|
|
 |
![[WRZESIEŃ]](http://runa.pl/okladki/wrzesien.jpg) ISBN: 83-917904-2-8 Liczba stron: 296 Wymiary: 125x185 mm Okładka: miękka Ilustracja na okładce: Robert Adler Data i miejsce wydania: Brok, 22 listopada 2002 r. --- NAKŁAD wersji papierowej WYCZERPANY ---
![[e-book]](/images/ebook.gif) E-book w eClicto, w Virtualo
Political fiction. Opowieść o kraju dotkniętym trudną, bezsensowną wojną, która niszczy ludzi. Powołany do służby oficer rezerwy zmienia się wraz z otaczającym go światem zgorzkniałych i złamanych ludzi, w których jednak nadal tli się jakaś iskra człowieczeństwa. Wstrząsająca wizja okupowanego narodu i Polski po ostatecznej klęsce. Ważna powieść dokonująca rozrachunku z sytuacją we współczesnej Polsce, polemizująca z romantycznym mitem bohaterstwa i niezłomnej walki o niepodległość.
Książka uzyskała nominację do Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla.

Okupanci, przemytnicy i partyzanci pili zgodnie, nie przejawiali nadmiernej agresji, poza werbalną. Bełkotliwe wyzwiska przeplatały się z toastami, zagłuszane niekiedy nieskładnie śpiewanymi zwrotkami co sprośniejszych piosenek. Nie ma zagrożenia, ocenił machinalnie Wagner.
W Ostrowi był praktycznie nietykalny, jak wszędzie po tej stronie granicy. Skrzywił się ironicznie. Linii rozgraniczenia, a nie granicy. Wbrew pozorom różnica była istotna, nie sprowadzała się wyłącznie do nazwy. |
| czytaj dalej |
|
Pchnął ciężkie metalowe drzwi, z płatem brudnej dykty w miejscu wybitej szyby. W twarz uderzyła fala ciepła, smród pośledniego tytoniu, kiszonej kapusty i samogonu. Wewnątrz było ciemno, zaledwie strużki światła przedostawały się przez nieliczne pozostałe szyby. Wielkie okna, typowe dla pawilonów stylu wczesnego GS-u. Jak u Kelusa — nowa, jasna, przeszklona knajpa na tysiąclecie... |
| czytaj dalej |
|
— Panie kapitanie!
Przez resztki snu przebijał się natarczywy głos. Wagner naciągnął koc na głowę, nie bacząc na łaskoczące w twarz źdźbła. Nie pomogło. Do głosu doszło potrząsanie za ramię.
— Panie kapitanie!
Odrzucił koc, powiódł chwilę dokoła nieprzytomnym wzrokiem, usiłując uświadomić sobie, gdzie się znajduje. Kości bolały od niewygodnej pozycji na zbyt miękkim sianie.
Z wysiłkiem skoncentrował się na pochylającej się nad nim zarośniętej twarzy. Zanim ją rozpoznał, znajomy zapach przetrawionej gorzały przypomniał mu wczorajszy wieczór. |
| czytaj dalej |
|
Za Ostrowią szosa opada z niewielkiego wzniesienia i wchodzi w sadzone równo jak pod sznurek sosnowe lasy, resztki Puszczy Białej, wyrastające z podlaskich piasków, naznaczone łąkami i jałowymi polami. Rozrzucone gdzieniegdzie wsie to w istocie chałupy stojące przy spłachetkach uprawnej ziemi. Koślawe mostki i brody przecinają wąskie strugi, nadają się co najwyżej dla furmanki lub pędzonych jedna za drugą krów. |
| czytaj dalej |
|

Creatio Fantastica — Emil Strzeszewski
| Tomek ze specyficznym sobie poczuciem humoru oraz kpiną i szyderstwem opisuje losy Wagnera — współczesnego wiedźmina, który walczy z potworami ubranymi w metal i broń ciężkiego kalibru — i Froda — malutkiego człowieczka, genialnego technika i speca od komputerów — w scenerii do tej pory mało znanej. Oto lodowiec, morderstwo społeczności, nadciąga z północy i dociera do Polski (a raczej tego, co z niej zostało) gdzie zasiewa chaos w szeregach umęczonego wojną i kolejnym „zaborem” narodu. Na dodatek przyjaciele, który okazują się wrogami i zbrojne trzymanie w ryzach rodzimego społeczeństwa odbiera wszelkie nadzieje na spokojne i dostatnie życie. Bohaterowie trudnią się przemytem, zabijaniem na zlecenie, śledzeniem tajnych informacji obcych rządów i sprzedawaniem ich potem byle komu za byle co. |
| czytaj dalej |
|
Katedra Fantasy — Yoghurt
Mało jest książek, które potrafią wyryć się w mojej pamięci na całe życie. Bardzo mało. Większość, jakie mam okazję czytać, zapadają w pamięć na krótko- po kilku miesiącach nie potrafię czasem dokładnie streścić fabuły. Za to niektóre... Niektóre odciskają trwale swe piętno w mojej psychice. Pamiętać je będę do końca życia i cytować, gdyż nie ma możliwości, abym je zapomniał, nawet przy totalnej amnezji. I jedną z takich książek będzie chyba Wrzesień Tomasza Pacyńskiego (który debiutował zresztą na łamach Click! Fantasy)... Co sprawiło, że na zawsze książka ta pozostanie w mej pamięci? Zacznijmy klasycznie, od fabuły...
|
| czytaj dalej |
|
Czytelnia.onet.pl — Stefan Kacprzycki
Książka jest dobra. Klarowny styl utworu z nawiązką wyrównuje pewne braki w konstrukcji fabuły. Zmusza to czytelnika do uważniejszego czytania, ale nie razi. Poszczególne wątki powieści są dość luźno powiązane z uszczerbkiem dla akcji utworu. Jednak te wady nie uszczuplają wartości książki w całości. Czyta się ją z przyjemnością i z żalem odkłada. Na naszym rynku jest to jedna z bardziej wartościowych pozycji i nie powinna przebrzmieć bez echa.
|
| czytaj dalej |
|
Magazyn Fantastycznie! — Romuald Pawlak
| Niemniej, "Wrzesień" Pacyńskiego należy do political fiction (z naciskiem na political - autora niezwykle bawi ustalanie kto z kim, po co i dlaczego, co czytelnikowi daje możność rysowania mapy sojuszy i podskórnych, przenikających się wpływów). To fantastyka dość bliskiego zasięgu, akcja powieści sięga 2010 roku, wojny, w wyniku której nasz kraj znów został podzielony na dwie strefy wpływów, amerykańską i rosyjską. Życie pod okupacją w strefie rosyjskiej stanowi tło "Września". |
| czytaj dalej |
|
Nowa Gildia — Oliwia Papatanasis
| Chłód, ironia, bezuczuciowość to ważne myśli Września Tomasza Pacyńskiego, książki, w której czytelnik może odnaleźć również kawałki siebie, spojrzeć sobie prosto w oczy i zapytać: "czy ja naprawdę taki jestem?" by przyznać w końcu, że nawet gdy zachowuje się miło, poprawnie i szlachetnie na co dzień, to w sytuacji zagrożenia, lub gdy widzi jakieś ogromne korzyści jego zwierzęce "ja" bierze nad nimi górę. Wygra silniejszy, sprytniejszy, bogatszy... |
| czytaj dalej |
|
Avatarae — Tomasz Kleta
| I to czyni "Wrzesień" powieścią wyjątkową, ten świetnie ukazany pomysł z przenikaniem ideałów, postaw i mitów z literatury fantasy w okrutną rzeczywistość. Niesamowita to nobilitacja dla gatunku traktowanego czysto rozrywkowo, ale także zwrócenie uwagi na fakt, że każde pokolenie ma swoje legendy, na których dorasta, i które zagnieżdżają się w jego świadomości. Dla nas Tolkien i Sapkowski mogą być tym, czym dla starszych pokoleń był Sienkiewicz. I ta zmiana wcale nie musi nieść ze sobą upadku ideałów. |
| czytaj dalej |
|
Magazyn Esensja — Janusz Urbanowicz
| Jedynie Jacek Dukaj w "Xavrasie Wyżrynie" stawiał podobne pytanie - jaka jest najwyższa cena, którą można zapłacić za wolność narodu? Ale Tomasz Pacyński pyta o coś innego - pyta o to, czy istnieje dzisiaj, w dzisiejszej Polsce cokolwiek, za co tę najwyższą cenę zapłacić warto. I nie daje jednoznacznej odpowiedzi. |
| czytaj dalej |
|
Magazyn Esensja — Jacek Dukaj
| Innego rodzaju kontrowersja rodzi się w przypadku "Września" Tomasza Pacyńskiego. Ta powieść odwołuje się nie do narodowych sentymentów, mitów przeszłości - lecz do bieżących sporów politycznych; angażuje czytelnika poprzez ustawienie go po którejś ze stron politycznej barykady - będzie się z autorem szczerze zgadzał lub równie szczerze go klął. Tak czy owak, nie pozostanie obojętnym. |
| czytaj dalej |
|
Poltergeist — Szymon Szweda
| Pierwsza niespodzianka – to nie pani Stephanie Pui-Mun Law, tylko nasz krajan Robert Adler. Patrzę na okładkę i trybiki zaskoczyły – toż to gostek od "48 stron"! A tak poza tym, to okładka jest całkiem ładna. O co chodzi? To pytanie będzie zadawać sobie czytelnik już od samego początku. Wiemy tyle, że Armia Polska została rozbita, a najeźdźcy poruszają się dalej na wschód. Poznajemy oficera rezerwy Wagnera, który chce tylko wrócić w rodzinne strony i zapomnieć o koszmarze z pola bitwy. Jednak nie to będzie jego przeznaczeniem. Ogląda on zbyt wiele niesprawiedliwości, by spocząć w domu i zająć się przemytnictwem. Zamiast tego zaczyna przyjmować zlecenia. Na kogo? Raczej na co – zazwyczaj na ciężki sprzęt bojowy, który przeszkadza przemytnikom w ich biznesie, ale nie tylko. |
| czytaj dalej |
|
Valkiria Network — Flint
| „Wrzesień” jest powieścią świetnie napisaną, nierzadko okraszoną żartami, lecz — gdy trzeba — zaskakująco poważną. Czyta się szybko i przyjemnie, bo ta książka po prostu wciąga — i aż żal, że kończy się tak szybko... Warto przy tym zauważyć, że autor dokonał udanej fuzji kilku fantastycznych gatunków — bo mamy tu zarówno political fiction, science fiction, jak i — w pewnym sensie — fantasy. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że zagorzali miłośnicy tego ostatniego mogą bez obrzydzenia po książkę Pacynskiego sięgać, bowiem, dzięki wprowadzeniu dwuznaczności takich, jak utożsamianie machin bojowych z potworami, możemy czytać tę powieść jako dark fantasy — oglądajac pogrążony w upadku świat, człowieka nie mającego szans w walce z bezlitosnymi, potężnymi stworami, ból i nienawiść. I, oczywiście, wiedźmina. |
| czytaj dalej |
|
|
|
|