Marcin Wełnicki: Dossier R — paraopowiadanie
Andrzej W. Sawicki: Niezwykły przypadek Martyny Gewalt — opowiadanie

Dzięki uprzejmości portalu Efantastyka mam dziś przyjemność zaprezentować miniaturę literacką autorstwa Pauliny Marii Szymborskiej-Karcz. Życzę miłej lektury :-)
Paulina Maria „Lorelay” Szymborska–Karcz
KTO BY SIĘ TAM BAŁ BABY JAGI...
— Wojtek, no weeeeź. — Dziewięcioletnia Gosia zamachała rękoma, próbując przegonić młodszego brata koleżanki niczym natrętną muchę. — Ty zobaczysz! Ciebie to kiedyś Baba Jaga porwie i będziesz miał.





Tekst wyróżniony w konkursie „Wilczego dziedzictwa” Efantastyki i Agencji Wydawniczej RUNA
Piotr „Vivaldi” Sarota
WILKOŁAK — SYMFONIA MIASTA
Stoję na krawędzi budynku. Pode mną ryczą samochody i gra muzyka, kakofonia dźwięków, tysiące ludzkich istnień przedzierają się przez zakamarki betonowej dżungli w nużącym rytmie dnia. Nade mną niebo zasnute ciężkimi, burzowymi chmurami. Stoję i patrzę.





Tekst wyróżniony w konkursie „Wilczego dziedzictwa” Efantastyki i Agencji Wydawniczej RUNA
Wercin_17
WILKOŁAK
— Moja głowa! — zawyłem niczym raniony pies.
Po co mi to było, do jasnej cholery?! Już nigdy więcej nie tknę alkoholu. Co to, to nie! I pomyśleć, że jeszcze parę godzin temu siedziałem sobie na imprezie u mojej byłej dziewczyny i sączyłem piwko, a potem film mi się urwał. Nie wiem nawet, jakim cudem wróciłem do domu, jednak już widzę miny moich kumpli i drwiące komentarze na temat gościa, który padł po jednym piwie.





Tekst wyróżniony w konkursie „Wilczego dziedzictwa” Efantastyki i Agencji Wydawniczej RUNA
miriad
TCHNIENIE ZEMSTY
Czas pełni to nasz czas — czas wilków. Księżyc, oko boga Watayah, boga wszystkich wilków — nawet tych pożałowania godnych, zdeklasowanych ras udomowionych przez człowieka, w niczym już nas nieprzypominających — objawia się nam w całym swym majestacie i przesyła energię tym, w których Watayah znajdzie upodobanie. Kochałem spojrzenia Watayahy. Noce pełni były magiczne, pełne cudów. Bóg w swym zachwycie i podziwie mógł wówczas zesłać wybrańcowi spełnienie najśmielszego nawet marzenia, które tliło mu się w płucach*. Gdy zatem wilk wył swą Prośbę ku księżycowi, oko Watayahy przypatrywało się jego Tchnieniu**, by orzec, na co zasługuje.





Tekst wyróżniony w konkursie „Wilczego dziedzictwa” Efantastyki i Agencji Wydawniczej RUNA
Renata „lawenda1975” Stono
PRZEMIANA
Brian w zamyśleniu spoglądał na leżący na łóżku dziennik. „Jeśli to dowcip, porachuję ci kości”. Ale podświadomie czuł, że to nie kawał. Kiedy otrzymał przesyłkę, myślał, że zaszła pomyłka. Adres nabazgrano nieczytelnie, podobnie jak krótki list dołączony do dziennika. Gdy zobaczył podpis „Martinius”, roześmiał się i chciał wyrzucić paczkę do kosza. Jednak ciekawość zwyciężyła, szczególnie, że dziennik pisany był bez wątpienia ręką Martina. Przynajmniej na początku. Z westchnieniem po raz kolejny zagłębił się w lekturze. Szybko przerzucił nudne zapiski z poprzednich miesięcy. Szaleństwo zaczynało się na stronie pięćdziesiątej dziewiątej.





Tekst wyróżniony w konkursie „Wilczego dziedzictwa” Efantastyki i Agencji Wydawniczej RUNA
Ania „Hitokiri” Mach
POBUDKA
Na mój widok siostra wrzasnęła przerażona i uciekła, tak jak wcześniej matka. Co jest? Wiem, że bez makijażu jestem brzydka, ale żeby aż tak?
Wstałam i przejrzałam się w lustrze. Tym razem to ja wrzasnęłam, kiedy zamiast zaspanej dziewczyny zobaczyłam zarośniętego stwora, rodem z durnych horrorów. Nie wiem, ile tak stałam, z niedowierzaniem wpatrzona w swoje odbicie. Swoje? Tam w lustrze to naprawdę ja? Spojrzałam na ręce, jeszcze wczoraj wypielęgnowane i pachnące kremem, a teraz pokryte gęstą, czarną sierścią.





Tekst nagrodzony w konkursie „Wilczego dziedzictwa” Efantastyki i Agencji Wydawniczej RUNA
zamarly
METAMORFOZA
Jak zwykle nie chciało mi się wstać. Poranne promienie słońca raziły w oczy, pomyślałem więc, że dobrze będzie zasłonić okno i zdrzemnąć się jeszcze z godzinkę. Wiedziałem, że dzisiaj wraca żona, ale po wczorajszej balandze sen był mi bardzo potrzebny. Wstałem i... wytrzeźwiałem w jednej chwili. Przede mną na dwóch łapach stał potwór. Wysokie na blisko dwa metry, kudłate bydlę patrzyło na mnie ogromnymi czerwonymi oczami. Odwróciłem się w poszukiwaniu jakiegoś narzędzia obrony i kątem oka zobaczyłem, że stwór robi to samo.





Tekst nagrodzony w konkursie „Wilczego dziedzictwa” Efantastyki i Agencji Wydawniczej RUNA
Paulina „Hagath” Jałoszyńska
MAGIA W SŁUŻBIE MIŁOŚCI, CZYLI PAMIĘTNIK NASTOLETNIEJ WIEDŹMY
13.05.2010
W szkole jak zwykle nudy. Baba od polskiego znów czepiała się moich pomalowanych na czarno paznokci. Niech się wypcha, nie zrezygnuję ze swojego stylu dla jej zachcianek. Ona nic nie rozumie, bo jest już stara. Ma chyba ponad trzydzieści pięć lat. Ale mniejsza o nią. Moja nowa biżuteria zrobiła w szkole furorę! Chodzi o krzyżyk zamówiony ze sklepu dla czarownic. Mama mnie zabije, jak się dowie, że cztery dychy zniknęły jej z konta, ale i tak było warto. Bo to nie jest taki zwykły krzyżyk. To magiczny egipski symbol Arhg czy Agnk... muszę sprawdzić w necie. W każdym razie ma on niesamowitą moc ochronną i w ogóle. Będę dzięki niemu jeszcze lepszą czarownicą. Dobra, kończę, idę wykonać Rytuał Afrodyty, by Maciek w końcu się we mnie zakochał.





Tekst nagrodzony w konkursie „Wilczego dziedzictwa” Efantastyki i Agencji Wydawniczej RUNA
Andrzej „dis” Probulski
ARKADIA
Na początku jest zapach. W rozgrzanym powietrzu sali biesiadnej, gdzieś pod basowymi tonami oliwy i potu, pod skwaśniałym winem i zastarzałym tłuszczem, pod niemal zwietrzałą wonią spalenizny — ten jeden zapach jest jak fałszywa nuta, jak dźwięk wydobyty mimowolnie z kitary przez niewprawnego grajka.




Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer