You are hereMagda Parus

Magda Parus


Portret użytkownika nina

Cisza na blogu...

By nina - Posted on 23 luty 2010

Cisza na blogu nie oznacza bynajmniej, że w wydawnictwie nic się nie dzieje. Wręcz przeciwnie: dzieje się tyle, że nie wiadomo, za co się zabrać najpierw... :-) A zatem, w telegraficznym skrócie:

— Michał Krzywicki zamilkł; sprawia to niemal wrażenie, jakby go diabli wzięli, ale z dobrego źródła wiem, że jest dokładnie odwrotnie, a mianowicie to on złapał diabła i próbuje go gdzieś uwięzić w celu poddania długotrwałym przesłuchaniom i innym torturom (prawdopodobnie psychicznym, choć kto wie...). Sytuacja powinna się wyjaśnić do końca tygodnia :-)

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika Maeg

ma bardzo mroczną okładkę. ;) Z tej miniaturki w F&SF wiele nie da się zobaczyć ale póki zapowiada się (okłada) interesująco. :D

"Gdy to koty miały definiować świat, ważne miejsce zajmowałyby w nim pożerane dla zabawy muchy"
— M. John Harrison

Bistro Californium

Portret użytkownika nina

Zwykle nie wrzucam newsów na stronę Runy w weekendy, ale dziś robię wyjątek. Nie lubię myśli o tym, że ktoś wpatruje się w miniaturkę na reklamie, próbując coś na niej wypatrzeć... :-)

Nina

Portret użytkownika hebius

A gdzie jakaś wzmianka o dzisiejszym czacie z Brzezińską? Nie wiem, czy czekać ze swoimi uwagami, czy wrzucać je od razu :)

Portret użytkownika Sigrid

Możesz się znęcać od razu :)

Portret użytkownika hebius

Rozmowa mi się podobała, chociaż prowadząca była słabo przygotowana i małosłyszalna.
Tylko przyznam się, że trochę inaczej sobie to wyobrażałem - zabrakło mi w tym wszystkim tego "czatowego" pierwiastka. Padły jakieś dwa, czy trzy pytania zadane przez internautów i tylko tyle? czytelnicy nie dopisali, czy jak?

Portret użytkownika nina

A Ty ile pytań zadałeś? — że tak przez ciekawość spytam... ;-)

Nina

Portret użytkownika hebius

Ja nie miałem śmiałości. I w sumie nie bardzo wiedziałem, o co mógłbym spytać :)

Portret użytkownika nina

No więc właśnie, to jest klasyczny przykład czytelnika, który „nie dopisał” ;-> Swoich pytań nie dopisał, ściśle rzecz biorąc ;-)
A śmiałość żadna nie jest potrzebna, przecież to Internet, w razie czego szybko zamykasz okienko i udajesz, że Cię tam wcale nie było ;-)

A o co można pytać? Najbezpieczniej o przyszłe plany!

Kiedy będzie drugi tom Babuni Jagódki?
Ile w nim będzie opowiadań, które dotąd się gdzieś ukazały, a ile nowych?
Czy w tych opowiadaniach będzie mowa o jakichś wydarzeniach znanych z „Sagi o zbóju Twardokęsku” ale przedstawionych z innej perspektywy?
Kiedy będzie drugi tom „Wód głębokich jak niebo” i jak się będzie nazywał?
Kiedy będzie trzeci tom „Wielkiej wojny” i w jakim będzie klimacie, gdyż doprawdy, sądząc po różnicy między t. 1 i t. 2, najwyraźniej teraz powinniśmy spodziewać się czegoś kompletnie innego. Już sam tytuł „Zamki w hebanie i lodzie” brzmi obiecująco, intrygująco i... inaczej.
Co potem? Czy autorka ma już sprecyzowane plany na następne książki? Cykle?

Tyle pytań napisałam z palca i jak tak na nie patrzę, to widzę, że znam odpowiedzi tylko na niektóre, przy czym czasem ograniczają się one tylko do tak/nie. Może szkoda, że nie miałam czasu być na tym czacie, przynajmniej bym się dowiedziała więcej ;-)

Nina

Portret użytkownika hebius

Ja na tym czacie też nie byłem - wieczorem obejrzałem nagranie.

Portret użytkownika Michał Krzywicki

Redaktorki… hm… Redaktorki nie dręczę:) To akurat mogę zapewnić:)

Ależ na litość boską! Michale! Chyba nie dręczysz jakiejś Bogu ducha winnej redaktorki?
:>

He is a zombie detective having a moustache. She is an ex-policewoman vampire huntress mad with revenge. Together, they fight crime!

Portret użytkownika nina

Wilcze dziedzictwo: ukryte cele przyjechały z drukarni

By nina - Posted on 17 luty 2010

Wilki 3 już są u nas :-)

Oznacza to, że liczba rzeczy, które mogą pójść źle, znacznie się zmniejszyła — ale też, że praktycznie wszystko jest teraz w rękach przewoźników i dystrybutorów. Jeśli się sprawią, książka będzie w księgarniach i Empikach za tydzień, 24 lutego.

Przedsprzedaż na stronie Runy już działa. Niebawem można spodziewać się fragmentów książki. Będzie też pakiet wszystkich trzech tomów zamiast obecnego pakietu tom 1 + tom 2. Jeśli uważacie, że pakiet tom 2 + tom 3 też miałby sens, dajcie znać.

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika nina

Na pewno nie da sie zrobić tak, żeby wybierać, które tomy mają być w pakiecie — nie przy obecnym silniku strony, w każdym razie.

Ale możemy na próbę zrobić trzy pakiety Wilków: 1+2, 2+3 i 1+2+3. Zobaczymy, jakie będzie zainteresowanie i jeśli znaczące, to powtórzymy to przy innych cyklach.

Tak w ogóle, pakiety są dosyć popularne, głównie, jak sądzę, dlatego, że generalnie ludzie starają się zamawiać kilka książek, tak, żeby ich koszt sięgnął 100 zł i żeby nie płacić kosztów wysyłki. To ma sens, bo niestety, ceny Poczty Polskiej są ogólnie rzecz biorąc zabójcze, a już na przesyłki pobraniowe, to w ogóle.

A zamawianie w naszym sklepiku opłaca się od 3 książek (wtedy rabat jest równy kosztom wysyłki) w górę (wtedy zaczynają się oszczędności w porównaniu z kupnem w zwykłych księgarniach, po cenach detalicznych).

Nina

Portret użytkownika Magda Parus

A co z osobami, które jeszcze w ogóle książki nie czytały, ale nie są pewne, czy im się spodoba i niekoniecznie chcą od razu kupić wszystkie trzy tomy? Jeśli do wyboru są tylko dwie opcje: każda książka osobno lub pakiet wszystkich trzech, stają przed dylematem: ryzykować kupno od razu całej trylogii czy jednak zacząć zakupy od pierwszego tomu, wtedy z kolei ponosząc ryzyko, że jeśli im się spodoba, zapłacą za całość więcej.

Jestem ciekawa, jak się kształtują proporcje: ile osób kupuje od razu całe trylogie, tetralogie itd., a ile woli najpierw przeczytać pierwszy tom.

Portret użytkownika Mateusz

Obiektywnie powiedzieć z pewnością nie mogę, ale subiektywnie?

1. Jeżeli znam autora, czytałem coś innego spod jego pióra i misiępodobało, to (mając fundusze) kupuje cały pakiecik.
2. Jeżeli znam autora, ale wiem, że tylko niektóre jego dzieła mi się podobają (vide Pilipiuk, którego czytać lubię tylko zbiorki opowiadań), to w sklepie przeglądam jeden tom. Zazwyczaj po kilku stronach już wiadomo czego można się spodziewać. I jak misięspodoba to kupuję pakiet.
3. Jak nie znam autora to albo wybieram się do sklepu przejrzeć kilka stron. Jak misięspodobają to kupuję pakiet.
4. Jak nie znam autora, a z przeczytanego fragmentu wnioskuję, że może być znośne, ale nic nadzwyczajnego, to zazwyczaj biorę inną jego książkę, taką jednotomową, aby spokojnie ją przeczytać i wyrobić sobie zdanie na temat pisarza.

I dlatego właśnie jestem za pakietami 1+2+3 oraz 1+2. Z drugiej strony, ciekawe czy nie dałoby się po prostu zrobić "Pakiet >Wilcze Dziedzictwo< , zaznacz tomy, które chcesz nabyć w pakiecie" przy czym jeden to normalna cena runiczna, wszystkie to zniżka pełnego pakietu, a dwa dowolne to ich średnia.

Portret użytkownika hebius

Pakiet trzech tomów to dobre zagranie, ale nie wiem, do kogo byłby skierowany ten 2+3. Jeśli czytelnikowi spodobał się tom pierwszy, to na pewno ma już też i drugi.

Portret użytkownika Mateusz

Jak mówi hebius, 2+3 nie ma specjalnego sensu jak mi się wydaje. Natomiast pozostawienie OPRÓCZ 1+2+3 pakietu 1+2 wydaje mi się o tyle rozsądne, iż ktoś mógł się teraz dowiedzieć o tej książce dostając ją w prezencie albo też wygrywając w konkursie i będzie potrzebował poprzednich części.

Portret użytkownika tess

Zgadzam się, że przydałoby się zostawić pakiet 1+2 ;)

I miło, że książki już bezpiecznie dotarły z drukarni :)

bezczelna i ruda

Portret użytkownika nina

Postępy na wydawniczym froncie, cd.

By nina - Posted on 08 luty 2010

Wszystko idzie zgodnie z planem :-)

Wilki 3 w piątek zostały zesłane do drukarni. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, będą w księgarniach pod koniec lutego. Na razie zapraszamy na zaktualizowaną i odświeżoną stronę cyklu, a jutro na stronie głównej Runy ukaże się info o konkursie ogłoszonym przez jednego z patronów — serwis eFantastyka. Po premierze planujemy konkurs na stronie cyklu, pewnie tradycyjnie też będzie konkurs na Katedrze, więc będzie sporo okazji do wygrania książki :-)

Portret użytkownika nina

Postępy na wydawniczym froncie

By nina - Posted on 01 luty 2010

Postępów pod koniec stycznia było sporo :-) „Mosty wszechzieleni” wróciły od autora (który oglądał i akceptował lub nie akceptował poprawki redakcyjne) i od razu trafiły z powrotem do redaktorki, która teraz ogląda, na co autor się nie zgodził i dlaczego.

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.

Wiem, dlaczego "Gildia..." ma zero. Przyjrzałaś się, Nino, twarzy bohatera na okładce? Dziwnie obojętna, jak maska.

Drugi tom pod tym względem jest o niebo lepszy.

Portret użytkownika nina

Cóż, zabił właśnie jakąś grychtę, widocznie biedaczek jeszcze nie doszedł do siebie. Ale za to jaki jest przystojny! ;-)

"Drugi tom pod tym względem jest o niebo lepszy."
Taak... ;->
Wyjaśnienie dla osób, które nie widziały okładki drugiego tomu: tam bohater (nie Udul, tylko hrabia, tym razem) jest odwrócony tyłem :-)

Nina

Portret użytkownika hebius

Dobrze, ze nie Dagmara Matuszak. Powiem szczerze, że wstydzę się komukolwiek pokazywać ostatni tom sagi o Twardokęsku.

Portret użytkownika nina

Bo widzisz, to trzeba sposobem. Jak ktoś patrzy i się krzywi, nie należy dopuszczać go do głosu, tylko zacząć wymieniać zalety okładek Dagmary. Gdyż takowe istnieją ;-)

Przede wszystkim: one są stylizowane na średniowieczne rysunki. Tak, właśnie — nie tylko tekst Sagi jest stylizowany, ale i okładki. Na przykład „Żmijowa harfa” jest wzorowana na XV-wiecznych gobelinach przedstawiających damę/kobietę z jednorożcem. I jeśli porównamy gobelin XV_wieczny i XVI-wieczny z XVII-wiecznym, różnice, zwłaszcza w przedstawianiu ludzkiej anatomii, biją po oczach.

Akurat okładka „Żmijowej” była rysowana jako ostatnia, kiedy czytelnicy wyrazili już swoją niechęć do okładek wcześniejszych tomów, więc jest bliższa XVII wiekowi :-) ale okładka „Sztyletu” to jaskrawa stylizacja na średniowieczną modłę zarówno w przedstawieniu anatomii bohaterki, jak i perspektywy.

Okładka „Kielicha” to więcej tego samego, bo w istocie „Kielich” i „Sztylet” to jedna ilustracja, przecięta na pół.

Osobiście najbardziej lubię okładkę „Kielicha”. Jest klimatyczna i mroczna, a Szarka wygląda tu naprawdę intrygująco, nie jest „ładna” jak disneyowskie księżniczki, ale niezupełnie tego oczekujemy od „jednej z tych kobiet, dla których podbijano królestwa”, narzędzia i zabójczyni bogów, prawda? Niestety, Koźlarz wygląda tu nad wyraz nieciekawie.

W każdym razie, Szarka na okładce „Sztyletu” nie jest jeszcze taka najgorsza.

Najgorsza to ona jest na „Plewach”...

Tak czy owak, Dagmara już nie rysuje okładek dla Runy. „Żmijowa” była ostatnią narysowaną, a „Sztylet” ostatnią opublikowaną, żeby zakończyć serię.

Nina

Portret użytkownika Mateusz

Fakt, trzeba przyznać, iż Runa okładkowo zaczyna coraz lepiej wyglądać. Oby tak dalej :)

Portret użytkownika nina

We aim to please :-) Choć przyznam, że ta ankieta po prawej mnie ciężko konfuduje. „Trzeci Świat” na równi z „Zadrą. Tom II”? „Trzeci Świat” jest kolorystycznie taki sobie. Tomek najpierw narysował tę twarz brązową i wyglądało to dużo lepiej (moim skromnym), ale zostało zawetowane w imię wierności tekstowi książki — bohater jest rasy białej, a ten brąz, faktycznie, sprawiał wrażenie, że to twarz Araba. No ale kolory były wtedy dużo lepsze.

Na 3. miejscu „Wykonawcy” — OK, to jest fajna okładka, ładnie narysowana i opowiada historię — i „Ofensywa” — hmm, ta akurat moim skromnym jest troszkę banalna, na modłę hollywoodzką.

Zero dla „Sztyletu” mnie nie dziwi, nie spodziewałam się niczego innego ;-) ale po zero dla „Gildii Hordów” i „Zabójcy czarownic”? One akurat są doskonale dopasowane do klimatu każdej z tych książek.

Prawdopodobnie za mało osób się wypowiedziało w tej ankiecie, żeby wyciągać z niej jakieś daleko idące wnioski. Mogłabym pozwolić głosować każdemu, bez konieczności logowania, ale wtedy jedna osoba mogłaby głosować wiele razy, jak na WP czy Onecie, i wyciąganie daleko idących wniosków na tej podstawie byłoby równie bezsensowne...

A propos, ankieta zniknie pod koniec tego tygodnia. Jeśli ktoś jeszcze chce zagłosować, przez najbliższe dni ma ostatnią okazję :-)

Nina

Portret użytkownika Mateusz

Mi osobiście najbardziej przypadła do gustu okładka "Zadry" Krzysztofa Piskorskiego. No i "Ani słowa prawdy" ma przepiękną. Zarówno wspaniałą stylistycznie jak i pasującą do treści.

Ze starszych z kolei pozycji jestem zakochany w okładkach Szostakowo-Powieściowych. Piękne i pasujące jednocześnie. Ględźby już mi się tak nie podobają, jednak trzeba docenić upchnięcie właściwie wszystkich opowiadań w formie choćby małych szczególików na niej.

Tak więc, We (or rather I) thank you for pleasing us (or at least me) skoro już używamy mowy Westernesse ;)

Portret użytkownika nina

Ostatni odcinek „Rywala” i kilka pytań o internetowe opowieści

By nina - Posted on 27 styczeń 2010

Pojawił się ostatni odcinek „Rywala”, można więc pokusić się o kilka podsumowań. Jeśli chodzi o treść, myślę, że lepiej wypowiadać się w komentarzach pod samym opowiadaniem; tu skupmy się na sprawach formalnych. Po pierwsze, objętość — całość ma blisko 49 tys. znaków, czyli 1,22 arkusza autorskiego; tyle, co dłuższe opowiadanie. Myślę, że to całkiem przyjemna długość. Częstotliwość pojawiania się kolejnych odcinków też była chyba satysfakcjonująca?

A co sądzicie o samej formule internetowych opowieści w odcinkach? Czy jest atrakcyjna? Czy byliby chętni do przeczytania sequela „Rywala”? Czy powinniśmy zachęcać innych pisarzy do takiej twórczości, czy wolicie, aby raczej skupili się na pisaniu powieści i opowiadań przeznaczonych do druku? Jeśli chcielibyście przeczytać następną internetową opowieść w odcinkach, to którego z pisarzy Runy powinnam na to namawiać w pierwszej kolejności? A może jest jakaś tematyka, o której najchętniej byście poczytali? Niczego nie obiecuję na 100%, ale zrobię, co się da :-)

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika Magdalaena

Co do formy opowiadania miałam trochę mieszane uczucia. Może dlatego, że ja z takim systemem tworzenia spotykam się od dawna w fanfikach. W światowym i polskim internecie istnieją tysiące stron, gdzie autorzy piszą nieodpłatnie, publikują po kawałku i w zamian dostają tylko recenzje czytelników. To bywają naprawdę dobre literacko utwory, długości porządnej powieści, a publikowane i czytane są latami. Tylko, że ... w taką twórczość zazwyczaj bawią się amatorzy, a nie zawodowcy, którzy już piszą dla pieniędzy.

I dlatego miałam wrażenie, że Magda Parus wyważa otwarte drzwi, próbując nowej dla mniej formy czyli tworzenia przy automatycznym odzewie czytelników.

Opowiadanko o Robinie było milutkie, ale dla mnie zdecydowanie za krótkie. Zresztą miało sens w zasadzie tylko jako miniaturka osadzona w świecie powieści. O ile powieści podobały mi się baaardzo, to samo opowiadanie nie obroniłoby się chyba. Jeśli o mnie chodzi wolę dłuższe formy i całkiem samolubnie wolałabym, żeby "moi autorzy" się na nich skupili.

A jeśli autor chce poświęcić czas na taki kontakt z czytelnikami, to raczej wolałabym poczytać o samej intrydze z książki, poznać jakieś szczegóły, których zabrakło w druku, wyjaśnić sobie motywy działania bohaterów.

Magdalaena

Portret użytkownika Magda Parus

Oj, i widzę, że nie zdążyłam się pierwsza wypowiedzieć w kwestii tych szczegółów powieściowej intrygi:).
Nina może zaświadczyć, że mam hmm... delikatną obsesję na punkcie tego, czy podczytnik na okładce nie wyjawia zbyt wielu istotnych elementów fabuły książki. Osobiście w ogóle nie czytam takich notek, bo lubię, kiedy akcja książki jest dla mnie w całości zaskoczeniem. Tym bardziej więc nie zdecydowałabym się na dyskutowanie o detalach powieściowej intrygi (co innego, gdyby chodziło np. o ogólne zasady rządzące światem wilkołaków), ponieważ byłoby to jednym wielkim spoilerem - a obawiam się, że napisane czerwonymi wersalikami ostrzeżenie o tym tylko przyciągnęłoby czytelników.
Pewne dodatkowe informacje są natomiast dostępne na stronie cyklu (i to, jeśli idzie o akcję, jest w zasadzie maksimum szczegółów, jakie jestem skłonna ujawnić).

Jeśli chodzi o powiązania "Rywala" ze światem "Wilczego dziedzictwa", to, rzeczywiście, są to te same wilkołaki, zatem o zasadach rządzących ich społecznością, ich cechach fizycznych, zależności przemiany od fazy księżyca, podziale na alfy i bety, świadomych i nieświadomych itp. można dowiedzieć się więcej z lektury cyklu (o polskich wilkołakach będzie trochę w Ukrytych celach). Na przykład Tomek w ostatnim odcinku nie przemienia się, ponieważ jest betą i przy księżycu w pierwszej kwadrze nie potrafiłby tego zrobić - jeśli jednak ktoś przyjmie tu inne wyjaśnienie (np. że Jarek rozkazał mu zachować ludzką postać), nie jest to aż tak istotne dla odbioru opowiadania.
Bez znajomości cyklu to opowiadanie nadal będzie zrozumiałe, bo czytelnicy przeważnie zetknęli się już w wilkołakami w bardzo różnych odmianach, np. z kontrolującymi przemianę i takimi, które pod księżycem w pełni zmieniają się w bezrozumne bestie. Dlatego jeśli w "Rywalu" wilkołak wyraźnie przemianę kontroluje, nie sądzę, żeby wywoływało to zdziwienie - i potrzebę wyjaśniania, dlaczego tak jest. Raczej będzie to reakcja: "Aha, czyli tutaj sprawa przemiany została rozwiązana w ten sposób" (choć, oczywiście, zdarzały mi się reakcje rozmówców: "Ach, książka o wilkołakach! Czyli krzyże i osinowe kołki, zgadza się?").

Dla kontrastu, gdybym na przykład napisała cykl powieści o parfunkowcach, a potem dopisała do tego opowiadanie, wypadałoby, żebym mimo wszystko wyjaśniła, czy parfunkowcowi bliżej jest do człowieka czy do wiewiórki, bo dla czytelników nie znających cyklu byłoby to tylko dziwne słowo.

Portret użytkownika nina

Troszkę mnie rozbawiło to „wyważanie otwartych drzwi”. Pomysł powieści czy opowiadań w odcinkach bynajmniej nie narodził się wraz z wynalezieniem Internetu, jest dużo, dużo starszy. Nie znam historii prasy i nie chce mi się teraz szukać pierwszej takiej publikacji, ale ze szkoły pamiętam, że Sienkiewicz publikował w ten sposób „Trylogię”. Google podpowiada, ze „Ogniem i mieczem” ukazywało się w odcinkach w warszawskim Słowie i krakowskim Czasie w roku 1883. To końcówka dziewiętnastego wieku ;-)

Fanfiki to trochę inna sprawa. Ich autorzy używają bohaterów i/lub świata wymyślonego przez kogoś innego, dlatego siłą rzeczy nie mogą czerpać z nich korzyści finansowych — ryzykowaliby natychmiastowy pozew od właściciela praw autorskich. Czasem właściciele praw udzielają zgody na tworzenie fanfików do jakiegoś swojego dzieła; żeby daleko nie szukać: w Runie kiedyś był konkurs fanfików „Kronik Drugiego Kręgu”.

Natomiast polscy pisarze fantastyki od dawna pisywali różne drobiazgi za darmo, najczęściej dla wydawnictw konwentowych, czasem dla fanzinów — i w sumie szkoda, że te teksty są dostępne tylko dla garstki posiadaczy tych broszurek, wydawanych zwykle w niewielkich nakładach. Internet ma tu zdecydowaną przewagę i korzystanie z niego wydaje się sensowne, bo skoro już pisarz coś napisał za darmo, to czemu nie miałoby się z tym zapoznać więcej osób, nie tylko uczestnicy konwentu czy czytelnicy jakiegoś fanzinu.

Niektórzy pisarze pisują także fanfiki dla czystej frajdy. Pamiętajmy, że nasi, fantastyczni (w obu znaczeniach) pisarze sami też są fanami, a nie tylko biznesmenami, którzy nie tkną klawiatury, jeśli wcześniej ktoś im nie zagwarantuje zapłaty. Myślę, że powinniśmy się z tego tylko cieszyć.

Czy „Rywal” broni się tylko, gdy postrzegamy go jako opowiadanie osadzone w świecie „Wilczego dziedzictwa”? Przyznam, że to stwierdzenie mnie zaskoczyło. Przecież w „Rywalu” nie ma praktycznie żadnych odwołań do skomlikowanej struktury wilkołaczego świata, który Magda stworzyła na potrzeby powieści. Moim zdaniem ktoś, kto nie czytał „Wilczego dziedzictwa” nie traci zupełnie żadnych nawiązań, bo ich tu po prostu nie ma. Bohaterowie także są inni. Prowadzenie narracji z punktu widzenia psa było fajne, tym bardziej, że moim zdaniem Magda zrobiła to znakomicie. Sama mam psy, więc rozpoznawałam wiele zachowań i uważam, że Robin jest psychologicznie całkowicie wiarygodny. A czy w „Wilczym dziedzictwie” są w ogóle jakieś psy?

Natomiast jesli chodzi o te szczegóły, których zabrakło w ukończonej wersji książki, motywy działania bohaterów, itp. — jasne! Jesem jak najbardziej za tym. Szczerze mówiąc, myślałam, że na tym blogu, gdzie pojawiają się pisarze i można im zadawać pytania, będzie mnóstwo tego typu dyskusji. A tymczasem — nikt o nic nie pyta. Autorowi jest trudno pisać o wszystkim, co wymyślił na potrzeby książki, ale czego z oczywistych względów (objętość, obawa przed zanudzeniem czytelników) w niej nie zawarł, ponieważ jest tego po prostu za dużo. Pytajcie, a będzie odpowiedziane! :-)

Nina

Portret użytkownika Mateusz

Dopowiem tylko, że pierwsze opowiadania cykliczne pojawiły się wraz z reformacją prasy w 1836. Dość znanych zresztą pisarzy, jak na przykład Dumas w należącej do Emila de Girardin La Presse, tak więc faktycznie, do wyważania drzwi trochę pomysłowi brakuje. Jednak, jak już pisałem, podoba mi się ;)

Portret użytkownika tess

Pomysł bardzo fajny, częstotliwość także :)

Zdecydowanie jestem za tym, żeby takie akcje się powtarzały. Tematyka dowolna, ale najbardziej ucieszy mnie konwencja komediowa... ;)

Choć zaświtał mi właśnie pomysł, ale nie wiem, jak by było z realizacją... Dwóch pisarzy pisze wzajemnie fanfiki do swoich tekstów. Tak mi się wydaje, że czegoś takiego jeszcze nie było, a efekt mógłby być ciekawy.

No dobrze, kończę ten koncert życzeń... ;)

bezczelna i ruda

Portret użytkownika Mateusz

Mi też się pomysł podoba, ale z okazji myślenia o konkursie wpadła mi do głowy myśl. A co, gdyby zrobić konkurs szortowy wśród autorów? Jeżeli zebrałoby się kilku chętnych, ogłosić jeden temat, limit na przykład 3000 znaków i jakiś czas. Pozwoliłoby to zobaczyć jak różni pisarze odbierają temat, spojrzenie nań z wielu stron.

Portret użytkownika nina

Konkurs dla publikujących pisarzy, jasne — tylko przydaliby się sponsorzy i/lub fundatorzy nagród ;-) Wtedy frekwencja byłaby gwarantowana.

Limit 3000 znaków jest bardzo ograniczający, napisanie dobrego tekstu o tej objętości wymaga naprawdę znakomitego pomysłu, bo nie ma miejsca ani na rozbudowane opisy, ani na charakterystyki postaci, właściwie na nic, co pomaga budować napięcie. Wszystko opiera się na pomyśle i szkicowo, brawurowo poprowadzonej akcji.

Poza tym po co wprowadzać jakieś sztuczne limity w Internecie? Serwery są pojemne. To nie czasopismo, gdzie trzeba się zmieścić w przewidzianym miejscu. Wydaje mi się, że w Internecie czas (czyli termin przysłania tekstu) może być jedynym i w zupełności wystarczającym limitem.

Ale jeśli masz pomysł na jakiś bardzo, bardzo ciekawy temat, który zainspirowałby wielu pisarzy, to pisz śmiało. Zobaczymy, a nuż ktoś się skusi :-)

Nina

Portret użytkownika Mateusz

Limit zaproponowałem raczej nie z powodu pojemności internetu, ile tego, że takie krótkie opowiadanie można stosunkowo szybko napisać w porównaniu z dłuższym. I tak, tej długości teksty zasadzałyby się raczej na ciekawym pomyśle, co wydaje mi się jedną z ciekawszych rzeczy :)

Co zaś do tematu to przydałoby się pewnie spytać kilku czy byliby zainteresowani i znaleźć jakiś, który mógłby ich wszystkich zainteresować mocniej lub mniej :)

Portret użytkownika hebius

Pomysł jest OK.
Częstotliwość też w sam raz.
Co do oczekiwań - zdaję się na wybór redakcji. Z jednej strony chciałbym przeczytać teksty autorów, których znam i lubię, ale z drugiej byłoby dobrze poznać kogoś nowego i przekonać się do jego twórczości.

Portret użytkownika nina

No proszę, żadnych trudnych żądań, wszystko Ci się (s)podoba. Więcej takich czytelników! :-)))

Nina

Portret użytkownika hebius

Na razie dobrze się tu czuję, więc nie zgłaszam żadnych roszczeń. Ale tak ogólnie to ja jestem strasznie marudnym malkontentem, więc jeszcze pewnie dam Ci się we znaki :P

Portret użytkownika Magda Parus

Magda Parus — Rywal, odc. 8 (ostatni)

By Magda Parus - Posted on 27 styczeń 2010

odcinek 1, odcinek 2, odcinek 3, odcinek 4, odcinek 5, odcinek 6, odcinek 7

Kiedy w mroźny sobotni wieczór Robin wyszedł w towarzystwie Ewy na ostatni tego dnia spacer, znienacka usłyszał wycie. Nie brzmiało szczególnie przejmująco — ot, jakby to pies akompaniował przejeżdżającej na sygnale karetce pogotowia. Ten idiota Brutus od pani Jadzi natychmiast je podchwycił, Robina spotkało jednak to szczęście, że nie urodził się jako husky, tak więc od razu załapał, o co chodzi.

Odmieńcy faktycznie patrolowali las, bo Ania właśnie wzywała pozostałych: coś zaczęło się dziać. Czy w tej sytuacji jakikolwiek szanujący się pies rozważałby powrót do domu?

Polska scena fantastyczna 2009 — odsłona 2

By Fomoraig - Posted on 24 styczeń 2010

Miniony 2009 rok, pod wieloma względami był jedyny w swoim rodzaju. W branży wydawniczej zapanował niemały chaos po ogłoszeniu przez Google zamiaru zeskanowania „wszystkich” książek na świecie. Projekt dość odważny i na pewno byłoby się z czego cieszyć, gdyby nie fakt, że koncern w nosie ma wydawców oraz samych autorów. Ciężkie działa zostały wytoczone, posypały się sądowe pozwy. Sprawa nie ma jeszcze swojego ostatecznego finału, ale osobiście uważam, że proceder Google trzeba ukracać aż do skutku i nie pozwolić na kradzież w świetle prawa.

Portret użytkownika Magda Parus

Magda Parus — Rywal, odc. 7 (przedostatni)

By Magda Parus - Posted on 22 styczeń 2010

odcinek 1, odcinek 2, odcinek 3, odcinek 4, odcinek 5, odcinek 6

W piątkowe popołudnie Ewa przywiozła z kliniki Karlę. Robin umościł się na sofie i z niechęcią obserwował jej krzątaninę przy suczce. Czuł się zepchnięty na drugi plan, a kiedy w końcu się zeźlił i przyniósł Ewie piłkę, by dać jej do zrozumienia, że powinna nieco inaczej rozłożyć akcenty, odpędziła go jak namolnego szczeniaka.

— Od wczoraj chodzi o własnych siłach — poinformowała radośnie Jarka, kiedy ten wieczorem wpadł zapytać o zdrowie Karli; skurczybyk wiedział, jak podejść Ewę. — W poniedziałek wyjmą jej jeszcze te dwa dreny, ale ogólnie mój wet nie mógł wyjść z podziwu, że tak szybko się pozbierała.

— Toście się dobrali — burknął Robin, spoglądając wymownie na nos Jarka.

Co za przyjemność gryźć takiego, skoro po dwóch dniach nie widać najmniejszego śladu po odniesionym zwycięstwie?

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika Magda Parus

Pomijając kwestię istnienia kotołaków, które niejeden wilkołak podałby w wątpliwość, nie jestem pewna, jak kształtują się relacje między kocurem a jego opiekunką-singielką. W przypadku psów zazdrość psa-samca o opiekunkę-singielkę jest dość częstym zjawiskiem i, nie da się ukryć, może stanowić drobne utrudnienie w ewentualnym budowaniu przez nią nowego związku, i to niekoniecznie z wilkołakiem. Zwłaszcza kiedy piesek waży nieco więcej niż 6kg.
A kocur? Niewykluczone, że po prostu by się wyniósł, śmiertelnie obrażony.

Portret użytkownika nina

Koty też bywają zaborcze — wszystko zależy od charakteru.

Dwa lata temu z okładem przygarnęliśmy 10-letniego, wykastrowanego kocura imieniem Maciuś, którego pani umarła. Mieszkała samotnie, a jedno z pierwszych pytań przybyłej na miejsce policji brzmiało „A co z kotem, usypiamy?”. Obecna na miejscu przyjaciółka owej pani zaprotestowała, powiedziała, że poszuka mu domu, ale znalazła tylko nas — mieliśmy już dwa koty i dwa psy, no i mieszkamy na wsi; niezbyt dobre otoczenie dla kocura, który całe życie był miejskim „jedynakiem” i bardzo nieprzychylnie reagował na wszelkich mężczyzn, odwiedzających jego panią, z listonoszem włącznie.

Przyniesiony do nas i wydobyty z podróżnego kontenerka Maciuś najpierw zakopał się pod narzutę na łóżku, a potem, przy pierwszej okazji, zwiał do piwnicy i tam siedział dwa miesiące (!). Nie pokazywał się nawet, kiedy przynosiliśmy mu jedzenie, ale znikało ono, więc wiedzieliśmy, że wciąż tam jest. Potem wreszcie dał się przywabić i powoli zaczął zaznajamiać się z nowym otoczeniem. Stosunkowo szybko zaczął odganiać inne koty od miski, bić je i ogólnie pokazywać, że to on tu rządzi. Wymyślenie, co zrobić z psami, zajęło mu trochę więcej czasu (kiedy jest ciepło, psy mieszkają na dworze, co trochę ułatwiało, a jednocześnie przedłużało sytuację). Najpierw profilaktycznie przed nimi uciekał. Potem obchodził szerokim łukiem. Teraz syczy na nie i tłucze je dokładnie tak samo, jak koty. A zauważyć trzeba, że większa sunia jest to kawał psa, waży ok. 25 kg, a jej grzbiet sięga mi powyżej kolan.

Dopiero niedawno, po dwóch latach mieszkania z nami, Maciuś pierwszy raz z własnej woli przyszedł na kolana do mojego męża. Nigdy go nie atakował, co może mieć związek po pierwsze z tym, że nie był na „swoim” terenie, a po drugie z tym, że to Mariusz go karmił ;-)

A zatem, gdyby to Maciuś był bohaterem „Rywala”, to moim zdaniem bynajmniej by nie uciekł. Zostałby i walczył — pazurami i zębami — ponadto syczałby i warczał (jeśli nie słyszeliście, jak kot potrafi warczy, to wiele straciliście), no i psychologicznie — załatwiałby się rywalowi do butów i na porzucone ubranie (takie akcje z kolei odstawiał inny znajomy kot, który nie lubił pewnych konkretnych gości)...

Nina

Portret użytkownika Magda Parus

Czytając opis zachowań Maciusia, tak się zastanawiam... Zdarzenia przedstawione w tym opowiadaniu rozgrywają się w trakcie niecałego miesiąca. Gdyby Robin był kotem o charakterze Maciusia i musiał zmierzyć się z najazdem takich odmieńców, to czy - nawet jeśli wszystko działoby się na jego terenie - nie spędziłby przypadkiem całego tego czasu np. za szafą? :)

Portret użytkownika nina

Ależ nie! Robin broni swojego terytorium i stada. Maciuś schował się na te 2 miesiące, kiedy stracił swoją panią i został zabrany ze swojego terytorium i znalazł się na terytorium obcych kotów i psów. Zupełnie czym innym (łatwiejszym i bardziej oczywistym) jest obrona swojej własności, na którą włażą intruzi, a czym innym podbijanie cudzego terytorium, zamieszkanego przez potwory, jakich się nigdy wcześniej nie spotykało. Oczywiście także taktyka w obu przypadkach jest inna.

Nina

Portret użytkownika hebius

Ciekawe, jak by to wszystko wyglądało, gdyby tekst przełożyć na opowieść o kotołakach, z Robinem, kocurem rasy europejskiej :)

Portret użytkownika Magda Parus

Magda Parus — Rywal, odc. 6

By Magda Parus - Posted on 19 styczeń 2010

odcinek 1, odcinek 2, odcinek 3, odcinek 4, odcinek 5

Ponieważ w tym tygodniu Ewa planowała codziennie po pracy wpadać do kliniki, w poniedziałkowy wieczór Jarek powtórzył swoją propozycję, że z chęcią będzie wyprowadzać Robina. A Ewa tym razem się zgodziła, ogłupiona szczodrością, z jaką skubaniec opłacał leczenie Karli.

Kiedy w zamku zgrzytnął klucz, Robin siedział w pokoju, na wprost drzwi wejściowych. Miałby się chować? Niedoczekanie! Jako że nie wiedział, czego się po tym pokrętnym futrzaku spodziewać, postanowił zacząć od postawy chłodno-przyjacielskiej, utrzymując zarazem pełną gotowość bojową.

Portret użytkownika nina

Wilki 3 i Yggdrasill 3 nadchodzą

By nina - Posted on 15 styczeń 2010

Garść nieoficjalnych wieści z wydawniczej przygotowalni:

„Wilcze dziedzictwo: ukryte cele” (aka Wilki 3) Magdy Parus idą dziś do składu i jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, ukażą się pod koniec lutego, jako pierwsza książka Runy w 2010 roku.

„Mosty wszechzieleni” Wawrzyńca Podrzuckiego wróciły przed chwilą z redakcji. W przyszłym tygodniu pojadą do autora i jeśli korekta autorska i pozostałe procesy pójdą zgodnie z planem, będą w sprzedaży w marcu; jeśłi coś się przedłuży, to w kwietniu.

„Psalmodia” Michała Krzywickiego wciąż jest dopieszczana redakcyjnie, ale prawdopodobnie będzie trzecia. Prace nad ilustracją na okładkę są na ukończeniu.

Zainteresowane patronatami serwisy proszone są o zgłaszanie się :-)

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika nitjsefni

... pozwolę sobie zadać pytanie: co z ostatnim tomem powieści Packa? W jakim jest stanie? Są szanse na wydanie?

Pozdrowienia

--
Robert Siata
www.czytelnia.siata.info

Portret użytkownika Sigrid

...się ta powieść odnajdzie, oczywiście wydamy ją zgodnie z umową.

Portret użytkownika Sigrid

Kiedy je jako klepnięte wywiesimy w Wiadomościach na stronie firmowej :)
Dostajemy bardzo dużo pytań, kiedy taka czy inna premiera, i zwykle odpowiadamy na nie mocno lakonicznie. Bo póki książka nie jest skończona i zesłana do drukarni, bardzo wiele rzeczy może się zdarzyć. Stąd właśnie taka niechęć Runy do podawania dokładnych dat premiery z dużym wyprzedzeniem. Raz żeśmy to zrobiły, w pierwszym roku działania Runy. Z pół roku wcześniej (o ja biedna Czerwony Kapturek!) podałyśmy dokładne, dzienne daty premier czterech książek. Wychodziły co dwa tygodnie. I udało nam się tych terminów dotrzymać, ale były to baaaardzo długie dwa miesiące, a kiedy ostatni tytuł znalazł się w księgarniach, wróciłam do domu, padłam na burtę i usnęłam.
Notabene, w drukarni też się różne rzeczy zdarzają. Kiedyś nam drukarnia przekosiła część nakładu: rozjechały się strony i na sąsiadujących kartkach, na rozkładówce, strumień tekstu na jednej stronie był wyższy, a na drugiej niższy. O dwa wiersze. Żeby jeszcze przekosili cały nakład, byłoby łatwiej, ale tak poszła mniej więcej połowa książek.Pamiętam, jak siedzimy z Edytą w magazynie wypełnionym stertami paczek z książkami, jak dwa, psiakrew, Kopciuszki nad gigantyczną michą popiołu z grochem. I co z tym zrobić? Przebrać na czas się nie da. Cofnąć cały nakład do drukarni? Ludzie się wściekną, data premiery dawno podana. Puścić jak jest do księgarń? Też się wściekną, książka skopana.
A im mniej rzeczy przy książce gotowych, tym więcej takich cudów może się zdarzyć i dlatego właśnie daty premier późno się pojawiają na stronie.
Chociaż po prawdzie nie wiem, co ludzi bardziej wkurza, czy brak informacji, czy informacja niewiarygodna (i nieustające przesuwanie tych dat).

Portret użytkownika hebius

A kiedy wieść podawana na oficjalnym blogu przez sekretarz redakcji nabiera znamion oficjalności? :P