POD CHOINKĄ — fragment
Padał lekki, puszysty śnieg. Pokrywał bielą gałązki niesionej przez nas choinki. Szedłem pierwszy, ściskając mocno drzewko, nie zważając na szpilki kłujące w nadgarstek nad przykrótką rękawiczką. Z tyłu słyszałem kroki taty, który trzymał nasadę pnia. Bałem się, choć tata mówił, że wszystko będzie w porządku. Ale mam osiem lat, więc to chyba nie taki wstyd bać się w tym wieku?
Obok nas szedł ochroniarz, facet wielki jak słoń. W swoim berecie, spod którego wystawały czerwone od mrozu uszy, naprawdę przypominał mi słonia. W dodatku nogi miał grube jak kloce i przestawiał je ociężale, niczym dwa dźwigary. Tylko trąby mu brakowało.
Za to miał pistolet.
Mijaliśmy mnóstwo ludzi, wielu patrzyło w naszą stronę i wtedy bałem się jeszcze bardziej. Na szczęście ochroniarz chyba też to widział, bo co pewien czas, niby od niechcenia, podnosił wyżej rękę, tę, w której trzymał pistolet, i to tak, żeby nie sposób było tego nie zauważyć.
To był legalny ochroniarz i miał zezwolenie na broń. Za tę godzinę, którą nam poświęcił, tata zapłacił prawie tyle co za choinkę. Ale powiedział, że warto i ja mu wierzyłem. Gdy mama wspomniała coś o wydatkach, tata pokazał jej tylko szramę na swoim policzku i był spokój. Co prawda, tę szramę tata zrobił sobie sam, gdy kiedyś przewrócił się ze słoikiem w rękach, ale pokazując ją, miał na myśli inną bliznę, tę naszego sąsiada, znacznie większą, pamiątkę sprzed kilku lat, podobno wyniesioną z bójki o choinkę. W dodatku zabrali mu ją wtedy. Jak widać, można przeżyć Święta bez choinki, bo sąsiad do dzisiaj cieszy się dobrym zdrowiem.
Pewnie, że można.
Sami to kiedyś zrobiliśmy.
Nam się udało. Ale wielu jest takich, którym się nie poszczęściło. To znaczy: wielu takich było.
Każdego roku.
Zobaczyłem nasz dom i od razu przestałem się bać. Nasza ulica jest bardzo spokojna i nawet gdyby ktoś teraz próbował odebrać nam choinkę, z pewnością mogliśmy liczyć na pomoc sąsiadów. Śnieg prawie przestał padać, ledwie prószył, jakby wcześniej specjalnie nas osłaniał, byśmy bezpiecznie wrócili do domu.
Ciąg dalszy w książce...
Copyright (C) Agencja Wydawnicza RUNA A. Brzezińska, E. Szulc sp.j. NIP 759-15-71-926. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przedruk lub kopiowanie całości albo fragmentu materiałów zawartych na niniejszej stronie możliwe są tylko na podstawie pisemnej zgody wydawcy.