Marcin Wełnicki: Dossier R — paraopowiadanie
Andrzej W. Sawicki: Niezwykły przypadek Martyny Gewalt — opowiadanie

Zapraszamy do lektury trzeciego i zarazem ostatniego fragmentu powieści Magdaleny Salik „Runy Hordów”. Poprzednio prezentowaliśmy prolog i rodział pierwszy; razem z dzisiejszym rozdziałem drugim do promocyjnego przeczytania jest ponad 9% objętości książki. Życzymy przyjemnej lektury :-)
ROZDZIAŁ 2
Gdy po dwudziestu czterech godzinach Bren Ott nie wrócił z Wąwozu Grol, Roven zrozumiał, że nie ma chwili do stracenia. Ponieważ znał Otta, jego precyzję i dokładność, nie czekał nawet godziny dłużej niż było potrzeba. O świcie kazał swoim dwóm apronom przygotować się do drogi. Zazwyczaj przy tych rzadkich okazjach, kiedy opuszczał Hrost, podróżował tylko w ich towarzystwie. Teraz jednak zastanowił się — na północy czekało na niego coś, z czym nawet Bren Ott sobie nie poradził. To wymagało szczególnych środków ostrożności. Zdecydował się zabrać ze sobą również dwóch uczniów Urloka.





Zapraszamy do lektury drugiego fragmentu książki Magdaleny Salik „Runy Hordów”:
ROZDZIAŁ 1
Blask pochodni rozświetlał na krótkie chwile wydartą skale przestrzeń. W tunelu robiło się wtedy prawie tak jasno jak w dzień. Gret Orin widział przed sobą plecy jasnowłosego Horda, znikające za kolejnymi załomami. Po pierwszym podmuchu wiatru przyspieszył kroku.
Nagle poczuł, że podłoga korytarza zadrżała.

Zapraszamy do lektury pierwszego fragmentu książki Magdaleny Salik „Runy Hordów”:
Prolog
SKÓRA GRYCHTY
Tego roku zima nie spieszyła się, by przykryć Vernar śniegiem. Choć od tygodni powinno sypać, w szyby wysokich okien cesarskiego pałacu nadal siekł drobny, późnojesienny deszcz. Słysząc jego szum zmieszany ze świstem wiatru, wszystkim czekającym na audiencję u Tyrona Śmiałego grabiały palce i ciekło z nosa.





W zeszły piątek w sprzedaży pojawiły się „Runy Hordów” Magdaleny Salik — drugi tom cyklu Doliny mroku. Książka jest na razie dostępna wyłącznie w postaci e-booka (format epub) w księgarni eClicto. W Virtualo i w Nexto powinna pojawić się lada chwila.





Zapraszamy do oglądania okładki „Run Hordów” – drugiego tomu Dolin mroku Magdaleny Salik. Autorem ilustracji jest Tomasz Maroński.
Chyba wszyscy czytelnicy zdają sobie sprawę z problemów, które występują od jakiegoś czasu na rynku książki papierowej. Ten „jakiś czas” staje się niestety coraz dłuższy, a cierpią na tym szczególnie książki początkujących, niezbyt jeszcze znanych autorów. Dlatego, zamiast czekać, aż coś się ostatecznie wyjaśni, Runa zdecydowała się na opublikowanie drugiego tomu Dolin mroku jeszcze w grudniu 2011, na razie wyłącznie w postaci elektronicznej (plik epub). Plan jest taki, że jeśli w sprzedaży książek papierowych nastąpi korzystna zmiana, wydanie papierowe ukaże się niedługo przed premierą tomu trzeciego, a w przeciwnym wypadku także tom trzeci zostanie wydany tylko w postaci elektronicznej.
Co myślicie o tej decyzji?
Wątpię, żeby sytuacja na rynku książki miała się poprawić. E booke wiele wydawnictwa nie kosztuje, więc może to i dobre rozwiązanie, choć wiele osób (w tym ja) ich nie znosi.
A niestety muszę się zgodzić z poprzedniczką - po fragmencie Testamentu Damoklesa uznałam, że z Runą chyba źle się dzieje i od tej pory będę bardzo ostrożnie podchodzić do książek tego wydawnictwa, choć do niedawna kupowałam prawie wszystkie. Teraz to tylko czekam na Mandalę i Czas złych baśni...

Po samym fragmencie? :-( To jest naprawdę złożona, wielowątkowa powieść... Co z recenzjami? Są tutaj.
Nina
Nie;) Także po opowiadaniu autora w SFFH i błaganiu znajomego, żeby darować mu pisanie recenzji, bo on nie przeżyje lektury.
To kolega chyba jakiś specjalny jest...czytałem w pociągu do warszawy i bardzo przyjemna lektura:)

Dziwne... ja jeszcze nie czytałam, ale moi znajomi, zasadniczo wybredni, zdecydowanie mi polecali.
bezczelna i ruda

Byłoby OK, gdyby nie zbyt wysoka cena czytników i e-booków. Ale ogólnie idea wydaje się dobra.
(podoba mi się okładka Runy Hordów)

Jeśli chodzi o cenę czytników, prywatnie w zupełności się z Tobą zgadzam. Owszem, to fajny gadżet, owszem, e-papier rzeczywiście jest jakościowo różny od ekranu/wyświetlacza, ale to jeszcze nie powód, żeby płacić jak za zboże. Myślę, że ceny będą spadać, tak jak było z komórkami, tylko pewnie nie tak szybko, bo jednak czytanie to ekskluzywne hobby. Z drugiej strony, niby komórki były przeznaczone do gadania, a teraz ludzie, których wygląd mógłby budzić wątpliwości, czy znają alfabet, wystukują sms-y z prędkością karabinu maszynowego :-) „Money makes the world go around” śpiewali Liza Minelli i Joel Grey i to jest prawda, tylko w tym przypadku chodzi o oszczędność, a nie o zysk :-)
Jednak producenci e-czytników powinni się pospieszyć z tym obniżaniem cen, bo coraz więcej firm oferuje dostęp do e-booków przez sieci telefonii komórkowej, a mam przeczucie, że producenci komórek nie będą zwlekać z wypuszczaniem nowych modeli telefonów umożliwiających wygodne czytanie długich tekstów — i w ten sposób e-czytniki mogą zostać wyparte z rynku zanim na dobre na nim zagościły, bo kto chciałby taszczyć ze sobą dwa urządzenia, jeśli jedno mu wystarczy?
Nina

Z mojego punktu widzenia jako czytelnika, cena czytników byłaby do przyjęcia. Byłaby, gdyby ceny książek były dużo niższe.
Wiem, że dla niektórych ebook to produkt premium ;-), ale dla mnie ma jednak mniejszą funkcjonalność. Przede wszystkim problemem jest przywiązanie do konkretnego urządzenia i formatu - nie wiem, czy będę mogła przeczytać moją książkę za 10 lat, czy skończy jak video ze studniówki?
Dlatego nie kupuję ebooków, skoro kosztują tyle, co "normalne" książki i nie zamierzam kupić czytnika. Podejrzewam zresztą, że znaczna część posiadaczy czytników używa pirackich wersji książek.
Magdalaena

Będę brutalna - zaczęłam czytać "Doliny mroku" i rzuciłam je w kąt po kilku rozdziałach, bo brakowało mi w niej takiej iskry, czegoś specjalnego. I z tego co pamiętam, nie czytałam jakichś entuzjastycznych recenzji i nie byłam samotna w swojej ocenie.
Podobnie rozczarowała mnie najnowsza książka Runy "Nadzieja ...". Niby jest powstanie styczniowe, niby element fantastyczny, ale czegoś brakuje.
Więc może po prostu wydawnicze sito jest zbyt rzadkie, przepuszcza książki przyzwoicie napisane, ale nie znakomite?
Magdalaena

Proponuję, żebyś rozważyła jeszcze jedną możliwość, Magdalaeno — to nie książki są coraz gorsze, to Ty robisz się coraz bardziej wymagająca ;-> Z każdą przeczytana książką, z każdym przeżytym rokiem stajesz się coraz mądrzejsza, coraz bardziej wyrafinowana, coraz trudniej Cię zachwycić. I będzie tylko gorzej ;-)
Runa od początku wydaje książki różnych autorów, zarówno uznanych mistrzów, jak i debiutantów. A z debiutami to jest tak, że niektórzy zaczynają od razu z grubej rury, jak Wit Szostak „Wichrami Smoczogór” (książka w swoim rodzaju doskonała, którą wielu czytelników skreśliło a priori; same słowa „filozoficzne” i „góry” powodują ucieczkę z krzykiem...). Magda Salik zaczyna mniej więcej tak, jak Krzysiek Piskorski: podobnie jak jej „Doliny mroku” jego „Opowieści Piasków” były dobrze napisane, oryginalne, ciekawe, ale jeszcze nie znakomite jak „Krawędź czasu”. Jasne, obojgu można było powiedzieć: spoko, jest nieźle, popisz jeszcze trochę do szuflady i wróć, jak będziesz mieć coś, co nas rzuci na kolana. Tylko z takim podejściem jest pewien problem... ;-)
Nina
Takim sposobem nie pomożecie autorom zostać zauważonym. Jest to decyzja krzywdząca. Ktoś wolałby kupić standardową książkę niż ebooka, jeśli jego cena będzie niewiele niższa niż ceny papierowej. Nie lepiej zaryzykować i wydać w tej samej formie, co pierwszy tom?

Myślę, że ocena, czy ta decyzja krzywdzi autorkę czy nie, należy do samej autorki. I dodam jeszcze, aby rozwiać ewentualne kolejne podejrzenia, że autorka była pierwszą osobą, z którą ta forma wydania została przedyskutowana.
A czy nie lepiej zaryzykować...? Niestety nie, w tym wypadku lepiej zaczekać.
Nina

Na blogu eClicto pojawił się kwietniowy ranking sprzedaży e-booków. Z satysfakcją zauważam, że po okrzepnięciu tej inicjatywy i przybyciu książek wielu wydawnictw, wśród 20 najchętniej kupowanych e-booków w Księgarni eClicto wciąż są 3 książki Runy, z czego dwie w pierwszej piątce:
3. Anna Brzezińska, „Letni deszcz. Sztylet”, AW Runa
5. Wawrzyniec Podrzucki, „Uśpione archiwum”, AW Runa
11. Wawrzyniec Podrzucki, „Kosmiczne ziarna”, AW Runa
Dla porównania — w poprzednich miesiącach było tak:





Z przyjemnością zawiadamiam, że kolejna pisarka dołączyła do grona blogerów :-) Blog Magdy Salik nazywa się „Bajkał” (nie mam pojęcia, czemu właśnie tak — proponuję spytać autorkę) i będzie zawierał przede wszystkim krótkie formy literackie. Już jest na nim kilka wpisów, a w maju ma się pojawić opowiadanie s-f.
Jeśli chodzi o odcinek autorki, to, Bogu dzięki, mam je już za sobą :). Teraz zdaje się będziemy się składać.
Magdalena Salik

To praca posunęła się już daleko. Jeszcze chwila i książka pokaże się na rynku i wtedy nawet przez wiki-biurokrację zostaniesz uznana za prawdziwą pisarkę :P
No nie wiem nawet, czy chce, jakoś mi się ten skrót nienajlepiej kojarzy tej wiosny :)
Magdalena Salik

A jak idą pracę nad redakcją tomu Runy Hordów ?

Wszystko idzie zgodnie z planem :-)
Wilki 3 w piątek zostały zesłane do drukarni. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, będą w księgarniach pod koniec lutego. Na razie zapraszamy na zaktualizowaną i odświeżoną stronę cyklu, a jutro na stronie głównej Runy ukaże się info o konkursie ogłoszonym przez jednego z patronów — serwis eFantastyka. Po premierze planujemy konkurs na stronie cyklu, pewnie tradycyjnie też będzie konkurs na Katedrze, więc będzie sporo okazji do wygrania książki :-)





Na blogu eClicto ukazała się lista 20 najchętniej kupowanych e-booków w Księgarni eClicto w okresie od 10 grudnia 2009 do 31 stycznia 2010 r. Znalazło się na niej 5 książek Runy:
2. Wawrzyniec Podrzucki, „Uśpione archiwum”, AW Runa
6. Anna Brzezińska, „Letni deszcz. Sztylet”, AW Runa
7. Jacek Piekara, „Ani słowa prawdy”, AW Runa
19. Krzysztof Piskorski, „Zadra. Tom I”, AW Runa
20. Magdalena Salik, „Gildia Hordów”, AW Runa
Co tu dużo ukrywać, szczególnie cieszy drugie miejsce „Uśpionego archiwum”. Mam nadzieję, że w lutym równie wysoko będzie drugi tom trylogii — „Kosmiczne ziarna”, a w marcu będziemy się starać, żeby premiera wersji papierowej i e-booka trzeciego tomu, „Mostów wszechzieleni”, były równocześnie.
Przy okazji: na podstronie Książki w serwisie Runy są linki do e-booków wszystkich książek, które są dostępne w tej postaci.

Nic tylko się cieszyć szczęściem i popularnością autorów. Chociaż zapewne sprzedaż tych samych tytułów w wersji papierowej jest nieporównywalnie większa.

Większa, jasne, ale przede wszystkim: kolejność w rankingu sprzedaży wersji papierowych jest inna. W tym okresie najlepiej sprzedawały się nam trzy ostatnio wydane książki (a, jak widać, ani „Ofensywy szulerów” ani „Trzeciego Świata” nie ma w top-5 e-booków Runy), a dalej... na pamięć tego nie znam, ale na pewno „Ani słowa prawdy” i „Opowieści z Wilżyńskiej Doliny” były wyżej niż „Uśpione archiwum”. (Oczywiście „Opowieści” są za darmo w pakiecie startowym czytnika eClicto, więc sprzedaż e-booka to będzie tylko sprzedaż wersji na komputer). No i na pewno „Gildia Hordów” w wersji papierowej nie jest na szóstym miejscu, tylko dalej.
Na razie ta sprzedaż e-booków trwa za krótko, żeby wyciągać jakieś daleko idące wnioski, ale od początku mieliśmy podejrzenia, że klienci, którzy będą kupować e-booki, to grupa nieco inna niż klienci kupujący wersje papierowe. Na ile inna, to się dopiero okaże. I o ile niekoniecznie zaskakuje mnie tak wysoka pozycja „Uśpionego archiwum” (hard SF, było nie było), to „Gildia Hordów”, klasyczne fantasy, zaskakuje bardzo. No i oczywiście cieszy :-)
Nina

W sumie i tak najciekawsze, czy kupujący e-booki to osoby, które wcześniej kupowały książki, a teraz przeszły na nową formę czytania, czy może dzięki eClicto poszerza się grono czytelników :)

Jako, że nie mam eClito, a i korzystać wolę z papierowej wersji książek, to spytam się: Czy e-booki Runy są do użytku jedynie na tym czytniku, czy też jest to po prostu plik rtf/odt/jakiś inny, który można czytać również na przykład na komputerze lub innym czytniku?
Po pierwsze rodzimy tablet jest dość marny w porównaniu z konkurencją (choćby takim iRiverem), a po drugie na horyzoncie widać bardzo kuszące widmo alternatywy: E-book na papierze? , które choć zapewne szybko się nie pojawi, to jednak rozbudza wyobraźnię ;)
Każdy e-book ma własne formaty i to, co chcemy mieć na Kindle'u, nie odczytamy na eClicto (i odwrotnie). Chyba że będziemy stosować konwertery plików.
Więcej na ten temat:
http://www.polityka.pl/nauka/1502491,1,ciezki-zywot-e-czytelnika.read
Magdalena Salik

O tym wiem, jednak z tego co pamiętam jest kilka formatów (w tym chyba właśnie rtf), które są obsługiwane przez praktycznie wszystkie czytniki, a także przez laptopy. Stąd pytanie, czy Runa sprzedaje liberalne rtf'y, czy też właśnie teksty w formacie dedykowanym eClito (ePub o ile mnie pamięć nie myli).

... i nie sprzedajemy nieszyfrowanych plików, rtf-ów, html-i czy innych. Nie podejmuję się dyskutować na temat, czy to słuszne czy nie... po prostu nie wiem, czy cokolwiek by to zmieniło w ostatecznym rachunku ekonomicznym. Pamiętając o torrentach i innych chomikach — być może nic... Ale to zgadywanie. Nie widziałam żadnych badań porównawczych, które pozwoliłyby wyciągać jakieś wiarygodne wnioski, tym bardziej, że musiałyby to być badania polskie.
Natomiast bez wątpienia w sprzedaży pomogłyby uzgodnienia z producentami innych czytników, pozwalające odczytywać na nich e-booki eClicto. Podobno są takie plany, więc bądźmy dobrej myśli :-)
Nina
Prawie wszystkie e-booki z księgarni eClicto można czytać zarówno na ich czytniku, jak i na zwykłym komputerze. Szczegóły: http://www.eclicto.pl/1024,0,W_komputerze.html . Niestety wymagany jest system Windows, ale eClicto obiecuje, że się to zmieni.
Wawrzyniec Podrzucki
Niestety, Kolporter stwierdził, że użytkownicy systemów innych niż Windows to w Polsce poniżej 1%, zatem wersje Menadżera na te systemy mają niski priorytet.
ZAPRASZAMY: [eKsiazki.org - Twój vortal o ePapierze!] [Forum eKsiazki.org] [Gdzie kupić eCzytnik w Polsce?]

Może takie tłumaczenie miałoby więcej sensu, gdyby zostało dowiedzione, że tylko 1% osób chcących kupić e-booki używa systemów innych niż Windows.
Z ciekawości zajrzałam, co Google Analytics mówi o systemach operacyjnych używanych przez czytelników Fantazmatów.
System operacyjny Odwiedziny 1. Windows 87,51% 2. SymbianOS 6,14% 3. Linux 5,11% 4. Macintosh 0,89% 5. (not set) 0,28% 6. iPhone 0,05% 7. iPod 0,02%
Poniżej 1% ma sam tylko Macintosh. Trudno nie wspomnieć Wojtka Orlińskiego, użytkownika Maców, i jego ulubionego w takich sytuacjach powiedzonka: „Chodź wizuchna, nie chcą nas tu” :-(
Nina
Nino, naprawdę, nie ja wymyśliłem tę odpowiedź, nie ja widziałem badania, które by na to wskazywały. Przekazuję tylko to, co sam usłyszałem przy okazji rozmowy z przedstawicielami Kolportera.
Wy, jako ich partner biznesowy, możecie przecież również na nich naciskać, skoro 6% czytelników Waszego bloga używa systemów Linux + MacOS.
ZAPRASZAMY: [eKsiazki.org - Twój vortal o ePapierze!] [Forum eKsiazki.org] [Gdzie kupić eCzytnik w Polsce?]

Przepraszam, jeśli moja odpowiedź zabrzmiała, jakbym winiła Ciebie. Absolutnie nie! Po prostu... to jest jedna z tych rzeczy, których nie mogę zmienić, a nie mam cierpliwości ich znosić ;-) („Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego” — Marek Aureliusz).
Naciskać za bardzo nie możemy, bo niby jak? Możemy robić to, co czytelnicy, tzn. próbować łagodnej perswazji — i to wszystko. Problem w tym, że Kolporter to ogromna firma i działa na zasadach korporacyjnych. Co oznacza, że choć bardzo miło się nam współpracuje z osobami oddelegowanymi do współpracy z nami i nie ma problemu z przekonaniem ich do rozsądnych pomysłów, to do zmiany polityki całego projektu jeszcze bardzo daleka droga. Po drodze są różne inne komórki, kto inny przygotowuje analizy rynku, kto inny zestawia je z innymi analizami, jest kilka szczebli podejmowania decyzji, itp. Jak to w korporacji. No i w efekcie jako „oficjalne stanowisko firmy” pojawiają się argumenty o tym, ile osób w Polsce używa jakich systemów operacyjnych. Choć przecież jasne jest, że dzieciaki używające komputera do grania w gry, które nie czytają nawet lektur szkolnych — lub mali i średni przedsiębiorcy nie mający mozliwości wyboru systemu operacyjnego, skoro Płatnik chodzi tylko pod Windows, a strona Ministerstwa Finansów działa tylko pod IE — lub szkoły wyposażone w Windowsy w ramach projektu komputeryzacji, które nie mają pieniędzy nawet na zakup lektur szkolnych do biliotek, o rozrywkowych e-bookach nie wspominając — i całe mnóstwo innych „użytkowników Windows” NIE jest potencjalnymi klientami eClicto. Podczas gdy ludzie tacy jak WO, używający MacOS z wyboru i mający wysokie potrzeby kulturalne, na realizację których ich stać, jak najbardziej nimi są.
Poza tym eClicto ma własny blog i stronę księgarni i może tam sprawdzić, jakich systemów operacyjnych używają osoby, które tam zaglądają. Wydawałoby się to posunięciem i sensowniejszym i prostszym, niż wynajdywanie jakichś statystyk dla całej Polski.
Ale wszystko powyższe to są argumenty oparte na logice i zdrowym rozsądku — i jako takie nie mają wielkich szans przebicia się przez wszystkie szczeble machiny korporacyjnej.
Ech. Jak myślisz, niby czemu pracuję w małym wydawnictwie, a nie w molochu w rodzaju Prószyńskiego czy GW, gdzie mogłabym zapewne zarobić 5 razy więcej? Kwalifikacje mam. Doświadczenie mam. Brakuje mi tylko cierpliwości i chęci do użerania się ze zbiurokratyzowaną machiną korporacyjną. Dlatego jestem chyba ostatnią osoba, która z własnej woli użerałaby się z obcą machiną korporacyjną ;-)
Nina
Szkoda, że okazuje się, iż nie macie za dużego wpływu na projekt eClicto. Koniec końców powinniście, bo w końcu jesteście wydawcą, który w projekcie uczestniczy. Rozumiem jednak, że lajf is brutal i jak się nie da, to się nie da.
Dzięki za odpowiedź!
ZAPRASZAMY: [eKsiazki.org - Twój vortal o ePapierze!] [Forum eKsiazki.org] [Gdzie kupić eCzytnik w Polsce?]

Trzeba też dodać, że użytkownicy alternatywnych systemów operacyjnych bardzo często mają również i "windę", gdyż jest całe mnóstwo programów, które mają problemy ze zgodnościami (sam zresztą korzystam z XP i Ubuntu na zmianę). No i nie zapominajmy, że linux (który stanowi znaczny procent alternatyw, gdy zbierze się różne dystrybucje) ma takie cudeńka jak program Wine, który prawdopodobnie (choć nie sprawdzałem) odpali soft eClito :)
Gdyby to wszystko działało, to nie byłoby problemów, prawda? Skoro najwyraźniej są - bo przecież ludzie nie szukaliby dziury w całym, przynajmniej w mojej opinii - to znaczy, że jednak aż tak różowo nie jest.
Sam Menadżer, w moim przekonaniu, jest napisany (od strony kodu) źle - a przynajmniej tak działa. I nie wiem, czy to wina tego, że był robiony w Delphi (heh) czy dlatego, że po prostu jest źle napisany.
ZAPRASZAMY: [eKsiazki.org - Twój vortal o ePapierze!] [Forum eKsiazki.org] [Gdzie kupić eCzytnik w Polsce?]

Postępów pod koniec stycznia było sporo :-) „Mosty wszechzieleni” wróciły od autora (który oglądał i akceptował lub nie akceptował poprawki redakcyjne) i od razu trafiły z powrotem do redaktorki, która teraz ogląda, na co autor się nie zgodził i dlaczego.
Wiem, dlaczego "Gildia..." ma zero. Przyjrzałaś się, Nino, twarzy bohatera na okładce? Dziwnie obojętna, jak maska.
Drugi tom pod tym względem jest o niebo lepszy.

Cóż, zabił właśnie jakąś grychtę, widocznie biedaczek jeszcze nie doszedł do siebie. Ale za to jaki jest przystojny! ;-)
"Drugi tom pod tym względem jest o niebo lepszy."
Taak... ;->
Wyjaśnienie dla osób, które nie widziały okładki drugiego tomu: tam bohater (nie Udul, tylko hrabia, tym razem) jest odwrócony tyłem :-)
Nina

Dobrze, ze nie Dagmara Matuszak. Powiem szczerze, że wstydzę się komukolwiek pokazywać ostatni tom sagi o Twardokęsku.

Bo widzisz, to trzeba sposobem. Jak ktoś patrzy i się krzywi, nie należy dopuszczać go do głosu, tylko zacząć wymieniać zalety okładek Dagmary. Gdyż takowe istnieją ;-)
Przede wszystkim: one są stylizowane na średniowieczne rysunki. Tak, właśnie — nie tylko tekst Sagi jest stylizowany, ale i okładki. Na przykład „Żmijowa harfa” jest wzorowana na XV-wiecznych gobelinach przedstawiających damę/kobietę z jednorożcem. I jeśli porównamy gobelin XV_wieczny i XVI-wieczny z XVII-wiecznym, różnice, zwłaszcza w przedstawianiu ludzkiej anatomii, biją po oczach.
Akurat okładka „Żmijowej” była rysowana jako ostatnia, kiedy czytelnicy wyrazili już swoją niechęć do okładek wcześniejszych tomów, więc jest bliższa XVII wiekowi :-) ale okładka „Sztyletu” to jaskrawa stylizacja na średniowieczną modłę zarówno w przedstawieniu anatomii bohaterki, jak i perspektywy.
Okładka „Kielicha” to więcej tego samego, bo w istocie „Kielich” i „Sztylet” to jedna ilustracja, przecięta na pół.
Osobiście najbardziej lubię okładkę „Kielicha”. Jest klimatyczna i mroczna, a Szarka wygląda tu naprawdę intrygująco, nie jest „ładna” jak disneyowskie księżniczki, ale niezupełnie tego oczekujemy od „jednej z tych kobiet, dla których podbijano królestwa”, narzędzia i zabójczyni bogów, prawda? Niestety, Koźlarz wygląda tu nad wyraz nieciekawie.
W każdym razie, Szarka na okładce „Sztyletu” nie jest jeszcze taka najgorsza.
Najgorsza to ona jest na „Plewach”...
Tak czy owak, Dagmara już nie rysuje okładek dla Runy. „Żmijowa” była ostatnią narysowaną, a „Sztylet” ostatnią opublikowaną, żeby zakończyć serię.
Nina

Fakt, trzeba przyznać, iż Runa okładkowo zaczyna coraz lepiej wyglądać. Oby tak dalej :)

We aim to please :-) Choć przyznam, że ta ankieta po prawej mnie ciężko konfuduje. „Trzeci Świat” na równi z „Zadrą. Tom II”? „Trzeci Świat” jest kolorystycznie taki sobie. Tomek najpierw narysował tę twarz brązową i wyglądało to dużo lepiej (moim skromnym), ale zostało zawetowane w imię wierności tekstowi książki — bohater jest rasy białej, a ten brąz, faktycznie, sprawiał wrażenie, że to twarz Araba. No ale kolory były wtedy dużo lepsze.
Na 3. miejscu „Wykonawcy” — OK, to jest fajna okładka, ładnie narysowana i opowiada historię — i „Ofensywa” — hmm, ta akurat moim skromnym jest troszkę banalna, na modłę hollywoodzką.
Zero dla „Sztyletu” mnie nie dziwi, nie spodziewałam się niczego innego ;-) ale po zero dla „Gildii Hordów” i „Zabójcy czarownic”? One akurat są doskonale dopasowane do klimatu każdej z tych książek.
Prawdopodobnie za mało osób się wypowiedziało w tej ankiecie, żeby wyciągać z niej jakieś daleko idące wnioski. Mogłabym pozwolić głosować każdemu, bez konieczności logowania, ale wtedy jedna osoba mogłaby głosować wiele razy, jak na WP czy Onecie, i wyciąganie daleko idących wniosków na tej podstawie byłoby równie bezsensowne...
A propos, ankieta zniknie pod koniec tego tygodnia. Jeśli ktoś jeszcze chce zagłosować, przez najbliższe dni ma ostatnią okazję :-)
Nina

Mi osobiście najbardziej przypadła do gustu okładka "Zadry" Krzysztofa Piskorskiego. No i "Ani słowa prawdy" ma przepiękną. Zarówno wspaniałą stylistycznie jak i pasującą do treści.
Ze starszych z kolei pozycji jestem zakochany w okładkach Szostakowo-Powieściowych. Piękne i pasujące jednocześnie. Ględźby już mi się tak nie podobają, jednak trzeba docenić upchnięcie właściwie wszystkich opowiadań w formie choćby małych szczególików na niej.
Tak więc, We (or rather I) thank you for pleasing us (or at least me) skoro już używamy mowy Westernesse ;)
Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer
Mobi
Czy jest szansa na wydanie książek Runy nie tylko w formacie .epub, ale również .mobi (z watermarkiem zamiast DRM)? Na pewno ucieszyłoby to użytkowników Kindle. Z polskich e-księgarni możliwość taką oferuje obecnie Virtualo. Ostatnio coraz rzadziej czytam polskie książki m.in. dlatego, że przestawiłem się prawie całkowicie na czytanie na Kindle.
Re: Mobi
Rozważamy taką możliwość, ale na razie nie zapadły żadne wiążące decyzje. Innymi słowy: odpowiedź na pytanie „czy jest szansa?” brzmi: zdecydowanie tak. Ale za wcześnie jeszcze, żeby odpowiedzieć na kolejne, logicznie się nasuwające pytanie, czyli: „kiedy?” :-)
Nina