|
|
 |
 ISBN: 978-83-89595-33-1Liczba stron: 432Wymiary: 125×195 mmOkładka: miękkaIlustracja na okładce: Jakub JabłońskiData i miejsce wydania: Warszawa, 21 września 2007 r.Cena det.: 29,50 zł Nasza cena: 25,50 złdodaj do koszyka E-book w Księgarni eClicto: 16,00 zł
„Przypuszczalnie atak niedźwiedzia” — podaje prasowa notatka. Cóż, ludzie przyjmą każde wyjaśnienie, byle nie padło słowo „wilkołak”. Mieszkańca niewielkiego miasteczka w Górach Skalistych teoretycznie mógł zabić niedźwiedź, Colin nie wierzy jednak w takie zbiegi okoliczności. Tak się bowiem składa, że właśnie w tym miasteczku przebywają pod opieką wujostwa jego przyrodni brat i siostra. Czy są w jakiś sposób powiązani z tajemniczą śmiercią?
Colin rozstał się z rodzeństwem przed siedmiu laty, kiedy ich rodzice — jego ojciec i macocha — zostali brutalnie zamordowani. Jest wdzięczny stryjowi Gordonowi, który go przygarnął i wyprowadził na prostą. Jest też, choć nie lubi się do tego przyznawać nawet przed sobą — wdzięczny nieznanemu mordercy, gdyż życie z nienawidzącym go ojcem-psychopatą nie było sielanką.
Niespokojny o siostrę i brata, Colin wyrusza, aby na własną rękę wyjaśnić sprawę, która pozornie wydaje się prosta. Zaraz po przybyciu na miejsce przekonuje się, że miał rację: niedźwiedź to „fakt prasowy”. Spokojne, bogobojne miasteczko przeżywa istny najazd wilkołaków. Policja jest równie nieświadoma prawdziwego stanu rzeczy jak mieszkańcy, jednak Colin i tak nie zamierzał prosić nikogo o pomoc. Problem wilkołaków chce rozwiązać na swój sposób.
Zapraszamy także na stronę „Wilczego dziedzictwa”, gdzie znajduje się więcej informacji o cyklu.
Patronat medialny:
![[Portal Poznania]](/obrazki/tutej-pl.jpg)

Dzisiejszej nocy grupa buszowała na terenie wysuniętym bardziej na północ. Najwyraźniej zerówki, zamiast ciągnąć do konkretnego punktu, całą okolicę uważały za swoje terytorium. Czy raczej: czynnik przyciągający znajdował się w samym miasteczku, nieświadomi trzymali się bowiem obrzeży ludzkich siedzib, mimo że zwierzęca natura powinna była pchnąć ich głębiej w las.
Minęli tkwiący samotnie na przydrożnym parkingu wóz FWS.
— Ciekaw jestem, jak szczegółowe obserwacje zdążyli przeprowadzić — mruknął Colin.
— Zwierzynę niełatwo podejść.
Colin miał nadzieję, że łowca się nie myli. |
| czytaj dalej |
|

Enklawa Magii — Michał „Mrozie” Mróz
| Oryginalności Parus również nie można odmówić. Wykorzystała ona popularne popkulturowe zjawisko, jakim są wilkołaki i ubrała w zupełnie nowe szaty — tym razem to nie one są „tymi złymi”, a wręcz przeciwnie! To właśnie one strzegą ludzkości przed zagładą, a nie jak można by przypuszczać, polujący na nich łowcy. Ci ostatni są z kolei ukazani w skrajnie negatywnym świetle, jako bezmyślni, bezlitośni zabójcy, nie potrafiący poznać się na wilczej naturze. |
| czytaj dalej |
|
Katedra — Tigana
| W porównaniu z klasycznym przedstawieniem wilkołaków u Parus zmienia się niewiele. Jej bohaterzy są wrażliwi na srebro, szybko regenerują rany, a pełnia księżyca ułatwia ich przemianę (chociaż część z nich potrafi zmienić postać nawet w dziennym świetle). Kwestia mitów związanych z wilkołakami została zresztą bardzo ciekawie przedstawiona w „Cieniach przeszłości”, gdzie grupka młodzieży stara się na podstawie wiedzy zaczerpniętej z horrorów złapać wilkołaki, nie wiedząc, że w ich najbliższym otoczeniu przebywa jeden z nich. W rezultacie zapoznajemy się z miejscami bardzo zabawną konfrontacją pomiędzy rzeczywistością a światem fikcji. |
| czytaj dalej |
|
Netbird.pl — btn
| Książka choć długa (ponad czterysta stron) nie nuży, ponadto autorce udaje się unikać dłużyzn i utrzymywać zainteresowanie czytelnika. „Przezroczysty”, nastawiony głównie na opis wydarzeń styl pasuje do przyjętej konwencji. „Cienie przeszłości” to przede wszystkim nieźle skonstruowana powieść sensacyjna o wciągającej, sprawnie poprowadzonej akcji. |
| czytaj dalej |
|
RPG.sztab.com — Sylwester „Sfinks” Fuks
| Autorka przedstawia świat, w którym pod księżycem w pełni toczą wojnę wilkołaki i ich zabójcy. Jedyną różnicą jest fakt, że to łowcy są stroną negatywną i bardziej krwiożerczą niż „potwory” na które polują. Wilkołakiem może być każdy kto posiada wystarczająco mocny wilczy gen, ale niewielu zdaje sobie z tego faktu sprawę. Ci, którzy są świadomi swej wilczej połowy, nazywani są Świadomymi, a ci, którzy ulegają przemianie podczas pełni nie wiedząc o tym fakcie, są nazywani Nieświadomymi. |
| czytaj dalej |
|
Onet — Marta Król
| Całkiem niedawno ukazała się pierwsza część cyklu o wilkołakach autorstwa debiutantki Marty Parus. Książka udana, pomysły znane skądinąd, ale jak się na szczęście czasem okazuje, powielać pewne wątki można z wdziękiem i po coś. I tak, że trudno się przyczepić. Tym razem w naszej najpiękniejszej z możliwych rzeczywistości egzystują postaci z wierzeń i podań. |
| czytaj dalej |
|
Nagrodzona w konkursie „Zrecenzuj powieść Runy!” — MarSZ
Postać głównego bohatera jest jedną z największych zalet książki — Colin jest zapalczywy, nie zawsze rozsądny i bardzo wiarygodny. Nie napiszę o nim nic więcej, żeby nie psuć nikomu przyjemności z lektury. Inne postacie — a jest ich wiele — także są wiarygodne i wielowymiarowe.
Akcja rozwija się z początku powoli, przeplatana wspomnieniami z mrocznego dzieciństwa Colina. Później zdecydowanie przyspiesza, koncentrując się na wątkach sensacyjnych. Kiedy grupka miejscowych nastolatków postanawia przyłączyć się do łowców wilkołaków, pojawiają się elementy humorystyczne. |
| czytaj dalej |
|
Esensja — Michał R. Wiśniewski
| „Wilcze dziedzictwo” to nie horror — nie ma tu grozy dla samej grozy. Najstraszniejsze okazują się momenty, gdy w wilkołakach dominować zaczyna nie wilcza, ale ludzka natura. Całość przypomina dobry młodzieżowy serial science fiction — fantasy w stylu „Roswell” czy innej „Buffy”: młodzi ludzie, tajemnice, tajne spiski, fantastyczne moce, mroczna, ale niebanalna przeszłość głównego bohatera. Wszystko osadzone w przemyślanym, bogatym świecie, który nie został jeszcze odkryty przed czytelnikiem, takoż niecierpliwie czekam na drugi tom opowieści. |
| czytaj dalej |
|
Carpe Noctem — Paweł Deptuch
| Magdzie Parus udało się przywrócić do świetności postać wilkołaka i chyba po raz pierwszy w historii w pełni wykorzystać drzemiący w nim potencjał. Doskonale poprowadzoną narracją, gładkim stylem i znakomitymi pomysłami ukazała wizję, na którą z utęsknieniem czekało wielu sympatyków „księżycowej choroby”. „Wilcze dziedzictwo” wciąga niczym malstrom i trzeba naprawdę silnej woli aby się od niego oderwać. To fantastyczny początek i fundament pod dalsze części trylogii, które mam nadzieję ukażą się już wkrótce. |
| czytaj dalej |
|
Katedra — Vampdey
Równocześnie z zasadniczą akcją powieści, rozgrywającą się na przestrzeni zaledwie kilku dni, będziemy poznawać także tytułowe cienie przeszłości, czyli ponure wydarzenia, jakie kiedyś dotknęły Colina i jego rodzeństwo, a także wizję „wilkołactwa” w wykonaniu autorki. Pełny obraz tego „co i jak” czytelnik otrzyma dopiero na ostatnich stronach powieści.
Z takim sposobem prowadzenia akcji wiąże się fakt, że książka zwyczajnie wciąga. To chyba największa jej zaleta. |
| czytaj dalej |
|
gram.pl — Lucas the Great
| Od dłuższego czasu panuje w popularnej kulturze światowej moda na wybielanie istot dotąd uznawanych za wcielenie zła. [...] Magda Parus dołączyła do szeregu piewców poszkodowanych i zaszczutych potworów, pisząc książkę Wilcze Dziedzictwo: Cienie przeszłości. Jak sam tytuł wskazuje, mamy tu do czynienia z powieścią o wilkołakach. Z tym, że nie jest to horror, ale... hmm?... urban fantasy? Tak czy siak, na kartach powieści aż roi się od futrzastych panów i pań. |
| czytaj dalej |
|
Gildia — Darek Barczewski
| Magda Parus w dobrym stylu wprowadza nas w swój świat, nie przekarmiając informacjami i nie traktując nas jak dzieci, które trzeba prowadzić za rączkę ale i nie narzuca nam trudnego zadania umysłowego. Tajemnice układają się w pewne logiczne ciągi, konsekwencji na szczęście nie brakuje, więc każdy czytelnik raczej prędzej niż później rozezna się w autorskiej wizji. |
| czytaj dalej |
|
Poltergeist — Michał „Grabarz” Sołtysiak
| Okładka jest z wilkami, więc nie przeoczycie jej w księgarni. Należy też do gatunku: hmm „coś” z wilkołakami. No właśnie. Tutaj pojawia się pierwszy problem. Niby to horror (wszystkie książki z wilkołakami to bazowo przecież horrory), ale trąci trochę kryminałem i powieścią obyczajową, jest tu coś z powieści drogi, a także widać wyraźne wpływy literatury amerykańskiej. Ciężko zaklasyfikować powieść Parus jako horror, bo nie ma tu elementów zbyt strasznych. Nazwałbym to raczej urban fantasy. |
| czytaj dalej |
|
|
|
|