|
|
 |
![[UŚPIONE ARCHIWUM]](http://runa.pl/okladki/uspione_archiwum.jpg) ISBN: 83-917904-8-7Liczba stron: 512Wymiary: 125x185 mmOkładka: miękkaIlustracja na okładce: Przemysław TruścińskiData i miejsce wydania: Warszawa, 27 czerwca 2003 r.Cena det.: 28,50 zł Nasza cena: 24,50 złdodaj do koszyka E-book w Księgarni eClicto: 16,00 zł
Przygodowa powieść SF. Thomas Farquahart, młody strażnik prawa w spokojnej osadzie New Cheshire, za namową przyjaciela wyrusza w podróż po Drzewie. Jest to gigantyczna, żywa nanostruktura, która już od wieków jest domem ludzi. Współistniejąc z tym niezwykłym organizmem ludzkość zmieniła się i podzieliła na tysiące odrębnych kultur. Prymitywne łowieckie plemię Ux, Anhelosi wędrujący w antygrawitacyjnych galeonach czy zaawansowana technologicznie społeczność Apeksu — wszyscy oni są dziećmi świata, w którym dwa odmienne systemy biologiczne walczą ze sobą, przenikają się i ostatecznie łączą w symbiotyczną całość. Tylko nieliczni mieszkańcy Drzewa dostrzegają, że wkracza ono w fazę decydujących przemian i że mimowolnie znaleźli się w centrum wydarzeń, które na zawsze mogą odmienić los ludzkości. Niezmierzone labirynty megastruktury, przebiegłe mannekeny — ożywione, obdarzone świadomością twory Drzewa — a także fanatyczni wyznawcy Kościoła Ostatecznego Rozgrzeszenia oraz bezwzględni łowcy nagród to dopiero początek wyzwań, z jakimi przyjdzie się zmierzyć bohaterom tej książki. Powieść jest pierwszym tomem trylogii Yggdrasill.
Zapraszamy także na stronę „Yggdrasill”, gdzie znajduje się więcej informacji o cyklu.
Patronat medialny:

Wracali do Keshe okrężną drogą. Włączywszy „skórki” w trybie maskowania podstawowego, wystarczającego, by przejść niepostrzeżenie obok każdego normalnego człowieka, sobie nawzajem nie znikając jednak z oczu, wydostali się z bambusowego zagajnika, i ruszyli prostopadle do Rzeki. Im wyżej wchodzili, tym nachylenie stoku stawało się łagodniejsze, i tym bardziej marszczył się teren, skryty tutaj pod gęstym kożuchem karłowatych krzewów tamaryszku.
|
| czytaj dalej |
|

Katedra — Daniel „Vampdey” Elkader
| Pisząc tę recenzję posiadam już swój egzemplarz „Mostów wszechzieleni”, ale ich lektura jeszcze przede mną. Nie znając zwieńczenia trylogii mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że dwa poprzednie tomy „Yggdrasill” to perełka polskiej fantastyki ostatnich lat. To science fiction z prawdziwego zdarzenia, klasyczne, nieudziwnione eksperymentami z formą; zgodnie z obietnicą wydawcy przywodzące na myśl kanoniczne dla gatunku dzieła, daleko nie szukając, np. wymienione powieści Aldissa. |
| czytaj dalej |
|
StacjaKultura — Katarzyna Suś
| Świat, w którym rozgrywa się akcja książki, jest znacznie różny od naszego. Nie ma tu Słońca, jest za to żywoskłon. Drzewo jest całym światem i świętym tworem. Ludzie żyją w odseparowanych od siebie segmentach, jedynie nieliczni mogą przemieszczać się pomiędzy nimi. Żyjący na żywogruncie z racji separacji wytworzyli zróżnicowane społeczności. Bogactwo kultur niesie z sobą różnorodność religijną. I tak, jak pojawiają się tutaj prymitywne i zaawansowane społeczności, tak występują pokojowe bądź narzucające swoje zdanie religie. |
| czytaj dalej |
|
Katedra — Tymoteusz „Shadowmage” Wronka
| Ważnym elementem science fiction, choć niestety coraz częściej pomijanym, jest przedstawienie technologii przyszłości w oparciu o współczesną wiedzę i naukę, próba określenia trendów, jakimi w przyszłości będzie kierowała się ludzkość. Podrzucki tego nie unika. W swojej książce stworzył inteligentną i spójną wizję przyszłości. Umiejętnie poprzeplatał przypuszczenia i spekulacje z faktami i uzyskał ciekawy świat przyszłości. Sprawne połączenie kilku dziedzin nauki, dało bardzo dobre efekty — np. implanty pamięciowe wydają się naturalną koleją rozwoju genetyki i informatyki. Takich przykładów jest oczywiście więcej. Podrzucki pokazuje, że nie bez powodu prekursorami fantastyki byli przede wszystkim ludzie nauki. |
| czytaj dalej |
|
Qfant — Barbara Wyrowińska
| Akcja powieści rozgrywa się w bardzo specyficznym świecie: z jednej strony spotykamy w nim niezwykle zaawansowaną technologię: implanty, poliprocesory, bajeczne skafandry i kamuflaże, z drugiej — człowiek musi walczyć z napierającą zewsząd naturą, kaprysami Drzewa, wyrywać pierwotnej strukturze miejsce do życia i pola pod uprawy. Megastruktura podzielona jest na odseparowane od siebie segmenty, a żyjący w nich ludzie różnią się od siebie stopniem zaawansowania technologicznego, kulturą, językiem i wierzeniami. Mają też różną wiedzę o samym Drzewie. Często jedynymi drogami łączności między segmentami są szlaki przemytnicze. |
| czytaj dalej |
|
Załoga G / Czytelnia siata.info — Robert „Bert” Siata
| Wyjaśnijmy sobie jedną rzecz od razu: „Uśpione archiwum” to twarda scence-fiction. Świat przyszłości napakowany gadżetami w rodzaju poliprocesorów, sensoriów, manekenów, implantów itd. itp. Znam powieści, w których pseudo-naukowy bełkot autora wyraźnie przeszkadza. Bez obaw jednak: klasa Podrzuckiego polega na tym, że technologiczne neologizmy są podawane w rozsądnych ilościach i ich przeznaczenie w większości przypadków jest jasne. Siła „Uśpionego archiwum” drzemie na szczęście w czymś innym: w nowatorskiej wizji świata, wartko poprowadzonej akcji i mistrzowskim języku. |
| czytaj dalej |
|
Internetowe Imperium Książki — Krzysztof Urbański
| Najlepsze jest to, że bohaterowie wędrują przez różne odcinki Drzewa, a na ich drodze pojawiają się najdziwniejsi osobnicy i egzotyczne meiejsca, które stają się ciekawym punktem książki. Własnie ta różnorodność, to rozbudownie świata przedstawionego, na które pozwolił sobie autor, stanowią siłę „Uśpionego archiwum”. Wielka wyśniona maszyneria natury, w której nerwach gnieździ się wszelakie życie, tak barwne, że chcemy czytać o nim znacznie więcej niż dostajemy. |
| czytaj dalej |
|
Fahrenheit — Małgorzata Koczańska
| Po lekturze dwóch części Yggdrasilla uparcie przypominała mi się... Boska komedia. Zdaję sobie sprawę z przepaści dzielącej oba utwory, przepaści nie tylko chronologicznej. A jednak Wzorzec nie chciał mnie opuścić, postaram się zatem wyjaśnić.
Dlaczego właśnie Dante Alighieri i jego dzieło kanoniczne z XIV wieku?
Pewnie dlatego, że w powieści debiutującego autora (to nie może być debiut, mówię Wam!), jak wcześniej u Dantego, bardzo istotnym elementem struktury jest świat przedstawiony, który, moim zdaniem, stanowi najmocniejszy i najciekawszy element opowieści o Drzewie. |
| czytaj dalej |
|
Nowa Gildia — Joanna
| Wyobraźmy sobie świat, w którym nie znamy słońca - czekamy aż rozjaśni się żywoskłon; nie znamy ziemi - kroczymy po filcowatym żywogruncie. Ludzkość egzystuje na gałęziach gigantycznego Drzewa. Gdzieniegdzie krążą legendy o planecie Ziemi, którą trzeba było opuścić, ale prawie nikt nie pamięta już powodów. Zdaje się, że była jakaś katastrofa... |
| czytaj dalej |
|
Poltergeist — Michał Sołtysiak
| Sumując, dawno już nie czytałem tak fajnej książki. Jest tu akcja, humor i fantastyczne krajobrazy. Napisana została bardzo porządnym i sympatycznym językiem. Autor zna się na rzeczy i, co najważniejsze, "Uśpione archiwum" zostało napisane dla ludzi. Czytelny jest wielki szacunek autora dla czytelnika, gdyż nie epatuje się tu naukowym słownictwem w nadmiarze i nie ma jakiegoś zadęcia i nadmiernego patosu. Ta książka jest jak stary, dobry przyjaciel, pełna swojskiego uroku, sympatyczna i ciepła. Autor wziął przepis na bestseller: archetypiczni bohaterowie, tajemnica, miłość, przygoda oraz egzotyczne krajobrazy i wykorzystał to wszystko w doskonały sposób, pokazując, że umie "Pisać". Nic tu nie jest na siłę, wszystko w umiarze i z klasą. |
| czytaj dalej |
|
Czytelnia.onet.pl — Wojciech Krusiński
| Wawrzyniec Podrzucki proponuje czytelnikom długą podróż. Jej początek zaczyna się w powieści „Uśpione archiwum”, która jest pierwszym, liczącym pięćset stron, tomem trylogii „Yggdrasill”. Jeśli pozostałe dwie części będą równie obszerne i ciekawe, to pozostaje tylko pogratulować autorowi pomysłowości i warsztatu. Opisana historia jest zarówno zaskakująca, jak i sprawnie napisana. |
| czytaj dalej |
|
Fahrenheit — Tomek Kopyra
| W tytule postawiłem ryzykowną tezę, że mamy do czynienia z debiutantem, który rzuca wyzwanie samemu Dukajowi. Mistrz, który do tej pory niepodzielnie królował w tym obszarze literatury fantastycznej, póki co, nie musi się obawiać detronizacji. Należy jednak stwierdzić, że na arenie pojawił się nowy figther w kategorii twardej fantastyki, co przy obecnym zalewie fantasy może tylko cieszyć. Zachęcam więc wszystkich do zapoznania się ze wspomnianym tytułem i wcale nie przyświeca mi tutaj powiedzenie, że "na bezrybiu i rak ryba". Co prawda wydawcy i autorzy nas nie rozpieszczają, ale nawet w morzu innych książek sf "Uśpione archiwum" by się obroniło - przede wszystkim intrygującym pomysłem, po drugie ciekawie opowiedzianą historią. |
| czytaj dalej |
|
Magazyn Esensja — Janusz A. Urbanowicz
| W zasadzie poza "Extensą" Dukaja nie ma w polskiej literaturze fantastycznej dzieła, do którego można "Yggdrasil. Uśpione archiwum" przyrównać. W zachodniej też jest niewiele - "Hyperion" Simmonsa, "Cieplarnia" Aldissa, "Stacje przypływów" Swanwicka, może jeszcze "Schismatrix" Sterlinga. I "Diuna". Wawrzyniec Podrzucki opisuje Ziemię po kataklizmie, całkowicie przemienioną. Cały glob porasta siedem gargantuicznych (1500 km wysokości) Drzew, wewnatrz których żyją ludzie niepamiętający już swojego pochodzenia ani historii. Mają jednak zaawansowaną technikę pozwalającą przekraczać granice biologiczności człowieka - transfery osobowości i cyborgizacje. |
| czytaj dalej |
|
Valkiria Network — Flint
| Narracja koncentruje się na postaci Thomasa Farquaharta, młodego strażnika prawa z osady New Cheshire. Na swej drodze spotyka on Gerharda von Klosky´ego, tajemniczą postać kryjącą wiele sekretów, a także Regulamin – dziwaczną istotę, której istnienie znacząco wpłynie na losy dwóch mężczyzn, między którymi z czasem wytworzy się więź prawdziwej przyjaźni. Razem z tymi podróżnymi będziemy zwiedzać Drzewo, poznawać jego rozliczne tajemnice i historię, a wreszcie – rozpoczniemy wyprawę, która zmieni na zawsze losy ludzkości. |
| czytaj dalej |
|
|
|
|