|
|
 |
![[HERBATA Z KWIATEM PAPROCI]](http://runa.pl/okladki/herbata_z_kwiatem_paproci.jpg) ISBN: 83-89595-07-9 Liczba stron: 336 Wymiary: 125×185 mm Okładka: miękka Ilustracja na okładce: Robert Adler Data i miejsce wydania: Warszawa, 15 czerwca 2004 r. --- NAKŁAD WYCZERPANY ---
Baśń miejska z niedalekiej przyszłości. Adam Chors, ekonomista i dziennikarz jednego z warszawskich tygodników, poznaje w herbaciarni tajemniczą Goplanę, która prosi go o niezwykłą przysługę — aby przyniósł jej kwiat paproci. Adam nie dowierza Goplanie, ale z ciekawości zgadza się spełnić jej prośbę i przez furtkę na jednej ze staromiejskich uliczek trafia na chwilę do innego, magicznego świata. Wkrótce też przekonuje się, że domowiki, kłobuki i inne istoty ze słowiańskich legend nie są jedynie wymysłem. Część z nich razem z Goplaną żyje pośród ludzi, inne zaś pod wodzą Oberona, jej małżonka, odeszły przed wiekami na Tamtą Stronę, do krainy z baśni i podań. Adam zaprzyjaźnia się z domowikiem Rumcajsem i stopniowo dowiaduje się coraz więcej o magicznym ludzie: utopcach, które wynajmują się jako płatni zabójcy lub włamywacze, leszym, który w czasach kryzysu handlował choinkami pod Halą Mirowską, skierkach, serfujących w Sieci, i domowiku-włóczędze, który oszalał po tym, jak w czasie Powstania Warszawskiego zawaliła mu się na głowę jego kamienica. Adam podejrzewa, że Oberonowi nie podoba się uczłowieczenie poddanych Goplany, a ambicje władcy elfów mogą zagrozić wszystkim magicznym istotom.
Partonat medialny:

Wyszliśmy z parku i ruszyliśmy w stronę mostu Poniatowskiego. Rumcajs parł do przodu jak huragan, nie zwracając uwagi na przechodniów. Widać było, że aż się gotuje.
— Dokąd właściwie idziemy? — spytałem.
— Do gościa, który mi to sprzedał — odparł. Jego głos brzmiał spokojnie, ale była to cisza wulkanu szykującego się do erupcji swojego życia. — Mam ochotę z nim porozmawiać.
— A co z Oberonem?
— Nie bój nic. Tam, gdzie idziemy, jest też wróż.
Fajnie. Przynajmniej coś bardziej zrozumiałego od gołębi.
— Gdzie to?
— W barze, jakieś piętnaście minut drogi stąd.
Oblał mnie zimny pot. Na Powiślu? W tej czarnej dziurze? Z kim ten Rumcajs robił interesy?!
|
| czytaj dalej |
|

Katedra — Sylwester „Sharin” Kozdroj
| Elżbieta Żukowska w artykule „Typologia Piroga polskiego, czyli o fantasy słowiańskiej piętnaście lat później” wymienia książkę Michała Studniarka jako jeden z pierwszych przykładów polskiego urban fantasy. Wskazuje, iż jeżeli polscy autorzy faktycznie myślą o wskrzeszaniu słowiańskich legend, to powinni zacząć od tworzenia baśni miejskich, których akcja rozgrywałaby się „we współczesnych wielkich miastach, które okazują się zawierać w sobie krainy czarodziejskie i tajemnicze”. Tłumaczy, iż w ten sposób zapomnianym bóstwom o wiele łatwiej będzie przeniknąć do wyobraźni dzisiejszych czytelników i tym samym wygrać z Importami, magicznymi istotami spoza wierzeń wczesnosłowiańskich, które według bohaterów Studniarka nie robią niczego innego poza mamieniem ludzi. |
| czytaj dalej |
|
Terra Fantastica — Mikołaj "Feroz" Kamiński
Studniarek maluje w swojej powieści obraz Warszawy przyszłości, Warszawy, jaka rzeczywiście mogłaby istnieć za te kilkanaście lat, konfrontując ją jednocześnie z wierzeniami naszych pradziadów. Efekt jest co najmniej interesujący - w tak nieprzyjaznych warunkach mityczne istoty nieuchronnie ulegają uczłowieczeniu, przejmując przy okazji od ludzi wszelkie ich wady i złe nawyki. Mamy więc oszusta, sprzedającego lewe nawęzy, mamy i narkomanię - kwiat paproci, przynoszący szczęście ludziom, na elfy działa silnie odurzająco... Dodajmy, że z uczłowieczenia może wyleczyć tylko pobyt po Tamtej Stronie, w świecie baśni. Świecie, do którego elfy przebywające na Ziemi mają kategoryczny zakaz powrotu.
|
| czytaj dalej |
|
Czytelnia.onet.pl — Wojciech Krusiński
| Tradycja europejska pełna jest mitów, które ludzie wymyślili, by wyjaśnić otaczający ich świat. Z biegiem lat – wraz z rozwojem nauki – wiele z nich zapomniano. Jednak raz za razem stare legendy ożywiają na nowo dzięki pisarzom takim jak Michał Studniarek, który w powieści „Herbata z kwiatem paproci” konfrontuje stare wierzenia z wizją świata przyszłości. |
| czytaj dalej |
|
Wirtualna Polska — Marzena Kowalska
| O tym, że elfy nadal stąpają po tym świecie, chyba nie trzeba nas przekonywać. Zresztą robi to tak wielu, jak na przykład Mercedes Lackey i Ellen Guon w swojej powieści Rycerz duchów i cieni, czy chociażby jeden ze słynniejszych, odkrywających w świecie współczesnym świat magii, czyli Neil Gaiman. W tym miejscu nie należy też zapomnieć o takich autorach jak Andre Norton, R. A. Salvatore, czy Stephen R. Donaldson. Wszyscy oni zdają się wierzyć nie tylko w światy równoległe, które trzymają w swych ryzach przeróżne stwory, czasem przemykające się do naszej rzeczywistości, ale i w to, że dotąd pomieszkujące pośród legend i baśni wszelakiej maści istoty magiczne żyją też i w naszym, marnym i nowoczesnym świecie. |
| czytaj dalej |
|
Avatarae — Anneke
Bardzo lubię gatunek urban fantasy i swego czasu żałowałam, że w polskiej literaturze tego typu książek jest tak mało. Coś jednak zaczyna zmieniać się na plus. Po "Baszcie czarownic" Kochańskiego dostaliśmy do rąk "Herbatę z kwiatem paproci", debiutancką powieść Michała Studniarka wydaną przez wydawnictwo RUNA.
"Herbata z kwiatem paproci" jest książką podwójnie oryginalną, bo w istocie jest to urban fantasy wymieszane z cyberpunkiem. Akcja powieści dzieje się w Warszawie za kilkadziesiąt lat. |
| czytaj dalej |
|
Valkiria — Flint
„Herbata z kwiatem paproci” to debiutancka powieść Michała Studniarka, z wykształcenia historyka, z zawodu tłumacza a z zamiłowania twórcy opowiadań fantastycznych (między innymi publikowane w Clicku Fantasy teksty z cyklu “Nekropolice”). Książka ta ukazała się nakładem Agencji Wydwaniczej Runa.
Gdybym miał wskazać utwory podobne do omawianej pozycji, bez wahania wskazałbym teksty Neila Gaimana – a konkretnie „Nigdziebądź” i „Amerykańskich Bogów” (choć wiem z pewnego źródła, że nie jest ona nimi inspirowana; zresztą to widać). Również u Studniarka mamy do czynienia z funkcjonującymi równolegle dwoma miastami – zwykłą Warszawą przyszłości (w okolicach roku 2025) i Warszawą, którą zamieszkują istoty rodem ze słowiańskiej mitologii – domowiki, chiały i płanetnicy, usiłujący jakoś znaleźć swoje miejsce w zupełnie im obcej rzeczywistości. |
| czytaj dalej |
|
Nowa Gildia — Marek Pustowaruk
Herbata z kwiatem paproci (prawda, że zgrabny tytuł?) Michała Studniarka to opowieść spod znaku urban-fantasy.
Czytelnik może się więc spodziewać zderzenia zindustrializowanej i stechnicyzowanej rzeczywistości z Królestwem Czarów.
I rzeczywiście - wtargnięcie elfów do świata ludzi, którzy mieszkańców Tamtej Strony mają za wymysł bajarzy, stanowi tutaj główną siłę napędową opowieści. |
| czytaj dalej |
|
ZałogaG — Krzysztof "Matka" Majcher
| Czy leszy, bohater staropolskich legend da radę napakowanym wszczepami ochroniarzom, a wianuszek ziół zwany nawęzem okaże się skuteczniejszy od firewalla? Michał Studniarek w swojej debiutanckiej powieści łączy cyberpunk ze światem staropolskich legend. Czy tak karkołomne połączenie może przynieść dobre efekty? |
| czytaj dalej |
|
Esensja — Wojciech Gołąbowski
| Co byś zrobił, gdyby na twoich oczach wytworna dama podająca się za boginkę Goplanę ożywiła uschnięty kwiat? I gdybyś napotkał żywego domowika, który bynajmniej nie wygląda jak krasnoludek? I do tego wszystkiego zobaczył polanę pełną kwitnących paproci, na którą można trafić przez jedną z wielu miejskich podwórkowych bram? W „Herbacie z kwiatem paproci” Michała Studniarka sprostać temu musi zdrowo myślący dziennikarz-ekonomista. |
| czytaj dalej |
|
|
|
|