Uwaga, uwaga...

Najnowsze książki

Najnowsze e-booki

zaprzyjaźnione blogi

Portret użytkownika nina

„Hard SF? A cóż to takiego?” — nowy wpis na blogu Wawrzyńca Podrzuckiego

Zapraszam do lektury felietonu Wawrzyńca Podrzuckiego o hard SF, zamieszczonego na blogu pisarza. Zaczyna się od wzięcia byka za rogi:

Portret użytkownika nina

Bajkał — nowy blog Magdaleny Salik

Z przyjemnością zawiadamiam, że kolejna pisarka dołączyła do grona blogerów :-) Blog Magdy Salik nazywa się „Bajkał” (nie mam pojęcia, czemu właśnie tak — proponuję spytać autorkę) i będzie zawierał przede wszystkim krótkie formy literackie. Już jest na nim kilka wpisów, a w maju ma się pojawić opowiadanie s-f.

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.

Skończone

Jeśli chodzi o odcinek autorki, to, Bogu dzięki, mam je już za sobą :). Teraz zdaje się będziemy się składać.

Magdalena Salik

Portret użytkownika hebius

To praca posunęła się już

To praca posunęła się już daleko. Jeszcze chwila i książka pokaże się na rynku i wtedy nawet przez wiki-biurokrację zostaniesz uznana za prawdziwą pisarkę :P

Czyli PP? :)

No nie wiem nawet, czy chce, jakoś mi się ten skrót nienajlepiej kojarzy tej wiosny :)

Magdalena Salik

Portret użytkownika hebius

A jak idą pracę nad redakcją

A jak idą pracę nad redakcją tomu Runy Hordów ?

Portret użytkownika nina

„Mój drogi pamiętniku…” czyli nowy wpis na blogu Michała Krzywickiego

Jako autor jednej książki wydanej, drugiej w drukarni i trzeciej prawie już napisanej, Michał opisuje na swoim blogu ciekawy i rzadko poruszany aspekt życia pisarza, a mianowicie: jakie grzechy „zawodowe” popełnia osoba tej profesji. Okazuje się, że wszystkie siedem głównych — z łatwością. A to prawdopodobnie dopiero wierzchołek góry lodowej...

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika Michał Krzywicki

Chichot w Runie

Tak:)

Portret użytkownika hebius

Czy ta trzecia też ukaże się

Czy ta trzecia też ukaże się w Runie?

Portret użytkownika nina

„Konfesja II” na blogu Michała Krzywickiego

Na blogu Michała Pan D. zaczął przyglądać się tzw. grzechom głównym. A w komentarzach od razu pojawiła się wątpliwość, gdzie jest pycha w przedstawionym przez niego przykładzie. Blog porusza ciekawe problemy, nie da się ukryć... na przykład pod poprzednim wpisem rozgorzała dyskusja dotycząca tak żywotnej kwestii, jak pisownia słowa „bóg”. Oraz „Bóg”. No właśnie — kiedy jaką literą? :-)

Pozwoliłam sobie dorzucić tam swoje trzy grosze, powołując się na „Plagi tej ziemi”.

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika Michał Krzywicki

bÓG i Diabeł

W tej wypowiedzi, którą opisujecie, Panu D. nie chodziło o zasady ortografii. Zresztą to widać, tak myślę. Ale i tak jest ok:)

Portret użytkownika nina

Diabeł ukryty jest w szczegółach

A skąd to można wiedzieć, o co mu tak naprawdę chodziło? Jest takie cudowne powiedzonko „diabeł ukryty jest w szczegółach” — a jakiż może być milszy sercu szczegół, niż literka nieco większa albo nieco mniejsza? ;-)

Nina

Ja wiem, ale zawszeć to miło

Ja wiem, ale zawszeć to miło pogadać o duperelach :)

He is a zombie detective having a moustache. She is an ex-policewoman vampire huntress mad with revenge. Together, they fight crime!

Portret użytkownika Michał Krzywicki

Duperele:)))

No, też tak myślę:)! Przypomniała mi się lekcja, którą kiedyś zacząłem słowami: A teraz porozmawiamy o duperelach:)

Ortografia...

A czy przypadkiem wydawca nie powinien się cieszyć, jeżeli autor jest z gatunku tych ortograficznie hiperpoprawnych?
:>

He is a zombie detective having a moustache. She is an ex-policewoman vampire huntress mad with revenge. Together, they fight crime!

Portret użytkownika hebius

Od dyskusji na temat pisania

Od dyskusji na temat pisania wyrazów z małej/dużej litery jest Rada Języka Polskiego. Jeszcze tego by brakowało, żeby wydawcy ustalali sobie własne zasady ortografii! :P

Portret użytkownika nina

Hehe

Rada Języka Polskiego jest od patrzenia, jak się rozwija język, rozdzierania szat przez jakiś czas, a potem uznawania różnych nowinek za poprawne :-p

Nina

Portret użytkownika nina

„Koszmarnie nam tu razem będzie…” czyli nowy wpis na blogu Michala Krzywickiego

Autorem pierwszego wpisu na blogu Michała był Pan D. Kim on jest i czego możemy się po nim spodziewać, wyjaśnia w drugim wpisie sam Michał. Choć trochę ogólnikowe to wyjaśnienie, zachęcam więc do podpytania o szczegóły :-)
Portret użytkownika sekr.red

„Twist and shout czyli o fetyszu zaskoczenia” na blogu Macieja Guzka

Na blogu Macieja Guzka pojawił się nowy wpis zainspirowany recenzjami, traktujący o zaskakujących zakończeniach. Czy „przewidywalność” zakończenia rzeczywiście jest wadą nieomal dyskwalifikującą książki inne niż kryminały? Czy nie warto czytać książek, o których wiadomo, jak się skończą? — to kilka z pytań, nad którymi zastanawia się pisarz.

Portret użytkownika sekr.red

Nowy wpis na blogu Jakuba Ćwieka

We wpisie Szczęśliwego Nowego Jorku Jakub pisze o swoich planach na 2010 r. — m.in. o tym, że „Ofensywa szulerów 2” jest już prawie gotowa i co będzie zawierać :-)

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika sekr.red

Hint

Wpis jak to wpis, ale komentarze poczynając od nr 6... ;->

Nina

Portret użytkownika sekr.red

Nowy wpis (nr 14) na blogu Zorana Krušvara

W najnowszym wpisie dowiadujemy się znowu czegoś o „Wykonawcach Bożego Zamysłu”, a mianowicie: autor podpisał umowę z francuskim wydawcą. Co ciekawe, wydawca ów chce zmienić tytuł na „Wampiry”. Mało kreatywny, ale odkąd w recenzji Justyny „miyove” Marud na Valkirii przeczytałam:

„Przyznam się szczerze, że miałam pewne obawy przed sięgnięciem po »Wykonawców Bożego Zamysłu« Zorana Krušvara. Przede wszystkim dlatego, że człowiekiem religijnym, to ja nigdy nie byłam, a tytuł wyraźnie wskazywał na obecność Kościoła w książce.”

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika Misiael

Ale o co chodzi?

Obecnie całe mnóstwo książek o tematyce fantastycznej jest mocno antyklerykalna (ludzie, nie wiem co wy się tak uparliście na ten Kościół, można raz czy dwa, ale tak na okrągło, to już się robi nudne...). Poza tym, jak słyszę takie określenia jak książka pro-kościelna czy anty-kościelna, to pusty śmiech mnie bierze. Nie bardzo rozumiem - pro-kościelna od razu musi być słaba i infantylna, a anty-kościelna - ciekawa i odkrywcza? Do rzyci z takim podziałem, w końcu Orson Scott Card (wierzący i praktykujący mormon) pisze pro-kościelnie (cokolwiek by to miało nie znaczyć), a jest jednym z najlepszych pisarzy SF na świecie.

Portret użytkownika sekr.red

Za dużo antyklerykalnej fantastyki?

„Obecnie całe mnóstwo książek o tematyce fantastycznej jest mocno antyklerykalna (ludzie, nie wiem co wy się tak uparliście na ten Kościół, można raz czy dwa, ale tak na okrągło, to już się robi nudne...).”

Nie odpowiedziałam na ten fragment bynajmniej nie dlatego, że uznałam go za mało istotny. Wprost przeciwne: apel w nim zawarty jest silny i zapada w pamięć, nie chciałam więc odpowiedzieć pochopnie :-)

OK, do rzeczy. Pewne gatunki fantastyki, jeśli mają być napisane rzetelnie i wiarygodnie, nie mogą pomijać tematu organizacji religijnych i/lub kwestii stwórcy/mitologii.

Na przykład fantastyka historyczna, której akcja dzieje się w „naszej” Europie, musi uwzględniać walki i prześladowania religijne, i/lub (w czasach pokoju) prawo i obyczajowość zdominowane religią — inaczej to nie jest „nasza” Europa tylko jakiś bajkowy neverland (czyli już nie fantastyka historyczna). Piszę „bajkowy” ponieważ każda napisana na serio historia alternatywna oparta na założeniu, że chrześcijaństwo nie zdobyło wpływów politycznych w Europie musiałaby wiarygodnie wyjaśnić, jak to się stało, ergo nie byłaby wolna od tej tematyki.

Także książki o wampirach zazwyczaj wspominają o genezie wampiryzmu (naturalnie najczęściej odwołują się do legendy o Kainie); kwestie nieśmiertelności wampirów, ewentualności posiadania przez nie duszy oraz związanych z różnymi odłamami chrześcijaństwa łowców wampirów również często się pojawiają. W sumie nie przypominam sobie żadnej książki o wampirach całkowicie pozbawionej któregoś z tych elementów.

No a „Wykonawcy Bożego Zamysłu” to książka o wampirach zwalczanych przez zakon katolicki od czasów starożytnych. Trudno żeby nie była antyklerykalna LUB prokościelna, ale mam dobrą wiadomość: wampiry też nie są w niej „dobrymi facetami”, a przedstawiona przez autora geneza wampiryzmu jest całkowicie oryginalna i nie ma nic wspólnego z mitologią chrześcijańską.

A wracając do Twojego apelu: nie bardzo wiem, co w praktyce postulujesz. Ograniczenia ilości pojawiających się rynku książek z w/w (i jeszcze kilku innych) odłamów fantastyki do jednej czy dwóch rocznie? Przekonanie autorów fantastyki, że mają zachowywać dystans i naukowy obiektywizm, a jeśli przedstawione w książce fakty historyczne mogłyby być odebrane jako „atak na Kościół”, to powinni opisać inne fakty?

Nina

Portret użytkownika Misiael

RE: Za dużo antyklerykalnej fantastyki?

Nie chodzi mi o sam fakt pro- lub antyklerykalności, a o sam przesyt tego typu książek na rynku. Nie mam tu, broń Boże, zamiaru komuś narzucać jakichś ograniczeń czy światopoglądu, po prostu odnoszę wrażenie, że "atak na Kościół" to ostatnio modny chwyt marketingowy - wystarczy pobluźnić sobie na kartach powieści i automatycznie zainteresowanie nią wzrasta. A bluźnić to trzeba z głową, tak by czytelnik nie miał wrażenia, że autor po prostu wylewa swoje antyklerykalne żale (jak Piekara w "Charakterniku" ), czego osobiście nie znoszę (dla przeciwwagi dodam, że nie znoszę też upierdliwego dydaktyzmu serwowanego przez pisarzy znajdujących się na drugim końcu tego szczególnego kija).
"Wykonawców..." jeszcze nie czytałem (a noszę się z zamiarem już od pewnego czasu, pewnie kupię sobie tę książkę pod choinkę).
Podsumowując - mam w głębokim poważaniu kwestię wiary/niewiary/antywiary potencjalnego autora, od którego wymagam jedynie, by dał mi książkę niebędącą tubą dla jego osobistych kompleksów religijnych. Jeśli autor uważa, że ma coś ciekawego do powiedzenia, a pewnego rodzaju "atak na Kościół" jest w tym wypadku nieodzowny, to świetnie. Taką książkę przeczytam z chęcią i wystawie jej adekwatną ocenę. Jeśli nie, to wystawie mu jedyną ocenę, jaka tak naprawdę liczy się w dzisiejszych czasach - nie kupię jego książki.

Portret użytkownika sekr.red

Antyklerykalizm chwytem marketingowym

OK, uspokoiłeś mnie :-) Żadna książka Runy nie była reklamowana w ten sposób i żadna nie jest tubą dla poglądów autora.

Natomiast odpryskiem zjawiska, o którym mówisz, jest to, że każda książka, która porusza temat Kościoła, choćby marginalnie, może być sklasyfikowana jako pro- lub anty- i jeśli już to się dzieje, to nie ma szans na żadne odcienie szarości, podział jest ostry i jednoznaczny.

Pół biedy, kiedy odcienie jasnoszare są interpretowane jako biel, gorzej, kiedy ktoś stwierdza, że to czerń albo wręcz fuligin...

Nina

Portret użytkownika sekr.red

Re: Ale o co chodzi?

„Nie bardzo rozumiem - pro-kościelna od razu musi być słaba i infantylna, a anty-kościelna - ciekawa i odkrywcza?”

Niezupełnie. Jednak nie da się zaprzeczyć, że dla wielu czytelników sama informacja, że książka jest pro- lub antykościelna wystarcza, żeby ją z miejsca skreślić LUB bliżej się nią zainteresować. Innym do takiej wstępnej selekcji wystarcza informacja, że książka jest o wilkołakach, wampirach, elfach, smokach, kosmitach, ludziach chorych na raka, politykach, pustelnikach, wspinaczach wysokogórskich, modelkach, piłkarzach, etc.; że jest fantastyką, kryminałem, romansem, biografią, horrorem, powieścią współczesną, etc.

Byłoby cudownie, gdyby dało się wynaleźć jakieś uniwersalne kryteria, które pozwalałyby dzielić książki po prostu na dobre i złe, i żeby jeszcze te „dobre” podobały się wszystkim bez wyjątku, bez względu na tematykę książki i osobiste upodobania czytelnika. Niestety, tak nie jest. I w samym fakcie klasyfikowania książek nie ma nic złego. Rzecz tylko w tym, żeby klasyfikować poprawnie. Nie kłaść poezji na półkę z horrorami, że się tak wyrażę — bo osoby zainteresowane poezją jej tam nie znajdą, a wielbiciele horrorów będą odkładać ją równie szybko, jak wzięli do ręki, kiedy tylko zorientują się, że to nie jest horror.

Tak więc, wracając do owego francuskiego wydawcy — najwidoczniej chce on w ogóle uniknąć skreślania książki przez ludzi, którzy mogą pomyśleć, że jest ona prokościelna lub antyklerykalna; woli, aby była skreślana przez ludzi, którzy nie lubią wampirów, a bliżej oglądana przez tych, którzy wampiry lubią.

Nina

Portret użytkownika Misiael

Rozumiem wybieg francuskiego

Rozumiem wybieg francuskiego wydawcy, ale i tak sama klasyfikacja książek jest dla mnie rzeczą mocno naciąganą. Żeby daleko nie szukać - "Kraina Chichów" Carrola. Jak zakwalifikować tę książkę? Nie nazwałbym ją horrorem (sam autor jej tak nie określa), daleko jej do fantasy, a już na pewno nie ma ona nic wspólnego z SF. Tak więc jedna z najważniejszych fantastycznych książek wymyka się podziałowi gatunkowemu.

Oczywiście, większość książek dość łatwo zaklasyfikować, jednak jakakolwiek etykietka przyczepiona do książki sprawia, że postrzegamy ją przez pryzmat całego gatunku, jaki rzekomo reprezentuje. Ot, choćby przywoływany już przeze mnie Card, a dokładniej - "Gra Endera". Z pozoru sprawa jest prosta - sztandarowa powieść pisarza to fantastyka naukowa. Jednak słysząc nazwę "fantastyka naukowa" większość z nas ma przed oczyma infantylną rzeźnię z kosmitami, statki kosmiczne, walczące ze sobą roboty... A każdy, kto "Grę Endera" czytał, doskonale zdaje sobie sprawę, że trudno o mniej trafną wizję tego moralitetu.

Więc jak mamy klasyfikować utwory literackie? Dla wygody ograniczmy się do fantastyki. Mamy klasyczny trójpodział na fantasy, science-fiction i horrory. Każdy z tych gatunków ma podgatunki - Fantasy: urban fantasy, dark fantasy, fantasy historyczna itd. SF: space opera, cyberpunk, steampunk... Horror: opowieść gotycka, gore, horror klasyczny... Do tego dochodzą rozmaite mieszanki, krzyżówki, zabawy konwencją, tzw. realizm magiczny (takie literackie dziecko niczyje, choć ostatnimi czasy bardzo u nas modne). Cały ten galimatias sprawia, że biorąc do ręki książkę oznaczoną jedną z etykietek tak na prawdę nie jesteśmy pewni, co dostaniemy. Nota na tylnej okładce (o ile ktoś się wysilił i taką napisał) też z reguły nie rzuca wiele światła na to, z czym mamy honor.

Portret użytkownika sekr.red

Naciągane klasyfikacje

Nieprzypadkowo wcześniej pominęłam klasyfikacje fantastyki :-) W pogoni za precyzją są one coraz bardziej rozbudowywane, a mimo to wciąż niewystarczające. Dlatego tak ważna jest rola recenzentów. Choć i tak nic nie zastąpi znajomego z dobrym gustem, który po ludzku powie czy coś warto przeczytać czy nie. Swoją drogą, ciekawie jest czasem zastanowić się, na czym polegają różnice między recenzjami (R) a tym, co i jak mówią znajomi (Z) o jakiejś książce. Na szybko, w skali od 1 do 5, przychodzi mi do głowy tyle:

— oficjalne klasyfikacje (merytoryczne): R5 Z2
— klasyfikacje formalne („antyklerykalna”, „dla nastolatków”, itp.): R5 Z3
— porównania do innych książek/filmów: R1 Z5
— „co mnie urzekło”: R1 Z5
— „co mnie odrzucało”: R3 Z1
— literówki, błędy: R3 Z0
— okładka: R4 Z0

(pomijam oczywiście „zawodowe” rozmowy o książkach wszelkich, powyższe dotyczy tylko książek, które miałabym przeczytać dla czystej przyjemności)

Nina

Portret użytkownika sekr.red

Wpis nr 12 na blogu Zorana Krušvara

W dwóch ostatnich notkach na swoim blogu Zoran przedstawiał wrażenia z lektury Sapkowskiego, za to dziś opisał swój wyjazd (w towarzystwie trzech innych pisarzy) do Bośni i Hercegowiny. Mała próbka:

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika Pavel

Homines Urbani

Myślę, że tylko różnego rodzaju program stypendialny jak właśnie Homines Urbani pozwalają twórcom zwiedzić trochę świata (czytaj - sąsiednie państwa) i są dofinansowane przez Ministerstwo. W 2008 roku na stypendium załapał się Łukasz Orbitowski, więc jakby nie patrzeć, fantastyka swojego przedstawiciela miała ;) O innych fanaberiach nie słyszałem...

"Nie wydają mi się bowiem kochać książek ci,
którzy zachowują je nietknięte i ukryte w skrzyniach,
lecz ci, którzy dotykając ich zarówno w nocy,
jak w ciągu dnia brudzą je,
marszczą i niszczą (...)".

Portret użytkownika sekr.red

Nowy wpis (nr 9) na blogu Zorana Krušvara

We wpisie dziewiątym na blogu Zorana dowiadujemy się, że francuskie wydawnictwo opublikuje „Wykonawców Bożego Zamysłu” na rynku francuskim i belgijskim. Można powiedzieć, że powieść bierze Europę szturmem, jak tak dalej pójdzie, doczekamy się ekranizacji, a może i całego serialu? :-)

Zoran przedstawia też swoje plany dotyczące tłumaczenia polskich opowiadań oraz esejów o fantasy/sf — a wpis kończy pytaniem „A zatem, chcecie opublikować wasze dzieła w egzotycznym bałkańskim kraju?”

RUNA UDOMOWIONA — konkurs fotograficzny

NAGRODZONE W EDYCJI PAŹDZIERNIK-GRUDZIEŃ:

RUNA W PRZESTRZENI — konkurs fotograficzny

NAGRODZONE W EDYCJI PAŹDZIERNIK-GRUDZIEŃ:

Runiczne gry

Sen o DolinieMoherowa gra
Fioletowa gra

Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer