OD AUTORA


Z napisaniem westernu nosiłem się dawno, do tej pory jednak nie udało mi się wpaść na żaden powalający pomysł, jak tego mustanga ujarzmić. Bo wiecie, rewolwery, twardziele, pojedynki i salonowe dziwki tańczące kankana — jak to może nie przemawiać do wyobraźni małego chłopca, który we mnie siedzi.

Okazało się, że niestety. Jak zwykle nie cierpię na braki pomysłów, tak tutaj ni diabła wymyśleć nie potrafiłem, a jedyne co przyszło mi do głowy to koncepcja umiejscowienia akcji trzydzieści lat wcześniej, podczas wojny secesyjnej. Nie będę krył, że inspiracją był tutaj dla mnie film „Ostatni żywy bandyta” z Mickeyem Rourke w roli głównej, ale sam chciałem, żeby moja opowieść była bardziej magiczna.

Stąd voo-doo. Uwielbiam barona Samediego, w moich projekcjach widzę go jako młodego Denzela Washingtona (tak z czasów „Chwały”), ładuję go gdzie się da i tu też znalazłem dla niego miejsce. Ale żeby miał też jakąś przeciwwagę, powoli wtapiam w opowieść wierzenia indiańskie, a wszystko to podlewam steampunkiem. Ryzykowna mieszanka? King w „Wieży” mieszał bardziej, a jak uczyć się to od najlepszych.

Cóż, mam nadzieję, że moja opowieść się Wam spodoba. Użyłem wielu sztuczek, byście polubili mojego bohatera, choć wiem, że to wcale niełatwe zadanie. Ale spróbujcie, co? I nie bierzcie mojej wojny zbyt na serio. That's all folks jak mawiał prosiaczek Porky.


Copyright (C) Agencja Wydawnicza RUNA A. Brzezińska, E. Szulc sp.j. NIP 759-15-71-926. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przedruk lub kopiowanie całości albo fragmentu materiałów zawartych na niniejszej stronie możliwe są tylko na podstawie pisemnej zgody wydawcy.