|
|
 |
![[SHERWOOD]](http://runa.pl/okladki/sherwood.jpg) ISBN: 83-917904-5-2Liczba stron: 576Wymiary: 125x185 mmOkładka: miękkaIlustracja na okładce: Stephanie Pui-Mun LawData i miejsce wydania: Warszawa, 9 maja 2003 r.Cena det.: 29,50 zł Nasza cena: 25,50 złdodaj do koszyka E-book w Księgarni eClicto: 16,00 zł
Twórcza i fascynująca interpretacja legendy o Robin Hoodzie i jego towarzyszach. Historia wyrzutka, który staje się ludowym bohaterem, później zaś zniszczy własną legendę. W wiele lat po rozbiciu grupy banitów do Sherwood przybywa Jason, szuler i oszust, który ma nieszczęście zagrać w kości z niewłaściwym człowiekiem. W leśnym klasztorze Jason spotyka Matcha, niegdyś towarzysza Robin Hooda, i stopniowo odkrywa ciemną stronę legendy, a jego niezwykły talent podsuwa mu wizje przyszłej zagłady. Powieść pełną garścią czerpie z materii historycznej, zarazem jednak przetwarza motywy współczesnej pop kultury — jest zainspirowana serialem „Robin of Sherwood” w reżyserii Iana Sharpa — by w pełni wydobyć mroczne aspekty przeznaczenia, które stało się udziałem banitów z Sherwood. Barwne epickie fantasy, pełne odniesień do tradycji sowizdrzalskiej i Polski przełomu XX wieku.
Za „ Sherwood” autor uzyskał nominację do Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla.

Kopnięte drzwi z rozmachem uderzyły o wewnętrzną stronę ściany, wpuszczając do izby wirujący kłąb śniegu. Skórki od słoniny wytrzymały. Za kłębem śniegu do izby wtoczyła się zwalista postać, ocierając czoło i oczy z przyklejonych, topniejących płatków. Przybysz rozejrzał się po izbie i wrzasnął:
— Hej, karczmarzu! No rusz się, suczy pomiocie! |
| czytaj dalej |
|

Załoga G / Czytelnia siata.info — Robert „Bert” Siata
| Jest śmiesznie, gdzie powinno być śmiesznie, poważnie tam gdzie ma być poważnie. Pacyński włada językiem w mistrzowski sposób, bijąc swoje własne dokonania z „Września” co najmniej o głowę. Postaci wspólne dla serialu i Sherwood zostały wyśmienicie sportretowane. Przecież to dokładnie ten sam nieporadny Gizbern, ten sam cyniczny Szeryf, ten sam dobrze znany Nazir, bezbłędnie władający dwoma saraceńskimi mieczami. Właśnie ta cecha powieści, chyba jak żadna inna, najlepiej uzasadnia wybór Pacyńskiego, wzorującego się na serialu telewizyjnym. Moc i głębia postaci ekranowych była dalece bardziej urzekająca niż odpowiednik w literaturze. Rzadko się to zdarza, ale tak właśnie się stało. Autor „Sherwood” dokonał rzeczy wydawałoby się niemożliwej: doszlifował postaci znane z serialu do perfekcji. Te postacie po prostu żyją! |
| czytaj dalej |
|
Czytelnia.onet.pl — Wojciech Krusiński
| Chyba każdy zna Robin Hooda – najsłynniejszego angielskiego banitę, który okradał bogatych, by oddawać pieniądze biednym. Jednak trylogia Tomasza Pacyńskiego [...] nie jest o nim, lecz opisuje historię jego wieloletniego towarzysza, Matcha. Musi on zmierzyć się nie tylko z szeryfem Nottingham, ale również z druidami oraz namiestnikami Kościoła, którzy szukają źródeł potężnej mocy. Okazuje się, że Mach jest kluczem i tylko on jest w stanie dotrzeć do pradawnej magii. |
| czytaj dalej |
|
Avatarae — Tomasz Kleta
| Tomasz Pacyński wykreował wspaniałą opowieść, bazującą na znanym i lubianym micie, odwołując się do rozpoznawalnych symboli i postaci. Ubrudził swoich bohaterów, dając im ponurą przeszłość i wiele nie lepszą teraźniejszość, a następnie posłał na trudną misję. Wspaniale rozgrywane są relacje pomiędzy nimi, leśnym banitą i kochającym miasto oszustem. Raz przedstawiani nam są za pomocą podobieństw innym razem różnic. A trzeba przyznać, że Pacyński świetnie kreuje swoich bohaterów; nawet postacie drugoplanowe zapadają w pamięć. To żywi, interesujący i skomplikowani ludzie. |
| czytaj dalej |
|
Fahrenheit — Konrad Bańkowski
| I tu dochodzimy do sedna. Las Sherwood u Pacyńskiego nie jest miłym miejscem. To już nie zielony gaik, w którym gnieździł się Erol Flynn w rajtuzach i reszta jego homo-bandy. Sherwood jest miejscem przepełnionym śmiercią, cierpieniem i magią. Śmierć jest bezlitosna, cierpienie nie uszlachetnia, a magia jest stara, tak stara, że ludzkie kategorie dobra i zła wydają się przy niej dziecięcą zabawą nie mającą zbyt wiele wspólnego z prawdziwym światem. |
| czytaj dalej |
|
Fahrenheit — Tomek Kopyra
| Cała książka to jedna wielka, mroczna tajemnica, Nic nie jest takie, jakie się z początku wydaje. Mamy tu i starsze rasy, i druidów, i smoki. Przy okazji muszę się przyznać, że smoka z okładki zauważyłem dopiero, gdy byłem w okolicach setnej strony. Tym, co zyskało moje uznanie, jest sposób przedstawienia bohaterów. Nie ma tu prostych podziałów: "dobrzy banici" i "zły szeryf". Nie mamy kryształowo czystych, nieskalanych postaci, a to sprawia, że możemy współczuć bohaterom, czuć do nich odrazę, podziwiać - z pewnością nie są nam oni obojętni |
| czytaj dalej |
|
Nowa Gildia — Marek Pustowaruk
Robin Hood wiecznie żywy?
Tomasz Pacyński sięgnął do znanej legendy i napisał Sherwood. I cóż, cieszymy się?
Ano, cieszymy się, albowiem powieść jest naprawdę dobra. Wbrew temu, co można by przypuszczać, Pacyński nie stara się na nowo zinterpretować losów znanego wszystkim banity. Zakapturzonego Robina mamy w powieści jak na lekarstwo, ot, mignie on od czasu do czasu w retrospekcjach - i tyle. Nie o nim to bowiem opowieść.
|
| czytaj dalej |
|
Poltergeist — Szymon Szweda
| Powieść wciąga, i to bez dwóch zdań. Opisy są barwne i sugestywne, zaś narracja wartka. Autor ma wielki talent to budowania nastroju poprzez dialogi - tajemnicze rozmowy z druidami są takie, że aż skóra cierpnie, zaś cyniczne spostrzeżenia bohaterów rozbijają zabawnością. Bohaterowie opisani są wyśmienicie - każdy ma jakieś targające nim namiętności, każdy ma jakiś sekret, który trzyma tylko dla siebie. Ich postępowanie w danej sytuacji jest logiczne, nie wywołuje u czytelnika problemów ze zrozumieniem motywacji danej postaci. W samej treści da się zauważyć odniesienia autora do świata nam współczesnego, opisujące jego punkt widzenia na konkretne zdarzenia czy postacie. Kunszt pisarski tego autora jest wielki, a mam nadzieje, że na następnych tomach jeszcze się poprawi. |
| czytaj dalej |
|
Valkiria Network — Flint
| Jest to niewątpliwie powieść fantasy, ale fantasy nietypowa, która skojarzyła mi się z prozą Terry'ego Pratchetta — obaj pisarze używają bowiem książki jako pretekstu do wyśmiania świata jak najbardziej realnego i nam współczesnego, a także zadania pewnych niewygodnych pytań. Tyle, że Pratchett wykorzystuje w tym celu wymyślony od zera świat pełen absurdów, a Pacyński cofa się do czasów dawno minionych, a konkretnie — do również pełnej absurdów Anglii, w dwadzieścia lat po śmierci Robina w Kapturze, a w retrospekcjach, zajmujących wcale sporą część książki, również do czasów jego życia |
| czytaj dalej |
|
|
|
|