|
|
 |
![[PSALMODIA]](http://runa.pl/okladki/psalmodia.jpg) ISBN: 978-83-89595-61-4Liczba stron: 432Wymiary: 125×195 mmOkładka: miękkaIlustracja na okładce: Magdalena BronieckaData i miejsce wydania: Warszawa, 13 kwietnia 2010 r.Cena det.: 32,50 zł Nasza cena: 26,00 złdodaj do koszyka![[e-book]](/images/ebook.gif) E-book w eClicto, w Virtualo
Przekonaj się, ilu jest bogów.
Bo Szatan jest tylko jeden.
To rycerz z Calatrava.
Nad Pomezanią pękło niebo. Przez szczelinę sączy się pieśń, a wraz z nią niepokój, lament i strach. Gościńce spływają krwią. Krzyżowcy gromią pogańskie demony. Prusowie popełniają zbiorowe samobójstwa.
Po klęsce pod Brodnicą biskup pruski Chrystian wzywa na pomoc rycerzy z hiszpańskiego zakonu Calatrava. Do Tymawy udaje się dotrzeć tylko jednemu: opętanemu przez diabła mistrzowi Florencjuszowi. Przybysz szerzy postrach wśród pogan, a potajemnie szuka Jeziora Łez, w którym ponoć zaklęto spojrzenie Boga.
Zapraszamy także na stronę „Psalmodii”, gdzie znajduje się więcej informacji o powieści.
Do ściągnięcia: tapeta „Psalmodii”.
Patronat medialny:

[ROZDZIAŁ I, fragment 3]
Komandoria calatravensów leżała na niewielkim wzgórzu. Blask księżyca rozświetlał zakonnikom drogę. Prowadziła przez kamienny most zawieszony nad rzeką, szeroka na wołu z wozem, kręciła się jak wstążka w górę, aż doprowadziła ich do ciężkiego, grubego muru i bramy, której skrzydła rozwarły się niczym paszcza bestii, z przeciągłym zgrzytem. Na drogę wybiegły psy, duże i parszywe, osaczyły krzyżowca jak stado wygłodniałych wilków. Nie gryzły jednak, tylko ujadały, skacząc wokół końskich kopyt. |
| czytaj dalej |
|
[ROZDZIAŁ I, fragment 2]
O wszystkim usłyszał kilka dni później od swoich kompanów od wina. Rycerzy z Calatrava.
Musta’rib ponoć zdradził, próbując na powrót dogadać się z Maurami. Nikt nie dochodził prawdy, wystarczyło podejrzenie rzucone przez któregoś z potężnych baronów i Alfonsowi wymierzono karę. Jego dom ograbiono i spalono, służbę i rodzinę wybito. Annę zgwałcono. Bandyci ją dopadli, tylko nie zdążyli zabić.
Potem dowiedział się, że możni tego świata nie łamią raz złożonej przysięgi. Sprawcą okazał się Matias wraz ze swymi synami. |
| czytaj dalej |
|
ROZDZIAŁ I
Powiecie, że będę bluźnił.
Mówcie tak.
Powiecie, że jestem winien.
Pluję na to.
Nazwiecie bękartem, synem kurwy.
Proszę bardzo.
Oskarżycie o zło.
Miło mi.
Powiecie, że gdyby nie ja...
A ja odpowiem, że gdyby nie wy...
Rzygam na wasze symbole, od Jerozolimy aż po Akwizgran. W Tuluzie i Gedanensis. Podczas mszy świętej i żałosnego pogrzebu. Szczam na was od czasów Apochonepta III aż po wiek, w którym Abelardowi obcięto jaja. Zresztą zdradzę wam tajemnicę. Listy od pięknej Heloizy pisał sam do siebie. |
| czytaj dalej |
|

Efantastyka — Ewa „eWampirzyca” Kruk
| Im bardziej rozwija się fabuła Psalmodii, tym więcej tajemnic stawia Krzywicki przed czytelnikiem. Na ich rozwikłanie przyjdzie długo poczekać, część wyjaśni się dopiero na ostatnich kartach powieści, nadając wydarzeniom zupełnie inny wymiar. Muszę przyznać, że byłam zaskoczona zwieńczeniem opowieści. Początek Psalmodii jest ostry, choć humorystyczny, potem atmosfera gęstnieje, a bohaterowie trafiają do świata pełnego przemocy i trupów, finał zaś jest naprawdę mocny i poruszający. |
| czytaj dalej |
|
Onet — Monika Frenkiel
| Michał Krzywicki zdobył u mnie duży plus, a nawet kilka. Pierwszy — za wykorzystanie motywu „wypraw krzyżowych” na ziemie wschodniej Europy. To to, o czym w szkole się szczątkowo uczyliśmy, a czego efektem była bitwa pod Grunwaldem. Historia tego, jak zakony rycerskie — i dlaczego — pojawiały się w Polsce ma wielki, niewykorzystany literacko potencjał. Krzywicki ten potencjał wykorzystuje już w kolejnej swojej powieści — „Psalmodia” bazuje na (autentycznej) historii sprowadzenia do Prus zakonu kalatrawensów. |
| czytaj dalej |
|
Nasze Miasto — Paweł Kontek
| Dla mnie jednak najjaśniejszym punktem książki było ukazanie w krzywym zwierciadle tak zacięcie pielęgnowanego przez nas, Polaków, etosu rycerskiego, który autor bezlitośnie obnaża. Ten, kto czytał „Krzyżaków” i pamięta szlachetnego Zbyszka z Bogdańca złapie się za głowę, czytając o wyczynach rycerza z Calatrava oraz jego kompanów. Naturalizm w opisach krwawych rzezi zdecydowanie dodaje książce rumieńców i bywa bardzo skuteczną odskocznią od nieco zawiłej intrygi. |
| czytaj dalej |
|
Kawerna — Olga Słota
„Psalmodia” to kolejna książka, w której się zetknęłam z opisem wypierania religii pogańskich przez chrześcijaństwo, jednak tutaj wyraźnie ukazane jest okrucieństwo, z jakim zachodził ten proces. Sama historia Dorge jest tego doskonałym przykładem. Prusy zdają się popadać w szaleństwo, stara wiara umiera w agonii, a rosnący niepokój udziela się czytelnikowi. To nie ścielący się gęsto trup buduje napięcie, a raczej wychodzący z rozmów postaci absurd.
Podsumowując, „Psalmodia” to jedna z lepszych pozycji, jakie ostatnio czytałam. Cenię ją nie tylko za plastyczny i prosty język, ani nawet za ogrom wiedzy, posiadanej przez autora. Podobała mi się, bo zmusiła mnie do zastanowienia się, ale również dostarczyła rozrywki wartką akcją. |
| czytaj dalej |
|
StacjaKultura — Katarzyna Suś
| Florencjusz De Vivar jest szlachetnie urodzonym rycerzem wywodzącym się z zacnego rodu. Jak na wojownika przystało lubuje się w wyrzynaniu niewiernych, paleniu wsi i miast na terenach niczyich, gwałtach i grabieżach. Ot, prosty jest jego żywot. Gdy De Vivar otrzymuje rodzinne dziedzictwo w postaci Diabła zamieszkującego jego ciało, obawia się, że stał się przeklęty. Nie mogąc poradzić sobie z siłą piekielną, wstępuje do zakonu Rycerzy Calatrava. |
| czytaj dalej |
|
Carpe Noctem — Agnieszka Brodzik
| Dużo w „Psalmodii” mówi się o grzechach i różne są na nie spojrzenia, ale jedno jest pewne — nie brakuje ich żadnej z głównych postaci powieści. Nawet powtarzające się odwołania do uczucia łączącego De Vivara i zmarłą Annę oraz młodego Dorge’a i Namedę nie ocieplają zbytnio historii. Są głównym tematem początku i finału książki, spinając ją jakby klamrą. W środku mamy śmierć, szaleństwo i demony. Dlatego też nietrudno „Psalmodię” zaliczyć do grozy. Krzywicki chętnie posługuje się makabrą i koszmarem, a obecność diabłów tylko to wrażenie potęguje. Przy czym pisarz bardzo sprawnie się w tym klimacie obraca. |
| czytaj dalej |
|
Efantastyka — Tess
| Motyw opętania nie jest w literaturze niczym nowym, a jednak Michał Krzywicki zaryzykował i napisał „Psalmodię”. A w niej pozwolił mówić nie opętanemu, ale diabłu, który w niego wstąpił. Tajemnicza postać zwraca się do czytelnika już od pierwszej strony powieści, komentuje wydarzenia, rozmyśla, dowcipkuje... Zachęceni? Zapraszam więc dalej, do świata „Psalmodii”... |
| czytaj dalej |
|
|
|
|