|
|
 |
 ISBN: 978-83-89595-57-7Liczba stron: 608Wymiary: 125x185 mmOkładka: miękkaIlustracja na okładce: Dagmara MatuszakData i miejsce wydania: Warszawa, 21 października 2009 r.Cena det.: 34,50 zł Nasza cena: 30,50 złdodaj do koszyka E-book w Księgarni eClicto: 14,20 zł
Tej wojny nie dało się uniknąć. Parli do niej wszyscy — i szlacheccy powstańcy, i chłopscy buntownicy, wyczekujący ponownego przyjścia bogini, i ościenni książęta, którzy wśród zamętu chcą uszczknąć dla siebie jak największy szmat zwaśnionego królestwa. Ale kiedy wojna się rozpoczęła, wszystko poszło nie tak. Zupełnie nie tak, jak miało być.
Zaczęło się od Rogobodźca. Bitwy bez Wodzów. Bo kiedy wreszcie armie wyruszyły w pole, okazało się, że nikt nie jest gotów. Koźlarz przemierza niebo w kohorcie martwych władców, którzy pragną jedynie zniszczenia i mordu. Szarka — spętana mocą cudownej wody ze źródła żmijów — wciąż śni na dalekiej Północy. Okaleczony wojenny kniaź Zwajców gnije w niewoli. Tylko Twardokęsek, hołubiony przez rebeliantów jako zbójecki hetman, tkwi na zrewoltowanym żalnickim pograniczu. I w przededniu bitwy musi podjąć decyzję, czy wyruszy na rabunek swojego życia, czy też wesprze powstańców w sprawie, w której zwycięstwo nie wierzy.
A wojna wrze, wciąż nabiera pędu, pochłaniając kolejno bogów i śmiertelników.
Zapraszamy także na stronę „Sagi o zbóju Twardokęsku”, gdzie znajduje się więcej informacji o cyklu.
Do ściągnięcia: tapeta „Letni deszcz”.
Patronat medialny:
 
Rozdział pierwszy
To miejsce zostało utkane z kamienia i wichru. Chłód przenikał je na skroś, nieprzytłumiony ani przez ogień na palenisku, ani drewno, skóry, kobierce oraz zasłony, których tu nie szczędzono.
Dobre miejsce, żeby usnąć, pomyślała. Dobre miejsce na śmierć.
Jej ojciec podniósł ten dworzec ze zgliszczy po najeździe pomorckich frejbiterów. W tamtych czasach łupieżcy rzadko zapuszczali się tak daleko, lecz jakiś wyjątkowo zuchwały than — a może tylko bardziej wygłodniały od innych — postanowił sprawdzić, czy jesienna zawierucha nie przytłumi czujności obrońców. I zapłacił za to swoją cenę, lecz nie od razu. |
| czytaj dalej |
|
Prolog
Wiedźma wiedziała, że zaraz przyjdą ją zabić.
Wojownicy Warka dokonali tak wiele, by wydobyć się z Przychytrza. Z resztek sprzętów i nadpalonych desek, wyrzuconych przez fale, zdołali sklecić łodzie i spuścili je na wodę. Kilka dni płynęli potem pod rozpalonym słońcem, mimo wycieńczenia szczęśliwi, gdyż już widzieli siebie na ojczystym brzegu, witanych w chwale — wszak powracali z kniaziem, wydobywszy go z najdotkliwszej opresji. |
| czytaj dalej |
|

Poltergeist — Magdalena „Iman” Litwin
| Kiedy wspominałam znajomym, co akurat czytam, parę razy pojawiło się pytanie, czy to taka „babska pisanina”. Absolutnie nie. Anna Brzezińska jest dla swoich bohaterów równie bezwzględna jak mężczyźni, na przykład George R. R. Martin w swojej Pieśni lodu i ognia. W jej cyklu także nie ma miejsca na żadne deus ex machina; jeśli wszystko wskazuje na to, że dana postać ma zginąć, to ginie i nie ma mowy o jakichkolwiek nieuzasadnionych aktach łaski. Jak już wspomniałam, Saga o Twardokęsku dobrze wpisuje się w tradycję fantasy. Brzezińska nie jest w niczym gorsza od Tolkiena czy wspomnianego wyżej Martina. Oto nadszedł czas, kiedy nie musimy już oglądać się na zachodnie wspaniałości, bo pojawił się także rodzimy twórca, który ma nam do zaproponowania wspaniałe uniwersum i niesamowitą historię. |
| czytaj dalej |
|
Katedra — Tymoteusz „Shadowmage” Wronka
| Warto było czekać aż dziesięć lat, by poznać całość monumentalnego, w formie i treści, cyklu. „Letni deszcz. Sztylet” jest ukoronowaniem całości, będącym moim zdaniem jedną z najlepszych książek zamykających serię. Jest w niej wszystko: dramatyzm, chwile wytchnienia, tajemnice i punkty kulminacyjne... a na końcu poczucie satysfakcji z obcowania z dopiętą na ostatni guzik historią i zajmującym światem, który żyje własnym życiem, z którego to, co poznaliśmy, jest zaledwie drobnym wycinkiem. |
| czytaj dalej |
|
Esensja — Jędrzej Burszta
| Majstersztyk pod każdym względem. O sadze Brzezińskiej napisano już tyle dobrego, że szkoda się powtarzać — najważniejsze jednak, że ostatni, długo wyczekiwany tom nie zawiódł pokładanych w nim oczekiwań. Urzeka misternie skonstruowana fabuła, łącząca wielką, epicką historię z losami pomniejszych, przewijających się w tle postaci o różnorodnym pochodzeniu i charakterze, które — choć żyją przecież w świecie fantastycznym — zostały opisane niezwykle realistycznie, z dbałością o szczegóły. „Letni deszcz. Sztylet” z wielowątkowego, monumentalnego eposu przeistacza się baśń — mroczną, pogmatwaną, piękną i okrutną. |
| czytaj dalej |
|
Gildia — Dagmara „Tiszka” Trembicka
| Mówiąc o tym cyklu, trudno powstrzymać się przed użyciem słowa „epicki”. Tak skomplikowanej, barwnej fabuły i tak precyzyjnie zbudowanego świata nie uświadczymy w żadnej innej książce polskiego autora. Ta, najpewniej ostatnia już, część, zbiera w sobie i rozwiązuje wątki, które autorka stworzyła przez minione dziesięć lat. Nie należy więc dziwić się, że otrzymujemy sześćsetstronicową księgę — dekada to wystarczająco dużo czasu, aby kreowany świat nabrał pewnej wagi, a postaci zaczęły żyć już same, kując swoje losy jakby niezależnie od woli pisarki. Trzeba przyznać, że pani Brzezińska poradziła sobie doskonale, nie każdy twórca dałby radę z powodzeniem ogarnąć dzieło o takim poziomie skomplikowania. |
| czytaj dalej |
|
Nasze Miasto — Paweł Kontek, ARMA
| Za co kochamy Brzezińską? Niewątpliwie za doskonale dopracowane, spójne realia: miejsca, czasu, systemu religijnego i obyczajowości. Kreślone dłonią mediewistki nie pozostawiają cienia wątpliwości co do prawdopodobieństwa przedstawionego uniwersum. Dodatkowym, wartym uwagi i nieodłącznym elementem tego tła wydarzeń jest warstwa językowa — stylizacja, która sprawia wrażenie, że zamiast czytać powieść, słuchamy ballady opowiadanej w karczmie lub przy ognisku. |
| czytaj dalej |
|
Students.pl — Krzysiek Błaszczyk
| Należy z całą stanowczością stwierdzić, że autorka „Sagi o zbóju Twardokęsku” długo kazała nam czekać na finałowy tom opowieści rozgrywającej się w Krainach Wewnętrznego Morza. Jednak uważam, że owe oczekiwanie zostało sowicie nagrodzone. [...] Zakończenie czwartej części, a zarazem i całej serii jest, delikatnie ujmując, zaskakujące. Nie zdradzę go jednak. Zamiast tego zachęcam do jak najszybszego zapoznania się ze „Sztyletem” i zwracam się tutaj zarówno do fanów prozy Brzezińskiej (was pewnie zachęcać nawet nie trzeba), jak i do tych, którzy dopiero wkraczają w świat poczciwego zbójcy. |
| czytaj dalej |
|
Poltergeist — Maja „Vanth” Białkowska
| Pisarka posiada rzadki dar kreślenia zapadających głęboko w pamięć postaci, które już w momencie wkroczenia na scenę budzą sympatię (bądź też antypatię). Nie są to czarno-białe charaktery, wymykają się klasyfikacji „dobry—zły”. Ten sam bohater może dokonywać heroicznych wyczynów, jak i za chwilę postąpić w sposób, który urąga ludzkiej przyzwoitości. Taki właśnie jest Twardokęsek — zbój, który swój proceder uprawia z wielkim zaangażowaniem, bo lubi życie na ostrzu miecza: grabież, rzeź i krótkie chwile oddechu, gdy korzysta ze zrabowanego bogactwa. |
| czytaj dalej |
|
Gildia — Katarzyna „Kiriana” Suś
| „Letni deszcz. Sztylet” to kontynuacja rozpoczętej w 1999 roku sagi o zbóju Twardokęsku. To czwarta odsłona przygód tej nieprzeciętnej postaci. Jednocześnie saga doskonale ukazuje, jak dojrzewał styl autorki, a jej prace stawały się coraz to lepsze. To pokrzepiające wiedzieć, że są jeszcze autorzy, którzy nieustannie szlifują warsztat i nie spoczywają na laurach. |
| czytaj dalej |
|
Zaginiona Biblioteka — Roman Ochocki
| Takie powieści stają się zawsze punktem odniesienia w stosunku do kolejnych, poprzeczką, którą jednak trudno przeskoczyć. Zwłaszcza że żaden z rodzimych pisarzy nie próbuje poważyć się na cykl tej klasy, który nie wyłamując się z ogólnych ram, próbuje jednak stworzyć jakąś nową jakość w gatunku fantasy, nadać jej nową treść, odcisnąć autorskie piętno. |
| czytaj dalej |
|
Esensja — Karina Murawko-Wiśniewska
| „Naczekaliśmy się” pisał Eryk Remiezowicz w recenzji pierwszego tomu „Letniego deszczu”, rzucając słowa niczym klątwę: kontynuacja nadeszła dopiero po pięciu latach. Ale warto było czekać (w międzyczasie na nowo czytając „Plewy na wietrze” i zajdlowską „Żmijową Harfę”), bo w „Letnim deszczu. Sztylecie” znajdziemy wszystko, za co czytelnicy polubili Annę Brzezińską. I jeszcze więcej. |
| czytaj dalej |
|
|
|
|