze mogą zaprezentować, na odbywających się corocznie międzyszkolnych, prestiżowych zawodach z cyklu " Waleczni Magicy". Organizowany turniej cieszy się ogromnym uznaniem
i pozwala faworytowi otrzymać tytuł " Szlachetnego Magika".

Portret użytkownika blackithilien

Botanika użyteczna

Jedna z lekcji w koedukacyjnej szkole madame Flageolet to botanika użyteczna. Uczniowie poznają na tych zajęciach tajniki hodowania roślin o magicznych właściwościach. Komponują własne nawozy, śpiewają roślinkom serenady by lepiej rosły, szyją i zmieniają im ubranka – bo jak każdy wie, tylko roślina elegancka i zadowolona z życia daje obfite plony.
Młodzież uczą się także, jak zbierać poszczególne rośliny ( np. akację polerującą jedynie pomiędzy godziną 4 a 5 nad ranem, koniecznie stojąc na jednej nodze, a mlecz lewitujący w słoneczne dni nieparzyste, a pomocą rybackiej sieci).
Ważną częścią zajęć jest część praktyczna po-zbiorowa. Podczas której uczniowie zapoznają się ze sposobami wykorzystania poszczególnych roślin. Dowiadują się jak tworzyć eliksiry miłosne dla misiów koala, krople do nosa powodujące natychmiastowy porost brwi, lub proszki za pomocą których kurz sam się zbiera i wylatuje grzecznie z mieszkania.
Przedmiot co roku kończy się sprawdzianem podczas którego każdy z uczniów musi zebrać nasiona z paproci ogniolistej (nie tracąc przy tym brwi i większej części stroju), oraz przygotować z nich wywar służący do natychmiastowego rozpalenia grilla w deszczowy dzień.

Lekcja śpiewu

Nie wiem czy słyszeliście o jednym z ciekawszych przedmiotów w koedukacyjnej szkole madame Flageolet, na który miałem okazję uczęszczać. Była to mianowicie lekcja śpiewu. Bynajmniej nie był to śpiew, jaki co ranek wykonujemy do lustra w łazience. Te ćwiczenia wokalu były ściśle związane z ptakami, wszakże tak trzeba je było zachęcić, by to one nam akompaniowały. Spore to było wyzwanie, nawet dla wyćwiczonych śpiewaków, albowiem nie każdy potrafił umiejętnie zachęcić te zwierzątka do współpracy.
Na początku większość naszych prób kończyła się fiaskiem. Na szczęście studiowanie śpiewu w szkole madame Flageolet dawała potrzebną do praktyki wiedzę. Otóż przykładałem się do nauki porządnie. Choć nie łatwo było podczas zajęć, które ze względu na swoją oryginalność, odbywały się w plenerze. Kiedy słońce ślicznie świeciło, a wiaterek rozwiewał włosy, człowiek aż się palił by zrobić sobie krótką przerwę. Tylko dzięki sumiennej pracy dowiedziałem się, że istnieje około dziesięć tysięcy różnych gatunków ptaków. Zależnie od tego, czy chciało się śpiewać z kolibrem, czy z większymi ptakami trzeba było odpowiednio dobrać tonację, a także zaśpiewać melodię, która miała zachęcić zwierzątko do przyłączenia się. Każdy dźwięk musiał być wyważony, niezbyt agresywny, ale jednocześnie wystarczający by zaintrygować ptaka. Nie wyobrażacie sobie jak niewiarygodnie brzmiała muzyka, kiedy nasza, skądinąd piękna, nauczycielka, pani Jasnolica wpadała w swoisty trans. Zaczynało się niewinnie. Chciała pokazać nam jak to zrobić. Zachęcała jednego ptaszka i śpiewali sobie na dwa głosy. Jednak, kiedy pani Jasnolica zamykała oczy, zapominała o całym świecie. Przestawaliśmy wtedy dla niej istnieć i rozpoczynała się ptasia filharmonia. Nauczycielka, niczym dyrygent, koordynowała coraz większą ilość latających zwierząt.
Nigdy nie udało mi się dojść do takiego poziomu umiejętności, a mój zawód nie jest związany jakkolwiek ze śpiewem z ptakami. Jednak kiedy czasami jestem w ogrodzie i słyszę śpiew tych stworzeń to przypominają mi się czasy szkolnej młodości i śliczna pani Jasnolica. Jeśli kiedykolwiek będę miał dzieci, doskonale wiem do jakiej szkoły je pośle.

NoPBTiJN

Najciekawszym przedmiotem nauczania w szkole madame Flageolet był zawsze NoPBTiJN czyli Nauka o Prawdziwości Baśni Tysiąca i Jednej Nocy. Na czym ona polegała? Ha nie tak łatwo opisać moją ulubiona lekcję. Zacznijmy może od tego, że prowadził ją Pan dr Ali Baba. Był to postawny i brodaty mężczyzna z przepiętą szablą u pasa. Owa szabla służyła mu jako wskaźnik. Dr Ali Baba pokazywał nam np. funkcjonowanie magicznych zaklęć zamykających, ujeżdżanie dżina, a także sposoby na to jak skraść pocałunek pięknej księżniczce. W czasie tych lekcji mieliśmy wielokrotne wyjazdy plenerowe, dzięki którym mogliśmy wykorzystywać naszą wiedzę w praktyce. Bo przecież chodzimy do takiej wyjątkowej szkoły by zdobywać doświadczenie a nie teorię.

Portret użytkownika nina

Dwie fotorelacje ze spotkania autorskiego z Ewą Białołęcką

W serwisie Kawerna można przeczytać relację ze spotkania z Ewą Białołęcka, które odbyło się 18 czerwca w sopockiej Bookarni i obejrzeć zdjęcia (autorstwa Zena i Drumsanda), natomiast w serwisie Wiadomości24.pl jest tylko galeria zdjęć (autorstwa Karola Kłosa) w dwóch częściach: część 1 i część 2.

Ewa Białołęcka. Fot. Karol Kłos.Ewa Białołęcka. Fot. Karol Kłos.

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika Michał Krzywicki

sekta

Na trzecim zdjęciu przypominamy sektę. Ale to chyba przez postawę tego Pana na pierwszym planie i jego koszulkę ze słoneczkiem :)

Portret użytkownika czupirek

Bardzo dziękuję

Bardzo dziękuję organizatorom, a pani Ewie w szczególności za wspaniałe spotkanie w bardzo fajnej atmosferze.

Moja garstka fotek, ku uzupełnieniu:


Portret użytkownika nina

Ilustracje wewnętrzne do NAZNACZONYCH BŁĘKITEM cz.1, wyd.2

Ilustracje autorstwa Katarzyny Kariny Chmiel — tu jako miniaturki z linkami do osobnych stron, a w rozwinięciu artykułu wszystkie po kolei na szerokość kolumny.


Jeśli ktoś nie chce klikać 11 razy na miniaturkach, może kliknąć tylko raz na „czytaj dalej” :-)

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika Magdalaena

Bardzo fajne. Aż miło

Bardzo fajne. Aż miło popatrzeć.

Magdalaena

Portret użytkownika Karolina

Ars Fantastica — relacja z soboty i zaproszenie na niedzielę

Po ekscytującym piątku przyszedł czas na fantastyczną sobotę. Pierwszym punktem programu były warsztaty z prawa autorskiego prowadzone przez dr. Zbigniewa Okonia. Temat, jakkolwiek pożyteczny i frapujący, początkowo mógł się wydawać mało związany z literaturą fantastyczną jako taką, szybko jednak okazało się, że wspaniała publiczność Ars Fantastiki — tym razem w osobie Kuby Ćwieka — i tę przeszkodę może pokonać. Prowadzący został zapytany o to, jak ustawa zapatruje się na nieistniejące jeszcze pola eksploatacji, a potem grad pytań narastał. Ostatecznie kwestię umów na wyłączność, zapowiedzianą w programie lecz za pięć dwunasta (i nie jest to metafora) wciąż niezrealizowaną, mecenas musiał wyjaśniać przy kawiarnianym stoliku, bowiem trzeba było ustąpić miejsca czekającym na swoją kolej uczestnikom następnego punktu programu — panelu o historii i wojnie w popkulturze.

Andrzej SapkowskiAndrzej SapkowskiJakub Ćwiek, Jacek KomudaJakub Ćwiek, Jacek KomudaAnna Brzezińska, Ewa Białołęcka, Wit SzostakAnna Brzezińska, Ewa Białołęcka, Wit Szostakdr Tomasz Pindel, dr Rafał Kochanowicz, Maciej Parowskidr Tomasz Pindel, dr Rafał Kochanowicz, Maciej Parowski

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika nina

Najciekawsze dziś...

Dla mnie najciekawsze było dziś spotkanie — po raz pierwszy IRL — Zbyszka Okonia. Swego czasu dyskutowaliśmy trochę na Usenecie, odwiedzaliśmy kilka tych samych grup, no i w ogóle znaliśmy się na tyle, na ile można znać kogoś z merytorycznych dyskusji internetowych.

Dziś najpierw wzięłam udział w warsztatach, zadałam kilka pytań, a dopiero kiedy się skończyły, podeszłam w kawiarence do Zbyszka. On naturalnie myślał, że chcę go dalej dręczyć pytaniami, przybrał więc uprzejmie-wyczekującą minę... ale ja chciałam się tylko przedstawić. A kiedy tylko to zrobiłam, „służbową” minę Zbyszka zastąpił prawdziwy uśmiech. Co tu dużo gadać, pewnie wszyscy znacie takie chwile, więc po prostu życzę Wam ich jak najwięcej :-)

Nina

Portret użytkownika hebius

:)

Czyli jednak zdrowie pozwoliło pani dyrektor wziąć udział w tych atrakcjach. To i dobrze :)

Portret użytkownika nina

Ech... :-)

Bardziej silna wola niż zdrowie, co, obawiam się, będzie widać na zdjęciach, które różni sadyści mi pstrykali mimo moich usilnych protestów...

Nina

Portret użytkownika nina

Nowa okładka PIOŁUNU I MIODU

Na okładce „Piołunu i miodu” z drugiego wydania Kronik Drugiego Kręgu Ewy Białołęckiej znowu pojawiają się bohaterowie, więc warto popatrzeć na ilustrację w większym rozmiarze — choć oczywiście więcej scen z udziałem bohaterów będzie na ilustracjach wewnętrznych, które zaczną się pojawiać na stronach Runy już niebawem.

Portret użytkownika nina

Nowa okładka KAMIENIA NA SZCZYCIE

Ten weekend, jak się okazuje, wcale nie był taki długi, ale dobra wiadomość jest taka, że następny wypada już za (niecały!) miesiąc: 3 czerwca, czwartek, jest oznaczony w kalendarzu przyjemnym kolorem czerwonym :-) A tymczasem — okładka „Kamienia na szczycie” z drugiego wydania Kronik Drugiego Kręgu Ewy Białołęckiej w większym rozmiarze.

Portret użytkownika nina

Poprawianie KRONIK DRUGIEGO KRĘGU

Jeśli ktoś z Was zauważył literówkę, źle postawiony przecinek, niezręczne powtórzenie albo inny błąd w pierwszym wydaniu Kronik — teraz jest odpowiednia chwila, żeby nas o tym powiadomić!

W tomie pierwszym została jak dotąd wykryta i poprawiona jedna literówka (pozostałe zmiany, a jest ich dosłownie kilka, to drobne zmiany stylistyczne wprowadzone przez Ewę), ale nikt nie jest doskonały, więc mogliśmy coś przegapić. Jeśli Wy coś zauważyliście, koniecznie dajcie znać, dzięki czemu nowe wydanie będzie naprawdę super i z tym większą przyjemnością będziecie mogli kupować je na prezenty :-)

Portret użytkownika nina

Nowa okładka NAZNACZONYCH BŁĘKITEM cz. 2

Z najlepszymi życzeniami na długi weekend — okładka Naznaczonych 2 z drugiego wydania Kronik Drugiego Kręgu Ewy Białołęckiej w większym rozmiarze. Prawda, że myszka podziwiająca iluzje Kamyka jest urocza? :-)

PS. A co do tapet, przyszedł mi do głowy jeszcze jeden pomysł: okładki pionowe, bez drastycznego odcinania postaciom głów czy nóg, ale z boku zamiast jednolitego tła kilka szczególnie fajnych ilustracji wewnętrznych z danego tomu. Co o tym myślicie?

RUNA UDOMOWIONA — konkurs fotograficzny

NAGRODZONE W EDYCJI PAŹDZIERNIK-GRUDZIEŃ:

RUNA W PRZESTRZENI — konkurs fotograficzny

NAGRODZONE W EDYCJI PAŹDZIERNIK-GRUDZIEŃ:

Runiczne gry

Sen o DolinieMoherowa gra
Fioletowa gra

Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer