BOHATEROWIE
Ksiażka, choć to fikcja, nagromadziła w sobie wielu prawdziwych bohaterów. O części z nich warto wspomnieć choć w kilku zdaniach, co niniejszym czynię:
GEN. THOMAS „STONEWALL” JACKSON — nazwany największym nieobecnym bitwy pod Gettysburgiem, as w rękawie generała Lee i największy z największych. Czy to taki Achilles Wojny Secesyjnej? Chyba tak, choć on nie wykłócał się o branki. Jego przydomek wziął się od hasła podczas jednej z bitew „a tam jako ten kamienny mur stoi Jackson” co niekoniecznie było podówczas komplementem, ale obróciło się na generalską korzyść. Wybitny strateg, nieustraszony żołnierz, zginął postrzelony pomyłkowo przez własnych ludzi (dobra, dramatyzuję, rany w ten sposób zdobyte osłabiły go na tyle, że uległ zapaleniu płuc). U mnie to człowiek legenda i mentor głównego bohatera. Bo naprawdę lubię generała Jacksona.
Ryc. źródło: Wikimedia Commons.
GEN. JEB STUART — jeżeli szukalibyśmy Lokiego na Wojnie Secesyjnej, moglibyśmy być pewni, że zaszył się właśnie w tym człowieku. Fircyk, cwaniak, kombinator, ale do tego świetny zwiadowca i nieustraszony żołnierz. Ulubieniec tłumów, w mojej historii swą sławą musi się podzielić z Crossem. Ale ma do odegrania ogromnie ważną rolę w naszej historii.
Ryc. źródło: Wikimedia Commons.
PŁK. NATHAN FORREST — tego kojarzy większość z nas z wypromowania mody na białe kaptury. Osobiście uważam, że choć facet bywał złamasem, nie należy go zaraz równać z Hitlerem, bo rasizm wychodził tu raczej pobocznie, a Klan w wersji Forresta bardziej nienawidził białych jankesów niż czarnych wyzwoleńców. Kolejny bohater, który trochę namiesza.
Ryc. źródło: Wikimedia Commons.
ABRAHAM LINCOLN — jak nie lubię gości z Północy, tak prezia mieli fajnego. Oczywiście dupa nie strateg, na wojnie się nie sprawdził, ale całkiem nieźle radził sobie ze swoim idealnie zbalansowanym gabinetem, potrafił walić kwieciste przemowy i odwalił parę niezłych numerów. Co prawda nie zbratał się z Indianami na taką skalę jak u mnie (tylko troszkę) ale miał kozackie pomysły.
Ryc. źródło: Wikimedia Commons.
PŁK JAMES BOWIE (nie, nie David) — pojawia się tylko w wierszu jako duch Trapera (obok żyjącego wówczas jeszcze Samuela Colta, który robił za eleganta). W rzeczywistości zginął pod Alamo, ale wcześniej wymyślił i zaprojektował świetny nóż, do dziś robiący wrażenie na wszystkich skinach na ulicy. Wiem, był czas, że sprawdzałem. Bowie jeszcze się u mnie pojawi.
Ryc. źródło: Wikimedia Commons.
Postaci jest oczywiście o wiele więcej, ale nie mogę ich zdradzać, bo pojawiają się jako zaskoczenie w ważnych dla książki momentach. Mam nadzieję, że będziecie szczerze zachwyceni, a przynajmniej zadowoleni. Dodam, że dobrze szukając znajdziecie przynajmniej trzy osoby, które możecie znać prywatnie.
Copyright (C) Agencja Wydawnicza RUNA A. Brzezińska, E. Szulc sp.j. NIP 759-15-71-926. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przedruk lub kopiowanie całości albo fragmentu materiałów zawartych na niniejszej stronie możliwe są tylko na podstawie pisemnej zgody wydawcy.