[Banner: Nocarz.pl]
[MENU]
[Strona Główna]
[Wiadomości]
[Blog Runy]
[Książki]
Nowosci, cykle
[Doliny mroku]
[Drzwi do piekła]
[Fiolet]
[Krzyż Południa]
[Księga strachu]
[Ofensywa szulerów]
[Plagi tej ziemi]
[Psalmodia]
[Saga o zbóju Twardokęsku]
[Trzeci Swiat]
[Wielka wojna]
[Wilcze dziedzictwo]
[Wykonawcy Bożego Zamysłu]
[Yggdrasill]
[Zabójca czarownic]
[Zadra]
[Tapety]
Pakiety ksiazek, koszulki
[Zapowiedzi]
[Autorzy]
[Jak kupować]
[O firmie]
[Kontakt]
[Nadsyłanie prac]
[ZNAJDŹ NA STRONIE]
[NEWSLETTER]

[RSS] Co to jest RSS?
[NAPISALI O NAS]

Recenzja NAZNACZONYCH BŁĘKITEM cz. 1 w Polterze

Recenzja NAZNACZONYCH BŁĘKITEM cz. 1 w Qfancie

Recenzja OPOWIEŚCI Z WILŻYŃSKIEJ DOLINY w Naszym Mieście

Recenzja WOJNY RUNÓW w Efantastyce

Recenzja NAZNACZONYCH BŁĘKITEM cz. 1 w Zaginionej Bibliotece

Recenzja NAZNACZONYCH BŁĘKITEM cz. 1 w Gildii

Druga recenzja KRZYŻA POŁUDNIA w Efantastyce

Recenzja KRZYŻA POŁUDNIA. ROZDROŻY w Enklawie Magii

Druga recenzja NAZNACZONYCH BŁĘKITEM cz. 1 w Efantastyce

Recenzja FIOLETU w Paradoksie

Recenzja NAZNACZONYCH BŁĘKITEM cz. 1 w Efantastyce

Recenzja WYKONAWCÓW BOŻEGO ZAMYSŁU w Efantastyce

Recenzja NAZNACZONYCH BŁĘKITEM cz. 1 w Naszym Mieście

Recenzja KRZYŻA POŁUDNIA w Students.pl

Recenzja KRZYŻA POŁUDNIA w Polsce Zbrojnej

[WSPÓŁPRACA]

CZYTELNICY

MEDIA I PORTALE

[STRONY AUTORÓW]

Ewa Białołęcka

Jakub Ćwiek — blog

Eugeniusz Dębski

Maciej Guzek — blog

Aleksandra Janusz

Mariusz Kaszyński — blog

Zoran Krušvar — blog

Michał Krzywicki — blog

Tomasz Pacyński

Wawrzyniec Podrzucki

Magdalena Salik — blog

[STRONY GRAFIKÓW]

Anna Augustyniak

Dagmara Matuszak

Monika Rokicka

Przemysław Truściński

Krzysztof Kochański — ZABÓJCA CZAROWNIC

DOM SPOTYKA CHŁOPCA

Było już po wszystkim, kiedy Dom zorientował się, że został sam. Wokół dymiły zgliszcza, a w miejscu lasu — dotąd wabiącego zielenią zaledwie kilka kilometrów od miasta — widniał czarny horyzont.

Uszkodzenia nie wyglądały na poważne. Zaskakujące, zważywszy na pożogę wokół; widać zamanifestowały się pewne statystyczne prawidła. Remont potrwał zaledwie kilkanaście godzin. Dom naprawił dach, wstawił szyby w oknach i załatał elewację — wschodnia część wymagała dodatkowych zabiegów, pochłaniając w dodatku cały zapas tynkowej zaprawy. Dom nie przejmował się wnętrzem. Przejrzał tylko generator prądu i instalację elektryczną (nie były uszkodzone), wyrzucił połamane meble. Nie miało sensu robienie czegoś więcej. Dopóki brakuje Mieszkańców, niewiele rzeczy ma sens.

A potem czekał.

Ale nikt nie nadchodził.

W zasadzie Dom był obiektem stacjonarnym. Jednakże pewne niuanse konstrukcyjne pozwalały ten stan rzeczy zmienić, co Dom uczynił, uznawszy, że wobec pustki i kompletnej ciszy wokół dalsze pozostawanie w takim miejscu jest bezcelowe. Na wszelki wypadek odczekał osiem miesięcy, a gdy wciąż nic się nie zmieniało — ruszył w drogę.

Początki były trudne. Dopiero uczył się chodzić, a w dodatku musiał przebrnąć przez zgliszcza miasta. Dzielnica, w której miał zaszczyt być postawiony przed sześcioma laty, znajdowała się na peryferiach. Gdyby na przykład ruszał z handlowego centrum, pewnie nie poradziłby sobie z tym zadaniem i ugrzązł wśród szczątków licznych wieżowców. Na szczęście stał gdzie stał, skromny jednorodzinny domek z werandą i dwoma garażami, zatem problem nie wydawał się poważny. Po wydostaniu się ze zniszczonego miasta ruszył na zachód, w stronę spopielonej równiny będącej niegdyś lasem. Uznał, iż skoro wschodnia elewacja doznała największych uszkodzeń, to szczęścia należy szukać w przeciwnej stronie świata.

Idąc przez teren pokryty warstwą węgla drzewnego, stwardniałego w mrozach minionej zimy i zbitego w quasi—asfaltowy dywan, dostrzegał — tu i ówdzie — nieśmiały mech, pojedyncze zielone pędy traw, a nawet coś, co wyglądało na witkę młodego drzewka. To dodawało otuchy.

Trzy tygodnie później dotarł do granic innego miasta. Nie różniło się specjalnie od tego, z którego wyruszył. A raczej nie różniły się jego szczątki. Niestety, statystyka nie ujawniła tu swej mocy. Wszystko zostało zrównane z ziemią. Na wszelki wypadek Dom okrążył miasto. Może jednak jakiś ocalały budynek wyruszył w drogę, jak on? Ale nie znalazł żadnych śladów potwierdzających taką hipotezę.

Dwa dni później natknął się na szczury. Siedem sztuk. Drobnostka — doskonale umiał sobie radzić ze szczurami, podobnie jak z innymi stworzeniami, zakwalifikowanymi jako szkodniki. Wszystkie Domy umiały sobie radzić. Cóż to byłby za Dom, gdyby było inaczej? Nigdy dotąd nie musiał demonstrować tej umiejętności; nie widywał szczurów, może dlatego, że sąsiednie obiekty, również te z większymi śmietnikami, skutecznie je tępiły. Albo może inteligentne gryzonie doskonale poznały możliwości Domów i nauczyły się ich unikać.

Pomimo obecności szczurów Dom nie uruchomił procedur deratyzacyjnych. Już miał to zrobić, kiedy zwrócił uwagę na wyraźną radość siódemki zwierzaków (pięcioro z nich było mniejszych rozmiarów, prawdopodobnie potomstwo), gdy biegały po werandzie, myszkując po wszystkich kątach i usiłując dostać się do środka przez nieistniejące szpary przy framugach okien i drzwi. Dom powstrzymał się od działania, ponieważ rozważał sytuację, w której szczury stałyby się Mieszkańcami. Nie byłaby to sytuacja typowa, wręcz sprzeczna z zasadami higieny i bezpieczeństwa, jednak czasy nie były typowe. O, z pewnością dalekie od projektowych założeń, w myśl których konstruowano Domy.

Strasznie ciężko jest funkcjonować bez Mieszkańców.

Ostatecznie wpuścił szczury. Otworzył drzwi — postukał klamką, zwracając uwagę na swój bezprecedensowy uczynek — i zatrzasnął je z hukiem, gdy ostatni szary kształt przemknął się przez próg, zgrzytając nerwowo pazurkami w drewnianą podłogę.

Jeszcze tego samego dnia Dom odmalował wszystkie ściany, odkurzył, pozamiatał, wytrzepał dywany, umył okna i powiesił czyste firanki. Nie wiedział, co dokładnie jedzą szczury. Z grubsza orientował się, że resztki ze śmietników. Ugotował więc obiad, posiłek wymieszał ze starymi gazetami i wrzucił całość do kubła na śmieci — odcinając uprzednio wlot utylizatora. Nie czekał długo. Gryzonie zbiegły się jak do jadalni.

Do wieczora było bardzo przyjemnie. Szczury bawiły się. Dom dbał o ich bezpieczeństwo i miłą atmosferę. Nawet puścił muzykę, zauważając, iż Allegro non troppo Brahmsa z IV Symfonii e—moll op.98 szczególnie przypada im do gustu. Potem szczury poszły spać, a Dom przełączył się w stan oczekiwania, oszczędzając energię.

Rano okazało się, że wszędzie panuje straszliwy smród. Dom sprzątnął odchody, umył podłogę środkiem dezynfekującym i sytuacja została opanowana. Kolejny wieczór (Allegro energico e passionato, z tej samej symfonii Brahmsa) należał do najbardziej udanych od wielu miesięcy.

Jednakże kolejny ranek zmusił Dom do weryfikacji decyzji o przyjęciu nowych Mieszkańców. Mimo systematycznego usuwania odchodów szczurzy fetor był coraz większy, wgryzał się w każdy zakamarek. Co będzie, jeśli wszystko nim przesiąknie w stopniu niemożliwym do usunięcia, a potem pojawi się człowiek? Czy człowiek w ogóle będzie chciał zamieszkać w czymś takim? Goryczy dopełnił nieprzyjemny incydent z ogryzioną tapicerką foteli w salonie, najbardziej reprezentacyjnym pomieszczeniu domu. Po uważnej lustracji okazało się, że i w innych pokojach poobgryzane są nogi od krzeseł i stołów.

Tak dłużej być nie mogło! Wszak zakup nowych mebli nie był możliwy. A i materiały remontowe w końcu się wyczerpią...

Trudno.

Dom uruchomił procedury deratyzacyjne.

Siedem zesztywniałych ciał zapakował do spalarki. O wschodzie słońca rozrzucił popiół na cztery strony świata i ruszył na zachód.

Ciąg dalszy w książce.

Zapraszamy także na stronę „Zabójcy czarownic”, gdzie znajdują się początkowe fragmenty wszystkich opowiadań ze zbioru.


[KOSZYK]
Koszyk jest pusty.  
[NOWOŚCI]
NAZNACZENI BŁĘKITEM* (wyd. 2)
Ewa Białołęcka
NAZNACZENI BŁĘKITEM* (wyd. 2)
Cena det.: 32,50 zł
Nasza cena: 28,50 zł
dodaj do koszyka
 

KRZYŻ POŁUDNIA. ROZDROŻA
Jakub Ćwiek
KRZYŻ POŁUDNIA. ROZDROŻA
Cena det.: 29,90 zł
Nasza cena: 25,90 zł
dodaj do koszyka
 

[POLECAMY]
[KSIĘGA SMOKÓW]

KSIĘGA SMOKÓW
Cena det.: 34,50 zł
Nasza cena: 30,50 zł
dodaj do koszyka
 

LETNI DESZCZ. SZTYLET
Anna Brzezińska
LETNI DESZCZ. SZTYLET
Cena det.: 34,50 zł
Nasza cena: 30,50 zł
dodaj do koszyka
 

[OSTATNIA SAGA]
Marcin Mortka
OSTATNIA SAGA
Cena det.: 27,50 zł
Nasza cena: 23,50 zł
dodaj do koszyka
 

Copyright (C) Agencja Wydawnicza RUNA A. Brzezińska, E. Szulc sp.j. NIP 759-15-71-926. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przedruk lub kopiowanie całości albo fragmentu materiałów zawartych na niniejszej stronie możliwe są tylko na podstawie pisemnej zgody wydawcy.
Projekt i wykonanie strony: InteliMedia