DZIEWCZYNY Z POWSTANIA
Lata 50. i 60. dziewiętnastego stulecia zwiastowały nadchodzące zmiany obyczajowe. Kobiety po raz pierwszy zyskały szansę, by zmienić swoje miejsce w poukładanym, konserwatywnym świecie mężczyzn. Pojawiły się zalążki ruchu feministycznego, które w Polsce skupiły się wokół osoby Narcyzy Żmichowskiej — pisarki i nauczycielki. Daleko kobietom było jeszcze do walki o równouprawnienie, możliwość głosowania lub zajmowania wysokich funkcji państwowych. Dziewczęta skupione wokół Żmichowskiej starały się o podstawowe sprawy: wolność w stanowieniu o sobie, prawo do nauki i pracy. Chciały mieć możliwość samodzielnego wyjścia z domu i udania się do cukierni czy na zakupy bez posądzenia o niemoralne prowadzenie lub wręcz prostytucję. Chciały brać udział w publicznym życiu, stać się pełnoprawnymi obywatelkami. Nic dziwnego zatem, że kiedy wybuchło powstanie styczniowe, młode Polki masowo chciały wziąć w nim udział. I tak się też stało.
Po raz pierwszy kobiety w tak dużej liczbie znalazły się w centrum wydarzeń. Legendarna Emilia Plater, bohaterka poprzedniego zrywu, była jeszcze wyjątkiem, a jej udział w walce jest historycznie dyskusyjny. Stała się głównie bronią propagandową, a nie faktyczną pomocą dla walczących. W powstaniu styczniowym rzecz już wyglądała zupełnie inaczej: kobiety znalazły się w powstańczych partiach, walczyły z bronią w ręku razem z mężczyznami. W tajnych organizacjach narodowych miały swoje własne komórki, w Warszawie zwane „Piątkami”, we Lwowie „Klaudynkami”, a w Wilnie „Wincentynkami”. Same dziewczyny z powstania nazywały się po prostu „Kumami”.
Kumy zajmowały się głównie służbą medyczną, były sanitariuszkami, zakładały i prowadziły polowe szpitale. Część z nich działała jako łączniczki, część organizowała i dostarczała do oddziałów zaopatrzenie. Te, które zostały w miastach, pracowicie szyły dla powstańców ciepłe gacie, koszule, a nawet mundury. Po nocach darły materiał na szarpie i haftowały sztandary.
Kim były? Przedstawicielkami wszystkich stanów i wyznań. Jako sanitariuszki zostały przeszkolone zarówno zwykłe wieśniaczki, jak i córki ze szlacheckich dworów. Jeden z polowych szpitali prowadziła osobiście hrabina Potocka. Znaną warszawską działaczką była z kolei pochodząca z bogatej żydowskiej rodziny Augusta Toeplitz, przez konspiratorów zwana „Najszlachetniejszą z dziewic Izraela”. W powstaniu służyły także siostry miłosierdzia i zwykłe zakonnice, żony oficerów, lekarzy, nauczycielki, a nawet niemieckie osadniczki. Były ich setki, może tysiące.
W oparciu o sylwetki dziewcząt z tego barwnego tłumu powstały dwie postacie:
WANDA SZCZURÓWNA
Córka żydowskiego szewca z Szydłowca. Skromna, niepozorna Żydówka z małego miasteczka dołącza do partii pułkownika Langiewicza jako sanitariuszka. Piegowaty, naiwny podlotek szybko dorośnie i stanie się ważną postacią w tej opowieści.
HANNA ŻELAZÓWNA
Wysoka i silna blondynka. Szlachcianka pochodząca z Wąchocka jest na wskroś nowoczesną kobietą. Potrafi posługiwać się bronią, jest oczytana i nastawiona rewolucyjnie, w szczególności do zmian obyczajowych. Typ walkirii z zapędami feministycznymi. Dołącza do powstańców początkowo jako sanitariuszka, ale marzy się jej walka z bronią w ręku. Pierwowzorem tej postaci była kosynierka Zosia, poległa w bitwie o Małogoszcz od trafienia ośmioma kulami, oraz Maria Piotrowiczowa — szlachcianka świetnie posługująca się bronią, poległa w bitwie pod Dobrą, w której z rewolwerem w jednym ręku i kosą w drugim walczyła do samego końca, odrzucając ofertę poddania się.
W tak doborowym towarzystwie nie mogło zabraknąć autentycznej bohaterki. Jest nią:
ANNA HENRYKA PUSTOWÓJTÓWNA
Prawdziwa dziewiętnastowieczna celebrytka. Popularna i lubiana córka polskiej szlachcianki i rosyjskiego generała, która zasłynęła organizowaniem demonstracji patriotycznych i uczestnictwem w nich. Po aresztowaniu i zesłaniu na powolną śmierć w monastyrze w głębi Rosji ucieka brawurowo za granicę. Kiedy tylko wybucha powstanie, wraca w przebraniu mężczyzny pod pseudonimem Michał Smok, by walczyć jako szeregowy żołnierz.Jak przystało na celebrytkę, nie jest specjalnie urodziwa, ale i tak wszyscy się w niej kochają. Mówi niskim głosem, którego zresztą się wstydzi, daleko jej też do kobiecej delikatności i zwiewności, natomiast ma „to coś”, co przyciąga mężczyzn niczym magnes. Łamie męskie serca jedno po drugim; zanim dociera do oddziałów Langiewicza, jest dwa razy zaręczona. Powstańcy początkowo traktują ją z nieufnością — wielka gwiazda udająca żołnierzyka. Żołnierze nazywają ją Pustym Wojtkiem, któryś oficer proponuje jej spanie na jednym sienniku, za co dostaje od Heni po pysku. Langiewicz złośliwie przydziela ją jako adiutanta pułkownikowi Czachowskiemu — cholerykowi i gwałtownikowi. Henia w parę chwil owija sobie starego gbura wokół paluszka.
Nim mija miesiąc, jest ozdobą i maskotką armii Langiewicza, jego bronią propagandową i pociechą dla żołnierzy. Szybko zdobywa sobie szacunek, walczy dzielnie w kilku bitwach i kochają ją wszyscy powstańcy, u których ma niebywały posłuch. Potrafi zaskoczyć, na przykład kupnem i własnoręcznym przyrządzeniem gęsi na obiad sztabu. Wielokrotnie działa niczym bufor i rozładowuje napięcia między powstańcami, uspokaja wybuchowego Czachowskiego i oburzonych jego ordynarnym zachowaniem żołnierzy. To ona nakłania generała Jeziorańskiego do połączenia się z Langiewiczem i oddania mu władzy. Jej atrybutem jest srebrny krzyż, który zawsze nosi na piersi. Druga cecha charakterystyczna to hipnotyczne czarne oczy. To w nie wpadają powstańcy niczym w otchłań.
Copyright (C) Agencja Wydawnicza RUNA A. Brzezińska, E. Szulc sp.j. NIP 759-15-71-926. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przedruk lub kopiowanie całości albo fragmentu materiałów zawartych na niniejszej stronie możliwe są tylko na podstawie pisemnej zgody wydawcy.