Marcin Wełnicki: Dossier R — paraopowiadanie
Andrzej W. Sawicki: Niezwykły przypadek Martyny Gewalt — opowiadanie

W zeszły piątek w sprzedaży pojawiły się „Runy Hordów” Magdaleny Salik — drugi tom cyklu Doliny mroku. Książka jest na razie dostępna wyłącznie w postaci e-booka (format epub) w księgarni eClicto. W Virtualo i w Nexto powinna pojawić się lada chwila.





Z przyjemnością informujemy, że e-booki Runy (w formacie ePub Adobe DRM) są obecnie dostępne także w księgarni Nexto. Zachęcamy do przeglądania oferty, kupowania i testowania — bez ryzyka, bo na dole każdej strony z opisem książki widnieje znaczek „100% satysfakcji albo zwrot pieniędzy”, który ilustruje niniejszą notkę, a towarzyszy mu informacja:
„Możesz absolutnie bez żadnego ryzyka kupić wybrany produkt z naszej oferty. Chcemy przekonać Cię, że cyfrowe publikacje to przyszłość. Jesteśmy pewni, że ta forma publikacji przypadnie Ci do gustu, dlatego też dajemy 100% gwarancję. Dzięki temu możesz mieć pewność, że albo będziesz zadowolony z naszych produktów... albo zwrócimy Ci pieniądze.”
Testujcie więc — i dajcie nam znać, co myślicie!





Z przyjemnością informujemy, że książki Runy są dostępne w postaci e-booków w formacie PDF-DRM w księgarni internetowej firmy Virtualo, która specjalizuje się w digitalizacji treści z formatów tradycyjnych do formatów cyfrowych PDF, ePUB i ON-LINE. Dzięki otwartemu formatowi stosowanemu przez Virtualo e-booki można odtworzyć na 95% e-czytników dostępnych w Polsce.
Od września cała oferta e-booków Runy będzie dostępna również na empik.com oraz innych e-księgarniach partnerskich sieci dystrybucji kontentu cyfrowego Virtualo. Obecnie e-księgarnia Virtualo posiada największą ofertę tytułów w formie e-booków, która sukcesywnie się powiększa. Od kwietnia 2010 Virtualo należy do grupy kapitałowej Empik.

Na blogu eClicto pojawił się kwietniowy ranking sprzedaży e-booków. Z satysfakcją zauważam, że po okrzepnięciu tej inicjatywy i przybyciu książek wielu wydawnictw, wśród 20 najchętniej kupowanych e-booków w Księgarni eClicto wciąż są 3 książki Runy, z czego dwie w pierwszej piątce:
3. Anna Brzezińska, „Letni deszcz. Sztylet”, AW Runa
5. Wawrzyniec Podrzucki, „Uśpione archiwum”, AW Runa
11. Wawrzyniec Podrzucki, „Kosmiczne ziarna”, AW Runa
Dla porównania — w poprzednich miesiącach było tak:





Dziś z przyjemnością zauważyłam, że w księgarni eClicto pojawiły się trzy nowe e-booki, których dodanie dotąd sprawiało problemy (pliki wychodziły za duże, prawdopodobnie z powodu ilustracji wewnętrznych, przez co za długo się ściągały przez Internet i za długo wczytywały się do czytnika):





Na blogu eClicto ukazała się lista 20 najchętniej kupowanych e-booków w Księgarni eClicto w okresie od 10 grudnia 2009 do 31 stycznia 2010 r. Znalazło się na niej 5 książek Runy:
2. Wawrzyniec Podrzucki, „Uśpione archiwum”, AW Runa
6. Anna Brzezińska, „Letni deszcz. Sztylet”, AW Runa
7. Jacek Piekara, „Ani słowa prawdy”, AW Runa
19. Krzysztof Piskorski, „Zadra. Tom I”, AW Runa
20. Magdalena Salik, „Gildia Hordów”, AW Runa
Co tu dużo ukrywać, szczególnie cieszy drugie miejsce „Uśpionego archiwum”. Mam nadzieję, że w lutym równie wysoko będzie drugi tom trylogii — „Kosmiczne ziarna”, a w marcu będziemy się starać, żeby premiera wersji papierowej i e-booka trzeciego tomu, „Mostów wszechzieleni”, były równocześnie.
Przy okazji: na podstronie Książki w serwisie Runy są linki do e-booków wszystkich książek, które są dostępne w tej postaci.

Nic tylko się cieszyć szczęściem i popularnością autorów. Chociaż zapewne sprzedaż tych samych tytułów w wersji papierowej jest nieporównywalnie większa.

Większa, jasne, ale przede wszystkim: kolejność w rankingu sprzedaży wersji papierowych jest inna. W tym okresie najlepiej sprzedawały się nam trzy ostatnio wydane książki (a, jak widać, ani „Ofensywy szulerów” ani „Trzeciego Świata” nie ma w top-5 e-booków Runy), a dalej... na pamięć tego nie znam, ale na pewno „Ani słowa prawdy” i „Opowieści z Wilżyńskiej Doliny” były wyżej niż „Uśpione archiwum”. (Oczywiście „Opowieści” są za darmo w pakiecie startowym czytnika eClicto, więc sprzedaż e-booka to będzie tylko sprzedaż wersji na komputer). No i na pewno „Gildia Hordów” w wersji papierowej nie jest na szóstym miejscu, tylko dalej.
Na razie ta sprzedaż e-booków trwa za krótko, żeby wyciągać jakieś daleko idące wnioski, ale od początku mieliśmy podejrzenia, że klienci, którzy będą kupować e-booki, to grupa nieco inna niż klienci kupujący wersje papierowe. Na ile inna, to się dopiero okaże. I o ile niekoniecznie zaskakuje mnie tak wysoka pozycja „Uśpionego archiwum” (hard SF, było nie było), to „Gildia Hordów”, klasyczne fantasy, zaskakuje bardzo. No i oczywiście cieszy :-)
Nina

W sumie i tak najciekawsze, czy kupujący e-booki to osoby, które wcześniej kupowały książki, a teraz przeszły na nową formę czytania, czy może dzięki eClicto poszerza się grono czytelników :)

Jako, że nie mam eClito, a i korzystać wolę z papierowej wersji książek, to spytam się: Czy e-booki Runy są do użytku jedynie na tym czytniku, czy też jest to po prostu plik rtf/odt/jakiś inny, który można czytać również na przykład na komputerze lub innym czytniku?
Po pierwsze rodzimy tablet jest dość marny w porównaniu z konkurencją (choćby takim iRiverem), a po drugie na horyzoncie widać bardzo kuszące widmo alternatywy: E-book na papierze? , które choć zapewne szybko się nie pojawi, to jednak rozbudza wyobraźnię ;)
Każdy e-book ma własne formaty i to, co chcemy mieć na Kindle'u, nie odczytamy na eClicto (i odwrotnie). Chyba że będziemy stosować konwertery plików.
Więcej na ten temat:
http://www.polityka.pl/nauka/1502491,1,ciezki-zywot-e-czytelnika.read
Magdalena Salik

O tym wiem, jednak z tego co pamiętam jest kilka formatów (w tym chyba właśnie rtf), które są obsługiwane przez praktycznie wszystkie czytniki, a także przez laptopy. Stąd pytanie, czy Runa sprzedaje liberalne rtf'y, czy też właśnie teksty w formacie dedykowanym eClito (ePub o ile mnie pamięć nie myli).

... i nie sprzedajemy nieszyfrowanych plików, rtf-ów, html-i czy innych. Nie podejmuję się dyskutować na temat, czy to słuszne czy nie... po prostu nie wiem, czy cokolwiek by to zmieniło w ostatecznym rachunku ekonomicznym. Pamiętając o torrentach i innych chomikach — być może nic... Ale to zgadywanie. Nie widziałam żadnych badań porównawczych, które pozwoliłyby wyciągać jakieś wiarygodne wnioski, tym bardziej, że musiałyby to być badania polskie.
Natomiast bez wątpienia w sprzedaży pomogłyby uzgodnienia z producentami innych czytników, pozwalające odczytywać na nich e-booki eClicto. Podobno są takie plany, więc bądźmy dobrej myśli :-)
Nina
Prawie wszystkie e-booki z księgarni eClicto można czytać zarówno na ich czytniku, jak i na zwykłym komputerze. Szczegóły: http://www.eclicto.pl/1024,0,W_komputerze.html . Niestety wymagany jest system Windows, ale eClicto obiecuje, że się to zmieni.
Wawrzyniec Podrzucki
Niestety, Kolporter stwierdził, że użytkownicy systemów innych niż Windows to w Polsce poniżej 1%, zatem wersje Menadżera na te systemy mają niski priorytet.
ZAPRASZAMY: [eKsiazki.org - Twój vortal o ePapierze!] [Forum eKsiazki.org] [Gdzie kupić eCzytnik w Polsce?]

Może takie tłumaczenie miałoby więcej sensu, gdyby zostało dowiedzione, że tylko 1% osób chcących kupić e-booki używa systemów innych niż Windows.
Z ciekawości zajrzałam, co Google Analytics mówi o systemach operacyjnych używanych przez czytelników Fantazmatów.
System operacyjny Odwiedziny 1. Windows 87,51% 2. SymbianOS 6,14% 3. Linux 5,11% 4. Macintosh 0,89% 5. (not set) 0,28% 6. iPhone 0,05% 7. iPod 0,02%
Poniżej 1% ma sam tylko Macintosh. Trudno nie wspomnieć Wojtka Orlińskiego, użytkownika Maców, i jego ulubionego w takich sytuacjach powiedzonka: „Chodź wizuchna, nie chcą nas tu” :-(
Nina
Nino, naprawdę, nie ja wymyśliłem tę odpowiedź, nie ja widziałem badania, które by na to wskazywały. Przekazuję tylko to, co sam usłyszałem przy okazji rozmowy z przedstawicielami Kolportera.
Wy, jako ich partner biznesowy, możecie przecież również na nich naciskać, skoro 6% czytelników Waszego bloga używa systemów Linux + MacOS.
ZAPRASZAMY: [eKsiazki.org - Twój vortal o ePapierze!] [Forum eKsiazki.org] [Gdzie kupić eCzytnik w Polsce?]

Przepraszam, jeśli moja odpowiedź zabrzmiała, jakbym winiła Ciebie. Absolutnie nie! Po prostu... to jest jedna z tych rzeczy, których nie mogę zmienić, a nie mam cierpliwości ich znosić ;-) („Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego” — Marek Aureliusz).
Naciskać za bardzo nie możemy, bo niby jak? Możemy robić to, co czytelnicy, tzn. próbować łagodnej perswazji — i to wszystko. Problem w tym, że Kolporter to ogromna firma i działa na zasadach korporacyjnych. Co oznacza, że choć bardzo miło się nam współpracuje z osobami oddelegowanymi do współpracy z nami i nie ma problemu z przekonaniem ich do rozsądnych pomysłów, to do zmiany polityki całego projektu jeszcze bardzo daleka droga. Po drodze są różne inne komórki, kto inny przygotowuje analizy rynku, kto inny zestawia je z innymi analizami, jest kilka szczebli podejmowania decyzji, itp. Jak to w korporacji. No i w efekcie jako „oficjalne stanowisko firmy” pojawiają się argumenty o tym, ile osób w Polsce używa jakich systemów operacyjnych. Choć przecież jasne jest, że dzieciaki używające komputera do grania w gry, które nie czytają nawet lektur szkolnych — lub mali i średni przedsiębiorcy nie mający mozliwości wyboru systemu operacyjnego, skoro Płatnik chodzi tylko pod Windows, a strona Ministerstwa Finansów działa tylko pod IE — lub szkoły wyposażone w Windowsy w ramach projektu komputeryzacji, które nie mają pieniędzy nawet na zakup lektur szkolnych do biliotek, o rozrywkowych e-bookach nie wspominając — i całe mnóstwo innych „użytkowników Windows” NIE jest potencjalnymi klientami eClicto. Podczas gdy ludzie tacy jak WO, używający MacOS z wyboru i mający wysokie potrzeby kulturalne, na realizację których ich stać, jak najbardziej nimi są.
Poza tym eClicto ma własny blog i stronę księgarni i może tam sprawdzić, jakich systemów operacyjnych używają osoby, które tam zaglądają. Wydawałoby się to posunięciem i sensowniejszym i prostszym, niż wynajdywanie jakichś statystyk dla całej Polski.
Ale wszystko powyższe to są argumenty oparte na logice i zdrowym rozsądku — i jako takie nie mają wielkich szans przebicia się przez wszystkie szczeble machiny korporacyjnej.
Ech. Jak myślisz, niby czemu pracuję w małym wydawnictwie, a nie w molochu w rodzaju Prószyńskiego czy GW, gdzie mogłabym zapewne zarobić 5 razy więcej? Kwalifikacje mam. Doświadczenie mam. Brakuje mi tylko cierpliwości i chęci do użerania się ze zbiurokratyzowaną machiną korporacyjną. Dlatego jestem chyba ostatnią osoba, która z własnej woli użerałaby się z obcą machiną korporacyjną ;-)
Nina
Szkoda, że okazuje się, iż nie macie za dużego wpływu na projekt eClicto. Koniec końców powinniście, bo w końcu jesteście wydawcą, który w projekcie uczestniczy. Rozumiem jednak, że lajf is brutal i jak się nie da, to się nie da.
Dzięki za odpowiedź!
ZAPRASZAMY: [eKsiazki.org - Twój vortal o ePapierze!] [Forum eKsiazki.org] [Gdzie kupić eCzytnik w Polsce?]

Trzeba też dodać, że użytkownicy alternatywnych systemów operacyjnych bardzo często mają również i "windę", gdyż jest całe mnóstwo programów, które mają problemy ze zgodnościami (sam zresztą korzystam z XP i Ubuntu na zmianę). No i nie zapominajmy, że linux (który stanowi znaczny procent alternatyw, gdy zbierze się różne dystrybucje) ma takie cudeńka jak program Wine, który prawdopodobnie (choć nie sprawdzałem) odpali soft eClito :)
Gdyby to wszystko działało, to nie byłoby problemów, prawda? Skoro najwyraźniej są - bo przecież ludzie nie szukaliby dziury w całym, przynajmniej w mojej opinii - to znaczy, że jednak aż tak różowo nie jest.
Sam Menadżer, w moim przekonaniu, jest napisany (od strony kodu) źle - a przynajmniej tak działa. I nie wiem, czy to wina tego, że był robiony w Delphi (heh) czy dlatego, że po prostu jest źle napisany.
ZAPRASZAMY: [eKsiazki.org - Twój vortal o ePapierze!] [Forum eKsiazki.org] [Gdzie kupić eCzytnik w Polsce?]


W Nowym Roku Runa życzy Wam wszystkiego najlepszego, także na poletku fanastyki, do czego mamy zamiar się przyczynić :-)

Brzmi intrygująco! :) Powodzenia!
"Gdyby to koty miały definiować świat, ważne miejsce zajmowałyby w nim pożerane dla zabawy muchy"
— M. John Harrison

No to oby nam się Runa dobrze rozwijała w tym 2010 :)

Dzięki! :)
Nina

Zoran za walkę, jaką toczysz na Wikipedii o zmianę jego wizerunku, powinien postawić Ci flaszkę czegoś, co tam u niego w Chorwacji pędzą :P

Nawet mi nie wspominaj o alkoholu, w Sylwestra wypiłam swój roczny przydział, tzn. dwa kieliszki szampana i odchorowałam to wczoraj ;-/ Rodzina twierdzi, że to z powodu braku praktyki, może i racja, ale jakoś nie mam motywacji do ćwiczeń ;-)
A Wikipedia, cóż, od strony informatyczno-ideologicznej projekt jest wspaniały, ale o mało zadowalającym podejściu do ochrony wizerunku (czytaj: posuniętej do absurdu obawie przed złamaniem praw fotografa połączonej z kompletnym lekceważeniem praw osoby przedstawionej na zdjęciu) słyszałam już od kilku pisarzy. Jak któryś się wreszcie wkurzy wystarczająco mocno i pójdzie z tym do sądu, wygraną będzie miał w kieszeni...
Nina
Albowiem trening czyni mistrza, a niećwiczona umiejętność zanika...
;)
PS. Czy jest szansa na pojawienie się na blogu emoikonek??? (sorki, jeśli było to już w jakimś wątku i śmiecę).
Magdalena Salik

W podstawowej konfiguracji ich nie ma, ale może da się doinstalować — zobaczymy :-)
Nina

Byleby była opcja ich wyłączenia w poście, błagam xD
Te alfanumerycznoznakowe są miłe, i przyjemnie się ich używa, natomiast graficzne są dla mnie koszmarem. Wiem, że niektórzy je lubią, ale miło by było mieć możliwość odpluskwienia chociaż swoich słów z nich ^^

...bo dotychczasowy rekonesans wykazał, że w standardowym Drupalu emotikonek nie ma, natomiast dodatkowy moduł „Smileys” to w istocie filtr, który albo zastępuje wszystkie ASCII-emotikonki jak leci, albo może być podłączony pod edytor WYSIWYG, taki w którym klika się myszą na wybrany emotikon i on jest wstawiany do tekstu. Tyle, że z komentarzy użytkowników wynika, że ta druga opcja nie działa czy też nie zawsze działa ;-) A opcja pierwsza odpada — też uważam, że zikonkowanie wszystkich jak leci, to nie jest dobry pomysł.
Nina

Stosunkowo dużo o kosztach czytnika i całego przedsięwzięcia, o marżach itp. można przeczytać w artykule Vadima Makarenko w Gazecie Wyborczej — tu jest skrót w wydaniu internetowym GW a tu skan artykułu z gazety.





Paweł Wimmer w ciągu czterech dni przetestował czytnik, sprawdził oprogramowanie i księgarnię eClicto, wgrał własne pliki, dokonał też zakupów w księgarni. I wszystko to opisał na swoim blogu Poradnik internauty.





„Od dziś w sprzedaży czytnik e-booków eClicto — pierwsze rodzime urządzenie, za pomocą którego można ściągać i odtwarzać po polsku elektroniczne wersje książek. To początek...”
Ciąg dalszy artykułu Cezarego Polaka w gazecie — a dla tych, którzy nie mają jej pod ręką, załączam skan.

Kto czyta książki, żyje podwójnie Andrzeja Pająka — jest tu m.in. porównanie cen czytników dostępnych w Polsce.
Nina

Nie wiem czy to ta technologia czy tylko zbliżona, ale ważne że zachowuje zasadę „prąd tylko przy zmianie obrazu”: proszę bardzo, w kolorze.
Zaś co do eClicto… to niestety, podziękuję. Tak samo jak za Kindle i każdy czytnik wypuszczany na zasadzie „nasz DRM dobry, cudzy DRM zły!”
˙pɐǝp ɯıɥ ʞuıɥʇ ǝʍ ʍols os sı ʇɐǝq ǝslnd sıɥ
˙pɐǝɥ sıɥ ʇnoqɐ ʇɐɥ ɐ ǝʞɐɯ sɹǝƃuıɟ sıɥ
˙ǝsnoɥ ƃuıƃɐ uɐ ɟo ɔıʇʇɐ ǝɥʇ sǝʞıl ǝɥ
˙ǝsnoɯ ǝɥʇ oʇ uısnoɔ sı ʇɐq ǝɥʇ ʎɐp ʎq

Dzięki za link! No śliczne to ustrojstwo, ale oczywiście najciekawsze są komentarze — zwłaszcza ten:
„Yet another e-ink announcement of a product that won't reach market for a million years.”
;-)
Nina

E-papierowa rewolucja Piotra Kościelniaka w „Rzeczpospolitej”.
Nina

Do e-gazety w czytniku jestem przekonany w 100% - już teraz prasę codzienną o ile czytam, to tylko w sieci. Z miesięczników typu "Film" w wydaniu papierowym też mógłbym zrezygnować, gdyby cena e-wydań była zachęcająca.

Ale kolorowe gazety to nie w tym czytniku, a przynajmniej jeszcze nieprędko. Dostępny czytnik ma 4 odcienie szarości, ten nowy ma mieć ich więcej, ale kolor, o ile dobrze zrozumiałam, wymagałby innej technologii.
Nina
Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer
Ebooki w empiku (i nie tylko)
Teraz już są, ale nie wszystkie są dostępne w obu formatach (pdf/epub).
Konkretnie następujące tytuły sa dostępne w empiku wyłącznie jako PDF: „Kosmiczne ziarna”, „Mosty wszechzieleni”, „Martwe światło”, „Psalmodia”, „Maskarada”, „Wilcze dziedzictwo: Przeznaczona”, „Wilcze dziedzictwo: Ukryte cele”. Co dziwniejsze dwie z tych książek („Kosmiczne ziarna”, „Maskarada”) mozna jako epub kupić w Virtualo.
Od kogo zależy jaki format idzie do sprzedaży?
Czytaj: wystarczy pomarudzić tutaj czy trzeba walić głową o mur empiku? ;-)
˙pɐǝp ɯıɥ ʞuıɥʇ ǝʍ ʍols os sı ʇɐǝq ǝslnd sıɥ
˙pɐǝɥ sıɥ ʇnoqɐ ʇɐɥ ɐ ǝʞɐɯ sɹǝƃuıɟ sıɥ
˙ǝsnoɥ ƃuıƃɐ uɐ ɟo ɔıʇʇɐ ǝɥʇ sǝʞıl ǝɥ
˙ǝsnoɯ ǝɥʇ oʇ uısnoɔ sı ʇɐq ǝɥʇ ʎɐp ʎq
Re: Ebooki w empiku (i nie tylko)
Joasiu, bez wątpienia trzeba walić głową :-( Od czego to zależy, nie mam bladego pojęcia, w każdym razie my nie współpracujemy bezpośrednio z Empikiem, więc ja mogę marudzić tylko ludziom z Virtualo. Obawiam się, że skutki będą żadne, tzn. najwyżej dowiem się wiele o jakichś uzgodnieniach-ustaleniach-trybach-kolejkach-itp., a e-booki jako e-puby pojawią się (lub nie) w terminie zupełnie z tym marudzeniem niezwiązanym ;-/
Przez ciekawość: dlaczego wolisz e-puby z Virtualo, a nie z eClicto?
Nina
To bardzo proste: nie są
To bardzo proste: nie są przywiązane do urządzenia konkretnego producenta. No chyba że eClicto wycofało się chyłkiem z własnych, niekompatybilnych z innymi, zabezpieczeń. Ale jakoś nie sądzę.
Żeby nie być gołosłowną: oficjalna lista czytników kompatybilnych z zabezpieczeniami ADE jest tu: http://blogs.adobe.com/digitalpublishing/supported-devices - a pewnie nie jest kompletna.
˙pɐǝp ɯıɥ ʞuıɥʇ ǝʍ ʍols os sı ʇɐǝq ǝslnd sıɥ
˙pɐǝɥ sıɥ ʇnoqɐ ʇɐɥ ɐ ǝʞɐɯ sɹǝƃuıɟ sıɥ
˙ǝsnoɥ ƃuıƃɐ uɐ ɟo ɔıʇʇɐ ǝɥʇ sǝʞıl ǝɥ
˙ǝsnoɯ ǝɥʇ oʇ uısnoɔ sı ʇɐq ǝɥʇ ʎɐp ʎq
E-booki na empik.com.
Próbowałam znaleźć te nasze e-booki na empik.com, ale albo ja nie umiem szukać, albo wciąż ich tam nie ma...
Nina