|
|
 |
![[NADZIEJA CZERWONA JAK ŚNIEG]](http://runa.pl/okladki/nadzieja_czerwona_jak_snieg.jpg) Wydawca: Bellona, RunaISBN: 978-83-89595-78-2ISBN: 978-83-11-12180-5Liczba stron: 528Wymiary: 125×195 mmOkładka: miękkaIlustracja na okładce: Wojciech OstrycharzData i miejsce wydania: Warszawa, 2 listopada 2011 r.Cena det.: 39,00 zł Nasza cena: 32,00 złdodaj do koszykaTego powstania nie przegramy!
Jest styczeń 1863 i polscy buntownicy znów rzucają się do desperackiej walki. Na zasypanych śniegiem wzgórzach i polach, pośród zamarzniętych lasów, pod sztandarem z Orłem, Pogonią i Archaniołem walczą z sołdatami Imperium. Ale pośród bitew i pościgów na udręczonej ziemi wykwitają turbulencje rzeczywistości — strzępy świata o odmienionej fizyce i źródła potężnego mutatio. Rodzą się odmieńcy. Wyklęci przez kościoły wszystkich religii, ścigani przez służby najpotężniejszych mocarstw, pogardzani i znienawidzeni przez tłum, są też obdarzeni nieomal boską mocą. Dlatego tajni komendanci powstańczego rządu zrobią wszystko, żeby ich pozyskać i wraz z innymi straceńcami poprowadzić na bój, na krwawy.
Odtąd nic już nie będzie takie samo.
Pod Miechowem, pod Małogoszczą i Iłżą odmieńcy będą zabijać i ginąć ramię w ramię z powstańcami.
Poniosą przyszłość na ostrzach bagnetów i kos.
Ale będą mieli jeszcze coś.
Przemożną moc mutatio, która zmieni wszystko.
Więc gotuj broń i kulę bij głęboko,
O ojców grób bagnetu poostrz stal,
Na odgłos trąb twój sztuciec bierz na oko,
Hej, baczność! cel! i w łeb lub serce pal!
Zapraszamy także na stronę „Nadziei czerwonej jak śnieg”, gdzie znajduje się więcej informacji o powieści.
Patronat medialny:

Hak chirurgiczny zaczepił o brzeg rozerwanego mięśnia i rozsunął go brutalnie, ale kosynier ani drgnął. Nic nie czuł. Spał pogrążony głęboko w eterowych oparach. Doktor Stanisław Loewenhardt pewnym ruchem wpakował do krwawiącej rany zwitek szarpi. Poczekał chwilę, aż nasiąkną i usunął je, odsłaniając rozszerzoną dziurę w udzie powstańca.
— Bliżej z lampą, Żydzie — syknął na trzęsącego się, starszego mężczyznę. — Tu mi świeć, do diabła! |
| czytaj dalej |
|

Insimilion — Oceansoul
| Polskie zrywy niepodległościowe okresu zaborów nie są tematem, który podejmuje się chętnie. Z lekcji historii pamiętamy głównie nieudolne dowództwo, kiepską organizację i braki w wyposażeniu armii, zaś z literatury — dramaty Mickiewicza i Słowackiego czy powstałe trzy dekady później powieści-rzeki Żeromskiego i Orzeszkowej, które, choć trudno odmawiać im wielkości czy ważności, nie spotkają się z zainteresowaniem wielu dzisiejszych czytelników. Długo nikt ze współczesnych autorów nie próbował mierzyć się z tym tematem, ująć go w formie przystępnej dla młodego Polaka. Na szczęście — do czasu. Oto bowiem w zgrabnym mariażu powieści historycznej i fantastycznej swoją wizję powstania styczniowego kreśli Andrzej W. Sawicki — i robi to w sposób nad wyraz udany. |
| czytaj dalej |
|
Elizjon — Dawid „Dawidek” Kliś
Szanowny Generale,
Miałem pisać do Was wcześniej, lecz jeden z armatnich pocisków Moskali trafił wprost w mój namiot, na przyszłą więc pocztę odłożyć sprawozdanie musiałem, toteż dopiero dziś list mój ślę do Was. Podług Waszych prawideł pominę co ważniejsze informacje, pewności bowiem wciąż nie mamy, czy korespondencja nasza przez szpiegów caratu przejmowana nie jest. Jednakże do przesyłki tej załączam również raport Andrzeja W. Sawickiego, który przedstawia o wiele większą wartość, niż wszystko to, co właśnie piszę, lecz po kolei. |
| czytaj dalej |
|
Konflikty.pl — Jarosław Machura
| Tym, co niewątpliwie wyróżnia tę powieść od jej podobnych, są elementy fantastyczne, które Autor wplata w historię. Tajemniczy czynnik „mutatio” pochodzący z przyszłości znacząco wpływa nie tylko na miejsca, w których występuje, ale przede wszystkim zmienia ludzi. Odmieńcy, którzy dostali się pod jego wpływ, dysponują nadprzyrodzonymi umiejętnościami, mocą, którą wielu uważa za boską. Dar to jednak jednocześnie błogosławieństwo i przekleństwo dla tych, którzy go otrzymali. Śmiało można stwierdzić, że banalne hasło o wielkiej mocy i równie dużej odpowiedzialności nabiera całkiem nowego znaczenia. Świetnie widać to w kreacji poszczególnych bohaterów, którzy dysponują owymi zdolnościami. |
| czytaj dalej |
|
Gildia — Black Angael
| Nasi partyzanci nie są jednak tak zwyczajni, jak mogłoby się wydawać z lekcji historii. Dysponują bowiem mocą umożliwiającą swoiste kreowanie rzeczywistości. Są też mutanty, dzielnie walczące za ojczyznę. Innymi słowy, jest tutaj wszystko, od prawdy historycznej po fantastykę naukową. Postacie są realistyczne, choć mocno stereotypowe. Akcja toczy się płynnie, a fabuła pełna jest niespodziewanych zwrotów. Książka wciąga bez reszty, z każdą kolejną stroną nabierając tempa i przedstawiając fakty historyczne w nowy sposób. |
| czytaj dalej |
|
RPG.sztab.com — Łukasz T. Rykowski
Sawickiemu udało się to co udaje się nielicznym — sprawnie połączył historię i fantastykę. Całość opowiadana jest w dwojaki sposób: raz narracja jest pierwszo-, raz trzecioosobowa. Jednak niezależnie od sposobu jakim autor się posłużył skonstruował on historię bardzo dokładnie (jak by się mogło przypuszczać) oddającą realia tamtych czasów. Do kraju targanego nie tylko wojną ale napięciami wewnętrznymi spowodowanymi również napięciami między zwolennikami jak i przeciwnikami powstania wrzucono garstkę „wybrańców” (choć słowo „straceńców” jest nawet odpowiedniejsze), których śmiało nazwać można dziewiętnastowiecznymi X–menami.
Bardzo możliwe, że szykuje się nam kolejny bestseller, ja w każdym razie bardzo bym sobie tego życzył!
|
| czytaj dalej |
|
Katedra — Adam „Tigana” Szymonowicz
| Zgodnie z opisem dostajemy książkę, której akcja rozgrywa się w okresie Powstania Styczniowego; nie są to jednak realia, które znamy z kart podręczników do historii. W rzeczywistości kreowanej przez Sawickiego występuje tajemnicze zjawisko zwane turbulencją — posiada ono moc zmiany rzeczywistości, a także stanowi źródło mutacji u ludzi. |
| czytaj dalej |
|
Poltergeist — Bartosz „Zicocu” Szczyżański
| Połączenie powstania styczniowego z tajemniczymi mutacjami pochodzącymi z przyszłości wydaje się wyjątkowo absurdalne, odrzuca od lektury Nadziei czerwonej jak śnieg. Jednak już po przeczytaniu kilkunastu pierwszych stron czytelnik jest zaskoczony — bo idea sprawdza się naprawdę dobrze! Nutka nieprzewidywalności, jaką odmieńcy wprowadzają do kolejnych potyczek, ich efektowne zdolności, skutki uboczne korzystania z potężnych mocy — to wszystko doskonale współgra z żołnierską opowieścią, jaką snuje Sawicki. Na szczęście pisarz nie przesadził z wplataniem do historii kolejnych mutantów, dzięki czemu Nadzieja czerwona jak śnieg nie jest niekończącym się ciągiem walk półbogów. Powieść traktuje o powstaniu styczniowym, które wszyscy znają z lekcji historii, jednak w inny, fantastyczny sposób; ukazuje losy polskich partyzantów z odmiennej perspektywy. |
| czytaj dalej |
|
Hatak — Piotr Sarota
| Nie ulega wątpliwości, że książka Sawickiego to przede wszystkim literatura przygodowa: niemal od pierwszych chwil akcja gna do przodu, kolejne krwawe potyczki następują po sobie, pojawiają się wciąż nowe postacie ważne dla intrygi, odsłanianych jest coraz więcej sekretów, a wszystko to zmierza do wielkiego i krwawego finału. Patrząc na powieść od tej strony, przestają dziwić zredukowane opisy oborotenów i ogólnej sytuacji, o których wspominałem wyżej; wszystko podporządkowane jest wartkiej, trzymającej w napięciu akcji. W efekcie książkę czyta się łatwo i przyjemnie, choć osobiście nie obraziłbym się za poszerzenie niektórych wątków. Może byłyby redundantne w stosunku do fabuły, ale na pewno dodałyby jej kolorytu. |
| czytaj dalej |
|
Nakanapie — eWampirzyca
| Sawickiemu udało się stworzyć powieść zaskakującą — z jednej strony sprawnie prowadzi narrację dotyczącą powstania, zachowując zgodność z faktami historycznymi (bitwa pod Małgoszczą) i wprowadzając autentycznych dowódców tamtej kampanii (Langiewicz, Dobrowolski, Jeziorański), z drugiej — wprowadza w obręb historii ludzi dotkniętych czynnikiem mutatio, odmieńców obdarzonych niezwykłymi mocami (np. umiejętnością kontrolowania czasu). Przesada? Zdecydowanie nie. Autorowi jakoś udaje się zachować równowagę pomiędzy wydarzeniami historycznymi a elementami fantastycznymi w taki sposób, że nie tylko nie gryzą się, ale wręcz ładnie uzupełniają. |
| czytaj dalej |
|
Dobroni.pl —
| Pora przejść do nakreślenia sylwetek wspomnianych mutantów, ukształtowanych przez dziwne anomalie z przyszłości. Najpierw jednak muszę zaznaczyć, co w powieści zrobiło na mnie największe wrażenie i czym właściwie jej autor „kupił mnie” najbardziej. Kiedy przeczytałam opis wydawniczy i dowiedziałam się o mutatio dającym ludziom niezwykłe zdolności, obawiałam się, że pisarz zaserwuje martyrologiczną wizję herosów obdarzonych supermocami, przed którymi trup będzie słał się łatwo i gęsto. Na szczęście jest zupełnie inaczej: otóż wspomniany czynnik jest nie tyle darem, co niezrozumiałym dla nich przekleństwem, które tylko czasem — i przy wsparciu odpowiednich ludzi — może okazać się błogosławieństwem. Najczęściej jednak jest źródłem cierpienia: powodem wyklęcia przez bliskich i wyrzucenia poza obręb społeczeństwa (tym bardziej, że został potępiony zarówno przez Kościół katolicki, jak i unicki). |
| czytaj dalej |
|
Kawerna — Marta Gulińska
| Jak wspomniałam, najbardziej wyrazista jest kreacja Pustowójtowa, który przykuwa uwagę całą osobowością. Pochodzi z rodziny na wpół polskiej, z obrzydzeniem traktuje jednak tę domieszkę w swej krwi i za wszelką cenę chce udowodnić, że jest stuprocentowym Rosjaninem. Los bywa jednak przewrotny: Pustowójtow w końcu trafia do szeregów powstańczych i sam do końca nie umie się zdecydować, czy powinien im przeciwdziałać, czy stanąć po ich stronie. To postać, która zdecydowanie podnosi walory całej powieści, dodaje ciekawą perspektywę i jest bardzo bogata pod względem psychologicznym. |
| czytaj dalej |
|
Qfant — Jagoda Wochlik
| Najmocniejszą stroną powieści Sawickiego wydają się być bohaterowie. Pierwsze skrzypce w opowieści gra kilkoro odmieńców: osiłek Pliszka — chłop należący do oddziału kosynierów, cycata wyemancypowana szlachcianka, czytująca George Sand i Narcyzę Żmichowską (przecież mamy XIX wiek!) — Hanna Żelazówna oraz ruda sanitariuszka — Maria Szczur, której wrzask sprawia, że wszyscy chowają się po kątach. Z czasem dołączą do nich także Pustowójtow — nienawidzący Polaków rosyjski szpieg o „mieszanym” pochodzeniu i jego siostra — Michałek Smok — będąca dla odmiany wielką polską patriotką, nową Emilią Plater. Cała ta zbieranina stanowi ciekawy wachlarz osobliwości o nadnaturalnych zdolnościach, wywołanych przez pochodzącą z przyszłości niezrozumiałą energię. Przyznać trzeba, że poczynania tej gromady indywiduów śledzi się z niemałym zainteresowaniem. |
| czytaj dalej |
|
|
|
|