|
|
 |
![[OBROŃCY KRÓLESTWA]](http://runa.pl/okladki/obroncy_krolestwa.jpg) ISBN: 83-917904-4-4 Liczba stron: 296 Wymiary: 125x185 mm Okładka: miękka Ilustracja na okładce: Stephanie Pui-Mun Law Data i miejsce wydania: Warszawa, 18 marca 2003 r. --- NAKŁAD WYCZERPANY ---
Zbiór opowiadań o wspaniałym, bogatym świecie aniołów i demonów, które wędrują w scenografii wielkich miast, w Limbo pomiędzy Niebem i Piekłem toczą skomplikowaną walkę o władzę, zarazem jednak pozostają zdumiewająco ludzkie w swych pragnieniach i rozterkach. Asmodeusz, z powodu urody i zamiłowania do luksusu zwany Zgniłym Chłopcem, ma kłopoty rodzinne. Aniołowie uzależniają się od suszonej trawki z Fatimy i handlują wodą z Lourdes. Władca Otchłani Lucyfer (dla nieżyczliwych po prostu Lampka) brutalnie tłumi bunty zwolenników dawnego władcy, a poczciwemu aniołowi stróżowi zostaje przydzielony zastępca — okaleczony weteran wojen z piekielnymi zastępami.
Autorka tworzy nader przewrotną, wielopłaszczyznową wizję zastępów niebieskich w służbie Boga, bardzo swobodnie łącząc dziedzictwo antyku i mitologię judeochrześcijańską z pradawnymi wierzeniami magicznymi i wątkami współczesnej kultury popularnej.
Jedno z opowiadań z tej książki, „Dopuszczalne straty”, uzyskało nominację do Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla.

Zaułki były brudne i wyludnione, budynki niskie, często zapadnięte ze starości, drewniane. Zwolna jednak okolica zaczęła się zmieniać. Uboga dzielnica nabierała miejskiego charakteru. Domy stawały się większe, bardziej zadbane, często trafiały się kamienne podmurowania czy podcienie. W dużych oknach lśniły szyby w miejsce szmat czy rybich pęcherzy, pojawiały się kolorowo malowane balkony i mansardy. Nawierzchnię ulicy pokrył bruk. Pojawiło się więcej przechodniów. Smagły dżinn, o drapieżnych, pięknych rysach twarzy, prowadził na złotym łańcuszku małą chimerę. Odziany w błękitną szatę i turban wydawał się cudowną fatamorganą. |
| czytaj dalej |
|

Czytelnia.onet.pl — Wojciech Krusiński
| Kim są aniołowie? Po co zostali powołani? Czy w ogóle istnieją? Na te pytania nigdy nie będzie odpowiedzi, jednak nurtują one pisarzy, którzy swoje fantazje i wyobrażenia na ich temat wykorzystują w książkach. Popularne jest wyjaśnienie, że aniołowie zostali stworzeni, by żmudną i ciężką pracą zbudować od podstaw świat dla ludzi i właśnie ten wariant rozwija Maria Lidia Kossakowska w najnowszym zbiorze opowiadań „Obrońcy Królestwa”. |
| czytaj dalej |
|
Wirtualna Polska — Agnieszka Chojnowska
| Tutaj anioły i demony są śmiertelne. Ulegają nałogom. I to jakim: palą trawkę z Fatimy, uzależniają się od wody z Lourdes, a nawet od, najdroższych na rynku, krwawych łez posągów. Chodzą do domów publicznych. Dzielą się na kasty społeczne (dla przykładu: Świetlisty, niebiański arystokrata, ma wstęp do siódmego nieba, o czym np. anioł służebny nie ośmieli się nawet pomarzyć). Borykają się z problemem konfliktu pokoleń, z kłopotami materialnymi. Słowem: są zaskakująco ludzcy, mimo swojej teoretycznej boskości (opcjonalnie: diabelskości). |
| czytaj dalej |
|
Avatarae — Tomasz Kleta
| Podstawowy atut pisarki to bardzo dobry, charakterystyczny dla niej styl, książkę czyta się błyskawicznie. Dodatkowo ani przez moment nie można się nudzić. Sprawny warsztat i oryginalność to według mnie połowa sukcesu. Kilka słów trzeba poświęcić bohaterom opowiadań. Postacie kreowane przez Kossakowską daje się lubić. Czy jest to przebiegły demon Asmodeusz, honorowy i nie cofający się przed niczym Daimon Frey, czy spiskujący Archaniołowie. A daleko im do tradycyjnych stereotypowych wyobrażeń, jedni przypominają arystokratów, inni żołnierzy i okaleczonych weteranów, a jeszcze inni narkomanów. |
| czytaj dalej |
|
Magazyn Fantastycznie! — Adam Kucharski
| Zaludniający kartki książki aniołowie, demony, dżiny i reszta nierealnego spektrum mają te same problemy co my, tylko rozwiązują je inaczej. Autorka swoją uwagę podzieliła równo między Otchłań i Niebo. Asmodeusz ma kłopoty z uciążliwą matką, a anioł stróż czuje niechęć do człowieka, którym wypadło mu się opiekować. Dygnitarze z obu stron wciąż coś knują i to zazwyczaj przeciw sobie nawzajem. Nawet w Niebie można nadepnąć na odcisk handlarzom narkotyków (tj. wody z Lourdes i suszonej trawki z Fatimy), a Anioł Zagłady nie lubi niszczyć wskazanych mu światów. Ot, zwykłe codzienne sprawy. Po lekturze zbiorku nasunął mi się następujący wniosek: dobrze wiedzieć, że po śmierci będzie tak samo albo lepiej |
| czytaj dalej |
|
Poltergeist — Szymon Szweda
Dzięki prozie Pani Kossakowskiej dowiadujemy się, że zarówno w Niebie jak i Piekle panuje biurokracja i hierarchiczność; że najwyższe z Aniołów kumają się z wysoko postawionymi Diabłami; że Asmodeusz także może mieć kłopoty rodzinne.
Sama technika pisania dobra, czyta się naprawdę bez problemu, a w niektórych momentach można się nawet dać wciągnąć w anielski świat stworzony przez Kossakowską.
|
| czytaj dalej |
|
Magazyn Esensja — Paweł Pluta
| Nie są zatem "Obrońcy Królestwa" lekturą dla tych, dla których jedynym możliwym obrazem anioła jest blondwłosa skrzydlata postać w długiej białej szacie. Owszem, tutaj aniołowie mają skrzydła, ale ubierają się raczej w skórzane kurtki, wojskowe spodnie i ciężkie buty niż w powłóczyste giezła. Chadzają do barów, niektórzy wręcz do spelunek w Limbo, zaś arystokraci jeżdżą polować na chimery. Za oknami pałacu Lucyfera latają harpie, a smoka można prowadzić na smyczy, no i oczywiście to, że się jest demonem, nie znaczy wcale, że nie można gustować w klasycznym malarstwie i rzeźbie. |
| czytaj dalej |
|
Valkiria Network — Piotr `Nurglitch` Smolański
W jej opowiadaniach nie ma ani śladu mrrrocznej pompatyczności, nie ma nadmiernie rozbudowanej warstwy barokowych ozdobników uniemożliwiających de facto czytanie. Wszystko napisane jest stylem świeżym i czystym, bardzo lekkim i łatwo przyswajalnym. Anioły są tu przedstawione w sposób, którzy spodoba się wszystkim tym, którzy lubili Armię Boga - można niemal stwierdzić, że "Obrońcy Królestwa" to dla nich lektura obowiązkowa. Bóg jest tu odległy, niemal bezosobowy, straszny i niepojęty, ale same anioły są i obce i bardzo ludzkie zarazem.
Widzimy istoty, z którymi moglibyśmy rozmawiać przy piwie nie orientując się nawet, że jest w nich coś więcej, niż w zwykłym człowieku, ale z ujawniającą się czasem nutą niesamowitości, niezwykłości, jakby były nakręcone na innej taśmie niż to, co je otacza
|
| czytaj dalej |
|
Fahrenheit — Tomek Kopyra
| Drugą zaletą, wynikającą z pierwszej, są bardzo ciekawie odmalowane postacie bohaterów. Na kartach książki spotykamy zarówno grube ryby jak Archanioła Gabryjela - Regenta Królestwa, przez najbliższych współpracowników zwanego Gabrysiem, czy samego Władcę Głębi - Lucyfera, przez jednych pieszczotliwie, przez innych złośliwie nazywanego Lampką, ale także Anioła Stróża imieniem Saturnin, któremu jako partner przydzielony zostaje weteran komanda anielskiego o poetyckiej ksywie - Drago; mamy również zdemobilizowanego najemnika Hazara o miękkim, jak na demona sercu, który próbuje odnaleźć swoje miejsce w Głębi; rozdartego wątpliwościami anioła Ariela; czy parę sympatycznych bliźniaków Uwabriela i Parmiela, którzy wpadają w kłopoty, żywcem wyjęte z filmów kina gangsterskiego. |
| czytaj dalej |
|
|
|
|