You are hereWawrzyniec Podrzucki

Wawrzyniec Podrzucki


Portret użytkownika Sigrid

Ars Fantastica — relacja z piątku i zaproszenie na sobotę

By Sigrid - Posted on 22 maj 2010

Wawrzyniec Podrzucki, Wojciech Orliński, Anna BrzezińskaW.Podrzucki, W.Orliński, A.BrzezińskaWojtek Orliński i Wawrzek Porzucki fascynującą rozmową o modyfikacjach genetycznych, sztucznej inteligencji oraz cyborgizacji rozpoczęli tegoroczną Ars Fantastikę. Wynikło z niej, że SF dzieje się tu i teraz, i nic nie zdoła go już powstrzymać, chociaż nie potrafimy przewidzieć dróg i sposobów, w jaki będzie się zmieniał człowiek. Zgodziliśmy się jednak, że modyfikacji genetycznych nie da się powstrzymać, a pokolenie naszych dzieci będzie musiało stawić czoło zupełnie nowym wyzwaniom etycznym, związanym chociażby z projektowaniem genetycznym. Zagadki nieśmiertelności nie zdołaliśmy rozwikłać, nad czym okrutnie ubolewam. Ponieważ Michała Wiśniewskiego zatrzymała w domu ciężka choroba, bohatersko poprowadziłam ten panel i rośnie teraz we mnie poczucie mocy: skoro zmierzyłam się z transhumanizmem, nic nie będzie mi straszne.

Wawrzyniec Podrzucki, Wojciech Orliński, Anna BrzezińskaWawrzyniec Podrzucki, Wojciech Orliński, Anna Brzezińska

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.

Ech, czym więcej relacji z tej imprezy poznaję, tym bardziej żałuję, że mnie wtedy nie było w stolicy... Musiało być naprawdę ciekawie.

A co rozwikłania zagadki nieśmiertelności - ja wręcz przeciwnie, mam nadzieję, że nigdy nie uda nam się jej rozwikłać. Trudno sobie wyobrazić gorszą karę niż wieczność tym padole (czy jakimkolwiek innym) :).

Michał 'M.S.' Smętek

Portret użytkownika nina

Bestsellery Księgarni eClicto — kwiecień 2010

By nina - Posted on 11 maj 2010

Na blogu eClicto pojawił się kwietniowy ranking sprzedaży e-booków. Z satysfakcją zauważam, że po okrzepnięciu tej inicjatywy i przybyciu książek wielu wydawnictw, wśród 20 najchętniej kupowanych e-booków w Księgarni eClicto wciąż są 3 książki Runy, z czego dwie w pierwszej piątce:

3. Anna Brzezińska, „Letni deszcz. Sztylet”, AW Runa
5. Wawrzyniec Podrzucki, „Uśpione archiwum”, AW Runa
11. Wawrzyniec Podrzucki, „Kosmiczne ziarna”, AW Runa

Dla porównania — w poprzednich miesiącach było tak:

Portret użytkownika nina

QFANTydzień z MOSTAMI WSZECHZIELENI

By nina - Posted on 18 marzec 2010

W serwisie Qfant rozpoczął się „tydzień z »Mostami wszechzieleni«”. W skrócie: w kilku konkursach będzie można wygrać egzemplarze Mostów. A na czym dokładnie polega ta zabawa, wyjaśnia redakcja Qfanta: Co to jest „QFANTydzień z”?

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika hebius

Pytania w pierwszym konkursie zabawne.
W trzecim faworyzuje się czytelników Fantazmatów, co jest całkiem miłe :P

„Ten fragment jest do dupy”, czyli gdy autor ma oprawcę w domu

By dorota_podrzucka - Posted on 13 marzec 2010

Z dużym zainteresowaniem przeczytałam felieton Michała Krzywickiego „Redakcyjne psalmy”, w którym opisuje drogę przez mękę, jaką jest redakcja tekstu. Po lekturze felietonu z jednej strony pomyślałam, że mój mąż to ma szczęście, że przez takie coś nie przechodzi, a z drugiej strony zrobiło mi się go trochę żal. Praca z redaktorem nad „Uśpionym archiwum” zajęła, z tego co pamiętam, jakieś cztery godziny, nad „Kosmicznymi ziarnami” może dwa razy dłużej, bo nie było to bezpośrednie spotkanie, tylko trzeba było komentarze do paru odrzuconych poprawek napisać. Podobnie było z „Mostami wszechzieleni” — w sumie może z dziesięć godzin pracy autora nad poprawkami by się zebrało.

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika Mateusz

Prawda jest taka, że oprawca w domu, szczególnie gdy czasu mało, to skarb. Jasne, zawsze jest magiczna metoda szuflady - po napisaniu wkładamy arcydzieło na pół roku, a następnie wyciągamy marną książkę i próbujemy z niej znów zrobić arcydzieło. Prywatny oprawca jest właśnie taką szufladą w wersji instant co pozwala nie dość, że znacznie przyspieszyć proces krzepnięcia zachwytu, to jeszcze dojść do głębszych wniosków na przyszłosć dzięki rozmowie z ożywioną szufladą. :)

Z tym zachwytem to u różnych autorów różnie bardzo bywa. ;) U jednych wcale nie musi krzepnąć, bo się z przekonaniem o swoim geniuszu rodzą i w takimż błogim przekonaniu umierają, lustro w łazience wiadomo, jaką ma spełniać funkcję i żaden kat oswojony, krytyk obiektywny, tutor mądry ani też muza umęczona nieczego nie zmienią. Innym z kolei nie podoba się z tego, co piszą absolutnie nic i nigdy. Ja po tych kilku latach plasuję się zdecydowanie bliżej tego drugiego typu i tak szczerze mówiąc to, co napisała moja żona o gehennie współuczestnictwa w procesie twórczym męża jest zaledwie wierzchołkiem góry lodowej. Jeszcze jedno lub dwa moje "dzieła" i wystąpimy do wydawnictwa o przyznanie małżonce renty za wieloletnią pracę w warunkach szkodliwych ;)

Wawrzyniec Podrzucki

Portret użytkownika Sigrid

Ha! Po napisaniu dwóch książek z mężem obiecałam sobie, że nigdy więcej nie będę robić za domowego oprawcę. No way. Bo dlaczego w czasie, który inne, rozsądniejsze pary, spędzają, pijąc wino, czytając, rozmawiając bądź oddając się rozlicznym zdrożnym przyjemnościom - ja mam trawić na kłótniach o przecinek przesunięty? Niechże się potem redaktor realizuje.
Bardzo Was podziwiam :)

Portret użytkownika Michał Krzywicki

Można tylko pozazdrościć tak bezwzględnego redaktora i to na wyciągnięcie ręki:)
A szuflada nie zawsze wystarczy.
I chyba trzeba starać się znaleźć złoty środek między "nienawidzę", a "kocham" - mówię o uczuciu do tego, co właśnie stworzyłem.

Portret użytkownika hebius

O! To jak już autor na dobre okrzepnie w sławie, wydawnictwo będzie mogło pomyśleć o wypuszczeniu na rynek tomu "Uśpione archiwum. Wersja autorska" :P

Raczej "Yggdrasill - brudnopis". Wystarczyłoby na parę nowych tomów. :)

Wawrzyniec Podrzucki

Portret użytkownika nina

MOSTY WSZECHZIELENI przyjechały z drukarni

By nina - Posted on 11 marzec 2010

Mamy już „Mosty” :-) Muszę powiedzieć, że „w naturze” okładka wygląda lepiej, niż na podglądówkach: kolory są żywsze i w sumie, no cóż, przynajmniej ten tom nie pomyli się Wam z żadną inną książką w księgarni ;-)

Premiera planowana jest (odpukać!) na 17 marca, czyli w przyszłą środę.

Miniaturka stronyJuż dziś wieczorem ruszy strona cyklu; trzeba ją jeszcze podlinkować do menu, do stron książek, zrobić do tego stosowną grafikę — ale czytelnicy bloga mogą już na nią zajrzeć.

Uwagi mile widziane, szczególnie jeśli zauważycie coś, co trzeba poprawić.

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika nitjsefni

Hej,

streszczenia na stronie o trylogii to świetny pomysł. Fajnie, że o tym pomyśleliście.

Pozdrowienia

--
rs

Portret użytkownika nina

Ha! Poślę link do tego komentarza autorowi! I dopiszę „a nie mówiłam?” ;-)

Nina

Portret użytkownika hebius

No i mam teraz dylemat, bo miałem z zakupami czekać, aż się "Psalmodia" ukaże.

Portret użytkownika nina

Pakietu chyba dzisiaj już nie mam siły wstawiać, ale on będzie kosztował 65 zł. Psalmodia (premiera 13 kwietnia, jeśli dobrze pamiętam), jeśli jej cena detaliczna będzie 29,50 zł, na naszej stronie będzie kosztować 25,50 zł. To razem 90,50 zł, czyli jeśli chcesz oszczędzać na kosztach wysyłki, to powinieneś dokupić jeszcze jedną książkę... na przykład tę, której jeszcze nie ma w zapowiedziach, ale była już reklamowana w F&SF i ukaże się pod koniec kwietnia :-)

Albo możesz zamówić teraz Yggdrasill i w uwagach napisać, że chciałbyś zapłacić przelewem z góry, gdyż masz do nas zaufanie. Wtedy zważymy książki (myślę, że będą ważyć między 1 kg a 2 kg), zajrzymy do cennika Poczty Polskiej i wyjdzie nam, że list polecony o tej wadze (gabaryt B) kosztuje 9,50 zł. Zawsze to 2,50 zł mniej niż opłata za przesyłkę za pobraniem :-)

W efekcie dostaniesz od nas numer konta plus informację, że masz zapłacić 74,50 zł, czyli o 13 zł mniej, niż cena detaliczna książek.

Nina

Portret użytkownika hebius

Jakoś sobie poradzę bez takich zbytecznych wygibasów.

Swoją drogą opcję zapłaty przelewem z góry, to by można w runowym sklepiku wprowadzić.

Portret użytkownika nina

Ano przydałaby się taka opcja, ale sklepik jest prosty, a całą strona bardzo mało elastyczna, więc to by wymagało wielkich przeróbek... które nie mają sensu, bo strona jest już stara, więc i tak niebawem trzeba będzie zrobić nową, lepszą ;-)

Niemniej zawsze kiedy ktoś pisze, że woli płacić przelewem, to robimy tak, jak opisałam.

Nina

Portret użytkownika hebius

Dobrze wiedzieć. Bo ja wolę przelewy. Dzięki temu można łatwiej ukryć przed rodziną, ile się na książki wydaje :P

To rozumiem że wystarczy, jeśli przy składaniu zamówienia wpisze w uwagach, że chcę zapłacić przelewem?

Portret użytkownika nina

Tak, wystarczy napisać to w uwagach.

Nina

Portret użytkownika nina

„Książka po prostu wgniata w fotel” czyli przedpremierowa recenzja „Mostów wszechzieleni” w Qfancie

By nina - Posted on 02 marzec 2010

Wow, takie recenzje naprawdę przyjemnie się czyta :-)))

Basia Wyrowińska z Qfanta przeczytała cały cykl Yggdrasill niedawno i zachwyciła się nim, jak zresztą chyba każdy, kto lubi starą, dobrą, fantastyczną(!!!) hard SF. Nie żebym miała coś przeciwko fantasy, wręcz przeciwnie, kocham ją gorąco (z wyjątkiem Tolkiena) ale jednak dwie pierwsze książki w życiu, które przeczytałam w pełni świadoma, że należą do gatunku fantastyki i że to jest ten rodzaj literatury, do którego będę wracać, to były „Planeta śmierci” Harrisona i „Senni zwycięzcy” Oramusa. Takie rzeczy jednak w człowieku zostają...

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika hebius

Ale dlaczego teraz kupować dwa pierwsze tomy? To nie będzie trójpaku z okazji premiery "Mostów..."? :P

A pomysł ze streszczeniami bardzo dobry.

Portret użytkownika nina

Jasne, że będzie :-) Z tym kupnem teraz to myślałam raczej o e-bookach...

Nina

Portret użytkownika nina

Bestsellery Księgarni eClicto — 5 książek Runy w Top-20

By nina - Posted on 06 luty 2010

Na blogu eClicto ukazała się lista 20 najchętniej kupowanych e-booków w Księgarni eClicto w okresie od 10 grudnia 2009 do 31 stycznia 2010 r. Znalazło się na niej 5 książek Runy:

2. Wawrzyniec Podrzucki, „Uśpione archiwum”, AW Runa
6. Anna Brzezińska, „Letni deszcz. Sztylet”, AW Runa
7. Jacek Piekara, „Ani słowa prawdy”, AW Runa
19. Krzysztof Piskorski, „Zadra. Tom I”, AW Runa
20. Magdalena Salik, „Gildia Hordów”, AW Runa

Co tu dużo ukrywać, szczególnie cieszy drugie miejsce „Uśpionego archiwum”. Mam nadzieję, że w lutym równie wysoko będzie drugi tom trylogii — „Kosmiczne ziarna”, a w marcu będziemy się starać, żeby premiera wersji papierowej i e-booka trzeciego tomu, „Mostów wszechzieleni”, były równocześnie.

Przy okazji: na podstronie Książki w serwisie Runy są linki do e-booków wszystkich książek, które są dostępne w tej postaci.

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika hebius

Nic tylko się cieszyć szczęściem i popularnością autorów. Chociaż zapewne sprzedaż tych samych tytułów w wersji papierowej jest nieporównywalnie większa.

Portret użytkownika nina

Większa, jasne, ale przede wszystkim: kolejność w rankingu sprzedaży wersji papierowych jest inna. W tym okresie najlepiej sprzedawały się nam trzy ostatnio wydane książki (a, jak widać, ani „Ofensywy szulerów” ani „Trzeciego Świata” nie ma w top-5 e-booków Runy), a dalej... na pamięć tego nie znam, ale na pewno „Ani słowa prawdy” i „Opowieści z Wilżyńskiej Doliny” były wyżej niż „Uśpione archiwum”. (Oczywiście „Opowieści” są za darmo w pakiecie startowym czytnika eClicto, więc sprzedaż e-booka to będzie tylko sprzedaż wersji na komputer). No i na pewno „Gildia Hordów” w wersji papierowej nie jest na szóstym miejscu, tylko dalej.

Na razie ta sprzedaż e-booków trwa za krótko, żeby wyciągać jakieś daleko idące wnioski, ale od początku mieliśmy podejrzenia, że klienci, którzy będą kupować e-booki, to grupa nieco inna niż klienci kupujący wersje papierowe. Na ile inna, to się dopiero okaże. I o ile niekoniecznie zaskakuje mnie tak wysoka pozycja „Uśpionego archiwum” (hard SF, było nie było), to „Gildia Hordów”, klasyczne fantasy, zaskakuje bardzo. No i oczywiście cieszy :-)

Nina

Portret użytkownika hebius

W sumie i tak najciekawsze, czy kupujący e-booki to osoby, które wcześniej kupowały książki, a teraz przeszły na nową formę czytania, czy może dzięki eClicto poszerza się grono czytelników :)

Portret użytkownika Mateusz

Jako, że nie mam eClito, a i korzystać wolę z papierowej wersji książek, to spytam się: Czy e-booki Runy są do użytku jedynie na tym czytniku, czy też jest to po prostu plik rtf/odt/jakiś inny, który można czytać również na przykład na komputerze lub innym czytniku?
Po pierwsze rodzimy tablet jest dość marny w porównaniu z konkurencją (choćby takim iRiverem), a po drugie na horyzoncie widać bardzo kuszące widmo alternatywy: E-book na papierze? , które choć zapewne szybko się nie pojawi, to jednak rozbudza wyobraźnię ;)

Każdy e-book ma własne formaty i to, co chcemy mieć na Kindle'u, nie odczytamy na eClicto (i odwrotnie). Chyba że będziemy stosować konwertery plików.

Więcej na ten temat:
http://www.polityka.pl/nauka/1502491,1,ciezki-zywot-e-czytelnika.read

Magdalena Salik

Portret użytkownika Mateusz

O tym wiem, jednak z tego co pamiętam jest kilka formatów (w tym chyba właśnie rtf), które są obsługiwane przez praktycznie wszystkie czytniki, a także przez laptopy. Stąd pytanie, czy Runa sprzedaje liberalne rtf'y, czy też właśnie teksty w formacie dedykowanym eClito (ePub o ile mnie pamięć nie myli).

Portret użytkownika nina

... i nie sprzedajemy nieszyfrowanych plików, rtf-ów, html-i czy innych. Nie podejmuję się dyskutować na temat, czy to słuszne czy nie... po prostu nie wiem, czy cokolwiek by to zmieniło w ostatecznym rachunku ekonomicznym. Pamiętając o torrentach i innych chomikach — być może nic... Ale to zgadywanie. Nie widziałam żadnych badań porównawczych, które pozwoliłyby wyciągać jakieś wiarygodne wnioski, tym bardziej, że musiałyby to być badania polskie.

Natomiast bez wątpienia w sprzedaży pomogłyby uzgodnienia z producentami innych czytników, pozwalające odczytywać na nich e-booki eClicto. Podobno są takie plany, więc bądźmy dobrej myśli :-)

Nina

Prawie wszystkie e-booki z księgarni eClicto można czytać zarówno na ich czytniku, jak i na zwykłym komputerze. Szczegóły: http://www.eclicto.pl/1024,0,W_komputerze.html . Niestety wymagany jest system Windows, ale eClicto obiecuje, że się to zmieni.

Wawrzyniec Podrzucki

Niestety, Kolporter stwierdził, że użytkownicy systemów innych niż Windows to w Polsce poniżej 1%, zatem wersje Menadżera na te systemy mają niski priorytet.

Portret użytkownika nina

Może takie tłumaczenie miałoby więcej sensu, gdyby zostało dowiedzione, że tylko 1% osób chcących kupić e-booki używa systemów innych niż Windows.

Z ciekawości zajrzałam, co Google Analytics mówi o systemach operacyjnych używanych przez czytelników Fantazmatów.

System operacyjny  Odwiedziny
1. Windows          87,51% 	
2. SymbianOS         6,14%  
3. Linux             5,11%  
4. Macintosh         0,89%  
5. (not set)         0,28%  
6. iPhone            0,05%  
7. iPod              0,02%

Poniżej 1% ma sam tylko Macintosh. Trudno nie wspomnieć Wojtka Orlińskiego, użytkownika Maców, i jego ulubionego w takich sytuacjach powiedzonka: „Chodź wizuchna, nie chcą nas tu” :-(

Nina

Nino, naprawdę, nie ja wymyśliłem tę odpowiedź, nie ja widziałem badania, które by na to wskazywały. Przekazuję tylko to, co sam usłyszałem przy okazji rozmowy z przedstawicielami Kolportera.

Wy, jako ich partner biznesowy, możecie przecież również na nich naciskać, skoro 6% czytelników Waszego bloga używa systemów Linux + MacOS.

Portret użytkownika nina

Przepraszam, jeśli moja odpowiedź zabrzmiała, jakbym winiła Ciebie. Absolutnie nie! Po prostu... to jest jedna z tych rzeczy, których nie mogę zmienić, a nie mam cierpliwości ich znosić ;-) („Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego” — Marek Aureliusz).

Naciskać za bardzo nie możemy, bo niby jak? Możemy robić to, co czytelnicy, tzn. próbować łagodnej perswazji — i to wszystko. Problem w tym, że Kolporter to ogromna firma i działa na zasadach korporacyjnych. Co oznacza, że choć bardzo miło się nam współpracuje z osobami oddelegowanymi do współpracy z nami i nie ma problemu z przekonaniem ich do rozsądnych pomysłów, to do zmiany polityki całego projektu jeszcze bardzo daleka droga. Po drodze są różne inne komórki, kto inny przygotowuje analizy rynku, kto inny zestawia je z innymi analizami, jest kilka szczebli podejmowania decyzji, itp. Jak to w korporacji. No i w efekcie jako „oficjalne stanowisko firmy” pojawiają się argumenty o tym, ile osób w Polsce używa jakich systemów operacyjnych. Choć przecież jasne jest, że dzieciaki używające komputera do grania w gry, które nie czytają nawet lektur szkolnych — lub mali i średni przedsiębiorcy nie mający mozliwości wyboru systemu operacyjnego, skoro Płatnik chodzi tylko pod Windows, a strona Ministerstwa Finansów działa tylko pod IE — lub szkoły wyposażone w Windowsy w ramach projektu komputeryzacji, które nie mają pieniędzy nawet na zakup lektur szkolnych do biliotek, o rozrywkowych e-bookach nie wspominając — i całe mnóstwo innych „użytkowników Windows” NIE jest potencjalnymi klientami eClicto. Podczas gdy ludzie tacy jak WO, używający MacOS z wyboru i mający wysokie potrzeby kulturalne, na realizację których ich stać, jak najbardziej nimi są.

Poza tym eClicto ma własny blog i stronę księgarni i może tam sprawdzić, jakich systemów operacyjnych używają osoby, które tam zaglądają. Wydawałoby się to posunięciem i sensowniejszym i prostszym, niż wynajdywanie jakichś statystyk dla całej Polski.

Ale wszystko powyższe to są argumenty oparte na logice i zdrowym rozsądku — i jako takie nie mają wielkich szans przebicia się przez wszystkie szczeble machiny korporacyjnej.

Ech. Jak myślisz, niby czemu pracuję w małym wydawnictwie, a nie w molochu w rodzaju Prószyńskiego czy GW, gdzie mogłabym zapewne zarobić 5 razy więcej? Kwalifikacje mam. Doświadczenie mam. Brakuje mi tylko cierpliwości i chęci do użerania się ze zbiurokratyzowaną machiną korporacyjną. Dlatego jestem chyba ostatnią osoba, która z własnej woli użerałaby się z obcą machiną korporacyjną ;-)

Nina

Szkoda, że okazuje się, iż nie macie za dużego wpływu na projekt eClicto. Koniec końców powinniście, bo w końcu jesteście wydawcą, który w projekcie uczestniczy. Rozumiem jednak, że lajf is brutal i jak się nie da, to się nie da.

Dzięki za odpowiedź!

Portret użytkownika Mateusz

Trzeba też dodać, że użytkownicy alternatywnych systemów operacyjnych bardzo często mają również i "windę", gdyż jest całe mnóstwo programów, które mają problemy ze zgodnościami (sam zresztą korzystam z XP i Ubuntu na zmianę). No i nie zapominajmy, że linux (który stanowi znaczny procent alternatyw, gdy zbierze się różne dystrybucje) ma takie cudeńka jak program Wine, który prawdopodobnie (choć nie sprawdzałem) odpali soft eClito :)

Gdyby to wszystko działało, to nie byłoby problemów, prawda? Skoro najwyraźniej są - bo przecież ludzie nie szukaliby dziury w całym, przynajmniej w mojej opinii - to znaczy, że jednak aż tak różowo nie jest.

Sam Menadżer, w moim przekonaniu, jest napisany (od strony kodu) źle - a przynajmniej tak działa. I nie wiem, czy to wina tego, że był robiony w Delphi (heh) czy dlatego, że po prostu jest źle napisany.

Portret użytkownika nina

Postępy na wydawniczym froncie

By nina - Posted on 01 luty 2010

Postępów pod koniec stycznia było sporo :-) „Mosty wszechzieleni” wróciły od autora (który oglądał i akceptował lub nie akceptował poprawki redakcyjne) i od razu trafiły z powrotem do redaktorki, która teraz ogląda, na co autor się nie zgodził i dlaczego.

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.

Wiem, dlaczego "Gildia..." ma zero. Przyjrzałaś się, Nino, twarzy bohatera na okładce? Dziwnie obojętna, jak maska.

Drugi tom pod tym względem jest o niebo lepszy.

Portret użytkownika nina

Cóż, zabił właśnie jakąś grychtę, widocznie biedaczek jeszcze nie doszedł do siebie. Ale za to jaki jest przystojny! ;-)

"Drugi tom pod tym względem jest o niebo lepszy."
Taak... ;->
Wyjaśnienie dla osób, które nie widziały okładki drugiego tomu: tam bohater (nie Udul, tylko hrabia, tym razem) jest odwrócony tyłem :-)

Nina

Portret użytkownika hebius

Dobrze, ze nie Dagmara Matuszak. Powiem szczerze, że wstydzę się komukolwiek pokazywać ostatni tom sagi o Twardokęsku.

Portret użytkownika nina

Bo widzisz, to trzeba sposobem. Jak ktoś patrzy i się krzywi, nie należy dopuszczać go do głosu, tylko zacząć wymieniać zalety okładek Dagmary. Gdyż takowe istnieją ;-)

Przede wszystkim: one są stylizowane na średniowieczne rysunki. Tak, właśnie — nie tylko tekst Sagi jest stylizowany, ale i okładki. Na przykład „Żmijowa harfa” jest wzorowana na XV-wiecznych gobelinach przedstawiających damę/kobietę z jednorożcem. I jeśli porównamy gobelin XV_wieczny i XVI-wieczny z XVII-wiecznym, różnice, zwłaszcza w przedstawianiu ludzkiej anatomii, biją po oczach.

Akurat okładka „Żmijowej” była rysowana jako ostatnia, kiedy czytelnicy wyrazili już swoją niechęć do okładek wcześniejszych tomów, więc jest bliższa XVII wiekowi :-) ale okładka „Sztyletu” to jaskrawa stylizacja na średniowieczną modłę zarówno w przedstawieniu anatomii bohaterki, jak i perspektywy.

Okładka „Kielicha” to więcej tego samego, bo w istocie „Kielich” i „Sztylet” to jedna ilustracja, przecięta na pół.

Osobiście najbardziej lubię okładkę „Kielicha”. Jest klimatyczna i mroczna, a Szarka wygląda tu naprawdę intrygująco, nie jest „ładna” jak disneyowskie księżniczki, ale niezupełnie tego oczekujemy od „jednej z tych kobiet, dla których podbijano królestwa”, narzędzia i zabójczyni bogów, prawda? Niestety, Koźlarz wygląda tu nad wyraz nieciekawie.

W każdym razie, Szarka na okładce „Sztyletu” nie jest jeszcze taka najgorsza.

Najgorsza to ona jest na „Plewach”...

Tak czy owak, Dagmara już nie rysuje okładek dla Runy. „Żmijowa” była ostatnią narysowaną, a „Sztylet” ostatnią opublikowaną, żeby zakończyć serię.

Nina

Portret użytkownika Mateusz

Fakt, trzeba przyznać, iż Runa okładkowo zaczyna coraz lepiej wyglądać. Oby tak dalej :)

Portret użytkownika nina

We aim to please :-) Choć przyznam, że ta ankieta po prawej mnie ciężko konfuduje. „Trzeci Świat” na równi z „Zadrą. Tom II”? „Trzeci Świat” jest kolorystycznie taki sobie. Tomek najpierw narysował tę twarz brązową i wyglądało to dużo lepiej (moim skromnym), ale zostało zawetowane w imię wierności tekstowi książki — bohater jest rasy białej, a ten brąz, faktycznie, sprawiał wrażenie, że to twarz Araba. No ale kolory były wtedy dużo lepsze.

Na 3. miejscu „Wykonawcy” — OK, to jest fajna okładka, ładnie narysowana i opowiada historię — i „Ofensywa” — hmm, ta akurat moim skromnym jest troszkę banalna, na modłę hollywoodzką.

Zero dla „Sztyletu” mnie nie dziwi, nie spodziewałam się niczego innego ;-) ale po zero dla „Gildii Hordów” i „Zabójcy czarownic”? One akurat są doskonale dopasowane do klimatu każdej z tych książek.

Prawdopodobnie za mało osób się wypowiedziało w tej ankiecie, żeby wyciągać z niej jakieś daleko idące wnioski. Mogłabym pozwolić głosować każdemu, bez konieczności logowania, ale wtedy jedna osoba mogłaby głosować wiele razy, jak na WP czy Onecie, i wyciąganie daleko idących wniosków na tej podstawie byłoby równie bezsensowne...

A propos, ankieta zniknie pod koniec tego tygodnia. Jeśli ktoś jeszcze chce zagłosować, przez najbliższe dni ma ostatnią okazję :-)

Nina

Portret użytkownika Mateusz

Mi osobiście najbardziej przypadła do gustu okładka "Zadry" Krzysztofa Piskorskiego. No i "Ani słowa prawdy" ma przepiękną. Zarówno wspaniałą stylistycznie jak i pasującą do treści.

Ze starszych z kolei pozycji jestem zakochany w okładkach Szostakowo-Powieściowych. Piękne i pasujące jednocześnie. Ględźby już mi się tak nie podobają, jednak trzeba docenić upchnięcie właściwie wszystkich opowiadań w formie choćby małych szczególików na niej.

Tak więc, We (or rather I) thank you for pleasing us (or at least me) skoro już używamy mowy Westernesse ;)

Portret użytkownika nina

Wilki 3 i Yggdrasill 3 nadchodzą

By nina - Posted on 15 styczeń 2010

Garść nieoficjalnych wieści z wydawniczej przygotowalni:

„Wilcze dziedzictwo: ukryte cele” (aka Wilki 3) Magdy Parus idą dziś do składu i jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, ukażą się pod koniec lutego, jako pierwsza książka Runy w 2010 roku.

„Mosty wszechzieleni” Wawrzyńca Podrzuckiego wróciły przed chwilą z redakcji. W przyszłym tygodniu pojadą do autora i jeśli korekta autorska i pozostałe procesy pójdą zgodnie z planem, będą w sprzedaży w marcu; jeśłi coś się przedłuży, to w kwietniu.

„Psalmodia” Michała Krzywickiego wciąż jest dopieszczana redakcyjnie, ale prawdopodobnie będzie trzecia. Prace nad ilustracją na okładkę są na ukończeniu.

Zainteresowane patronatami serwisy proszone są o zgłaszanie się :-)

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika nitjsefni

... pozwolę sobie zadać pytanie: co z ostatnim tomem powieści Packa? W jakim jest stanie? Są szanse na wydanie?

Pozdrowienia

--
Robert Siata
www.czytelnia.siata.info

Portret użytkownika Sigrid

...się ta powieść odnajdzie, oczywiście wydamy ją zgodnie z umową.

Portret użytkownika Sigrid

Kiedy je jako klepnięte wywiesimy w Wiadomościach na stronie firmowej :)
Dostajemy bardzo dużo pytań, kiedy taka czy inna premiera, i zwykle odpowiadamy na nie mocno lakonicznie. Bo póki książka nie jest skończona i zesłana do drukarni, bardzo wiele rzeczy może się zdarzyć. Stąd właśnie taka niechęć Runy do podawania dokładnych dat premiery z dużym wyprzedzeniem. Raz żeśmy to zrobiły, w pierwszym roku działania Runy. Z pół roku wcześniej (o ja biedna Czerwony Kapturek!) podałyśmy dokładne, dzienne daty premier czterech książek. Wychodziły co dwa tygodnie. I udało nam się tych terminów dotrzymać, ale były to baaaardzo długie dwa miesiące, a kiedy ostatni tytuł znalazł się w księgarniach, wróciłam do domu, padłam na burtę i usnęłam.
Notabene, w drukarni też się różne rzeczy zdarzają. Kiedyś nam drukarnia przekosiła część nakładu: rozjechały się strony i na sąsiadujących kartkach, na rozkładówce, strumień tekstu na jednej stronie był wyższy, a na drugiej niższy. O dwa wiersze. Żeby jeszcze przekosili cały nakład, byłoby łatwiej, ale tak poszła mniej więcej połowa książek.Pamiętam, jak siedzimy z Edytą w magazynie wypełnionym stertami paczek z książkami, jak dwa, psiakrew, Kopciuszki nad gigantyczną michą popiołu z grochem. I co z tym zrobić? Przebrać na czas się nie da. Cofnąć cały nakład do drukarni? Ludzie się wściekną, data premiery dawno podana. Puścić jak jest do księgarń? Też się wściekną, książka skopana.
A im mniej rzeczy przy książce gotowych, tym więcej takich cudów może się zdarzyć i dlatego właśnie daty premier późno się pojawiają na stronie.
Chociaż po prawdzie nie wiem, co ludzi bardziej wkurza, czy brak informacji, czy informacja niewiarygodna (i nieustające przesuwanie tych dat).

Portret użytkownika hebius

A kiedy wieść podawana na oficjalnym blogu przez sekretarz redakcji nabiera znamion oficjalności? :P

„Awatar”, czyli na piwo i BigMaca do Alfy Centaura

By podrzucki - Posted on 04 styczeń 2010

Miałem kilka dni temu przyjemność oglądać najnowszy produkt amerykańskiej kinematografii — tak, miałem przyjemność, i podkreślam słowo „oglądać”, gdyż dla wzroku jest to niezaprzeczalnie uczta, pomimo niewygody siedzenia z dwiema parami okularów na nosie. Nie będę jednak filmu recenzował, zbyt wielu bowiem uczyniło to już przede mną, mniej lub bardziej celnie punktując zarówno plusy, jak i minusy dzieła.

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika Michał Krzywicki

Aj, ten Podrzucki to ma trochę racji. Chciałoby się więcej przeżyć, nie tylko obejrzeć i cmokać w zachwycie nad efektami. Ale z drugiej strony, polatałem i poskakałem po lesie, zapominając, że część z tego to komputer. I chyba to jest sukces tego filmu i zapowiedź czegoś naprawdę nowego.

To jest film a'la Disney. Mnie się podobał bardzo, z pewnością zapełnia też lukę po tradycyjnych Disnejach. Może też jestem dzieckiem od lat 6 do 12, ale 2/3 filmu jest poświęcone eksploracji pieczołowicie wykreowanego świata i mnie to bierze :) Też bym pacnęła ręką takie zwijające się listki :)

He is a zombie detective having a moustache. She is an ex-policewoman vampire huntress mad with revenge. Together, they fight crime!

Portret użytkownika sekr.red

No pewnie, każdy by pacnął :-) Latające jaszczurki też były śliczne, i w ogóle cały ten las i świat, w którym zakochał się bohater. Naprawdę miał chłopak powody! :-) Wawrzkowi też się zresztą warstwa wizualna podobała; narzeka, bo oczekiwał czegoś więcej, epifanii na poziomie intelektualnym, a nie tylko estetycznym. Prawdopodobne były po temu powody — przesadzone obietnice marketingowe? (choć czy to nie pleonazm?)

Ale to „coś więcej” też przyjdzie, nie mam co do tego wątpliwości — kiedy ta technologia przestanie być tak przełomowa i tak droga, że przesłania producentom wszystko inne.

Nina

To prawda. Jak się konsumenci z nią oswoją, trzeba im będzie zaproponowac coś więcej. Ale to niekoniecznie musi być bardziej zaawansowany wkład myślowy, tylko nowa technologia :).

Magdalena Salik

Tajemnica zawodu, jaki można przeżyć, spodziewając czegoś więcej niż prostej rozrywki po produkcji z Hollywood, kryje się jednak w podanej liczbie. Producenci, dając Cameronowi 230 mln dol. na film, nie oczekiwali od niego dzieła artystycznego i ambitnego. W ogóle nie oczekiwali od niego skończonego filmu - ale półproduktu, który wyświetlą następnie na pokazach zamkniętych i upewnią się:
- czy akcja jest zrozumiała dla większości?
- czy nie ma zbyt skomplikowanych słów i problemów, tak by większość się nie znużyła?
- czy wszyscy aktorzy i bohaterowie podobają się większosci?
itp.
I dopiero odpowiedziawszy trzy raz "tak" na powyższe pytania dzieło uznali za gotowe.

Film hollywoodzki jest przedsięwzięciem biznesowym. Osoby, które podejmują na jego temat decyzję, myślą o nim wyłącznie w kategoriach produktu, ktory trzeba sprzedać (a więc odpowiednio opakować, dodać markę i dotrzeć z przekazem marketingowym do grupy docelowej). Cameron najprawdopodobniej nie był jedną z tych osób, ale wynajętym przez nie rzemieślnikiem, którego dokonania stanowiły dodatkowe zabezpieczenie inwestycji.

Nie sądzę, by Cameronowi brakowało odwagi. Myślę, że on - jak twórcy w systemach totalitarnych - podświadomie wie, "co przejdzie, a co nie". Kompromis jest wliczony nie tylko w jego pracę, ale i realizację marzeń. A jak mu się nie podoba, fora ze dwora. Może usiąść do komputera i wydłubać film jak Bagiński "Katedrę" czyli siłą ducha.

Czy jest jakaś nadzieja dla osób znużonych infantylizacją życia oraz kultury? Według Benjamina Barbera paradoksalnie tkwi ona w nastolatkach, tych, którzy wyrośli w McŚwiecie. Bo chociaż są oni najgorliwszymi konsumentami, idealnymi widzami przedpremierowych senasów zamkniętych, to również dysponują wiedzą i umiejętnościami, pozwalającymi stawić najskuteczniejszy opór korporacjom - tym, które ujednalicają gusta, upraszają potrzeby i sprzedają uśrednione produkty, usługi oraz rozrywkę.

Magdalena Salik

Portret użytkownika sekr.red

Ja w ogóle uważam, że to jest prześliczny film dla dzieci od lat 6 do 12. Czy był promowany jako skierowany do dorosłej widowni? (Nie śledzę zbyt uważnie kampanii promocyjnych filmów, więc nie wiem...)

Nina

Portret użytkownika Mateusz

Znalezione w internecie, a w sumie idealnie odnosi się do Twojej opinii, iż jest to film dla dzieci od lat 6 do 12.
http://imgur.com/JmRmb ;)

Bomba. Nic dodać, nic ująć. Nie ma to jak nośny schemat do powtórnego wykorzystania :)

Magdalena Salik

Portret użytkownika sekr.red

Rewelacja — no i ta forma! Gdybym wydrukowała i położyła na biurku w firmie, z daleka wyglądałoby toczka w toczkę jak podczytnik jakiejś nowej powieści :-)

Nina