|
|
 |
![[MARTWE ŚWIATŁO]](http://runa.pl/okladki/martwe_swiatlo.jpg) ISBN: 978-83-89595-51-5Liczba stron: 368Wymiary: 125×195 mmOkładka: miękkaIlustracja na okładce: Tomasz MarońskiData i miejsce wydania: Warszawa, 22 lipca 2009 r.Cena det.: 29,50 zł Nasza cena: 25,50 złdodaj do koszykaPiotr Gradowski budzi się przywiązany pasami do szpitalnego łóżka. Twarze patrzących na niego pielęgniarek i lekarzy zdradzają strach i obrzydzenie. Ze strzępów rozmów, prowadzonych na sali i w korytarzu, mężczyzna wnioskuje, że jego dzieci zostały bestialsko zamordowane, a o zbrodnię wszyscy obwiniają jego.
Desperackie próby przypomnienia sobie, co się mogło stać, spełzają na niczym. W umyśle Piotra wydarzenia minionych trzech miesięcy skrywa nieprzenikniona zasłona. Jego ostatnie wspomnienia dotyczą śmierci żony, która zginęła w wypadku samochodowym. Później wszystko znika aż do momentu przebudzenia w szpitalu.
Powoli jednak wracają pojedyncze obrazy. Czy złożenie w całość tej układanki pozwoli mężczyźnie zrozumieć, kto lub co stoi za śmiercią jego dzieci? Co kryje się za urywanymi migawkami: nieprzyjemnych snów, wyprawionego nad Wisłą symbolicznego pogrzebu żony, narastającej niechęci dzieci...? Jak wygląda prawda i czy wreszcie pomimo nieuleczalnego bólu po stracie najbliższych Piotrowi uda się oczyścić z zarzutów chociaż przed samym sobą?
Bo z dnia na dzień wspomnienia powracają z coraz większą siłą...
Do ściągnięcia: tapeta „Martwe światło”.
Patronat medialny:
![[Gildia]](/obrazki/gildia.gif) 
ROZDZIAŁ 2
Pustka eksplodowała rozdartymi na pół wspomnieniami. Niewyraźne, nieskładne obrazy ukazywały się i znikały, zostawiając po sobie uczucie smutku i straty. Pojawiały się rozmazane postaci, przerwane w pół zdania, uśmiechy i okrzyki bólu — elementy jednej układanki, która została zniszczona. Pozbawione wewnętrznego rytmu resztki pamięci osuwały się w głąb ciemności, chciwie je połykającej. Odchodziły na dobre, a może tylko skrywały się w oczekiwaniu na impuls, który byłby w stanie je stamtąd wydobyć i na nowo poskładać. Teraz jednak bezsprzecznie tonęły, a czerń pożerała je, wydalając ból. Morze, ocean bólu. Cały kosmos cierpienia, w którym pulsowała myśl, że nic już nie będzie takie jak przedtem. Coś zostało stracone, odeszło. Nieodwołalnie. |
| czytaj dalej |
|
ROZDZIAŁ 1
Robert przystanął przed blokiem i zadarł głowę. Zapowiadał się piękny dzień. Niebo było prawie bezchmurne, a właściwie bezchmurne, o ile nie liczyć tego małego obłoczku, który przesłoniła jaskrawozielona bryła budynku.
— To tutaj. — Skinął na Marcina.
Słowa były zbędne, obaj doskonale znali to osiedle. Robert się tu wychował, Marcin pochodził z innej części miasta, jednak żyjąc w małej, czterdziestotysięcznej dziurze nie sposób nie znać wszystkich jej zakamarków. Zwłaszcza jeśli się je codziennie patroluje. Bez wątpienia stali przed Bema 5 i gdyby mieli ochotę choć trochę się wysilić, mogliby po numerze mieszkania określić, które okna należą do Piotra Gradowskiego. |
| czytaj dalej |
|

Horrormania — Cezary Namirski
| Co istotne, „Martwe światło” to powieść dość brutalna. We wprowadzeniu szczegółowych opisów krwawych scen nie przeszkodziły autorowi odgrywające w powieści istotną rolę postacie dzieci, które z czasem urastają do rangi nieco enigmatycznego zagrożenia. Owe brutalne fragmenty oraz ogółem rzecz biorąc solidna strona językowa w dużej mierze rekompensują schematyczność powieści, jako że dzięki nim „Martwe światło” wciąga czytelnika nie mniej niż poprzednie horrory Kaszyńskiego. |
| czytaj dalej |
|
Horror Online — Paweł Waśkiewicz
| Groza jest w „Martwym Świetle” jak najbardziej obecna. Jako, że ofiarami sił ciemności padają tu dzieci, już na wstępie towarzyszy nam niepokój i uczucie zagrożenia — dalej zaś jest już tylko lepiej. Kaszyński miesza krwawe wizje z szokującymi ludzkimi zachowaniami, raz po raz odwołując się do mrocznych stron ludzkiej psychiki. Pewnie operuje lękiem przed tym, co niewidoczne, niepoznane, ale jednocześnie nie stroni od scen przeraźliwie dosłownych, czasami nawet obrzydliwych lub bezlitośnie brutalnych. Nie znajdziemy tu co prawda nic, czego by już nie widział prawdziwy weteran grozy, ale książka Kaszyńskiego bez wątpienia jest horrorem w najczystszym, współczesnym i makabrycznym wydaniu. |
| czytaj dalej |
|
Zaginiona Biblioteka — Paweł Świątek
| Podsumowując, czytało się świetnie, mimo, że nie jest to książka adresowana do mnie. Jestem jednak przekonany, że miłośnik horroru, w powieści Mariusza Kaszyńskiego znajdzie coś strasznego i rozrywkowego dla siebie. Czas z tą książką nie był czasem straconym. |
| czytaj dalej |
|
Esensja — Konrad Wągrowski
Książka zaczyna się przerażająco i wyjątkowo ponury, pesymistyczny nastrój będzie dominował przez całą powieść (horrory z doklejonym na siłę happy endem to prawdziwa zmora gatunku). Po drugie — bo książka jest dobrze skonstruowana, umiejętnie odsłaniając fakty po początkowym ustaleniu w jakim kierunku historia ma zmierzać. Krótko mówiąc — od początku wiemy ogólnie, co się wydarzyło, ale dzięki temu śledzimy w napięciu, jak do tego doszło.
Po trzecie wreszcie i najważniejsze, „Martwe światło” cały czas rozgrywa jeden z lęków, który wielu czytelników może odnieść do samych siebie. Chodzi o lęk o swych najbliższych, w szczególności o własne dzieci. |
| czytaj dalej |
|
Valkiria — Katarzyna „thculhu” Barańska
| Spodziewałam się fajerwerków, takich jakie doświadczyłam w „Rytuale”. Starcia dobra ze złem, walki do utraty tchu. Tymczasem, gdy skończyłam „Martwe światło” uderzył mnie przerażający... spokój. I był on gorszy od wszelakich monstrów, jakie można by wymyślić i umieścić na kartach powieści. A dlaczego? |
| czytaj dalej |
|
Carpe Noctem — Łukasz Radecki
| Nakręcająca się coraz bardziej spirala grozy i strachu musi w końcu wystrzelić i najbardziej przerażające w całej powieści jest to, że znamy już jej finał, nie znamy tylko motywu i sprawcy. Ta przewrotność powoduje, że książka mimo prostej w zasadzie historii zyskuje bardzo dużo poprzez sposób opowiedzenia. Tym bardziej, że autor nie odczuwa zbytniego skrępowania i mięsem potrafi rzucić i dosłownie i w przenośni. |
| czytaj dalej |
|
Gildia — Girwan
| Autor w bardzo przemyślany sposób prezentuje nam całą historię. Bardzo sugestywnie pokazuje, jak jego bohater odzyskuje pamięć. Próba odebrania sobie życia wyparła przeszłość ze wspomnień Piotra. Dopiero fragmenty rozmów podsłuchanych w szpitalu, spotkania z prowadzącym śledztwo funkcjonariuszem, a przede wszystkim widok zdjęć z feralnej soboty doprowadzają do wypełnienia dziur w pamięci Gradowskiego. Całość dawkowana jest nam stopniowo, małymi krokami, które podsycają naszą ciekawość kolejnych zdarzeń. |
| czytaj dalej |
|
Nasze Miasto —
| Co prawda finał zmagań z siłami nieczystymi czytelnik poznaje na samym początku lektury, kiedy to policja znajduje ciała bestialsko zamordowanych dzieci, lecz ów fakt bynajmniej nie oznacza, że książka ma przewidywalne zakończenie. Początek intryguje i pobudza ciekawość czytelnika. Zmusza do poznania odpowiedzi na pytania: Jak doszło do masakry? Czy odpowiedzialny jest za nią główny bohater? Dramatyczne przeżycia Piotra oraz krwawy finał opowieści sprawia, że dwakroć bardziej chcemy poznać całą historię, a Kaszyński spełnia nasze życzenie. |
| czytaj dalej |
|
Katedra — Tymoteusz „Shadowmage” Wronka
| Najbardziej porusza w „Martwym świetle” nie opis opętania czy interwencje złych mocy, ale to, co one obrazują: rozpad rodziny. Piotr po śmierci żony zaczyna tracić kontakt z dziećmi. Ma dla nich mniej czasu, one również zamykają się w sobie po tragedii. Tracą zainteresowania, niszczą przyjaźnie, zachowują się nagannie. Ojciec, borykający się z własnymi problemami, nie może znaleźć wspólnego języka z potomkami, przemówić do rozsądku. W efekcie rodzina się oddala się od siebie, rozpada. To jest naprawdę przerażające, a wszelkie nadprzyrodzone dodatki są tylko ozdobnikami sprawiającymi, że mamy do czynienia z horrorem, a nie powieścią obyczajową. |
| czytaj dalej |
|
Qfant — Dorota Skowrońska
Bohater usiłuje mozolnie przypomnieć sobie zdarzenia sprzed wypadku. Czy jednak nie jest to zbyt przerażające? Nasuwa się pytanie, czy amnezja spowodowana jest urazem fizycznym, czy raczej celowym wypchnięciem ze świadomości tak drastycznych zdarzeń?
Czytelnik — wraz z bohaterem — dowiaduje się o tragedii jaka wcześniej spotkała rodzinę — tragicznym wypadku, w którym zginęła matka zamordowanych dzieci. Nie jest to zresztą jedyne niepokojące odkrycie, z czasem dowiadujemy się o interwencji osoby związanej z siłami nadprzyrodzonymi. Czyżby zatem siły zła spowodowały masakrę? Jeśli tak, to w jakim stopniu? A może po prostu zrozpaczony po śmierci żony Piotr w napadzie szału „zaszlachtował” własne dzieci? Odpowiedź znajdziecie na kartach tej wspaniałej pozycji. |
| czytaj dalej |
|
Fantasy Book — Zuna
Książkę czyta się świetnie, wciąga i sprawia, że nie sposób pozostać wobec tego co się „w niej dzieje” obojętnie. Widać, że postacie, ich portret psychologiczny także zostały przez autora przemyślane. W książce nie brakuje także momentów, które co wrażliwszych czytelników mogą przyprawić o dreszcze, czy też skurcz żołądka — opis zwłok dzieci, pogryzania karaluchów, mordowania rodzeństwa...
„Martwe światło” z pewnością jest pozycją, którą można polecić każdemu miłośnikowi grozy. |
| czytaj dalej |
|
|
|
|