|
|
 |
![[ŻMIJOWA HARFA]](http://runa.pl/okladki/zmijowa_harfa.jpg) ISBN: 978-83-89595-31-7Liczba stron: 528Wymiary: 125×185 mmOkładka: miękkaIlustracja na okładce: Dagmara MatuszakData i miejsce wydania: Warszawa, 2 kwietnia 2007 r.Cena det.: 34,50 zł Nasza cena: 30,50 złdodaj do koszyka E-book w Księgarni eClicto: 14,20 zł
W Spichrzy, najpiękniejszym mieście Krain Wewnętrznego Morza, nadchodzi czas karnawału. Zbójca Twardokęsek, sterany po włóczędze przez Góry Żmijowe i starciu ze szczurakami, liczy, że wreszcie wypocznie, posili się na koszt księcia i nażłopie wina, którym wypełniono tego dnia miejskie sadzawki. Niestety, także tutaj doszła wieść o łajdactwach herszta z Przełęczy Zdechłej Krowy i książę nałożył na jego głowę sowitą nagrodę. Zbójca wraz z jaśminową wiedźmą trafia w ręce Powroźników, osławionych spichrzańskich katów i sam władca zamierza zadbać, aby jak najszybciej wyprawić Twardokęska na szubienicę.
Tymczasem Szarka, niepomna na los kompana, ugania się po mieście w poszukiwaniu Koźlarza, a na ulicach i w zaułkach Spichrzy narasta świąteczny zamęt. Mieszkańcy, przerażeni wieściami o rzezi, zgotowanej przez szczuraków okolicznym miasteczkom, topią strach w winie i zabawa staje się coraz bardziej rozbuchana. Tumult wkrótce przeradza się w krwawą ludową rewoltę, która może zagrozić losom miasta. Co gorsza w wieży Śniącego Zarzyczka wypowiada życzenie, budząc przepowiednię i bezpowrotnie zmieniając losy Szarki, Koźlarza, jaśminowej wiedźmy i zbójcy Twardokęska.
Za „ Żmijową harfę” autorka otrzymała Nagrodę Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla.
Zapraszamy także na stronę „Sagi o zbóju Twardokęsku”, gdzie znajduje się więcej informacji o cyklu.

Fragment 2
Wołwa zaskowytała. Szarpnęła się na łańcuchu, odrzuciła w tył głowę i zastygła. Z jej ust wciąż płynęła ciemna strużka krwi, w gardle dogasało rzężenie, ale oczy miała już stężałe. Martwe, szklane oczy ryby.
Stara kobieta z wysiłkiem uniosła się na stercie poduszek. Mrok w pęknięciu kopuły szarzał dopiero z wolna, lecz wiedziała, że daleko na południu lada chwila rozpocznie się spichrzański karnawał, zwieńczenie Żarów, najwspanialszego ze świąt Krain Wewnętrznego Morza.
— Wynieście ją! — rozkazała ze złością. — Nie gapcie się tak, nie stójcie. Inne też zabierzcie! — pokazała szereg ciemnych kształtów, bezwładnie zwalonych pod ścianami komnaty. — Nie obawiajcie się, już nie ugryzą, ze szczętem zęby potraciły. |
| czytaj dalej |
|
Fragment 1
O poranku owego dnia, który miano później nazwać Krwawym Spichrzańskim Karnawałem, jaśminowa wiedźma pojęła wreszcie ogrom swego nieszczęścia. Siedziała na stołku, bardzo łysa i bardzo rozżalona, i puchła od płaczu.
— Niczym owcę mię postrzygli — lamentowała. — Niby barana. Tutaj święto najznamienitsze we wszelkich Krainach Wewnętrznego Morza, a jak ja się ludziom na oczy pokażę? Taka oszpecona?
Ot, nieszczęście z babami, pomyślał Twardokęsek. Wczoraj leżała na szrobie, na stos ją wieść mieli, a teraz nie dość, że z wieży wyszła, jeszcze karnawału się jej zachciewa. |
| czytaj dalej |
|

Esensja — Eryk Remiezowicz
„Żmijowa harfa” jest jedną z tych niewielu książek, które zyskują nad czytelnikiem kontrolę, odrywając go od wydarzeń dnia codziennego. Szybko popada się w czytelnicze zadurzenie, przejście do świata Szarki i towarzyszy następuje niepostrzeżenie, a potem już niełatwo zrezygnować z lektury. Wiele napisałem o przeróżnych zaletach tej powieści, ale wszystko to składa się na jedno — parę ładnych godzin przygód, śmiechu i wzruszeń. Ta książka dotyka czytelnika, nie pozwala stanąć z boku.
Wychodzi, że „Żmijowa harfa” zasługuje jednak na te 100%. Wielka książka. |
| czytaj dalej |
|
Katedra — Mateusz Wodyk
| Żmijów nie ma już. Powracają tylko w snach, płonące, wśród bicia dzwonów spod ciemnego jeziora i obrazów cudownego źródła Ilv, zmąconego z woli Zird Zekruna. Boga, który nie mogąc zrobić tego sam, znalazł łotra z wolnych frejbiterów, przywabił go i wiele przyobiecał, okręty niedościgłe, nad krainami władzę, sławę po kraj świata. I na swoje podobieństwo — nieśmiertelność. Frejbiter wybił żmijów, zbrukał świętą wodę, zatem bóg obdarował go hojnie. |
| czytaj dalej |
|
|
|
|