|
|
 |
 ISBN: 978-83-89595-42-3Liczba stron: 336Wymiary: 125×195 mmOkładka: miękkaIlustracja na okładce: Maciej DębskiData i miejsce wydania: Warszawa, 4 kwietnia 2008 r.Cena det.: 28,50 zł Nasza cena: 24,50 złdodaj do koszyka E-book w Księgarni eClicto: 16,00 zł
Święte miejsca niekoniecznie muszą służyć temu, do czego je powołano. Tam, gdzie rodzą się silne emocje, mogą również grasować odpryski potwornego Cthulhu — guimony.
Kamil Stochard z ABW, z zamiłowania kontestator, przy tym uwikłany w nieszablonowe związki miłosne, zostaje oddelegowany do pomocy amerykańskiemu koledze i wkrótce, z osłupieniem i ekstremalnym niedowierzaniem, wysłuchuje opowieści fachowca od guimonów i ich likwidacji. Godzi się jednak na współpracę — raz, bo w pracy i tak trzeba coś robić, dwa, bo przekonują go przywiezione przez urodzonego w PRL-u agenta zabawki, a dokładniej mówiąc — pistolet „Desert Eagle” do prywatnego użytku.
Amerykański agent, jeden z kilku mistrzów eksterminacji guimonów, wprowadza Kamila w tajniki walki z nieludzkimi przeciwnikami. Największym problemem jest ich wygląd. Maskują się, zwykle przybierając postać osób wiekowych i niedołężnych. Do staruszków wszak trudno strzelać, a jeszcze trudniej chlastać ich białą bronią. Niestety, nie ma innego sposobu na zniszczenie pociotków straszliwego Cthulhu, który ciągle żyje na dnie Pacyfiku w mieście cyklopów R'lyeh i tylko czeka na okazję, żeby się uwolnić.
Para coraz bardziej zaprzyjaźnionych likwidatorów przemierza więc współczesną Polskę w poszukiwaniu miejsc, w których guimonom najłatwiej sycić się emocjami. Odwiedzają Toruń, Wadowice, wszędzie tropiąc Fn'thala, potężnego kardynała przerażającego bóstwa. Niebawem jednak ich problemem staną się również zwyczajne polskie bandziory, które planują na Stochardzie zemstę za dawne krzywdy.
Patronat medialny:

FRAGMENT 2
Wróciliśmy pod budynek kwadrans po piątej. Tłum zgęstniał, ale niewiele, z daleka było słychać jakąś kościelną pieśń. Transparenty falowały i podrygiwały, na większości była tylko Maria, logo radiostacji i miasto, skąd przybyła grupa wspierająca. Niektóre miejscowości zdobyły się jednak na bardziej wylewne dowody zaangażowania. Poza Kielcami i Radomiem zobaczyłem mało estetyczny w wykonaniu i lekko obsceniczny w wymowie transparent Kobyłka kocha i wita Ojca Dyrektora Rydzyka. Poza tym pojawiły się zapewnienia z Bielska Białej, Tarnowa, Elbląga. Szukałem Warszawy, Krakowa, Katowic czy Wrocławia, ale nie było. Albo metropolie były zajęte wyborami, albo miały mniej pary niż małe ośrodki kultu. |
| czytaj dalej |
|
FRAGMENT 1
Podszedłem do stróżówki i popatrzyłem przez okienko. Stosik indoktrynujących materiałów po angielsku i po polsku, jakaś księga, gości czy jak? Archaiczny telefon ze spiralnym przewodem, dobrze, że nie z tarczą. Nie rozpieszczają tu, na wejściu, akolitów. Potem, zresztą, też nie. Moonies mają się cieszyć nową wiarą i nowymi partnerami, a ich kasę i wypracowane dochody Moon inwestuje w fabrykę M-16 czy innych kałachów. |
| czytaj dalej |
|

Carpe Noctem — Rafał Chojnacki
Sensacyjna fantastka spod znaku Eugeniusza Dębskiego to zawsze gwarancja kilku godzin dobrej rozrywki. Bez względu na to czy chodzi o przygody Owena Yeatsa, czy o doskonały fantastyczno-polityczny „Aksamitny anschluss”, nie zdarzyło mi się nudzić przy jego powieściach. [...]
„Hell-P” to powieść w nowym dla Debskiego stylu. Niby jest tu cały szafarz charakterystyczny dla literatury sensacyjno-kryminalnej: policjanci, bandyci, pościgi, nowoczesna broń, strzelaniny i typowy dla takiego pisarstwa humor. Jednak samo tło jest jak najbardziej fantastyczne. Dębski sięgnął po mitologię wykreowaną przez H.P. Lovecrafta i przysłał do Polski likwidatora, agenta ze Stanów Zjednoczonych, który miał za zadanie zneutralizować działanie powstającego w naszym kraju kultu Cthulhu. Tak w skrócie można zakreślić problematykę utworu. |
| czytaj dalej |
|
Gildia — Tomasz Nowak
| Sprawna, dobrze napisana, iskrząca się pomysłami literatura pogranicza. Rozrywka w dobrym wydaniu, dla nieposzukujących „ambitnych treści”. Forma, którą zaprezentował autor, cieszy, tym bardziej że w kontekście innych jego niedawnych książek, wydaje się, że zarówno tematyka, jak i forma „Hell-p” to dla jego stylu pewne optimum twórcze. |
| czytaj dalej |
|
Fahrenheit — Dorota Pacyńska
| Lubię, kiedy ktoś niegłupio gada, a w dodatku robi to tak, że zwyczajnie chce się słuchać lub, jak w tym przypadku, czytać. Akcja pędzi jak pościg policyjny, postaci, nieważne pierwszo- czy ostatnioplanowe, zostały nakreślone przez autora z rozmachem, barwnie i wielowymiarowo, rzeczywistość, choć niecukierkowa, jest soczysta i prawdziwa. No, niestety, tu fantastyki zero, autor nic a nic nie wymyślał, po prostu wyjrzał za okno, zerknął w telewizor i wziął, co mu było potrzebne. Element fantastyczny jest, a jakże, choć nie dominujący. Tak czy inaczej kawał dobrej literatury. Napisanej ze swadą i humorem. |
| czytaj dalej |
|
Poltergeist — Jacek 'vanderus' Dworzycki
| Czytelnicy otrzymali więc dobrze wydaną książkę, napisaną przez znanego autora na bardzo dobrym poziomie, z wciągającą fabułą i interesującymi bohaterami. Oczywiście, nie jest to powieść zmuszająca do refleksji, czy pobudzająca szare komórki do zastanowienia się nad przyszłością świata. To lektura łatwa, szybka, bezproblemowa — taka, do jakiej w cyklu o Owenie autor nas przyzwyczaił. Tak więc polecam Hell-P miłośnikom tego typu literatury i z ciekawością będę wypatrywał informacji na temat możliwej kontynuacji przygód Kamila Stocharda. Przecież wciąż do eksterminacji pozostaje wiele pomiotów Wielkiego Przedwiecznego. |
| czytaj dalej |
|
Onet — Maria Frank
Nareszcie Dębski, jakiego znamy i lubimy! Czyli inteligentny, ironiczny (a nawet autoironiczny), z dobrym pomysłem, ciekawym bohaterem i niezłą prowokacją. [...]
„Hell-p” to skrzyżowanie „Psów” z „Nieśmiertelnym”, „Zabójczej broni” z „Wiedźminem”... zlepek tego, co przeszło do klasyki szeroko pojętej popkultury, ze sporą domieszką antyklerykalizmu i wstrętu do politycznej polskiej rzeczywistości. I z dawką politycznej poprawności, bo główni superherosi to geje... Oczywiście do czytania potrzeba sporej ilości poczucia humoru i dystansu, ale nie wątpię że to macie. |
| czytaj dalej |
|
Wirtualna Polska — Rafał Śliwiak
| „Hell-P” to udane połączenie sensacyjnego kryminału z elementami horroru — oryginalne i wyrastające z rodzimej gleby. Dębski po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać w różnych konwencjach i dobrze się czuje w wielu gatunkach prozy popularnej. Potoczysty i soczysty język, jakim powieść została napisana, ułatwia jej przyswajanie, a jednocześnie potęguje efekt prawdopodobieństwa przedstawionych zdarzeń. Akcja rozwija się lawinowo, co nie daje zbyt wiele czasu na przemyślenia dotyczące fabularnych założeń. Czytelnik przyjmując je — podobnie jak główny bohater — warunkowo, zostaje wciągnięty w wir wydarzeń i zapomina o początkowym dystansie. Główny bohater nie jest supermanem, ma sporo ludzkich słabości i nawyków, co z miejsca zyskuje mu czytelniczą sympatię. |
| czytaj dalej |
|
|
|
|