You are hereKroniki Drugiego Kręgu
Kroniki Drugiego Kręgu

Fanart: Pożeracz Chmur — akwarela autorstwa Firewarrior
Dzięki uprzejmości portalu Efantastyka przedstawiamy dziś kolejny wspaniały fanart: akwarelkę Pożeracza Chmur autorstwa Firewarrior.
Smok jest tak słodki, że osobiście podejrzewam, że to jest jego wizerunek z dzieciństwa :-)
A jako bonus, w rozwinięciu wpisu tutorial o tworzeniu akwarel, oczywiście również autorstwa Firewarrior. Tutorial jest graficzny, więc otwieranie może chwilkę potrwać.

Fanart: Pożeracz Chmur w artystycznej wizji Tess
W portalu Efantastyka pojawiły się zdjęcia jednego z najpopularniejszych bohaterów Kronik Drugiego Kręgu Ewy Białołęckiej czyli Pożeracza Chmur. Dotąd widzieliśmy go tylko na obrazkach, ale jak wiadomo, sławne postaci zasługują na przedstawianie na wszelkich możliwych polach artystycznych, i teraz oto pojawiła się rzeźba :-) której autorką jest Tess.
Figurka jest w każdym znaczeniu tego słowa fantastyczna! ... tylko za nic nie mogę wydedukować, co to za tworzywo? Tak czy owak, może (powinna!) posłużyć za model do pomnika!
Śliczne :). Gratulacje :).
Michał 'M.S.' Smętek
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Plastelina... ;)
bezczelna i ruda
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Ha, tak myślałam, ale są jeszcze różne plasteliny podrasowane — modeliny, itp. — więc wolałam się upewnić :-)
Nina
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Bardzo fajne. Aż miło popatrzeć.
Magdalaena
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Nowa okładka PIOŁUNU I MIODU
Na okładce „Piołunu i miodu” z drugiego wydania Kronik Drugiego Kręgu Ewy Białołęckiej znowu pojawiają się bohaterowie, więc warto popatrzeć na ilustrację w większym rozmiarze — choć oczywiście więcej scen z udziałem bohaterów będzie na ilustracjach wewnętrznych, które zaczną się pojawiać na stronach Runy już niebawem.

Nowa okładka KAMIENIA NA SZCZYCIE
Ten weekend, jak się okazuje, wcale nie był taki długi, ale dobra wiadomość jest taka, że następny wypada już za (niecały!) miesiąc: 3 czerwca, czwartek, jest oznaczony w kalendarzu przyjemnym kolorem czerwonym :-) A tymczasem — okładka „Kamienia na szczycie” z drugiego wydania Kronik Drugiego Kręgu Ewy Białołęckiej w większym rozmiarze.

Poprawianie KRONIK DRUGIEGO KRĘGU
Jeśli ktoś z Was zauważył literówkę, źle postawiony przecinek, niezręczne powtórzenie albo inny błąd w pierwszym wydaniu Kronik — teraz jest odpowiednia chwila, żeby nas o tym powiadomić!
W tomie pierwszym została jak dotąd wykryta i poprawiona jedna literówka (pozostałe zmiany, a jest ich dosłownie kilka, to drobne zmiany stylistyczne wprowadzone przez Ewę), ale nikt nie jest doskonały, więc mogliśmy coś przegapić. Jeśli Wy coś zauważyliście, koniecznie dajcie znać, dzięki czemu nowe wydanie będzie naprawdę super i z tym większą przyjemnością będziecie mogli kupować je na prezenty :-)

Nowa okładka NAZNACZONYCH BŁĘKITEM cz. 2
Z najlepszymi życzeniami na długi weekend — okładka Naznaczonych 2 z drugiego wydania Kronik Drugiego Kręgu Ewy Białołęckiej w większym rozmiarze. Prawda, że myszka podziwiająca iluzje Kamyka jest urocza? :-)
PS. A co do tapet, przyszedł mi do głowy jeszcze jeden pomysł: okładki pionowe, bez drastycznego odcinania postaciom głów czy nóg, ale z boku zamiast jednolitego tła kilka szczególnie fajnych ilustracji wewnętrznych z danego tomu. Co o tym myślicie?

Nowa okładka NAZNACZONYCH BŁĘKITEM cz. 1
Na stronie głównej Runy pojawiły się zapowiedzi drugiego wydania Kronik Drugiego Kręgu Ewy Białołęckiej z okładkami standardowej wielkości — a czytelnicy bloga mogą obejrzeć pierwszą z nich w znacznie większym rozmiarze. Wystarczy kliknąć na miniaturkę.
Jeśli będzie takie życzenie, kolejne pojawią się niebawem.
PS. Pamiętam komentarz, że mile widziane byłyby tapety z tych okładek. W sumie chętnie, tylko czekam na sugestie, jak to zrobić np. z tą ilustracją, która jest zdecydowanie pionowa. Jedna tapeta z Kamykiem i tułowiem smoka, druga, na której byłoby widać łeb Pożeracza Chmur? Obie postaci pośrodku + błękitne albo czarne tło po lewej i prawej? A może jedna tapeta z dwóch okładek?

Nie wiem, czy to jeszcze aktualne... Ale ja bym widziała tę tapetę tak, że ilustracja pionowa z jednej strony, reszta grafiki czarna i tam np. napisz "Kroniki Drugiego Kręgu".
Swego czasu uwielbiałam takie tapety, z grafiką tylko z jednej strony, napisami / mottami z drugiej.
bezczelna i ruda
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Nie było mnie w Warszawie, ale nadrabiam zaległości. Jako fanka Waszych okładek, chyba byłabym za opcją dwa w jednym - tj dwa pionowe obrazki plus ewentualnie drobne czarne paski, żeby dopasować się do ekranu.
I zdecydowanie jestem za opublikowaniem ilustracji - nie kupię nowego wydania, a w internecie chętnie obejrzę.
W ogóle okładki są naprawdę ładne, utrzymane w jednolitej stylistyce i w ogóle ok.
Magdalaena
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Ale za to bym chętnie obejrzał ilustracje, które Katarzyna Karina Chmiel narysowała dla potrzeb drugiego wydania.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

To Ci się tylko tak wydaje, że większy rozmiar niewiele zmienia. Np. na okładce Naznaczonych 2 przy książkach jest myszka stojąca słupka — w rozmiarze 354×524 px trudno ją nawet zauważyć, a w 738×1093 jest wyraźnie widoczna.
Ilustracje wewnętrzne też będą :-) Do Naznaczonych 1 jest ich 11, do Naznaczonych 2 — 12, do pozostałych tomów nie pamiętam, ale też sporo. Zmianą w porównaniu z poprzednim wydaniem jest to, że nie są to winietki na początku rozdziału czy części, ale ilustracje konkretnych scen i będą się znajdowały w tekście na stronie sąsiadującej z opisem danej sceny.
Nina
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Ja także chętnie bym obejrzał pozostałe w większych rozmiarach. :D
"Gdy to koty miały definiować świat, ważne miejsce zajmowałyby w nim pożerane dla zabawy muchy"
— M. John Harrison
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

A mam takie pytanie, format zostawiliście stary, ale czcionka będzie nowa? (tzn wielkość)
"Gdy to koty miały definiować świat, ważne miejsce zajmowałyby w nim pożerane dla zabawy muchy"
— M. John Harrison
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Tak, czcionka tekstu podstawowego w środku będzie ta nowa, większa. Natomiast czcionka tytułów zostaje ta, która była.
W sumie jest to kompromis między starym layoutem a nowym, robiony z myślą o tym, żeby „Czas” nie odstawał za bardzo od pierwszego wydania i mógł być kupiony przez osoby, które mają tamto wydanie, jako po prostu ostatni tom. Odrobinę inny, ale generalnie pasujący.
Zrobienie całkiem nowego layoutu dla drugiego wydania i wypuszczenie „Czasu” w dwóch wersjach odrzuciliśmy w obawie, że spowodowałoby to zbyt duże zamieszanie.
Zrobienie całkiem nowego layoutu dla drugiego wydania (rozmiar 125×195 mm, jasny pasek, itp.) i wypuszczenie „Czasu” tylko w tej wersji nie było w ogóle rozważane :-)
Nina
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

To ja niniejszym wyrażam życzenie obejrzenia większych okładek pozostałych tomów… :)
˙pɐǝp ɯıɥ ʞuıɥʇ ǝʍ ʍols os sı ʇɐǝq ǝslnd sıɥ
˙pɐǝɥ sıɥ ʇnoqɐ ʇɐɥ ɐ ǝʞɐɯ sɹǝƃuıɟ sıɥ
˙ǝsnoɥ ƃuıƃɐ uɐ ɟo ɔıʇʇɐ ǝɥʇ sǝʞıl ǝɥ
˙ǝsnoɯ ǝɥʇ oʇ uısnoɔ sı ʇɐq ǝɥʇ ʎɐp ʎq
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Nowe wydanie „Kronik Drugiego Kręgu” Ewy Białołęckiej czyli wydawnicze problemy egzystencjalne
Jak pewnie niektórzy już zauważyli, w naszym sklepiku przy książce „Naznaczeni błękitem*” (część 1) pojawiła się informacja „NAKŁAD wersji papierowej WYCZERPANY”. Co to znaczy dokładnie i czy należy się niepokoić? Oczywiście nie :-) Nakład się wyczerpuje: aktualnie nie mamy w magazynie ani jednego egzemplarza, dlatego sprzedaż na stronie została wstrzymana, poprosiliśmy jednak hurtownie, które mają jeszcze resztki nakładu, żeby nam je odesłały. Za jakieś dwa tygodnie do miesiąca powinniśmy dostać te książki. Część (te wyglądające OK) będzie dostępna w normalnej cenie, a potem będziemy wyprzedawać resztę po obniżonej cenie, tak, jak obecnie jest dostępna resztka pierwszego wydania „Opowieści z Wilżyńskiej Doliny”.

Oj, nie uwierzysz, ale Torojka mi pokazywała takie włochate książki. Nie były wprawdzie oprawne w skórę zdartą z wiedźmiego pomagiera (niech mi kot Ewy wybaczy ten pomysł!), ale wyglądało dosyć podobnie. Za nic nie mogę sobie przypomnieć, co to było, ale wyglądało surrealistycznie.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
do Harry'ego Pottera i więźnia Azkabanu, w którym występowała "potworna księga potworów". http://toroj.deviantart.com/art/MONSTER-BOOK-1-89842736 - tu jest fotka
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

To jest coś, co mnie najbardziej wkur... no OK, będę delikatny w tym okresie przedświątecznym - denerwuje.
Czuję się pokrzywdzony jako czytelnik, jeśli postanowiłem zaufać jakiemuś pisarzowi już od pierwszego tomu, który wyda, zaufać tak trochę w ciemno, jak (np) Brzezińskiej przy "Zbójeckim gościńcu", a on (ten pisarz) mi po jakimś nieodległym czasie wykręca brzydki numer i publikuję wersję poprawioną powieści.
Skąd taka kara? za nieprzemyślaną miłość od pierwszego wejrzenia? :P
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Z tymi wydaniami poprawionymi to jest tak, że nikt ich nie lubi ;-) Ani czytelnicy (jak widać na załączonym obrazku), ani wydawnictwo (po pierwsze, bo czytelnicy ich nie lubią, po drugie, bo przecież o wiele łatwiej jest wydać po raz kolejny wersję, która jest gotowa, sprawdzona, itp., najwyżej poprawi się w niej kilka literówek i gotowe), ani autorzy — ponieważ przygotowanie takiej wersji oznacza konieczność powrotu do tekstu napisanego dawno temu, a pisarz może już być (i zazwyczaj jest) mentalnie na zupełnie innym etapie swojej twórczości.
Ale ze „Zbójeckim” i „Tkaczem” nie było innego wyjścia; umowy Supernowej odbierały autorkom prawa do tych tekstów na wieki wieków, na obszarze naszej galaktyki i 18 przyległych...
To nie autorki wykręciły czytelnikom brzydki numer, to autorkom — niedoświadczonym debiutantkom — brzydki numer wykręciło pierwsze wydawnictwo z którym miały do czynienia. A umowy skonstruowane były tak, że nawet prawnik niespecjalizujący się w prawie autorskim mógł mieć problemy z ogarnięciem wszystkich wynikających z nich konsekwencji.
I co, miało tak zostać? Gdybyś chciał sprezentować komuś cały cykl Twardokęska czy Kronik — niekoniecznie dziś, ale na przykład za 15 lat — to wolałbyś szukać pierwszego tomu w wydaniu Supernowej, w innej szacie graficznej, a resztę w wydaniu Runy? Nie wściekałbyś się, że „przez tyle czasu to naprawdę mogłoby się już ukazać jednolite wydanie”?.
Nina
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Ja bym sobie wyobrażała możliwość wykupienia praw przez Runę od Supernowej. Owszem, kiedyś Supernowa była potentatem i najważniejszym, jeśli nie jedynym wydawcą polskiej fantastyki. Ale teraz ? został im jeden Sapkowski (a to już nie ten Sapkowski, co kiedyś) - najlepiej widać to na liście nominacji do Zajdla.
Dla mnie jako czytelnika, Runa jest dużym, prężnym wydawnictwem, które dużo wydaje, ma starych dobrych autorów i debiutantów, pracuje nad książkami, wchodzi w nowe kanały sprzedaży (eclicto).
Magdalaena
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Dzięki za miłe słowa pod adresem Runy :-) A wykupienie praw... cóż, naturalnie, byłoby możliwe. Ewa nawet próbowała negocjować to z Supernową — i opowiedziała Tymoteuszowi „Shadowmage'owi” Wronce z Katedry, jak to wyglądało. Oto stosowny fragment wywiadu:
„K: Wiele osób zastanawia się, dlaczego zdecydowałaś się na wydanie »Naznaczonych błękitem«, a nie wznowienie »Tkacza Iluzji«. Doprowadziło to do sporego zamieszania. Jakie były powody właśnie takiego stanu rzeczy?
EB: Kiedy przeszłam do wydawnictwa Runa, z Supernową mnie już właściwie nic nie łączyło — przypominam, że nastąpił w tym czasie gremialny odpływ autorów z SN — wtedy padł projekt wznowienia »Tkacza Iluzji« w nowej szacie graficznej i przeredagowanego. Dystrybucja Tkacza była tak marna, że lwia część czytelników nie miała szans go kupić i zmuszona była czytać Kroniki od środka, czyli od »Kamienia na szczycie«. Wtedy okazało się, że za pomocą sprytnego kruczka w umowie, Supernowa odebrała mi (i nie tylko mnie) prawa wydawnicze do książki i tytułu. Innymi słowy, niby miałam prawa autorskie, ale i tak nic z własną pracą nie mogłam zrobić. Wydawnictwo Supernowa na moje protesty odpowiedziało, że owszem, zwrócą mi prawa wydawnicze jeśli im zapłacę 20000 (słownie: dwadzieścia tysięcy) dolarów, bo na tyle wyceniają swoje ewentualne »straty«. To były kpiny w żywe oczy, potraktowano mnie zresztą wtedy wyjątkowo nieuprzejmie. Pozostało tylko jedno wyjście: napisać powieść od nowa. Było mi to nawet na rękę, gdyż pierwotna wersja Tkacza przestała mi się podobać, błędy biły mnie w oczy, nijak też się miał do kolejnych tomów pod względem struktury. W ten sposób powstali »Naznaczeni błękitem« i wybuchła święta wojna.”
Całość w serwisie Katedra.
Nina
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

No dobra, do obu pań nie miałem aż tak wielkich pretensji, bo coś tam jednak wiedziałem o pozaliterackich powodach tych nowych wydań. Ale przecież na blogu Runy nie będę pisał o wkurzeniu na Piekarę, którego oba wydania "Sługi Bożego" ukazały się w jednym wydawnictwie - wyd. drugie rozszerzone o dodatkowe opowiadanie :P
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
O ja bezecna szuja! Ośmieliłam się poprawić swoje debiutanckie wypociny, żeby było lepiej, fajniej i bardziej dla mnie satysfakcjonująco. Biję się w biust(mea culpa), wszak wiadomo, że jak autor popełni gówno, to ono gównem pozostać ma na wieki wieków amen.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

A ja przez noc się będę chyba teraz zastanawiał, w jakich słowach wyrazić swoje oburzenie faktem, że autorka, którą czytuje, uważa mój gust za gówniany.
No bo jak inaczej zinterpretować fakt, że spodobały mi się jej "gówniane debiutanckie wypociny"? :P
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Ja tylko chciałam powiedzieć, że wolałam wersję wcześniejszą. A w nowej przeszkadzała mi zmiana narracji na trzecioosobową.
BTW - jeśli można zapytać autorkę - czy "Czas złych baśni" ma być ostatnim tomem cyklu ?
Magdalaena
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Nie oszukujmy się - jeśli chodzi o Białołęcką i Brzezińską nie da się osiągnąć pełnej harmonii estetycznej, bo starsi czytelnicy poznali i polubili te autorki, jeszcze w czasach gdy wydawała je Supernowa. A ich wierność była wystawiona na próbę przez konieczność ponownego zapłacenie za nową wersję dawnej historii. Plus dochodzi jeszcze "Wiedźma" wydana przez Fabrykę słów.
Ale w końcu, czy taki nieregularny księgozbiór nie jest znakiem aktywnego i świadomego czytelnika ? Który kupuje stopniowo, z różnych źródeł, czasami różne wersje językowe ? w przeciwieństwie do tego nowobogackiego z anegdoty, który zamawia portret przodka i książki na metry ?
Mam sporo cykli, gdzie pierwszy tom jest mały z Zyska z Koszyków, kolejny to jakiś amerykański paperback, a ostatnia część to nabyty tuż po premierze za ciężką kasę hardcover.
Ad rem - wielkość książek nie ma dla mnie większego znaczenia. I tak kupię ;-)
Proponowałabym tylko, żeby Kasjopea narysowała nową okładkę do Naznaczonych.
Magdalaena
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Nowe okładki i nowe ilustracje wewnętrzne do całego cyklu są narysowane (przez Katrzynę Karinę Chmiel) i czekają w gotowości od przeszło dwóch lat ;-) Nie pokazywaliśmy ich na stronie Runy, żeby nie denerwować czytelników czekających na „Czas”. Jeśli będzie zainteresowanie, to może zalogowani czytelnicy bloga będą mogli je zobaczyć podczas nadchodzących świąt :-)
Nina
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Jak to miło, jak wydawnictwo spełnia życzenia czytelnika, a nawet odgaduje z góry jego pragnienia.
Ale nie kuście mnie, trzeciej wersji Tkacza i tak nie kupię ;-)
nowe okładki byłyby mile widziane, a może jeszcze tapeta ...
Magdalaena
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Uprzejmie proszę Szanowną Redakcję o nie podążanie tą drogą, która - podobnie jak w przypadku konkurencji, posługującej się podobnymi metodami - może zakończyć się utratą części szacunku, jakim my, skromni fani fantastyki darzymy Runę. Przez wzgląd na szacunek dla czytelników, wyczekujących czwartego tomu z niecierpliwością, nieraz zmaltretowanych psychicznie przez bezsenne noce, spowodowane owym oczekiwaniem proszę o wydanie książki w taki sposób, w jaki wydane zostały poprzednie części. Pójdźmy drogą wytyczoną przez Wawrzyńca Podrzuckiego, którego ostatnia część trylogii nie zrobiła nikomu brzydkiego psikusa i nie dość, że zaspokaja nawet najbardziej wybredne gusta pod względem artystycznym, to jeszcze przepięknie się komponuje z poprzednimi tomami na półce.
Pozdrawiam!
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

tego się obawiałam... Padły tu mocne słowa: szacunek, posługiwanie się [nagannymi] metodami... Rozumiem, że w praktyce jest to silny głos za wydaniem „Czasu” w formacie 125×185 mm. Czy także przeciwko zmianie kroju czcionki w środku i powiększeniu jej o 2 punkty?
Czy to znaczy, że jak zrobimy drugie wydanie większą czcionką, to będzie przejaw braku szacunku dla czytelników? :-(
Ta większa czcionka naprawdę jest czytelniejsza. Chwalą ją nie tylko osoby z krótkowzrocznością, ale i te, które np. czytają w środkach komunikacji miejskiej.
Ech. No nic nie przesadziłam: problem jest zaiste egzystencjalny ;-)
Nina
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Będę usatysfakcjonowany, jeśli wydawnictwo zachowa dotychczasowy bardzo poręczny format.
Czcionka może być większa. Człowiek jest jednak starszy o te 16 lat, które minęły od publikacji zbioru "Tkacza Iluzji" i już mi się przyda drobne ułatwienie przy czytaniu :P
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

To może jeszcze włochaty pokrowiec na okładkę, co by rączki podczas czytania nie marzły?
Przepraszam, musiałem :]
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Wieści od Ewy Białołęckiej
Wieści są całkowicie nieoficjalne, rzecz jasna, i na razie nie wystarczają, żeby zmienić punkt dotyczący „Czasu złych baśni” w FAQ. Niemniej, rozmawiałam z Ewą Białołęcką i dowiedziałam się, że pisanie postępuje. Na razie jest gotowy rozdział pierwszy z planowanych trzech i (nieuładzone na razie) kawałki następnego.

To trzymać tego Muza i nigdzie nie puszczać. Bo najwyższa pora żeby się wreszcie ten tom ukazał.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Jakieś sugestie, jak to zrobić? ;-) Może podpytamy Michała Krzywickiego — diabła złapał i uwięził, to może i na Muzach się wyznaje.
Bonus dla nocnych marków: Michał trzyma tego swojego diabła na nowiutkim blogu „Opus Diaboli”. Oficjalne newsy będą jutro.
Nina
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

Zważywszy na fakt, że mogą zaglądać tu niewinne dzieci, nie napiszę, za co trzeba Muza złapać, żeby nie uciekł :P
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

ROTFL! Wydaje mi się, że ten pomysł bardziej się spodoba Ewie, niż hint Mateusza. Rzecz w tym, że Ewa jest zdecydowanie niepaląca, więc gdyby Muz zaczął jej zadymiać pokój, czym prędzej sama by go wykopała.
Nina
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

O ile dobrze pamiętam Tolkien trzymał swego muza dając mu fajkę z dobrym tytoniem, może tutaj też coś pomoże ;)
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać




















Taki trochę "słitaśny", ale i tak gratulacje dla autorki.
P.S. Chyba z grafiką podpiętą w poście jest coś nie tak. Działa dopiero po kliknięciu.
Pasterz Drzew
Ten obrazek jest w ogóle za duży, buntował mi się od początku, chciał się wklejać tylko jako miniaturka... co nie zmienia faktu, że jako admin widzę go, a jako użytkownik niezalogowany nie. Ale prawa dostepu są ustawione poprawnie, tak samo, jak dla innych ilustracji, które widać, więc jestem bezradna :-(
Nina