|
|
 |
 ISBN: 978-83-89595-36-2Liczba stron: 320Wymiary: 125×195 mmOkładka: miękkaIlustracja na okładce: Jakub JabłońskiIlustracje wewnętrzne: Jakub JabłońskiData i miejsce wydania: Warszawa, 21 września 2007 r.Cena det.: 29,50 zł Nasza cena: 25,50 złdodaj do koszyka E-book w Księgarni eClicto: 12,00 zł
Marzyliście kiedy, żeby sobie postrzelać na świeżym powietrzu do ruchomych celów (a niektóre z nich biegają naprawdę szybko, więc nie jest to takie całkiem niesportowe), obejrzeć obce kraje, gdzie dziewczęta za parę jedwabnych pończoch zmieniają się w dzikie zwierzątka, przywieźć trochę złota oraz kosztowności od tych biednych żółtych czy czarnych ludzi, którzy tak naprawdę wcale ich nie potrzebują — a potem przechwalać się tym wszystkim nad kuflem zimnego piwa? W takim razie moja opowieść jest właśnie dla was.
My też nasłuchaliśmy się od ojców, wujów i starszych braci o kopalniach diamentów w najdzikszym sercu Czarnego Lądu, o walecznych afgańskich plemionach i skarbach maharadżów. I tylko czekaliśmy, aż trafi się okazja, żebyśmy wreszcie znaleźli się gdzieś na południu Europy z odpowiednią ilością Sikhów i perspektywą łupu.
Kiedy więc wreszcie się o niej dowiedzieliśmy — o tej wielkiej wojnie, która miała położyć kres wszystkim wojnom — natychmiast się zaciągnęliśmy. Na początku było nas siedmiu: Kurczak i Myszak z naszej farmy, Wielki Bill i Przygięty Mick ze Speewah, gdzie jaja emu są takie wielkie, że ze skorupek da się robić domy, bushranger Dan Lloyd, czarny tropiciel Snowy, no i ja z moim piekielnym werferem. I zamierzaliśmy wycisnąć z tej całej awantury, co nasze. Ostatecznie świąteczne paczki od księżniczki Mary nie rekompensują wszystkiego, co nie?
A potem, zanim się obejrzeliśmy, zdarzyło się Gallipoli, Fromelles, Somma, i Passchendaele — i ziemia niczyja raz na zawsze przestała się nam kojarzyć z niezwykłymi, złotonośnymi krainami na końcu świata.
Ale to było później. Na razie niech żyją marzenia i fantastyka rozrywkowa! Hurrra!
Zobacz ilustracje wewnętrzne autorstwa Jakuba Jabłońskiego.
Zapraszamy także na specjalną stronę zawierającą informacje o pierwszej wojnie światowej, a także o bohaterach i wydarzeniach, które stały się kanwą opowieści przedstawionych w tryptyku Wielka wojna.
Patronat medialny:
![[Katedra]](/obrazki/katedra.gif)

To Kurczak przyniósł gadkę o złocie.
Zawsze się tak zdarzało, od lat. Znikał niespodziewanie, kręcił się, gdzie go nikt nie prosił, a potem wracał, zwykle z jakimś problemem. Raz przyniósł na dłoni żywego funnelweba, żeby dowiedzieć się, co to takiego. Pająk nie odważył się go ugryźć, pewnie wyczaił, że tylko sprowadzi na siebie jeszcze więcej kłopotów. Ojciec złoił wtedy Kurczakowi skórę i na jakiś czas był spokój.
Tym razem nie dałoby się znaleźć chętnego do odwalenia tej ręcznej roboty: od ostatniego lania Kurczak przybył dobre dziesięć cali w barach. |
| czytaj dalej |
|

Onet — Maria Frank
| Co my tu mamy? Przede wszystkim dwóch braci McAndrews: Kurczaka, który przyciąga kłopoty jak magnes, i Myszaka, który uparcie go z nich wyciąga. Mamy towarzyszącego im Aborygena o wdzięcznym imieniu Snowy i sąsiada, Reda, może nie do końca podpalacza, ale na pewno gościa, który lubi się bawić zapałkami. Towarzyszy im dwóch drągali ze Speewach, a całą sympatyczną gromadką dowodzi Dan Lloyd. Dla wyjaśnienia — koniokrad. Wszyscy — z różnych przyczyn (na przykład z powodu zatargów z prawem) znaleźli się w Europie, w okopach I Wojny Światowej. I starają się z tychże okopów wychylać jak najmniej. |
| czytaj dalej |
|
Nagrodzona w konkursie „Zrecenzuj powieść Runy!” — Krzysztof 'Ksiegarz' Sadurek
| Moim zdaniem, powieść Brzezińskiej i Wiśniewskiego jest inteligentnym, świetnie napisanym pastiszem wojennych powieści przygodowych. Autorzy cały czas puszczają oko do czytelnika, żeby nie miał wątpliwości, że krew jest jedynie czerwoną farbą, a wszystko skończy się dobrze — zupełnie jak w klasycznej książce przygodowej. Żartów i nawiązań jest tu mnóstwo; od nieprawdopodobnej opowieści o bohaterach australijskiego pogranicza, po średniowieczne legendy o smokach, świętych oraz najróżniejszych rycerzach. Im więcej wiesz, tym lepiej będziesz się bawił. |
| czytaj dalej |
|
Poltergeist — Marcin „Ezechiel” Zaród
| „Za króla...” opowiada bowiem o losach kilku australijskich żołnierzy próbujących zdobyć niemieckie złoto. Skojarzenia ze „Złotem dla zuchwałych” i „Parszywą dwunastką” są jak najbardziej na miejscu. Nasi bohaterowie reprezentują bowiem najlepszą mieszaninę zbirów, bandytów i psychopatów, jaką matka Australia wydała na świat. Dość wspomnieć, że narratorem książki jest piroman, taszczący ze sobą niemiecki miotacz płomieni. Malownicza zbieranina jest zajęta pogonią za złotem, bitką i panienkami. Dokładnie w tej kolejności. |
| czytaj dalej |
|
Esensja — Michał R. Wiśniewski
| Humor jest tu wielowarstwowy — na wierzchu wspomniany przaśny dowcip farmerski i żołnierski. Głębiej tkwi żart budowany na zderzeniu punktu widzenia chłopków-roztropków i fantastycznej (nie)rzeczywistości, którą z łatwością rozpoznaje nawet mało doświadczony miłośnik fantasy. Kolejnej radości dostarczy humor budowany z dostarczanych elementów układanki — dopiero zebrawszy do kupy wskazówki można docenić np. gorzki wic puenty spotkania z rusałką. Frajdę da również wytropienie odniesień kulturowych, zwłaszcza odnalezienie pierwowzorów bohaterów w australijskim folklorze. |
| czytaj dalej |
|
Valkiria — Michał „Wiewiór” Musiał
| Niejeden z nas chętnie uciekłby przed komisją wojskową daleko stąd, najlepiej na drugi koniec świata. Znajdą się też takie elementy, które za przychylną opinię lekarza są w stanie naprawdę wiele dać. Ale są również i tacy, którzy na wojnę się wprost pchają. Którym obrzydło dotychczasowe życie na farmie, szczególnie po usłyszeniu opowieści o niewyobrażalnych bogactwach, jakie czekają na tych, którzy przysięgną wierność królowi. Do takich właśnie ludzi należy wesoła gromadka bohaterów powieści tandemu Brzezińska-Wiśniewski, pod tytułem „Za króla, ojczyznę i garść złota”. |
| czytaj dalej |
|
Gildia — Inferre
| Odrzucając na moment maskę ironicznego, wiecznie niezadowolonego pseudokrytyka, muszę przyznać, że, jako parodia, Za króla, ojczyznę i garść złota wypada ciekawie. Inaczej niż znane mi parodystyczne opowieści o wojnie, walce i, powiedzmy, szeroko pojętym patriotyzmie. Pod tym względem książka wydaje się świeża, bez oklepanych motywów, miejscami błyskotliwa i, jako fantastyka, godna polecenia. |
| czytaj dalej |
|
Katedra — Tigana
| Sam pomysł na powieść wydawał mi się dosyć ryzykowny. W Polsce ze świecą szukać książek mówiących o wojnie, a już szczególnie którejś z dwóch światowych, i utrzymanych w konwencji humoreski. Mnie przychodzi do głowy jedynie „Cafe Pod Minogą” Wiecha oraz „Przygody kanoniera Dolasa” Sławińskiego. Tymczasem „Za króla, ojczyznę i garść złota” atakuje czytelnika humorem z każdej strony. Mnie największa frajdę sprawiły barwne opowieści o losach poszczególnych australijskich żołnierzy. Wierzcie, że jest o czym posłuchać. W końcu nie każdy oddział składa się z piromana Reda, wszędobylskiego Kurczaka, zasłaniającego drzewa Wielkiego Billa, obdarzonego szamańską mocą aborygena oraz byłego bushrangera. Każdy z nich już z osobna jest niebezpieczny dla otoczenia, razem są nie do powstrzymania. |
| czytaj dalej |
|
Katedra — Shadowmage
| „Za króla, ojczyznę i garść złota” humorem stoi. Kolejne sceny konkurują ze sobą o wybuchy śmiechu czytelnika, a przyznanie którejś palmy pierwszeństwa jest wręcz niemożliwe, gdyż cała powieść kipi od żartobliwych dialogów i sytuacji. Autorzy zastosowali chyba wszystkie możliwe chwyty służące do wywoływania uśmiechu u czytelnika. Humor słowny i sytuacyjny stoją na wysokim poziomie, ale zdecydowanie najwięcej radości wyzwalają niezwykle komiczne postaci. Piroman, koniokrad, aborygen-tropiciel — długo można by wymieniać kolejne okazy z tej galerii indywiduów. Istotne, że doskonale wpasowują się w opowieść i uatrakcyjniają ją na każdym kroku. |
| czytaj dalej |
|
|
|
|