|
Zapraszamy do lektury kolejnego fragmentu najnowszej powieści Jakuba Ćwieka „Krzyż Południa. Rozdroża”. Dziś początek Księgi pierwszej, która zaczyna się tak:
„William Tarleton nie ustawał w swych wysiłkach, z każdym dniem jednak coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że nie zdobędzie żony, nosząc jedynie barwny mundur Gwardii Stanowej.
Okazało się bowiem, że serca większości młodych kobiet w wieku właściwym do zamążpójścia dawno już wędrowały z wybrankami po frontach, nawet jeśli panny nie były jeszcze oficjalnie przyrzeczone. Myśli dziewcząt, ich modły krążyły niczym kruki nad odległymi polami bitew, a godziny, dni, tygodnie mijały im na przygotowywaniu gwiazdkowych prezentów dla żołnierzy — eleganckich szarf, nowych bluz mundurowych z szarego sukna, płaszczy...
Dziewczęta z Południa — nawet jeśli nie skończyły jeszcze szesnastu lat — już zachowywały się jak Penelopy cierpliwie wyglądające swych Odyseuszów. Żadni adoratorzy czuwający na lokalnym posterunku nie mieli u nich najmniejszych szans.”
|