DUPERELE I GADŻETY, CZYLI TŁO


Wierne odtworzenie realiów epoki wymagało sprawdzenia masy drobiazgów, pozornie nieistotnych i nawet dla czytelnika niezauważalnych, a jednak stwarzających właściwe tło. Drobne elementy mają dopełniać obrazu i uczynić go bardziej prawdziwym. Zdaję sobie sprawę, że i tak pewnie popełniłem błędy (ekspert zawsze dopatrzy się nieścisłości), mimo to jednak starałem się być drobiazgowy i jak najwierniejszy historycznej prawdzie. Może to zaskakiwać — przecież to nie książka historyczna, tylko rozrywkowa fantastyka — a jednak wydaje mi się, że osadzając ją w prawdziwym świecie, wypadało się przyłożyć.

Nie będę wymieniał wszystkich elementów, które odtworzyłem na podstawie opracowań i pamiętników, gdyż musiałbym zrobić nudną wyliczankę, a nie o to chodzi. Wspomnę zatem o kilku przykładowych drobiazgach:


Bielizna rozbierającej się Wandy

Biedna dziewczyna z gminu nie nosiła gorsetów, jedwabnych koszul ani koronkowych pończoch. Pod grubą wełnianą sukienką miała prostą bawełnianą halkę i sięgające kolan grube majtki. Te ostatnie od dawna były już w powszechnym użytku — produkowano je nawet fabrycznie, z różnych materiałów i z nogawkami o różnej długości. Najczęściej zszywano je przez środek, przez co miały charakterystyczny szew w kroku.


Łojówki i lampy naftowe

Oświetlenie w świecie przed epoką elektryczności nie było tak jednolite, jak by się mogło wydawać. Najpopularniejsze i najtańsze pozostawały świece łojowe, kopcące niemiłosiernie i dające mało światła. Moc dziesiątek łojówek dawała jedna świeca stearynowa zwana millerówką od francuskiej fabryki, w której je produkowano. W Polsce używano ich już od lat, choć wielu konserwatystów uważało, że tak mocne światło niszczy oczy. Tym bardziej przerażające wydały się im lampy naftowe, dające blask stu millerówek. Lampy owe dzielono na astralne (o dużej mocy) i alabastrowe (o miękkim świetle). Na wyposażeniu mieszkań znalazły się pięknie zdobione parawaniki, którymi można było zasłonić się przed zbyt mocnym światłem takiej lampy. Proszę sobie teraz wyobrazić, jak potworne musiało się tym ludziom wydać właśnie wchodzące i jeszcze mocniejsze oświetlenie gazowe!


Papierosy i zapałki

Palenie tytoniu szybko stało się w Polsce powszechną słabością, w opisywanym okresie coraz śmielej zaczynały palić także nowoczesne kobiety. Wśród biedoty najpopularniejsza pozostawała fajka, arystokracja lubiła zapalić hawańskie cygaro (ich wielkim smakoszem był Słowacki), a ludność miast i miasteczek coraz chętniej sięgała po papierosy. Produkowano je już na skalę przemysłową — w Warszawie działo się to w fabryce Kronenberga u zbiegu Marszałkowskiej i Hożej. W Galicji „tutki” pakowano w piękne pudełka zdobione portretami znanych osób, w Królestwie „gilzy” zawijano natomiast w zdobione bibułki. Przypalano sobie zapałkami, „siarniczkami”, które pojawiły się w latach 20., a do powszechnego użycia weszły po powstaniu listopadowym.


Chełmoński — Powstańcy na postoju. (Powstaniec na pierwszym planie właśnie przypala sobie papierosa).
Źródło: Galeria Malarstwa Polskiego


Narzędzia chirurgiczne i narkoza

Doktor Loewenhardt operuje skalpelem zaopatrzonym w drewnianą rękojeść, pacjenta usypia narkozą gazową, zabieg wykonuje gołymi rękoma i w żaden sposób nie dezynfekuje rany. Medycyna znalazła się właśnie na rozdrożu; rzecz dzieje się tuż przed przełomowymi odkryciami, a właściwie w ich trakcie. Narkozę eterową i chloroformową odkryto kilka lat wcześniej i obie stosuje się z powodzeniem, także w Polsce, która w tym względzie nigdy zacofana nie była. Nieznana jest jednak natura występowania ropnej gorączki, zbierającej najobfitsze żniwo wśród operowanych. Lekarze nie mają pojęcia o drobnoustrojach i zakażeniach, nie wygotowują narzędzi (dlatego ich części są drewniane), nie oczyszczają ran. Dłubią w ciele pacjenta brudnymi paluchami, nie mając pojęcia, że w ten sposób skazują go na powolną śmierć, a przy okazji sami też ryzykują.


Wystrój kwatery Jemioły

Kolorowe tapety, lekkie i funkcjonalne meble. To sznyt typowy dla stylu biedermeierowskiego, odchodzącego już do lamusa, ale w Polsce nadal występującego. Polacy chętnie sięgali po mody francuskie w urządzaniu mieszkań, choć czasem nie nadążali za trendami. Biedermeier zastąpił styl empire, a towarzyszyły mu mody rosyjskie, charakteryzujące się masywnością mebli i bogactwem ozdób. Jemioła trafił do gospodarza hołdującego funkcjonalnemu stylowi francuskiemu, nieprzesadnie jednak patriotycznego, bo brak w mieszkaniu popularnych polskich bibelotów — popiersi księcia Józefa, zegarów z orłem itp. Fanatycy posuwali się nawet do przystrajania mieszkań w barwy żałoby narodowej, tj. malowali ściany na czarno, a meble obijali czarną włosiennicą lub adamaszkiem.





Copyright (C) Agencja Wydawnicza RUNA A. Brzezińska, E. Szulc sp.j. NIP 759-15-71-926. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przedruk lub kopiowanie całości albo fragmentu materiałów zawartych na niniejszej stronie możliwe są tylko na podstawie pisemnej zgody wydawcy.