|
|
 |
![[DOM WSCHODZĄCEGO SŁOŃCA]](http://runa.pl/okladki/dom_wschodzacego_slonca.jpg) ISBN: 83-89595-29-X Liczba stron: 400 Wymiary: 125×185 mm Okładka: miękka Ilustracja na okładce: Jakub Jabłoński Data i miejsce wydania: Warszawa, 29 listopada 2006 r. --- NAKŁAD WYCZERPANY ---
Pierwsi magowie przybyli do miasta Farewell w czasach, kiedy na parkietach królował charleston, a alkohol można było kupić wyłącznie na czarnym rynku. Od tamtej pory minęło niemal sto lat, a oni nadal tutaj są. Nie wyłowisz ich jednak z tłumu. Z pozoru niczym nie różnią się od zwykłych ludzi. Żyją na granicy dwóch światów, chroniąc śmiertelników przed nieznanym.
Tutaj, w Farewell, każdy zaułek ma swoją opowieść. Po zmroku ze snu budzą się istoty, z którymi nikt nie pragnie spotkać się twarzą w twarz — gargulce, władcy szczurów, niespokojni zmarli... Pod skorupką codzienności kryją się tajemnice, jakich nie sposób ogarnąć. Odpowiedzi strzeże rosochata Wierzba, której korzenie sięgają serca miasta.
Tutaj wypełniają się proroctwa, ziszczają się marzenia i koszmary. Nigdy nie wiesz, dokąd zaprowadzi cię kolejny zakręt, jaką niespodziankę kryje następna uliczka.
Eunice Wight — współczesna nastolatka — stawia pierwsze kroki w zawiłej sztuce magii. Jeszcze nie w pełni rozumie, czym jest świat, do którego przyszło jej należeć. I chociaż zawsze może liczyć na wsparcie starszych magów, im również nie brakuje problemów, z którymi będą musieli się uporać. Mag-szermierz Lloyd zmierzy się ze swoją mroczną przeszłością. Błyskotliwy informatyk Timothy wyjdzie poza wirtualny świat. Narcystyczny rockman Gabriel wreszcie zacznie podejmować własne decyzje. Razem z zakonnicą Weroniką, wiekowym Krzysztofem oraz niespodziewanym przybyszem z odległych stron stawią czoło mitycznym bestiom oraz dawnym — i nowym — wrogom. Czy znajdą odpowiedzi na zagadki, jakie zostawiła po sobie legendarna Kaja Modrooka? I czy Eunice wyjdzie zwycięsko z próby, jaką postawi przed nią los?
Patronat medialny:

Bunt zrodził się w Eunice tego dnia, w którym jako świeżo upieczona gimnazjalistka odwiedziła swoją starą szkołę podstawową. Musiała załatwić kilka spraw, przenieść papiery z gabinetu lekarskiego, zdjąć na pamiątkę ostatnią pracę z gazetki ściennej. Pominąwszy zakupy w miejscowym spożywczaku, matka Eunice niechętnie opuszczała mieszkanie. Tłumaczyła się obolałymi nogami. Prawda była taka, że pani Wight nie zajmowała się niczym poza oglądaniem telewizji i stopniowo stawała się coraz bardziej otyła. |
| czytaj dalej |
|
...Na miejscu zebrało się już blisko pół miliona uczestników i wciąż nadciągają nowi. Autostrady w całym stanie są nie-praw-dopodobnie zakorkowane! O największym festiwalu w dziejach ludzkości będziemy was informować na bieżąco. Jeżeli również zdążacie na Woodstock, pozdrawiam was — love and peace! Tymczasem zostańcie z nami — grają Janis Joplin i Koooozmic Blues!
Lloyd Dark powoli dopił swoją whisky, a potem z cichym brzękiem odstawił szklankę na kuchenny blat. Tak, zakup radia to był dobry pomysł. Muzyka wypełniała puste przestrzenie, oszukiwała echo i samotność. Wiedział, że się teraz szybciej oswoi z domem, do którego wprowadził się poprzedniego dnia.
Miał nadzieję, że dom się także oswoi z nim. |
| czytaj dalej |
|

Fahrenheit — Karolina Kacprzak
| Książka Janusz to w zasadzie bardziej cztery opowiadania niż powieść. Akcja wszystkich toczy się w magicznym mieście Farewell. Magicznym, bo tu mają siedzibę magowie, którzy przetrwali Wielką Wojnę, oraz nowy narybek — odłowiony, uświadomiony i nauczony obchodzić się z magią. W owym mieście też są podziały na swoiste dzielnice: rynsztok zamieszkany przez wampiry i ludzi-szczury, część „niemagiczna”, w której mieści się szkoła, kino, puby, i ta najważniejsza okolica z punktu widzenia świata przedstawionego — domy magów oraz szpital (to z powodu siostry Weroniki — jednej z magiń). |
| czytaj dalej |
|
Fahrenheit — Ewa Białołęcka
| Akcja toczy się dynamicznie, nie brakuje tu pędzących samochodów i motocykli oraz walk. Trup się ściele całkiem gęsto, a Lloyd Dark ze swą kataną łamie prawa grawitacji (i parę innych przy okazji). Gdyby „Dom Wschodzącego Słońca” sfilmowano, z pewnością reżyserem powinien być Katsuhiro Otomo. Z przyjemnością stwierdziłam jednak, że autorka absolutnie nie schlebia najniższym gustom i niejaka „animowatość” jest tylko przyprawą, dodającą literackiej potrawie należytej pikantności. |
| czytaj dalej |
|
Fahrenheit — Wojciech Misiurka
| „Dom Wschodzącego Słońca” to solidna porcja postmodernistycznej fantastyki. Jeżeli nie przeszkadza wam obraz pół-Japończyka z kataną na plecach, pędzącego przez miasto na magicznym Harleyu, by natłuc latynoskiemu wampirowi-mafiozo, to zdecydowanie warto po nią sięgnąć i na kilka godzin stać się mieszkańcem Farewell. Szkoda tylko, że do książki nie dołączana jest płyta CD z utworami Neverland, zespołu Gabriela. Zdaje się, że są nieźli. |
| czytaj dalej |
|
Fantasy Book —
| Książka Aleksandry Janusz to świetne urban fantasy, porywa nas w świat magii i nowoczesnej techniki i sprawia, że czujemy się w nim dobrze. Bohaterowie dzięki wyrazistemu opisowi stają się w swoisty sposób nam bliscy, budzą sympatię. Ciekawa fabuła, lekkość narracji, domieszka humoru a nawet rzucone tu i ówdzie „mocne słowo” tworzą niezapomniany klimat. |
| czytaj dalej |
|
Wirtualna Polska — Rafał Śliwiak
| Magię i niesamowitość może także w naszym świecie dostrzec każdy, kto nie oduczył się otwarcie patrzeć, nie dał się ogłupić szkole i telewizji, kto zachował w sobie pierwotną wrażliwość. Do tej wrażliwości odwołuje się właśnie autorka. Posługując się tą wrażliwością kreśli w książce wizje, które łączą nostalgiczne wspomnienia dzieciństwa, zagadkowe sny, pejzaże magicznych zaświatów, buszowanie w sieci, poetykę teledysku i wrażenia z rockowego koncertu. |
| czytaj dalej |
|
Carpe Noctem — Rafał Chojnacki
| Młoda autorka poradziła sobie bardzo dobrze zarówno z konstrukcją fabuły, jak i z budową postaci. Są pełnokrwiste i bardzo łatwo zapadają w pamięć. Lekko prowadzona narracja i ciekawy pomysł to klucz, jakiego należało użyć, by dostać się do coraz większego kręgu wartych zauważenia autorów rodzimej fantastyki. Aleksandra Janusz użyła tego klucza perfekcyjnie. |
| czytaj dalej |
|
Czytelnia Onetu — Maria Frank
| Książka Aleksandry Janusz to powieść dobrze napisana i oparta na doskonałym pomyśle. Mieszanina magii i nowoczesnych technologii, wyraziste postaci i odpowiednie proporcje humoru i powagi spowodują, że „Dom wschodzącego słońca” spodoba się każdemu. |
| czytaj dalej |
|
Katedra — Tymoteusz „Shadowmage” Wronka
| „Dom Wschodzącego Słońca” to świetnie napisane urban fantasy. Książka opowiada o grupie magów z miasta Farewell zamieszkujących tytułowe domostwo. Nastoletnia dziewczyna i owszem, jest jednym z głównych bohaterów, ale daleko jej do stereotypowej szkolnej uczennicy. Każdy z czarodziei to niezwykle interesująca osobowość, z bogatą przeszłością i intrygującymi zwyczajami. Na temat każdej postaci można by napisać obszerny akapit, więc ich charakterystyka tutaj mija się z celem. Powiem tylko: budzą sympatię od samego początku i naszkicowane są tak wyraziście, że sprawiają wrażenie rzeczywistych osób przeniesionych na karty książki. Wielkie brawa. |
| czytaj dalej |
|
gram.pl — Trashka
| Nastolatki płci dowolnej mają to do siebie, że w antraktach szkolnej nudy wplątują się w rozmaite historie — szalone, zabawne, a nieraz śmiertelnie niebezpieczne. A co dopiero, jeśli owe sprawy związane są z magią? Nie, nie z członkami sekt, bywalcami „psychotroników”, z których większość nie kwalifikuje się nawet na porządnych bioenergoterapeutów, czy prestidigitatorami. Z autentyczną magią polegającą na kształtowaniu prawideł rzeczywistości. To właśnie przydarzyło się bohaterce „Domu Wschodzącego Słońca” Aleksandry Janusz. Niektórzy westchną zapewne: „Znowu jakiś Potter”. Ale czy aby na pewno? |
| czytaj dalej |
|
Terra Fantastica — Joanna „Melfka” Maciejewska
| Nieprzypadkowo użyłam słowa bohaterowie — w „Domu Wschodzącego Słońca” znaleźć można całą plejadę archetypów, znanych z innych historii. Zbuntowaną nastolatkę, która odkrywa w sobie niezwykłą moc, wojownika o mrocznej i tajemniczej przeszłości, kalekę, który musi pokonać własną słabość czy narcystycznego pięknisia o dobrym sercu. Nie ma jednak mowy o schemacie, zza pleców bohaterów nie szeleści papier — to ludzie z krwi i kości, zdolni do wielkich czynów, ale i ulegający słabościom. Wspaniale zarysowane charaktery sprawiają, że bardzo łatwo polubić ich i kibicować — i choć czasem czytelnikowi wydaje się, że wie już o nich wszystko, że może przewidzieć każdy ruch, autorka zaskakuje go, ujawniając kolejny fragment przeszłości bohaterów. Dzięki podobnym zabiegom postaci, choć bardzo wyraziste, obdarzone charakterystycznymi cechami, są jednocześnie niezwykle wiarygodne. W Farewell bardzo trudno bowiem odróżnić biel i czerń, wszystko roztapia się w odcieniach szarości. |
| czytaj dalej |
|
Terra Fantastica — Piotr Schmidtke
| Nie zaryzykuję wiele pisząc, że „Dom Wschodzącego Słońca” Aleksandry Janusz to książka, jakiej w polskiej fantastyce jeszcze nie było. Unikalny kolaż inspiracji płynących z gier fabularnych, japońskiej mangi i anime, doprawiony nieszablonową wyobraźnią autorki, tworzy fascynującą mieszankę. Ta powieść opowiada o perypetiach grupy magów, ale nie tylko dlatego jest przesiąknięta magią. Autorce udało się stworzyć interesującą historię, a przede wszystkim — plejadę bohaterów i łotrów z krwi i kości, którzy spotykają się w jedynym takim mieście na świecie — w Farewell. |
| czytaj dalej |
|
|
|
|