|
|
 |
![[KSIĘGA STRACHU]](http://runa.pl/okladki/ksiega_strachu.jpg) ISBN: 978-83-89595-39-3Liczba stron: 496Wymiary: 160×240 mmOkładka: miękkaIlustracja na okładce: Jakub JabłońskiIlustracje wewnętrzne: Jakub JabłońskiData i miejsce wydania: Warszawa, 26 listopada 2007 r.Cena det.: 37,50 zł Nasza cena: 33,50 złdodaj do koszyka E-book w Księgarni eClicto: 20,00 zł
Księga strachu to raport z pola bitwy, z miejsc, w których kryją się bestie. Wilkołaki, wróżki, wampiry, diabły, płanetnicy — a także ludzie.
Przekonaj się...
Dokąd prowadzą drzwi narysowane na ścianie wynajętego mieszkania?
Co może oferować własna, niepowtarzalna wrózia?
Z kim naprawdę walczyli amerykańscy weterani w Wietnamie?
Dlaczego w pewnym bloku, w którym niegdyś stacjonowała jednostka radiolokacyjna Armii Czerwonej, wydarzyła się masakra?
Co skrywają podziemia klubu "Nekropolo"?
Kim jest doktor Ciało i jego nieodłączny towarzysz, doktor Krew?
Kim był najlepszy przyjaciel Kaliguli?
***
Na Księgę strachu składają się nie tyle czyste horrory co — znacznie częściej — „opowieści niesamowite”. Historie, które nie tyle straszą, ile próbują oswoić grozę i strach życia codziennego. Niepewność własnej płciowości, koniec cywilizacji jaką znamy, pedofilia, strach przed utratą dziecka, kłopoty z dojrzewaniem i akceptacją. Im bliżej autorzy trafiają tego, czego naprawdę się lękamy, tym większe ciary chodzą po plecach i tym chętniej przewracamy stronę, by dowiedzieć się jak skończyły się losy postaci, które za nas przeżywają nasze lęki, w czasie, gdy my spokojnie i bezpiecznie delektujemy się lekturą. Otaczają nas dziesiątki lęków, a literatura, ba, cała kultura właśnie nimi się żywi. A my z przyjemnością żywimy się tą kulturą i osiągamy zupełnie sympatyczny układ zamknięty, dzięki któremu wszyscy jesteśmy zadowoleni. Jeśli chcecie poznać ten stan — do lektury!
Kamil Śmiałkowski
www.slowem.pl
Tom zawiera 12 opowiadań:
Ewa Białołęcka — Drzwi Do...
Jakub Ćwiek — Krew na ich rękach
Maciej Guzek — Adwent
Aleksandra Janusz — Ciasteczko dla Lorelei
Witold Jabłoński — Bracia Strachy
Mariusz Kaszyński — Przerwana lekcja
Kazimierz Kyrcz jr, Łukasz Radecki — Pan
Dariusz Łowczynowski — Kto sieje wiatr...
Łukasz Orbitowski — Strzeż się gwiazd, w dymie się kryj
Jacek Piekara — Mój przyjaciel Kaligula
Krzysztof Piskorski — Złamani
Iwona Surmik — Szkic w czerni i szkarłacie
Jedno z opowiadań z tej książki, „Adwent” Macieja Guzka, uzyskało nominację do Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla.
Do obejrzenia, poczytania, posłuchania: fragmenty opowiadań oraz dodatkowe materiały, udostępnione przez autorów, które mogą pomóc wczuć się w nastrój tekstów albo wprost przeciwnie — ułatwić powrót do rzeczywistości po zbyt potężnej dawce grozy.
Do ściągnięcia: tapeta „Księga strachu”.
Patronat medialny:

Witold Jabłoński
BRACIA STRACHY
Poznał ją parę tygodni wcześniej na noworocznym koncercie w akademii muzycznej. Nie spodziewał się specjalnych rewelacji po świeżo upieczonych adeptach i wybrał się posłuchać dobrej klasyki z zawodowego obowiązku. Sądził zresztą dobrodusznie, że pewne niedostatki wykonania są zazwyczaj wynagradzane świeżością, wdziękiem i energią młodych wykonawców. Podobnie było i tym razem. Akademicka orkiestra wykonała na początek z zapałem i werwą, choć w pozornie minorowym nastroju, słynne Adagio g-moll Tomasa Albinoniego. |
| czytaj dalej |
|
Mariusz Kaszyński
PRZERWANA LEKCJA
Zbyszek stał na korytarzu i wpatrywał się w przeszklone drzwi prowadzące na zewnątrz. W każdej chwili na doskonale przez nie widoczny parking mogła wjechać karetka. Od telefonu minęło już dziesięć, może nawet piętnaście minut, a przecież szpital nie był daleko.
— Jeszcze ich nie ma? — usłyszał słaby głos Jolki. |
| czytaj dalej |
|
Iwona Surmik
SZKIC W CZERNI I SZKARŁACIE
Dom stał na podmurówce z szarych kamieni, które kontrastowały z poczerniałymi deskami ścian i zielonymi okiennicami. Na ażurowy ganek prowadziły nierówne stopnie, z okien wychylały się rażące jaskrawą czerwienią pelargonie. Sztachety okalającego ogródek płotu porastał powój. Delikatne kwiaty rozkwitały wczesnym rankiem, a gdy dosięgało je słońce, stulały się w pączki, jakby ze strachu przed dniem. Grządki były starannie wypielone, jabłonka miała biały od wapna pień. |
| czytaj dalej |
|
Jacek Piekara
MÓJ PRZYJACIEL KALIGULA
Cudowny jest dotyk palców syryjskiej niewolnicy. Kiedy go czuję, wyobrażam sobie, że tak właśnie można by delektować się muśnięciem morskiej piany, z której narodziła się Afrodyta. Kiedy dziewczyna masuje mi skronie, mam wrażenie, jakby odganiała wszystkie troski codziennego życia. Jakby pod opuszkami jej smagłych, smukłych palców ginęły wszelkie kłopoty. Nawet ten kłopot, który leży na blacie inkrustowanej złotem sekretery. |
| czytaj dalej |
|
Maciej Guzek
ADWENT
(fragment 2)
W ciszy, w samotności myśli są jaśniejsze, umysł funkcjonuje wydajniej, chłonie rzeczywistość tak, by świadomość i podświadomość mogły pracować razem, półkula w półkulę. Dlatego Świetlicki wrócił do świetlicy sam.
Wpatrywał się przez jakiś czas w wymalowany na podłodze okrąg. Patrzył na olejną farbę — bez wątpienia świeżą. Jakkolwiek można mieć różne zdanie o inteligencji Sowietów, krąg nie był ich dziełem. |
| czytaj dalej |
|
Dariusz Łowczynowski
KTO SIEJE WIATR...
— Jasiek! — rozległ się głos w sąsiedniej izbie.
Janek uniósł z wielkim trudem powieki i nieprzytomnym wzrokiem omiótł wyłaniające się z ciemności kontury sprzętów codziennego użytku. Usiadł na łóżku, zastanawiając się, dlaczego matka budzi go w środku nocy. |
| czytaj dalej |
|
Aleksandra Janusz
CIASTECZKO DLA LORELEI
Pawła uprzedzono, że towar jest egzotyczny. Powiedziano, żeby niczemu się nie dziwił, a zwłaszcza nie przekładał powszechnych wyobrażeń i zabobonów na rzeczywistą sytuację. W końcu nadal odkrywa się endemiczne gatunki i cuda natury, a niektóre wyjątkowo pobudzają wyobraźnię — tak jak na przykład słynny hobbit z Flores. |
| czytaj dalej |
|
Ewa Białołęcka
DRZWI DO...
Klatka schodowa w tym domu była jak z obrazka.
Piotr widział kiedyś taki obraz w galerii, choć po latach nie mógł sobie przypomnieć nazwiska autora. Z pewnością nikt znany. Pamiętał za to doskonale bure światło, wylewające się wprost na widza przez wysokie, wąskie okno nad drzwiami wejściowymi. Kojarzyło się z otworem strzelniczym, tym bardziej że kąty przedstawionego na płótnie pomieszczenia ginęły w półmroku. Pędzel artysty niedbale wyłowił ze zgaszonych czerni zarys poręczy, jeden czy dwa stopnie i jakieś graty w rogu — równie dobrze mógł to być połamany parasol, jak i łapy pajęczego stwora. Ni to surrealizm, ni to zła pocztówka z pofabrykanckiej Łodzi. |
| czytaj dalej |
|
Łukasz Orbitowski
STRZEŻ SIĘ GWIAZD, W DYMIE SIĘ KRYJ
Niebo nad szpitalem wyglądało jak zadymione szkło. Matkę zastałam nieprzytomną, nikogo przy niej nie było, ale na szafce przy łóżku pojawiła się metalowa, płytka miska, obok stał stojak na kroplówkę, a jeszcze dalej przepierzenie, oddzielające żywych od umarłych. Zajrzałam. Pokręcona staruszka, która stroiła sobie ze mnie żarty, kpiła już na tamtym świecie. Wydawała się o połowę mniejsza niż za życia. Miała palce jak dziecko, tyle że pomarszczone. |
| czytaj dalej |
|
Maciej Guzek
ADWENT
(fragment 1)
Wstęp
Muchy siedziały na parapecie maźniętym olejną farbą — teraz spękaną ze starości, peerelowską jeszcze, pryszczatą odpryskami, przyszarzałą brudem. Parapety nie stanowiły wyjątku — cały budynek był stary, jawił się jak paskudny wyprysk na zdrowym ciele lasu. Dookoła wiatr targał śmieciami, fruwały foliowe torebki, jakich wciskają pełno w supermarketach — ładują w nie zakupy ci sami harcerze, którzy później, we wrześniu każdego roku, sprzątają z nich świat. |
| czytaj dalej |
|
Jakub Ćwiek
KREW NA ICH RĘKACH
— To nasi tak go załatwili? — zapytał Russo, gapiąc się na leżącego w wodzie trupa.
Wzruszyłem ramionami. Jedynym sposobem, by się tego dowiedzieć, było odwrócenie ciała. Wiedziałem, że prędzej czy później będę musiał to zrobić, ale jakoś nie mogłem się do tego zebrać.
— Jak chcesz, to go zapytaj — rzuciłem, siląc się na wesołość. Strzyknąłem śliną i poprawiłem pasek plecaka. — Tylko najpierw wyjmij mu głowę z wody, bo usłyszysz tylko bulgot. |
| czytaj dalej |
|

Qfant — Dorota Skowrońska
| A cóż to takiego „Księga strachu”? Może lepiej jej nie otwierać, bo zachowa się jak Puszka Pandory i zaleje świat takim strachem, że się nie pozbieramy. Chociaż na dobrą sprawę we współczesnym świecie jest wystarczająco wiele powodów do „bania się”, żeby jeszcze mieć stracha przed zbiorem opowiadań z dreszczykiem. Zostały one napisane po to, aby w zaciszu domowym, odczuwać dreszcze emocji i przeżywać niesamowite historie, które przytrafiają się bohaterom opowiadań a nie nam (na szczęście). A są to zaiste opowieści niesamowite. |
| czytaj dalej |
|
Wirtualna Polska — Agnieszka Chojnowska
„Strzeż się gwiazd, w dymie się kryj...” Łukasza Orbitowskiego to tekst, który najbardziej mnie wystraszył. Choć nie ma w nim żadnych potworów z innych wymiarów, w inny wymiar Czytelnika zabiera, dając niesamowicie sugestywny, szarpiący nerwy opis... no właśnie? Czego? Załamania nerwowego? Choroby psychicznej? Najbliżej prawdy będę chyba, jeśli napiszę, że to przegrana potyczka człowieka z życiem. Genialny językowo, nabuzowany emocjami, bardzo trudny kawałek literatury. Niepokojąco bliski naszych częstych koszmarów.
„Krew na ich rękach” to zdecydowanie najlepsze ze znanych mi opowiadań Jakuba Ćwieka. Opowieść weterana z Wietnamu na płaszczyźnie fabularnej nie jest może rewolucyjna, ma jednak niezaprzeczalnie to, co każda „opowieść niesamowita” mieć powinna — niezwykły klimat mrocznej tajemnicy. Dzięki temu czyta się ją z prawdziwą przyjemnością, a chwilami z autentycznymi ciarkami. |
| czytaj dalej |
|
Gildia — Wojciech Kobza
Co do wad tego tytułu, nie znalazłem ich prawie wcale, lecz gdybym miał jakąś wskazać, to na pewno byłaby to różnorodność tekstów (co, zaznaczmy, można uznać też za zaletę), gdyż, czytając ten tom, nie trafi się dwa razy na podobny styl opowieści ani atmosferę. Jest to po prostu kalejdoskop strachu, który został ujęty pod chyba każdą postacią. [...]
Jeśli jednak przymknie się na to oko, dostajemy pozycję, która umili kilka do kilkunastu wieczorów, bawiąc tym, czego często poszukujemy — strachem. Pozwolę sobie na stwierdzenie, że jest to chyba najciekawszy zbiór opowiadań polskich fantastów spośród wydanych w tym roku. |
| czytaj dalej |
|
Carpe Noctem — Tomasz Surowiecki
| Wielką niespodziankę zrobiło fanom grozy Wydawnictwo Runa, wypuszczając pod koniec zeszłego roku dwutomową antologię „Księga strachu”. Był to zapewne kontratak na zbiory opowiadań (w większości osadzone w mrocznych klimatach) jakimi od kilku lat raczy nas Fabryka Słów. Księga (czy też księgi) strachu jest antologią wyjątkową, z kilku względów. Przede wszystkim objętościowo jest to zdecydowanie największy zbiór opowiadań tego typu jaki został dotąd w Polsce wydany. Po drugie, oba tomy są wydane w ciekawej stylistyce, przyciągają wzrok i świetnie prezentują się na półce. Jak się okazuje po lekturze, treść też nie pozostawia wiele do życzenia. Przejdźmy jednak do szczegółów... |
| czytaj dalej |
|
Esensja — Konrad Wągrowski
| Dwutomowa, niebrzydko wydana „Księga strachu” wydaje się być najważniejszą antologią polskich opowiadań fantastycznych minionego roku. Obszerny zbiór tekstów, wśród autorów nazwiska od lat uznane i młodzi obiecujący — to wśród tych opowiadań zapewne należy szukać kandydatur do nagrody im. Janusza Zajdla za 2007 rok. |
| czytaj dalej |
|
Poltergeist — Bartosz „Zicocu” Szczyżański
| Opowiadania, które serwuje nam Księga strachu, potrafiłyby zadowolić najwybredniejszego czytelnika — każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Szkoda, że już po świętach — bo czyż nie byłoby pięknie znaleźć tę uśmiechniętą buzię pana z okładki pod choinką? Jeśli jeszcze nie obdarowaliście bliskich, zastanówcie się. |
| czytaj dalej |
|
Valkiria Network — Józef „kosmacz” Strojny
| Z całą pewnością Księga strachu #1 jest bardzo udaną antologią. Jak napisałem, wszystkie opowiadania zachowują poziom wysoki lub bardzo wysoki. Jednak wyraźnie widoczna jest tendencja, która sprawiła, że zbiór zyskał w moich oczach jeszcze więcej. Jest nią ewidentne, odgórne zamierzenie, by utwory nie były horrorami sensu stricto, a raczej, jak to trafnie określił Kamil Śmiałkowski, „opowieściami niesamowitymi”. |
| czytaj dalej |
|
Katedra — Tymoteusz „Shadowmage” Wronka
Jako że Runa zapewnia, że każdy z tomów stanowi zamkniętą całość, w niniejszej recenzji skoncentruję się na pierwszej odsłonie tej antologii.
Antologia zaczyna się od tekstu Ewy Białołęckiej, w którym daje się wyczuć nawiązania do klasycznych motywów lovecraftowskich z drzwiami do innych wymiarów. |
| czytaj dalej |
|
|
|
|