[Banner: Magdalena Kozak — FIOLET]
[MENU]
[Strona Główna]
[Wiadomości]
[Blog Runy]
[Książki]
Nowosci, cykle
[Doliny mroku]
[Drzwi do piekła]
[Fiolet]
[Krzyż Południa]
[Księga strachu]
[Ofensywa szulerów]
[Plagi tej ziemi]
[Psalmodia]
[Saga o zbóju Twardokęsku]
[Trzeci Swiat]
[Wielka wojna]
[Wilcze dziedzictwo]
[Wykonawcy Bożego Zamysłu]
[Yggdrasill]
[Zabójca czarownic]
[Zadra]
[Tapety]
Pakiety ksiazek, koszulki
[Zapowiedzi]
[Autorzy]
[Jak kupować]
[O firmie]
[Kontakt]
[Nadsyłanie prac]
[ZNAJDŹ NA STRONIE]
[NEWSLETTER]

[RSS] Co to jest RSS?
[NAPISALI O NAS]

Recenzja NAZNACZONYCH BŁĘKITEM cz. 1 w Polterze

Recenzja NAZNACZONYCH BŁĘKITEM cz. 1 w Qfancie

Recenzja OPOWIEŚCI Z WILŻYŃSKIEJ DOLINY w Naszym Mieście

Recenzja WOJNY RUNÓW w Efantastyce

Recenzja NAZNACZONYCH BŁĘKITEM cz. 1 w Zaginionej Bibliotece

Recenzja NAZNACZONYCH BŁĘKITEM cz. 1 w Gildii

Druga recenzja KRZYŻA POŁUDNIA w Efantastyce

Recenzja KRZYŻA POŁUDNIA. ROZDROŻY w Enklawie Magii

Druga recenzja NAZNACZONYCH BŁĘKITEM cz. 1 w Efantastyce

Recenzja FIOLETU w Paradoksie

Recenzja NAZNACZONYCH BŁĘKITEM cz. 1 w Efantastyce

Recenzja WYKONAWCÓW BOŻEGO ZAMYSŁU w Efantastyce

Recenzja NAZNACZONYCH BŁĘKITEM cz. 1 w Naszym Mieście

Recenzja KRZYŻA POŁUDNIA w Students.pl

Recenzja KRZYŻA POŁUDNIA w Polsce Zbrojnej

[WSPÓŁPRACA]

CZYTELNICY

MEDIA I PORTALE

[STRONY AUTORÓW]

Ewa Białołęcka

Jakub Ćwiek — blog

Eugeniusz Dębski

Maciej Guzek — blog

Aleksandra Janusz

Mariusz Kaszyński — blog

Zoran Krušvar — blog

Michał Krzywicki — blog

Tomasz Pacyński

Wawrzyniec Podrzucki

Magdalena Salik — blog

[STRONY GRAFIKÓW]

Anna Augustyniak

Dagmara Matuszak

Monika Rokicka

Przemysław Truściński

Jacek Piekara — ANI SŁOWA PRAWDY

Koń był jabłkowity, miał bogato zdobiony czaprak i gładką, błyszczącą sierść. Szedł powoli, ze zwieszonym łbem. Wyglądał, jakby przysypiał, tak jak jego pan. Jeździec kołysał się w siodle, miał zmęczoną twarz i zamknięte oczy. Głowę okrywał mu kaptur płaszcza, spod którego sterczała tylko siwa, rozwichrzona broda. Wodze zwisały wzdłuż końskiego boku. Las od dłuższego już czasu obserwował przybysza i się zastanawiał. Ten las bowiem dowiedział się niedawno, że nie lubi obcych, i teraz już drzewa niosły cichy szept.

— Obcy, obcy są wśród nas...

Las przybliżał się wolno, drzewa niemal niepostrzeżenie posuwały się w stronę traktu. Mrok gęstniał, słońce powoli zachodziło za chmurami, a las szykował się do ataku. Za chwilę konary zrzucą jeźdźca z siodła, za chwilę chwytne gałęzie oplotą jego ciało, za chwilę obcy przybysz odda drzewom swą siłę. I nagle człowiek w płaszczu ocknął się. Uniósł się w strzemionach i zrzucił z głowy kaptur.

— Ejże — rzekł mocnym, spokojnym głosem — a cóż to za zwyczaje?

Wyciągnął zza pasa różdżkę z połyskującym okiem nefrytu i rozejrzał się wokół.

— Naprawdę masz ochotę spróbować? — Jeździec nie wyglądał na zaniepokojonego, a tylko zmartwionego.

Las ucichł, lecz zaraz potem gniewnie zaszemrał. Ale drzewa się cofnęły. Las nie lubił walki i bał się jej. A zwłaszcza bał się czarodziei. Tych dziwnych ludzi, co jednym słowem potrafią zapalić drzewo, którzy potrafią znikać kiedy chcą i pojawiać się w wielu miejscach naraz. Las nie chciał mierzyć swych sił z czarodziejem. Umilkł i udawał, że nic się nie stało. Przybysz schował różdżkę za pas i poklepał po szyi konia.

— Co za czasy — mruknął. — Nawet nie można spokojnie pospać.

Przeciągnął się i napił wody z bukłaka, a potem rozejrzał wokół. Nie okazywał tego, ale był naprawdę zaniepokojony. Drzewa nie ożywały z byle powodu, a nawet jeśli, to zwykle z radością chłonęły światło słońca i łapczywie piły wilgoć ziemi. Nie miały ochoty kogokolwiek krzywdzić i nie miały w tym również żadnego celu. Jeśli ten właśnie las zachowywał się inaczej, oznaczało to, że ożywiła go wroga, nienawistna siła. Czasem siła taka tkwiła po prostu gdzieś głęboko w ziemi i pojawiała się z nieznanych przyczyn, czasem jednak przybywała wyzwolona czyjąś złą myślą, a niekiedy specjalnie wyzwolona czyjąś złą mocą.

— No to jesteśmy prawie na miejscu — powiedział czarodziej, nie wiadomo, czy do siebie samego, czy do swojego wierzchowca.

Stare olchy i buki ustępowały miejsca młodym, jasnym brzozom. Przez gęstwinę prześwitywały już polany pełne paproci. Las się kończył. Po chwili jeździec zobaczył drewnianą chatę z dachem krytym mchem.

— Jest tu kto?! — zawołał, a potem, nie słysząc odpowiedzi, westchnął i zeskoczył z siodła.

W tej samej chwili z chaty wyszedł czarnobrody mężczyzna o nagich, sękatych ramionach. W dłoni trzymał siekierę.

— Czego tu? — zapytał, mierząc przybysza wrogim spojrzeniem.

— Ładnie witasz gości — rzekł czarodziej. — Daleko jeszcze do Spaleńca?

— Niedaleko — odparł mężczyzna i nieco opuścił siekierę. — A wy czego tam szukacie, panie? — Ostatnie słowo wymówił po ledwo dostrzegalnej chwili.

— Człowieka, który zwie się Bogost.

Mężczyzna milczał długą chwilę.

— To wy jesteście tym magiem — powiedział w końcu — po którego posłali. Ale spóźniliście się, panie. Nie ma już Spaleńca.

— Co to znaczy? — Przybysz zmarszczył siwe, krzaczaste brwi, co nadało jego spokojnej twarzy nieoczekiwanie groźny wygląd.

Czarnobrody chciał wzruszyć ramionami, ale zrezygnował i jakby skurczył się w sobie.

— Zostały tylko trupy — objaśnił — jeśli ich wilki jeszcze nie rozwlekły. Wszyscy zginęli.

Czarodziej przygryzł wargi.

— Kto ich zabił?

— A bo to wiadomo. — Czarnobrody pozbył się lęku i zaśmiał złośliwie. — Jesteście czarodziejem, obaczcie sami.

Mag włożył nogę w strzemię i koń spojrzał na niego z wyrzutem, bo spodziewał się choć chwili odpoczynku.

— Ano zobaczę — powiedział czarodziej. — Nikt nie ocalał, mówisz?

Czarnobrody splunął przez ramię.

— To była przeklęta osada — rzekł. — Nigdy się tu ludziom nie wiodło. Powiem wam coś, panie. Zapomnijcie o Spaleńcu i wracajcie, skąd przybyliście. Nic tu po was.

— A to się dopiero okaże. — Czarodziej pokiwał głową.


[KOSZYK]
Koszyk jest pusty.  
[NOWOŚCI]
NAZNACZENI BŁĘKITEM* (wyd. 2)
Ewa Białołęcka
NAZNACZENI BŁĘKITEM* (wyd. 2)
Cena det.: 32,50 zł
Nasza cena: 28,50 zł
dodaj do koszyka
 

KRZYŻ POŁUDNIA. ROZDROŻA
Jakub Ćwiek
KRZYŻ POŁUDNIA. ROZDROŻA
Cena det.: 29,90 zł
Nasza cena: 25,90 zł
dodaj do koszyka
 

[POLECAMY]
LETNI DESZCZ. SZTYLET
Anna Brzezińska
LETNI DESZCZ. SZTYLET
Cena det.: 34,50 zł
Nasza cena: 30,50 zł
dodaj do koszyka
 

[OSTATNIA SAGA]
Marcin Mortka
OSTATNIA SAGA
Cena det.: 27,50 zł
Nasza cena: 23,50 zł
dodaj do koszyka
 

[DRZWI DO PIEKŁA]
Krzysztof Kochański
DRZWI DO PIEKŁA
Cena det.: 29,50 zł
Nasza cena: 25,50 zł
dodaj do koszyka
 

Copyright (C) Agencja Wydawnicza RUNA A. Brzezińska, E. Szulc sp.j. NIP 759-15-71-926. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przedruk lub kopiowanie całości albo fragmentu materiałów zawartych na niniejszej stronie możliwe są tylko na podstawie pisemnej zgody wydawcy.
Projekt i wykonanie strony: InteliMedia