|
|
 |
![[PLEWY NA WIETRZE]](http://runa.pl/okladki/plewy_na_wietrze.jpg) ISBN: 83-89595-28-1Liczba stron: 576Wymiary: 125×185 mmOkładka: miękkaIlustracja na okładce: Dagmara MatuszakData i miejsce wydania: Warszawa, 24 października 2006 r.Cena det.: 34,50 zł Nasza cena: 28,00 złdodaj do koszyka![[e-book]](/images/ebook.gif) E-book w eClicto, w Virtualo
Zbójca Twardokęsek zapragnął wreszcie odpocząć. Nadojadła mu grasantka na gościńcu, uzbrojeni po zęby strażnicy kupieckich furgonów i niewdzięczni kamraci. Co tu kryć — poczuł się sędziwy i znużony.
Aby należycie zabezpieczyć swoją starość, porzucił zbójecką kryjówkę chyłkiem, ale z całym skarbczykiem szajki.
Przeczuwając, że towarzysze nie puszczą mu płazem nikczemnego złodziejstwa, pośpiesznie czmychnął z Przełęczy Zdechłej Krowy, przez lata zbójeckiego matecznika i niezawodnego schronienia, po czym ruszył na południe. Zatrzymał się dopiero na Tragance, gdzie zamierzał kupić okazałą willę oraz hożą niewolnicę i uprawiać winorośl na południowym stoku góry. Lecz kiedy już uwierzył, że wszystko będzie dobrze i począł tracić zwykłą ostrożność, pachołkowie znienacka wtrącili go do lochu.
Skazany na śmierć, postanawia wypłatać paskudnego psikusa wojownikowi norhemne, łupieżcy z południowych stepów. Nie spodziewa się oczywiście, że jedna wredna sztuczka całkowicie odmieni jego życie, a los — albo złośliwi bogowie — będzie nim miotać niczym wicher plewami i popędzi go coraz dalej przez Krainy Wewnętrznego Morza.
Nowy początek sagi o wojnie, która zmieniła oblicze Krain Wewnętrznego Morza.
Znasz już Szarkę, Koźlarza i zbója Twardokęska — teraz przeczytasz ich pełną historię.
Nie znasz ich losów — odkryj dla siebie świat bitnej szlachty, zdradzieckich rabusiów, szalonych wiedźm, podstępnych kapłanów i niepokornych bohaterów.
PLEWY NA WIETRZE to pierwsza część opowieści o zbóju Twardokęsku, poprawiona i rozszerzona wersja ZBÓJECKIEGO GOŚCIŃCA.
Podobnie jak „Zbójecki gościniec”, „Plewy na wietrze” uzyskały nominację do Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla.
Zapraszamy także na stronę „Sagi o zbóju Twardokęsku”, gdzie znajduje się więcej informacji o cyklu.
Patronat medialny:

Rozdział 12 (fragment 4)
— Jest taki alchemik w Książęcych Wiergach — odpowiedziała wreszcie z westchnieniem. — Lat temu parę przypałętał się nie wiedzieć skąd i teraz mistrzem Szmudruchem go zowią. Kupczykowie wielce go poważają, bo umny podobno niezmiernie i osobliwą ma do rzemiosła smykałkę, więc im raz po raz coś w foluszu czy garbarni podpowie. |
| czytaj dalej |
|
Rozdział 12 (fragment 3)
Ani się obejrzał, jak leśna dróżka rozszerzyła się. Po jej bokach pojawiły się zdziczałe jabłonki i śliwy, a las cofnął się, odsłaniając zielone, pofałdowane przecinki, gdzieniegdzie porośnięte łanem młodej, wiotkiej brzeziny. Słońce nie sięgnęło jeszcze najwyższego punktu na niebie, gdy zza kolejnego zakrętu wyłonił się zarys zabudowań. Dwór otoczono solidną palisadą z bali, przy gruncie dobrze obsypaną ziemią i wzmocnioną zaostrzonymi kijami. |
| czytaj dalej |
|
Rozdział 12 (fragment 2)
W górze znowu krzyknął ptak. Srokacz Przemęki zastrzygł uszami i stary uspokajająco poklepał go po karku. Nie podobały mu się te konie o irytującej, jasnej maści, krępe i ciężkie w kłębie. Człapały powolnie, ze zwieszonymi łbami i do tej pory ani chybi częściej ciągnęły pług czy wóz, niż nosiły jeźdźców. Sam jednak nie mógł się wyprawić na jarmark w poszukiwaniu wierzchowców. Wcisnął więc kilka srebrników w dłoń zausznika Działońca i nakazał, aby kupił im w pobliskim miasteczku konie pod wierzch. |
| czytaj dalej |
|
Rozdział 12 (fragment 1)
Przemęka z rozkoszą wciągnął w płuca woń żyznej, wilgotnej gleby. Las pachniał wiosną. Zieleń młodych liści była tak intensywna, że niemal nierzeczywista, a białe i żółte zawilce szczelnie przesłaniały ziemię. Gdzieniegdzie widział ciemne pnie i konary dębów, wciąż nagich, lecz krzepkich i dostojnych. Najemnik lekko skręcił srokacza i z lubością przesunął palcami po chropowatym pniu. |
| czytaj dalej |
|

Wirtualna Polska — Agnieszka Chojnowska
Plewy na wietrze to właśnie wersja poprawiona, ale, co jeszcze ważniejsze, rozszerzona o prawie 300 stron tekstu, czyli przekraczająca dwukrotnie objętość pierwowzoru. Można więc śmiało powiedzieć, że, mimo zachowania zasadniczych elementów fabuły, to zupełnie nowa książka. [...]
Plewami Brzezińska potwierdza swój niepodzielny prymat wśród polskich fantastek. Kto jeszcze nie zna jej twórczości, koniecznie powinien nadrobić tę zaległość. Bo warto. |
| czytaj dalej |
|
gram.pl — Trashka
| Pisarka, mediewistka z wykształcenia, postanowiła przybliżyć nam świat ludzi o innej, wcześniejszej, bardziej pierwotnej, choć równie skomplikowanej jak nasza, mentalności. To ludzie, dla których słowa tak banalne, a jednocześnie zawiłe, jak miłość, nienawiść czy obowiązek, niosły nieco inną treść. Ich znaczenie było bardziej... proste i dosadne. Bo jak miałoby ono prezentować się tam, gdzie widzi się na co dzień, jak łatwo stracić życie, o chudobie nie wspominając? Tu w dodatku bogowie kroczą pośród ludzi, obojętni na ich los lub rozgrywający swe własne gry z przeznaczeniem; ze śmiertelnikami w roli pionków. Nie dziwi zatem, że i sami bohaterowie do miłosiernych czy skłonnych do poświęceń nie należą. Mało jest takich ludzi i bogów w Krainach Wewnętrznego Morza, a co ciekawe i trochę straszne — bardzo łatwo zaakceptować ich sposób postrzegania, choć paradoksalnie nie stają się przez to bliżsi. |
| czytaj dalej |
|
Wrota Wyobraźni — Michał „Eldarion” Skerczyński
| Nie można również odmówić autorce iście mistrzowskiego kunsztu pisarskiego. Pani Brzezińska nie pisze skomplikowanym językiem (co uważam za plus), a mimo tego opisy potrafią być rzeczowe i dokładne. Rewelacyjna jest stylizacja języka na gwarę staropolską, nawet przez moment nie miałem wrażenia by było to robione na siłę lub by brzmiało sztucznie — widać, że autorka jest pod tym względem prawdziwym autorytetem. |
| czytaj dalej |
|
Wrota Wyobraźni — Bartek Szyszka
| Autorka nie pędzi z fabułą i nie serwuje nam zwrotów akcji co trzy strony. Mamy raczej wrażenie, że akcja „płynie” sobie niespiesznie. Dzieje się tak, gdyż bardzo często Brzezińska pozostawia główny wątek, aby wstawić rozbudowany opis miejsca czy historię jakiejś pobocznej postaci, przekazując w ten sposób dodatkowe informacje czytelnikom. Dzięki temu mamy dokładny obraz świata i przede wszystkim dokładny obraz postaci, ponieważ autorka często przedstawia myśli, uczucia i pobudki którymi kierują się jej bohaterowie. Pobudki te są natomiast dość niskie, jako że w powieści nie występują praktycznie postacie pozytywne. Nawet te, które na takie wyglądają, okazują się nie być kryształowe. |
| czytaj dalej |
|
Esensja — Eryk Remiezowicz
| Choć najnowsza powieść Anny Brzezińskiej niewątpliwie przynależy do fantasy, wyróżnia się na tle gatunkowej średniej dzięki interesującej narracji i bogactwu postaci, wątków oraz zdarzeń; na usta ciśnie się określenie „panorama”. |
| czytaj dalej |
|
Katedra — Tymoteusz „Shadowmage” Wronka
| Co można jeszcze powiedzieć o „Plewach na wietrze”? Pewnie to, że właśnie tak powinny wyglądać wszystkie powieści fantasy — świetnie napisane, z interesującą fabułą i niesztampowymi bohaterami. Jest to początek fascynującej historii, której przebieg śledzi się z zapartym tchem. |
| czytaj dalej |
|
Katedra — Achmed
| Anna Brzezińska pisze na poziomie, na jaki potrafią wspiąć się tylko nieliczni. „Plewy” — ze swoją finezyjną szkatułkową narracją i płynną, zastosowaną dokładnie tam, gdzie jest to z pożytkiem dla całości utworu, stylizacją — są pod względem struktury i języka wzorem do naśladowania bynajmniej nie tylko dla początkujących pisarczyków. |
| czytaj dalej |
|
|
|
|