[Banner: Anna Brzezińska — LETNI DESZCZ. SZTYLET]
[MENU]
[Strona Główna]
[Wiadomości]
[Blog Runy]
[Książki]
Nowosci, cykle
[Doliny mroku]
[Drzwi do piekła]
[Fiolet]
[Krzyż Południa]
[Księga strachu]
[Ofensywa szulerów]
[Plagi tej ziemi]
[Psalmodia]
[Saga o zbóju Twardokęsku]
[Trzeci Swiat]
[Wielka wojna]
[Wilcze dziedzictwo]
[Wykonawcy Bożego Zamysłu]
[Yggdrasill]
[Zabójca czarownic]
[Zadra]
[Tapety]
Pakiety ksiazek, koszulki
[Zapowiedzi]
[Autorzy]
[Jak kupować]
[O firmie]
[Kontakt]
[Nadsyłanie prac]
[ZNAJDŹ NA STRONIE]
[NEWSLETTER]

[RSS] Co to jest RSS?
[NAPISALI O NAS]

Recenzja NAZNACZONYCH BŁEKITEM cz. 1 w Efantastyce

Recenzja WYKONAWCÓW BOŻEGO ZAMYSŁU w Efantastyce

Recenzja NAZNACZONYCH BŁĘKITEM cz. 1 w Naszym Mieście

Recenzja KRZYŻA POŁUDNIA w Students.pl

Recenzja KRZYŻA POŁUDNIA w Polsce Zbrojnej

Recenzja KRZYŻA POŁUDNIA. ROZDROŻY w Naszym Mieście

Recenzja PSALMODII w Onecie

Recenzja KRZYŻA POŁUDNIA. ROZDROŻYPolska Dziennik Zachodni

Recenzja FIOLETU w Naszym Mieście

Recenzja NAZNACZONYCH BŁĘKITEM cz.1 w Kawernie

Recenzja KRZYŻA POŁUDNIA w Polterze

Recenzja KRZYŻA POŁUDNIA. ROZDROŻY w Kawernie

Recenzja MOSTÓW WSZECHZIELENI w Lampie, nr 6/2010

Recenzja KRZYŻA POŁUDNIA. ROZDROŻY w portalu NaKanapie

Recenzja KRZYŻA POŁUDNIA. ROZDROŻY w Nowej Fantastyce nr 7/2010

Przedpremierowa recenzja KRZYŻA POŁUDNIA w Efantastyce

[WSPÓŁPRACA]

CZYTELNICY

MEDIA I PORTALE

[STRONY AUTORÓW]

Ewa Białołęcka

Jakub Ćwiek — blog

Eugeniusz Dębski

Maciej Guzek — blog

Aleksandra Janusz

Mariusz Kaszyński — blog

Zoran Krušvar — blog

Michał Krzywicki — blog

Tomasz Pacyński

Wawrzyniec Podrzucki

Magdalena Salik — blog

[STRONY GRAFIKÓW]

Anna Augustyniak

Dagmara Matuszak

Monika Rokicka

Przemysław Truściński

— KSIĘGA STRACHU

Jacek Piekara

MÓJ PRZYJACIEL KALIGULA


Cudowny jest dotyk palców syryjskiej niewolnicy. Kiedy go czuję, wyobrażam sobie, że tak właśnie można by delektować się muśnięciem morskiej piany, z której narodziła się Afrodyta. Kiedy dziewczyna masuje mi skronie, mam wrażenie, jakby odganiała wszystkie troski codziennego życia. Jakby pod opuszkami jej smagłych, smukłych palców ginęły wszelkie kłopoty. Nawet ten kłopot, który leży na blacie inkrustowanej złotem sekretery. Właśnie ten kłopot zapieczętowany cesarską pieczęcią. A przecież to tylko list od mego szczerego druha i przyjaciela Gajusza Juliusza Cezara, nazywanego często Kaligulą. Mojego władcy i boga. A przynajmniej kogoś, kto za mojego władcę i boga chciałby się uważać.

Wiem, co znajduje się w liście. Wiele zapewnień o miłości oraz opis radosnych chwil, które mieliśmy szczęście dzielić. Potem pojawiają się coraz ostrzejsze zdania, coraz więcej wyrzutów i coraz więcej smutku. Na samym końcu mój przyjaciel wyjawia, że z całą pewnością rozumiem, co powinni uczynić ci, którzy zawiedli zaufanie cesarza. Tak, zaprawdę powinienem być mu szczerze wdzięczny, iż nie wysłał po moją głowę cuchnącego winem i cebulą centuriona. Albo, co gorsza, zgorzkniałego Kasjusza Cherei, który tym razem, przynosząc mi rozkaz cezara, odnalazłby wreszcie powód do radości. To w końcu nikt inny tylko ja nakłaniałem Kaligulę, by wyznaczał mu hasła, takie jak: „Daj buziaka” lub „Wypijmy kielicha”. Nieszczęsny Kasjusz musiał je potem powtarzać pełniącym służbę pretorianom, próżno starając się obniżyć swój kobieco piskliwy głos. Zawsze lubiłem jego towarzystwo, gdyż zbliżając się w naszą stronę, wprost pulsował nienawiścią, odrazą i strachem. Wyborna mieszanka!

Oczywiście jestem też wdzięczny Kaliguli, że nie zdecydował się przesłuchać mnie w tych samych lochach, w których tak wspaniale wspólnie się bawiliśmy. W ten sposób otrzymałem w prezencie kilkanaście godzin, a to więcej niż mi potrzeba.

— Wezwij Pallasa — rozkazuję ciemnoskóremu niewolnikowi, pełniącemu straż przy drzwiach.

Kiedy widzę, jak się rusza, aż czuję coś w rodzaju estetycznego bólu. Gdy był nieruchomy, przypominał posąg wyrzeźbiony dłutem najznamienitszego z mistrzów, a zaraz potem stał się tylko człowiekiem. Wspaniale zbudowanym, lecz jedynie człowiekiem. Wzdycham, bo przypomina mi to o tezie, mówiącej, że prawdziwe piękno znika z chwilą, kiedy uzmysławiamy sobie jego istnienie.

Pallas, który pojawia się w mojej komnacie, nie jest pięknym mężczyzną, lecz ma bystre oczy i chytry grecki umysł.

— Usiądź i przeczytaj list od naszego najdroższego cesarza — nakazuję.

Spod przymrużonych powiek obserwuję, jak Grek zdejmuje cesarską pieczęć. Nie wyczuwam w nim obawy ani nawet zaniepokojenia. Prawdopodobnie sądzi, że Gajusz Juliusz zaprasza mnie na przyjęcie. Ostatnio chodzą słuchy, iż cezar znowu wybierze się na wojnę z Germanami. I tego chyba najbardziej obawia się Pallas. Że będzie musiał opuścić wygodny Rzym, jeżeli Kaligula zechce, bym towarzyszył mu w wyprawie nad Ren. Potem czyta. Słucham uważnie i jestem pełen podziwu dla Pallasa, który najmniejszym drgnieniem głosu, gestem czy wyrazem twarzy nie zdradza się z tym, jak bardzo jest zdumiony i przerażony. Syryjska niewolnica również rozumie wypowiadane tu słowa. Czuję, że zaczynają drżeć jej palce, więc odganiam ją szybkim gestem i pokazuję, by zajęła się rozmasowaniem mi stóp.

Pallas kończy lekturę i odkłada pergamin na sekreterę. Jest bledszy niż zwykle i spogląda w posadzkę, jakby dostrzegł na niej nad wyraz ciekawy wzór mozaiki.

— Grzeczność wymaga, by odpowiedzieć na taki list — mówię, uśmiechając się. — Napiszmy go po grecku, bo któż jak nie nasz uwielbiany cesarz powiedział, iż jedynie greka potrafi prawdziwie oddać kunszt poetów oraz aktorów.

Pallas rozkłada pergamin i szykuje pióro. Nie muszę się zastanawiać nad treścią pisma. Już dawno przewidziałem podobną sytuację, więc słowa spływają z moich ust lekko i radośnie. Ku coraz bardziej widocznej trwodze Pallasa.

— Czy naprawdę mam napisać „ojcobójca”? — pyta. Jego lęk zdradza tylko ledwo zauważalne drżenie podbródka.

— Wiem, że Tyberiusz nie był ojcem Gajusza, niemniej uduszenie poduszką starca, który go adoptował, możemy chyba uznać za ojcobójstwo? — odpowiadam pytaniem. — A poza tym sam chwalił mi się, że czarami doprowadził do zguby Germanika.

Dyktuję pismo, które nie przejdzie do historii. Kaligula zapewne je podrze lub ciśnie w ogień. Treść przetrwa jednak w pamięci cesarza. Wykpiwam jego brak gustu i talentu, drwię z łagodności, która każe mu oszczędzać senatorów, opowiadam o tym, iż nienawidzą go wszyscy, nawet ci, których obdarzył łaskami. Przytaczam kilka powtarzanych przez niewolników historyjek dotyczących nie tylko witalności cesarza, ale również wielkości jego przyrodzenia. Opowiadam o Druzylli i o tym, jak często mnie odwiedzała. W tym momencie pióro zaczyna drżeć w dłoni Pallasa...


[KOSZYK]
Koszyk jest pusty.  
[NOWOŚCI]
NAZNACZENI BŁĘKITEM* (wyd. 2)
Ewa Białołęcka
NAZNACZENI BŁĘKITEM* (wyd. 2)
Cena det.: 32,50 zł
Nasza cena: 28,50 zł
dodaj do koszyka
 

KRZYŻ POŁUDNIA. ROZDROŻA
Jakub Ćwiek
KRZYŻ POŁUDNIA. ROZDROŻA
Cena det.: 29,90 zł
Nasza cena: 25,90 zł
dodaj do koszyka
 

[POLECAMY]
[RÓŻA SELERBERGU]
Ewa Białołęcka
RÓŻA SELERBERGU
Cena det.: 27,50 zł
Nasza cena: 23,50 zł
dodaj do koszyka
 

[WODY GŁĘBOKIE JAK NIEBO]
Anna Brzezińska
WODY GŁĘBOKIE JAK NIEBO
Cena det.: 28,50 zł
Nasza cena: 24,50 zł
dodaj do koszyka
 

[FIOLET]
Magdalena Kozak
FIOLET
Cena det.: 35,00 zł
Nasza cena: 31,00 zł
dodaj do koszyka
 

Copyright (C) Agencja Wydawnicza RUNA A. Brzezińska, E. Szulc sp.j. NIP 759-15-71-926. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przedruk lub kopiowanie całości albo fragmentu materiałów zawartych na niniejszej stronie możliwe są tylko na podstawie pisemnej zgody wydawcy.
Projekt i wykonanie strony: InteliMedia